Zakażenia układu moczowego to powszechny problem. Dotyczy przede wszystkim kobiet, niektórzy lekarze mówią nawet, że panie można podzielić na te, które zakażenie dróg moczowych (czy też zakażenie układu moczowego - ZUM) miały, mają bądź będą miały. A jak wyglądają oficjalne dane?

Według "Rekomendacji diagnostyki, terapii i profilaktyki zakażeń układu moczowego u dorosłych" pod redakcją prof. Walerii Hryniewicz oraz dr. hab. med. Michała Holeckiego (publikacja w ramach Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków na lata 2011-15) zakażenia układu moczowego stanowią około 40 proc. wszystkich zakażeń szpitalnych i 10-20 proc. poszpitalnych. Szacuje się, że mniej więcej połowa kobiet i 12 proc. mężczyzn doświadcza w życiu epizodu ZUM. U 30-44 proc. kobiet po pierwszym incydencie tej choroby nawrót występuje zwykle w ciągu trzech miesięcy, a u 48 proc. - w ciągu 12 miesięcy.

Z wyjątkiem okresu niemowlęctwa ZUM występuje nawet 50 razy częściej u dziewczynek i kobiet. Inne dane mówią, że około 81 proc. zachorowań występuje u kobiet, z największą częstością w wieku 16-35 lat.

Po 60. roku życia częstość zachorowań u mężczyzn się zwiększa (co jest związane z zaburzeniami w odpływie moczu na skutek powiększenia gruczołu krokowego), ale i tak starsze kobiety chorują dwukrotnie częściej niż starsi mężczyźni.

Z czego wynika ta przewaga kobiet?



Zła anatomia

Na pewno winne są różnice anatomiczne pomiędzy mężczyznami a kobietami w budowie układu moczowego. To właśnie ze względu na anatomię - krótką, czterocentymetrową cewkę moczową - zakażenie pęcherza dotyczy wielokrotnie częściej kobiet niż mężczyzn (u mężczyzn cewka jest cztery-pięć razy dłuższa).

Ponadto cewka u kobiet jest nie tylko krótka, ale na dokładkę uchodzi do przedsionka pochwy w sąsiedztwie odbytu. A to idealne miejsce do życia dla wielu mikrobów. - W kale znajdują się miliardy bakterii, które naturalnie zasiedlają nasze jelita. Te bakterie mogą się przedostawać do cewki moczowej i dalej do pęcherza. Namnażają się i dochodzi do rozwoju zakażenia - mówi dr Tadeusz Trywiański, urolog grupy LUX MED.

Kiedy najczęściej do tego dochodzi? Otóż wbrew pozorom nie będą to raczej chłodne, jesienne czy mroźne zimowe dni, ale czas upału - ten, który mamy teraz.

Tu można przy okazji wyjaśnić kwestię "wilka", czyli bardzo zakorzenione w naszej tradycji sformułowania typu "nie siadaj na kamieniu, bo dostaniesz wilka", mające oznaczać właśnie zakażenie dróg moczowych (przede wszystkim pęcherza).

Otóż pierwotnie sformułowanie to było używane w zupełnie innym kontekście - dotyczyło młodych mężczyzn i wiązało się ze zwiększonym ryzykiem rozwoju zapalenia prostaty - bardzo poważnego i trudnego do leczenia. Z czasem upowszechniło się jednak w zupełnie innym znaczeniu - właśnie unikania przez dziewczynki i kobiety siadania na "zimnym", co powinno chronić przed infekcją.

Problem w tym, że nigdy nie udowodniono, by siadanie na zimnym kamieniu, betonie czy ziemi w jakikolwiek sposób przekładało się na wzrost zachorowalności i częstsze infekcje.

- Oczywiście silne wyziębienie zawsze w jakimś stopniu może zwiększyć prawdopodobieństwo zakażenia. Tak dzieje się choćby w przypadku infekcji wirusowych górnych dróg oddechowych w okresie zimowym. W przypadku zakażeń dróg moczowych to również jest niewątpliwie czynnik wspomagający rozwój choroby. Jednak właśnie teraz, w okresie letnim, w czasie upałów i wakacyjnych wyjazdów w tropiki, kobiety są najbardziej narażone na infekcje tego typu. I to teraz najczęściej trafiają do gabinetów urologicznych - wyjaśnia dr Trywiański.

W kontekście zakażenia układu moczowego (ZUM) najważniejsza bowiem jest nie temperatura, ale przepływ moczu.

- To absolutnie kluczowe. W momencie, gdy cewka moczowa jest płukana przez przepływający mocz, to mechanicznie wypłukiwane są również znajdujące się tam bakterie - to podstawowy mechanizm obronny. Niestety, prawie 100 proc. pań zgłaszających się z nawrotami przyznaje, że pije za mało. Czasami nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Gdy je o to zagaduję, odpowiadają: "Ależ nie, ja naprawdę piję dużo". Dopiero jak zaczynamy liczyć wypite płyny, dzieląc je na szklanki w ciągu dnia, to okazuje się, że wychodzi np. 1,5 litra. Tymczasem w normalnych warunkach podaż płynów nie powinna być mniejsza niż dwa litry średnio na dobę. A w czasie upałów, jak teraz, musi być zdecydowanie większa. Jeżeli jej nie ma, to łatwiej dochodzi do infekcji. I dlatego właśnie - jak już wspominałem - obserwuję zwiększenie ich częstości nie wtedy, gdy jest zimno, tylko jak jest gorąco; odwrotnie, niż by się wydawało - mówi dr Trywiański.

Mówiąc o zakażeniach dróg moczowych, myślimy o infekcjach wstępujących. Generalnie zawsze jest to zapalenie cewki moczowej, które migruje do szyi pęcherza moczowego. W obrębie dróg moczowych najczęściej dochodzi do zakażenia bakterią Escherichia coli (E. coli), czyli pałeczką okrężnicy.

- E. coli to nasza naturalna bakteria. W jelitach są jej miliardy, zwłaszcza w okolicy odbytnicy. Natomiast w drogach moczowych nie powinno być jej wcale - tam jest chorobotwórcza - mówi dr Trywiański.

U mężczyzn sytuacje takie są o wiele rzadsze - mają oni dłuższą cewkę moczową; jej ujście znajduje się też w większej odległości od odbytu niż u pań. Wszystko to znacznie zmniejsza ryzyko przedostania się do dróg moczowych bakterii chorobotwórczych. - Niewątpliwie mężczyźni mimo wszystko więcej też piją w ciągu dnia, a co za tym idzie, częściej i obficiej oddają mocz. Także u nich to mechaniczne wypłukiwanie potencjalnie chorobotwórczych drobnoustrojów z dróg moczowych jest bardziej skuteczne - mówi dr Trywiański.

Oczywiście u mężczyzn też może dojść do zakażenia spowodowanego zbyt małym przepływem. Dr Trywiański: - To tzw. zespół cewkowy - jeżeli długo nie oddajemy moczu - a pamiętajmy, że u panów cewka moczowa jest wyraźnie dłuższa - w którymś miejscu zawsze coś zostaje, pewna ilość tego moczu zaczyna zalegać. W pewnym momencie namnażają się tam bakterie, pojawiają się ból, pieczenie przy oddawaniu moczu. Do zwalczenia tych objawów niekiedy wystarcza po prostu wypłukanie bakterii silnym strumieniem moczu.



Po seksie do toalety

Za czynniki zwiększające ryzyko rozwoju ZUM uważa się też pewne kwestie związane z ubiorem i dbaniem o codzienną higienę osobistą. U kobiet np. ważne jest to, w jaki sposób korzystają z toalety. Na przykład w toalecie publicznej najlepiej w ogóle nie siadać na desce. Podczas podróży warto mieć ze sobą specjalne papierowe nakładki na deskę dostępne w każdej aptece.

Żeby uniknąć przeniesienia bakterii z odbytu do pochwy, kobiety powinny podcierać się od przodu do tyłu, nigdy odwrotnie. Warto uczyć tego dziewczynki, bo szczególnie u dziecka, które robi to niedokładnie, może dojść do wprowadzenia bakterii kałowych do dróg moczowych.

Ryzyko zakażenia mogą też zwiększać np. niektóre środki do higieny intymnej. Składniki chemiczne zawarte w dezodorantach oraz toaletowych mydłach do ciała zmieniają pH pochwy i mogą podrażnić delikatną śluzówkę. Czasami infekcjom sprzyja noszenie złej bielizny.

- Okazuje się, że większość pań, które mają problem z infekcjami, naprawdę dba o higienę. Nawet więcej - bardzo często zdarza się tak, że pacjentki, które przychodzą z nawracającymi infekcjami, wręcz niemal szaleją na punkcie swojej higieny intymnej. A jednak zakażenia wracają, przede wszystkim na skutek braku odpowiedniego przepływu moczu - to jest główny czynnik. Oczywiście do tego dochodzi aktywność seksualna, która też powoduje zwiększenie wnikania bakterii - mówi dr Trywiański.

Przy czym mówiąc o zakażeniach dróg moczowych, do których doszło po kontakcie seksualnym, nie mamy raczej na myśli zarazków przekazanych przez partnera - jak to ma miejsce w przypadku klasycznych chorób wenerycznych - ale wciąż dotyczy to własnych bakterii kobiety (w momencie stosunku mogą one np. zostać przeniesione w okolice ujścia cewki moczowej).

Dlatego też jedną z form profilaktyki ZUM, szczególnie w przypadku pań z nawracającymi zakażeniami, jest pamiętanie o tym, by po każdym stosunku oddać mocz. - To podstawa, gdyż przepływ moczu wypłukuje bakterie, a po aktywności seksualnej łatwiej może dojść do infekcji, bo śluzówki chłoną bakterie. I zwykle rzeczywiście są to bakterie z własnych dróg rodnych i odbytnicy. Jeżeli mężczyzna nie zachowuje należytej higieny intymnej, to on oczywiście też może być źródłem infekcji. Ale jeżeli zachowuje, to raczej mamy ten klasyczny algorytm z własnymi bakteriami, które łatwiej wnikają podczas aktywności seksualnej. Dlatego przypominamy, by po seksie oddać mocz, żeby przepłukać cewkę i zmniejszyć ryzyko infekcji.

Jak się objawiają klasyczne zakażenia dróg moczowych?

- Typowe są ból, pieczenie przy oddawaniu moczu. Często ból pojawia się za spojeniem łonowym. Czasami dołącza do niego gorączka, chociaż wcale niekoniecznie, bo zwykle infekcje u pań narastają szybko i szybko - przy właściwym leczeniu - mijają - mówi dr Trywiański. - Większość pacjentek zna już te objawy i bardzo szybko je rozpoznaje. Niekiedy do ich zwalczenia wystarcza już samo zwiększenie przepływu moczu, czyli po prostu picie dużych ilości płynów. Do tego dodać można preparaty roślinne, np. znaną wszystkim żurawinę. Przy czym wyjaśnić tu trzeba jedną rzecz. Wbrew powszechnemu mniemaniu żurawina nie jest wcale bakteriobójcza. Zdecydowanie za to zwiększa skuteczność wypłukiwania bakterii, powoduje, że te bakterie - przede wszystkim skupiska E. coli - mniej przywierają do śluzówki układu moczowego - mówi dr Trywiański.

Oczywiście do skutecznego wypłukania potrzeba odpowiedniego strumienia. Znów więc dochodzimy tu do właściwej podaży płynów - bez nich połknięta tabletka z żurawiny niewiele nam pomoże.



Jak się leczyć?

Żurawina jest nie tylko elementem terapii ostrych infekcji dróg moczowych, ale również elementem profilaktyki ich nawrotów. - Podstawa to przepływ moczu plus żurawina, plus oddanie moczu po aktywności seksualnej - te trzy rzeczy są najważniejsze, jeżeli chodzi o profilaktykę nawracających zakażeń - przypomina dr Trywiański.

W przypadku klasycznych objawów ostrego zakażenia podaje się przede wszystkim antybiotyk. - Osobiście jestem zwolennikiem, żeby zastosować dużą dawkę antybiotyku, ale przez krótki czas, to znaczy np. przez trzy dni. Jeżeli jest efekt - ustąpienie objawów - nie warto przedłużać terapii, nie nalegamy, żeby to był np. cały tydzień - mówi dr Trywiański.

Niekiedy - przy silnym bólu, gorączce - lekarz może zalecić lek przeciwbólowy i lek rozkurczowy, choć zdarza się, że już po samym antybiotyku pacjentka czuje tak dużą ulgę, że nie musi sięgać po inne środki.

Przy infekcjach, ale również później, w ramach profilaktyki, często stosuje się też dostępną od lat bez recepty furaginę.

- Większość pań, które mają problem z nawracającym ZUM, zna ten środek. To dosyć delikatny lek. Mimo że jest stary, wciąż ma dobre właściwości bakteriobójcze. Furagina jest więc stosowana w profilaktyce i zalecają ją nawet wytyczne europejskich stowarzyszeń urologicznych. Czasami mówimy tu o profilaktyce na noc - paniom, które mają wiecznie nawracające infekcje, mówimy o tym, żeby brały dwie tabletki furaginy na noc - mówi dr Trywiański. - W nocy nie ma przepływu moczu. Często dzieje się tak, że kobieta wieczorem ma stosunek seksualny, później, niestety, nie siusia, idzie spać i przez te siedem czy osiem godzin nie ma żadnego przepływu moczu. Tymczasem w trakcie seksu bakterie wniknęły do cewki i rano mamy gotową infekcję.

Oczywiście zawsze warto wcześniej porozmawiać z lekarzem o takiej formie profilaktyki. Wiadomo też, że latami nie będziemy brali furaginy, ale w tych okresach, kiedy jest nasilenie problemów, np. teraz, podczas upałów, jest to absolutnie dopuszczalne.

Kolejną opcją jest przyjmowana pod postacią doustnych kapsułek szczepionka zawierająca osłabione bakterie E. coli - pobudza ona układ odpornościowy do skuteczniejszej walki z zakażeniem.

Dr Trywiański: - Preparat ten stosuje się sytuacjach, gdy problem z infekcjami dróg moczowych ewidentnie się przedłuża, kiedy wszystko inne już przestaje do końca zdawać egzamin.

Niekiedy jest to spowodowane tym, że pacjentki nie są w stanie jednak zmienić swojego stylu życia. Wyleczą jedną infekcję antybiotykiem, po czym natychmiast zapominają, że muszą więcej pić, że muszą pamiętać o oddaniu moczu po stosunku itp. Bywa tak, że latami przychodzą te same panie, pytam je: "Ile pani pije?" i wciąż się okazuje, że nie więcej niż 1,5 litra wody dziennie. Ten styl życia jest trudny do zmiany - mówi dr Trywiański.

Szczepionkę przyjmuje się raz dziennie przez co najmniej trzy miesiące. - Oczywiście wcześniej musimy mieć wykonany przynajmniej jeden posiew potwierdzający zakażenie E. coli. Jest to lek bezpieczny, w zasadzie bez jakichś poważniejszych skutków ubocznych, ale w ciemno nie wolno go dawać. Nie stosujemy go też w okresie ciąży i w przypadku alergii na któryś z jego składników.

Kiedy na badania

Niekiedy pada pytanie, czy przy takim zakażeniu lub już po zakończeniu terapii należy wykonać jakieś dodatkowe badania, np. posiew moczu.

- Jeżeli to są incydentalne infekcje dróg moczowych, to nie ma w standardzie konieczności wykonywania posiewu. Jeżeli klinicznie opanowaliśmy infekcję, objawy ustąpiły - to wystarcza. Oczywiście dotyczy to prostych infekcji. Jeżeli mamy do czynienia z zakażeniami bardziej skomplikowanymi, z powikłaniami, to oczywiście posiew się wykonuje - wyjaśnia dr Trywiański.

Tak dzieje się np. wtedy, gdy infekcja wiąże się z problemem w rodzaju kamicy lub jakiejś innej przeszkody w odpływie moczu, spowodowanym np. u mężczyzn rozrostem gruczołu krokowego. Wtedy lekarz zajmuje się oczywiście nie tylko samym zakażeniem, ale również tym drugim istotnym problemem.

W przypadku wstępującego zakażenia dróg moczowych powikłaniem może być odmiedniczkowe zapalenie nerki.

- Mamy cewkę moczową, później pęcherz moczowy, później moczowody i nerki. Więc gdy wstępująca infekcja dochodzi do szyi pęcherza, a nie ma żadnej interwencji, to idzie dalej, wzdłuż moczowodów do nerek. Na szczęście odmiedniczkowe zapalenia nerek zdarzają się nie aż tak często, bo z reguły wcześniej w przebiegu infekcji pojawia się ból, pacjentka się zgłasza i rozpoczynamy leczenie. Z drugiej strony, coraz częściej zdarzają się sytuacje, że robimy posiewy, dobieramy antybiotyk pod bakterie, a one szybko mutują i robi się koło - kolejny posiew, kolejna bakteria itd. To są te przypadki trudne do leczenia, wynikają z nadużywania antybiotyków i rozwoju antybiotykooporności - mówi dr Trywiański.

Specyficzną sytuacją są zakażenia dróg moczowych w czasie ciąży. - Tu mamy największy problem, bo wręcz szukamy infekcji - robimy posiewy nawet wtedy, gdy nie ma żadnych objawów - przez te dziewięć miesięcy to jest wręcz standard. I o ile w zwykłej populacji bezobjawowych zakażeń nie leczymy (nawet jeżeli są dodatnie wyniki posiewu - zaleca się wtedy zwiększenie przepływu moczu, żurawinę itp.), o tyle kobiety w ciąży leczymy zawsze - bo zagraża to dziecku - tłumaczy dr Trywiański.

Niekiedy może się zdarzyć, że w moczu pojawią się ślady krwi. Czy może to świadczyć o zakażeniu?

- Krwiomocz jest bardzo ciężkim objawem, poważnym, boimy się go, gdyż może być sygnałem dużej liczby chorób, m.in. nowotworowych. Z tym że podkreślmy: mówimy tu o klasycznym, podręcznikowym powtarzającym się krwiomoczu - z widoczną obecnością żywej krwi, a także skrzepów, najczęściej bez towarzyszącego uczucia bólu (pamiętajmy też przy tym, że zmianę barwy moczu na czerwoną może powodować wiele produktów spożywczych, jak choćby buraki). Natomiast jeżeli to jest incydentalny, mały krwiomocz towarzyszący nasilonej infekcji, to raczej wynika on nie z jakiejś poważnej choroby, ale po prostu z pęknięcia śluzówki, np. wskutek zmian zapalnych - wyjaśnia dr Trywiański.

***

CZYNNIKI RYZYKA ZAKAŻENIA UKŁADU MOCZOWEGO

*Aktywność seksualna, powstrzymywanie oddawania moczu, brak całkowitego opróżniania pęcherza w czasie mikcji, używanie środków plemnikobójczych i wcześniejsza antybiotykoterapia.

*Wiek - starzenie się jest związane z upośledzeniem aktywności przeciwbakteryjnej wydzieliny gruczołu krokowego, ustaniem hormonalnej czynności jajników po menopauzie, co sprzyja zmianie fizjologicznej flory pochwy i sromu, zaburzeniem w opróżnianiu pęcherza moczowego na skutek powiększenia gruczołu krokowego lub opadania macicy.

*Szacuje się, że problem zakażeń dróg moczowych dotyczy około 10 proc. mężczyzn i 20 proc. kobiet w podeszłym wieku.

*Ciąża - zmniejszenie napięcia mięśniówki pęcherza moczowego i moczowodów oraz ucisk powiększonej macicy na moczowody (szczególnie prawy) powodują zastój moczu i cofanie się moczu do moczowodów.

*Kamica moczowa - powodem jest utrudnienie odpływu moczu oraz drażnienie błony śluzowej, która staje się bardziej podatna na przyleganie bakterii.

*Kamienie moczowe stanowią także rezerwuar drobnoustrojów.

*Cewnikowanie (ale też inne zabiegi urologiczne) - częstość występowania zakażeń układu moczowego wynosi 3-10 proc. na każdy dzień utrzymywania cewnika w drogach moczowych.

ZAKAŻENIE UKŁADU MOCZOWEGO (ZUM)

Objawy:

- dyzuria (ból, dyskomfort podczas oddawania moczu),

- częstomocz,

- nykturia (częstsze oddawanie moczu w nocy),

- mimowolne oddawanie moczu (głównie u starszych kobiet z wypadaniem macicy),

- mogą również się pojawić: gorączka, dreszcze, bóle w okolicy lędźwiowej i ból brzucha, nudności, wymioty, a nawet bóle głowy.

Profilaktyka:

- zapewnienie właściwego przepływu moczu przez picie odpowiednio dużej ilości płynów,

- częste mikcje (w tym przed snem i tzw. mikcje wyprzedzające, tj. bez odczuwania parcia na mocz),

- wypicie szklanki wody przed stosunkiem i szybkie oddanie moczu po stosunku,

- właściwa higiena osobista (w tym unikanie kąpieli bąbelkowych i dezodorantów intymnych),

- unikanie środków plemnikobójczych,

- picie preparatów/soków/herbaty z żurawiną,

- unikanie zaparć.

Jak często występuje?

Szacuje się, że blisko połowa kobiet i 12 proc. mężczyzn doświadcza w życiu epizodu ZUM. U 30-44 proc. kobiet po pierwszym incydencie tej choroby nawrót występuje zwykle w ciągu trzech miesięcy, a u 48 proc. w ciągu 12 miesięcy. W samych tylko Stanach Zjednoczonych z powodu różnych postaci ZUM przepisuje się około 15 proc. wszystkich antybiotyków. Są one powodem około 7 milionów wizyt ambulatoryjnych, około 1 miliona porad udzielanych w izbie przyjęć szpitala i ponad 100 tys. hospitalizacji rocznie w tym kraju.

Jaka jest przyczyna infekcji?

Najczęstszą przyczyną ZUM są Gram-ujemne pałeczki jelitowe z rodziny Enterobacteriaceae , wśród których dominuje Escherichia coli . W zakażeniach niepowikłanych E. coli odpowiada za 75-95 proc. przypadków, podczas gdy w powikłanych jej udział spada do 40-50 proc., a znacząco rośnie odsetek innych pałeczek Gram-ujemnych z rodziny Enterobacteriaceae (np. Proteus, Klebsiella ) i niefermentujących (Pseudomonas aeruginosa i Acinetobacter ).

Spośród bakterii Gram-dodatnich za niepowikłane ZUM odpowiadają przede wszystkim enterokoki i Streptococcus agalactiae , a u kobiet w wieku rozrodczym - Staphylococcus saprophyticus .

Szacuje się, że 77 proc. nawrotów zakażeń wywoływanych jest przez ten sam szczep E. coli, w 23 proc. przypadków dochodzi do reinfekcji nowym szczepem bakterii.

Co z maluchami?

Wśród małych dzieci zakażenia układu moczowego dotyczą około 10 proc. całej ich populacji. ZUM często towarzyszy wadom wrodzonym układu moczowego (ponad 50 proc. przypadków), zespołom wad metabolicznych, tubulopatiom (to pewna grupa - wrodzonych bądź nabytych - chorób nerek), a także zaburzeniom odporności. W okresie noworodkowym zakażenia występują częściej u chłopców (około 60 proc. ZUM), od drugiego-trzeciego miesiąca życia ulega to odwróceniu - częściej chorują dziewczynki. Ze względu na mało charakterystyczne objawy kliniczne w tym okresie życia niekiedy pierwszym zauważonym objawem zakażeń układu moczowego jest spowolnienie rozwoju psychosomatycznego dziecka lub nadciśnienie tętnicze.

Gdy masz też cukrzycę?

Cukrzyca jest wielką epidemią naszych czasów, w której liczba zachorowań sięga milionów. Jest również chorobą, która zdecydowanie sprzyja rozwojowi wszystkich infekcji, w tym także ZUM. Zwykle zapalenie dróg moczowych dotyczy jednak kobiet młodszych, aktywnych seksualnie, które raczej nie mają jeszcze cukrzycy drugiego typu. W przypadku starszych pań czynnikiem ryzyka rozwoju ZUM może być za to np. przejście menopauzy. Powoduje to, że u kobiet tych zmienia się flora bakteryjna w pochwie i łatwiej dochodzi do infekcji. W starszym wieku wzrasta też oczywiście częstość zachorowań na cukrzycę i wtedy rzeczywiście może ona stać się istotniejszym niż w młodszym wieku czynnikiem zwiększającym prawdopodobieństwo rozwoju zakażeń dróg moczowych.

Ile tej żurawiny?

Preparaty z żurawiną należy do tych nielicznych suplementów diety, których skuteczność została potwierdzona i które realnie nam pomagają, w tym przypadku - w leczeniu zakażeń dróg moczowych (działanie to polega nie na niszczeniu bakterii, ale na ułatwianiu usuwania ich z dróg moczowych). W aptekach jest ich jednak bardzo dużo. Czym się więc kierować przy wyborze preparatu z żurawiną? Lekarze odpowiadają prosto - jak najwięcej żurawiny w żurawinie. Dobre działanie na drogi moczowe ma nawet suszona żurawina.

Warto też zaopatrzyć się w herbatę żurawinową. Nie ma w niej może jakichś porażających ilości żurawiny, ale zawsze pewna jej ilość się tam znajduje, a jako napój zwiększa dodatkowo produkcję moczu, co w leczeniu i profilaktyce zakażeń dróg moczowych jest przecież kluczowe.

BADANIA MOCZU

* JAK POBIERAĆ MOCZ? W sytuacji nagłej mocz można pobrać zawsze. W przypadku planowanego badania warto pobrać próbkę rano z pierwszej porannej porcji moczu. Powinno się normalnie pić płyny tak jak na co dzień.

U kobiet warunkiem prawidłowego pobrania próbki jest dokładne umycie okolic cewki moczowej i krocza wodą oraz mydłem, wytarcie w kierunku od przodu do tyłu i kolejne przemycie gazikiem nasączonym wodą. Po rozchyleniu warg sromowych pierwszą porcję moczu należy oddać do toalety w celu wypłukania cewki moczowej. Następnie bez przerywania strumienia moczu należy pobrać środkową porcję moczu do jałowego pojemnika. Po pobraniu próbki pojemnik musi zostać szczelnie zamknięty.

U mężczyzn próbka może być pobrana po przemyciu jedynie wodą ujścia cewki moczowej za pomocą gazików. Należy zwrócić uwagę na odprowadzenie napletka. Następnie podobnie jak u kobiet pierwszą porcję moczu (po odprowadzeniu napletka) należy oddać do toalety i bez przerywania strumienia środkową porcję moczu pobrać do jałowego pojemnika.

Próbkę najlepiej dostarczyć do laboratorium w ciągu 30 minut od pobrania. Dopuszczalny odstęp to dwie godziny. W tym czasie próbkę powinno się chronić przed słońcem i najlepiej przechowywać w lodówce.

Trzeba uważać, by próbki moczu nie zanieczyścić kałem, papierem toaletowym czy wydzieliną z pochwy. Tak zanieczyszczone próbki nie nadają się do analizy - należy pobrać nowe.

Mocz na posiew powinno się pobrać przed włączeniem antybiotyków.

* BADANIE OGÓLNE. W normalnych warunkach mocz składa się z odpadków, które nerki odfiltrowują z krwi. Jego ocena stanowi jednak wykładnik nie tylko chorób nerek, ale stanu całego organizmu. Rutynowo sprawdza się liczne parametry dostarczonej próbki moczu, m.in. przejrzystość. Norma to mocz przejrzysty. Mętny mocz występuje w zakażeniach układu moczowego, przy obecności erytrocytów oraz w stanach zagrożenia kamicą układu moczowego. Niekiedy zmętnienie moczu może wynikać ze spożycia niedługo przed oddaniem próbki posiłku bogatego w tłuszcze.

Ważna jest też barwa moczu. Intensywność zabarwienia moczu zależy od stopnia jego rozcieńczenia. Norma to żółty/bursztynowo-żółty.

Mocz intensywnie żółty może świadczyć o odwodnieniu (np. podczas gorączki), ale występuje też przy żółtaczce (może być też brązowy) i po zażyciu dużej ilości witaminy B.

Przy krwawieniu z nerek mocz jest zwykle ciemnoczerwony, a przy krwawieniu z pęcherza moczowego lub okolicy cewki moczowej - różowy/jasnoczerwony. Różowy mocz stwierdza się też po zjedzeniu dużej porcji buraków. Zielony kolor moczu sugeruje zakażenie dróg moczowych pałeczką ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa).

Ocenie podlega też ciężar właściwy. Jest zależny od zdolności zagęszczania moczu przez nerki i objętości płynów w ustroju. Badamy go m.in. przy bólu brzucha lub pleców, częstym czy bolesnym oddawaniu moczu, parciu na mocz, przy obecności krwi w moczu, gorączce, złym samopoczuciu, czyli przy objawach zakażenia układu moczowego lub chorób nerek.

* POSIEW MOCZU. Zwykle wykonuje się go wtedy, gdy wynik badania ogólnego wskazuje na możliwość zakażenia układu moczowego. W moczu mogą występować liczne bakterie stanowiące zanieczyszczenie. To pracownicy laboratorium zwykle decydują, czy należy sprawdzić wrażliwość wyhodowanego drobnoustroju na leki, czyli wykonać antybiogram. Zależy to od rodzaju mikroorganizmu i liczby wyhodowanych komórek. Norma to wynik ujemny, brak wzrostu lub pon. 105/ml.

W większości przypadków nie leczy się bezobjawowego bakteriomoczu. Wynik posiewu moczu zawsze powinien zostać skonsultowany z lekarzem, który zadecyduje o terapii.

CHROŃ MIEJSCA INTYMNE

* Zdrowie intymne to kwestia zachowania delikatnej równowagi między dobrymi i złymi mikrobami. W pochwie zdrowej kobiety występuje ok. 100 gatunków bakterii i drożdży. Najliczniejsze są pałeczki kwasu mlekowego (Lactobacillus). To one w procesie fermentacji wytwarzają kwas mlekowy odpowiedzialny za utrzymanie niskiego pH.

Jeśli pałeczek jest wystarczająco dużo, to stają się one naturalną tarczą ochronną, która nie pozwala się namnażać patogenom. Taki stan jest idealny.

Niestety, często ta "kwaśna" bariera ulega zniszczeniu. Czasami z powodu infekcji, czasami jako skutek uboczny antybiotykoterapii czy osłabienia organizmu. Efekt? Świąd, pieczenie, upławy.

Profilaktycznie pomóc mogą probiotyki ginekologiczne. Lekarze zalecają zdrowym kobietom, które mają kłopoty z infekcjami okolic intymnych, kilkudniową kurację bezpośrednio po zakończeniu miesiączki. Często właśnie po menstruacji równowaga bakteryjna w pochwie jest zachwiana.

* Wielkim przyjacielem intymnych infekcji jest seks. Z badań wynika, że blisko 75 proc. dolegliwości u kobiet zaczyna się w ciągu 24 godzin od odbycia stosunku płciowego. Podczas stosunku bakterie z łatwością migrują między odbytem a pochwą. Infekcjom sprzyjają też mikro otarcia automatycznie powstające w trakcie seksu. Jeśli mamy skłonności do tego typu problemów, to należy pamiętać o myciu okolic intymnych po stosunku. Jednak nie przesadzajmy z higieną - zbyt częste mycie się (więcej niż trzy razy dziennie) prowadzi do podrażnienia śluzówki i droga przed mikrobami staje otworem.

* Myjąc się, nie kieruj silnego strumienia prysznica na okolice pochwy - możesz w ten sposób wtłoczyć do niej bakterie z okolic odbytu. Myj się dłonią, a nie gąbką. Taka gąbka to zazwyczaj siedlisko różnych drobnoustrojów.

Używaj preparatów do mycia okolic intymnych - mają specjalne pH, niższe niż zwykłe środki, dzięki czemu nie naruszają ochronnej tarczy utworzonej z bakterii mlekowych. Co więcej, mogą nawet załagodzić delikatne podrażnienia.

Nie są to środki tylko dla kobiet. Mogą z nich jak najbardziej korzystać panowie, są też specjalne środki dla mężczyzn.

Myjąc okolice intymne, panowie nie powinni zapominać o delikatnym zsunięciu napletka z żołędzi. Samo obmywanie penisa nic nie da - większość mikroorganizmów chowa się właśnie pod napletkiem.

Zdarza się, że kobiety reagują nadwrażliwością na... nasienie partnera. Jeśli widzisz wyraźną zależność między seksem a podrażnieniami okolic intymnych, niewykluczone, że seks z użyciem prezerwatywy rozwiąże twój problem.

* Zdrowie miejsc intymnych chroni dieta - bogata w nieprzetworzone produkty oraz kiszonki i mleczne produkty fermentowane, które są źródłem probiotyków. A warzywa i owoce zawierają silne przeciwutleniacze, które wzmacniają odporność. Jeśli twoja dieta zawiera zbyt wiele cukrów, możesz mieć większą podatność na infekcje grzybicze okolic intymnych.

* Zrezygnuj ze stringów, perfumowanych wkładek higienicznych, kolorowego lub perfumowanego papieru toaletowego. Barwniki i substancje zapachowe mogą powodować podrażnienia.

Noś bawełnianą bieliznę. Sztuczne włókna odparzają skórę.

Proszki i płyny do płukania mogą podrażniać okolice intymne. Pomoże wówczas pranie w płatkach mydlanych lub mydle glicerynowym i rezygnacja z płynów do płukania.

* Namów partnera na badania. Często kobiety mają objawy infekcji, ale to ich partnerzy są nosicielami jakiejś choroby.

* Masz objawy jakiejś choroby? Może to: Bakteryjne zapalenie pochwy - występują mierne upławy o charakterystycznym rybim zapachu, wydzielina z pochwy jest mleczna i jednolita.

Rzęsistkowica pochwy - występują obfite upławy (niekiedy o nieprzyjemnym zapachu), świąd i zaczerwienienie sromu, dyskomfort w podbrzuszu.

Drożdżakowe zapalenie pochwy i sromu - mierne lub średnio nasilone upławy (wodniste lub serowate, często o kwaśnym zapachu), podrażnienie pochwy, zaczerwienienie i obrzęk sromu, pęknięcia/mikroowrzodzenia skóry. Dolegliwościom tym towarzyszy grudkowata wysypka okolic sromu.

Grzybicze zakażenie występuje najczęściej u kobiet z obniżoną odpornością, długo zażywających antybiotyki lub leki immunosupresyjne, u osób cewnikowanych lub po innych zabiegach urologicznych.

Uwaga! Te choroby same nie miną, a ich przebieg jest często bardzo nieprzyjemny i bolesny! Dlatego konieczna jest wizyta u lekarza, który ustali (także na podstawie wymazu i posiewu), jaki rodzaj infekcji nas nęka, i zaleci odpowiednią terapię.

Nieleczona infekcja może doprowadzić do zakażenia partnera (zapalenie cewki moczowej, gruczołu krokowego, najądrza).

Margit Kossobudzka