Czy jest jakieś przedsięwzięcie, które mogłoby wzbudzić taki ferment w świecie i entuzjazm, jak niegdyś program Apollo?

Michał Kracik: Brak rywalizacji mocarstw z czasów Apollo na pewno nie sprzyja takim przedsięwzięciom, bo, niestety, wszelkie wyścigi zbrojeń stanowią istotną motywację, kiedy trzeba wydać na coś górę pieniędzy. Może sektor prywatny rozpali iskierkę nadziei dla bardziej ambitnych działań narodowych agencji kosmicznych i wpłynie na wzrost poparcia ludzi dla eksploracji kosmosu. 

Aleksandra Bukała: Projekt Moon Village, wioski księżycowej, czyli budowy stałej bazy na Księżycu, która miałaby zastąpić Międzynarodową Stację Kosmiczną. Bo umowa na działanie stacji orbitalnej jest podpisana do 2024 r., a  potem nie wiadomo, co się z nią stanie. Są plany, żeby ją przerobić na hotel. Obecny dyrektor generalny ESA jest zwolennikiem budowy wioski księżycowej.

Europa nie da rady zrobić tego sama, a sytuacja międzynarodowa powoduje, że nie ma klimatu do współpracy między USA i Rosją.

Aleksandra Bukała: Mimo tych sporów agencje kosmiczne dość zgodnie współpracują. To częściowo kwestia pieniędzy, bo Rosjanie zarabiają na wynoszeniu amerykańskich astronautów na orbitę, ale nie tylko. Wydaje mi się, że praca w branży kosmicznej zmienia punkt widzenia. Te nasze lokalne konflikty i kłótnie w kosmosie przestają mieć znaczenie.

Bo z kosmosu widać, jak krucha jest Ziemia?

Aleksandra Bukała: Gdyby zmniejszyć ją do wielkości piłki nożnej, to nasza atmosfera byłaby cieńsza niż najcieńsza kartka papieru. A to jedyna bariera, która nas chroni przed próżnią i śmiercionośnym promieniowaniem kosmicznym. A jak dbamy o tę atmosferę, zwłaszcza w naszym kraju, przekonamy się, jak tylko opadną wszystkie liście i zaczniemy grzać.

Kosmiczna perspektywa bardzo by się przydała naszym politykom.

Michał Kracik: Psychologiczny aspekt podboju kosmosu jest niezwykle ważny. Niesamowite wrażenie robi relacja z misji statku Apollo 8, gdy astronauci po raz pierwszy w dziejach okrążali Księżyc i nagle - to było w Wigilię - zobaczyli, jak zza niego wyłania się nasz błękitny glob. Polecieli eksplorować Księżyc, ale tak naprawdę zobaczyli Ziemię z innej, dalekiej perspektywy. Na tle czarnego kosmosu, bezbronną, bez widocznych granic, podziałów na narody czy rasy. Taki widok robi niezwykłe wrażenie, jak opowiadali astronauci, którzy spacerowali po Księżycu.

Aleksandra Bukała: Inne niesamowite zdjęcie przysłała sonda Voyagera, mijając Saturna. Ziemia była na nim małą niebieską kropką rozmiaru jednego piksela. A przecież Saturn nie jest wcale tak daleko. To pokazuje skalę odległości, z jakimi mamy do czynienia w kosmosie.

Może to właśnie będzie największa wartość z podboju kosmosu. W końcu uświadomimy sobie, że powinniśmy trzymać się razem i dbać o tę małą kropkę.

Michał Kracik: Dlatego loty w kosmos stały się doświadczeniem jak największej liczby ludzi. Nie tylko garstki astronautów.

Jakub Mielczarek: Turystyka kosmiczna wydaje się tuż za rogiem. Kilka firm, m.in. Blue Origin oraz Virgin Galactic, już niedługo rozpocznie regularne loty, najpierw suborbitalne, paraboliczne, przekraczające pułap 100 km. Szacunkowy koszt biletu to 200 tys. dol.

Czyli drogo.

Jakub Mielczarek: Ale to już nie jest cena niewyobrażalna. Tyle kosztuje mieszkanie w Warszawie. Właściwie każdy, kto ma pracę, może wziąć pożyczkę i polecieć.

Aleksandra Bukała: Prognozy mówią, że cena spadnie do 20 tys. dol., a to już raptem koszt nowego samochodu.

Jakub Mielczarek: Ziemia skurczyła się w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Jesteśmy w stanie w ciągu 24 godzin znaleźć się w każdym miejscu na świecie, co było nie do pomyślenia sto lat temu. Jest coraz więcej ludzi, którzy już byli wszędzie, oczekują czegoś nowego i są w stanie za to zapłacić. Przyszłe dziesięciolecie będzie stało pod znakiem turystyki kosmicznej, najpierw to będą loty suborbitalne, następnie na orbitę okołoziemską, może do hoteli, które zamierza umieścić nad Ziemią firma Bigelow Aerospace, którą założył potentat w branży hotelarskiej. Zawsze marzył o tym, żeby zbudować hotele na orbicie, zainwestował w to dużo pieniędzy, nawiązał współpracę z NASA - jego dmuchane moduły są teraz testowane na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.