Jutronauci to projekt „Wyborczej” realizowany w tym roku przy współpracy z Kulczyk Investments. Podczas serii spotkań w różnych polskich miastach spotykają się ze sobą artyści, przedsiębiorcy i naukowcy, by opowiadać o swoich osiągnięciach, pasjach, motywacjach i wizjach przyszłości. Pierwsza część spotkania odbywa się w formule przypominającej TED. Każdy z mówców daje krótkie, dynamiczne wystąpienie. W drugiej przychodzi czas na pytania od publiczności.

Jak zbudować drukarkę z klocków Lego?

Poniedziałkowe spotkanie, które w Poznaniu odbyło się na Uniwersytecie Ekonomicznym, otworzył Piotr Voelkel, przedsiębiorca, twórca Grupy Kapitałowej VOX zrzeszającej firmy z branży wykończenia i aranżacji wnętrz, zajmujące się m.in. produkcją mebli, drzwi i podłóg oraz designem, założyciel prywatnych uczelni wyższych Collegium Da Vinci i School of Form, inwestor concordia Design i biurowca Bałtyk.

- Ja rozumiem jutro jako proces projektowy. Można je zaprojektować, a nie tylko przewidywać. Projektować nie tylko przedmioty, ale też relacje społeczne, emocje - mówił o swojej wizji przyszłości. Zdradził, że najważniejsze jest dla niego, by tę przyszłość tworzyć w zespole. - W mocnym zespole jest nieograniczona siła - dodał. Voelkel opowiadał również, skąd wziął się pomysł na założenie School of Form. - Wyniknął z pracy z projektantami wychodzącymi z ASP. To artyści. A projektant nie ma mi mówić o swoich marzeniach - to waśnie robią artyści, ale odkryć moje marzenia i przekuć je na projekt - dodaje.

Z kolei stworzenie SWPS zaowocowało u niego fascynacją psychologią, co wykorzystał w biznesie. - Odkryłem, że najlepsze projekty powstają tam, gdzie wiedzę o człowieku łączymy z najnowszymi technologiami - tłumaczył. - Owocem tych odkryć są meble smart dla dzieci. Szukaliśmy takich mebli, które uczą zmieniać świat. Są skonstruowane tak, że dziecko samo jest w stanie je zmontować. Pięciolatek staje się twórcą swoich mebli, które później uważa za najważniejsze na świecie. Odważnie przekracza granice świata dorosłych. 

Podkreślił, że podstawą do osiągnięcia sukcesu jest radzenie sobie z lękiem, który bardzo często został w nas zaszczepiony w dzieciństwie i z którym trzeba walczyć.

PIOTR SKORNICKI

O tym, jak bardzo ważne w przyszłej karierze jest dzieciństwo, mówił też kolejny jutronauta Piotr Palczewski, inżynier, absolwent AGH. - Bardzo ważne jest, żeby rodzice od samego początku rozwijali w dzieciach kreatywność, dużo im czytali, pomagali wzbudzać w nich pasję - mówił Palczewski, który nie mógł pojawić się w Poznaniu i z poznańską publicznością łączył się online. On sam w dzieciństwie uwielbiał klocki Lego.

I zaowocowało to w przyszłości - podczas studiów stworzył drukarkę 3D, która w 99 proc. zbudowana została z lego. To było pierwsze na świecie w pełni działające urządzenie tego typu.

Jego kolejny wynalazek nie jest z klocków. To system komunikacji sterowanej myślami. Może pomóc ludziom całkowicie sparaliżowanym komunikować się ze światem.

Obecnie pracuje też nad skanerem 3D, który będzie przenosił elementy ze zdjęć, które mamy na smartfonie, do rzeczywistości. - Chcę, żeby technologia druku 3D dotarła pod strzechy - podkreśla. Jego projekt jest więc maksymalnie prosty i nie będzie wymagał profesjonalnej obsługi.

Chatbot umówi nas na randkę?

O wybudowaniu zdecydowanie nie prostego robota marzy za to Michał Marczak reżyser, scenarzysta i operator. Jego ostatni film „Wszystkie nieprzespane noce” wygrał nagrodę za reżyserię na festiwalu Sundance w 2016 r. Portal Indiewire uznał Michała za jednego z dziesięciu najlepszych operatorów 2017, zestawiając go z takimi nazwiskami jak Roger Deakins. Film znalazł się na liście najlepszych filmów roku według magazynów "Rolling Stones", "Indiewire", "Sight and Sound", "Film Comment".

Reżyseruje też klipy muzyczne. Stworzył  teledysk do piosenki grupy Radiohead. To właśnie w nim wykorzystał robota Hana - męski odpowiednik Sophie - najbardziej zaawansowanego androida, którego do tej pory wymyślono.

Okazało się jednak, że nawet najlepszy robot ma swoje ograniczenia - nie potrafi idealnie odczytywać emocji ani przekazywać ich mimiką. - Han może działać tylko 15 minut, bo się przegrzewa - opowiadał o pracy nad teledyskiem. - Musieliśmy go chłodzić wielkimi klimatyzatorami - dodaje. Marczak chce stworzyć teraz film o przyszłości i zbudować robota, który będzie jego bohaterem. Jego film z gatunku science fiction ma poruszać tematykę sztucznej inteligencji oraz jej relacji z człowiekiem. Aby zbadać, jak widzą świat za 50 lat, pytał i rozmawiał z różnymi ludźmi.

PIOTR SKORNICKI

Okazało się, że najbliżej jego wizji nie byli naukowcy. - Panie seniorki mówiły np. o powrocie do lokalności, do emocji, wzajemnym wspieraniu się - opowiadał. Jego zdaniem naukowcy za bardzo skupiają się na technologii i zapominają o emocjach.

- Inżynierowie z Sillicon Valley są świetni w kodowaniu, ale nie obchodzą ich ludzie i emocje - podkreślał. - A przyszłość to emocje i wyobraźnia. Skoro mamy już całą sieć, kable, to teraz powinniśmy stworzyć internet, w którym będzie nam dobrze, który będzie służył relacjom międzyludzkim - dodał.

Jako przykład podawał aplikacje, które będą mogły tworzyć choćby wirtualną wersję zmarłego dziadka, odtwarzać go ze wspomnień, zdjęć i nagrań, lub chatboty, które będą znały nas tak dobrze, że same będą rozmawiać z chatbotami innych osób na portalach randkowych i wybierać dla nas najlepszych kandydatów. - A my dostaniemy tylko np. dziesięć najlepszych, najciekawszych rozmów, po których zdecydujemy, które znajomości warto kontynuować - mówił. 

Roboty opanują świat?

O tym, że na razie to wciąż pieśń przyszłości, mówił z kolei Leon Ciechanowski, filozof, kognitywista, doktorant na SWPS, który bada relacje między człowiekiem a komputerem. W swoich badaniach zastanawia się, jak tworzyć bezpieczniejsze, nieoszukujące maszyny. – Pewien znany naukowiec twierdzi, że już za 10-15 lat będziemy mogli uploadować swoją świadomość do telefonów komórkowych. Jako badacz sztucznej inteligencji i relacji człowiek – komputer patrzę na takie deklaracje z ogromnym sceptycyzmem – mówił w rozmowie z „Wyborczą”.

Podczas spotkania z poznaniakami opowiedział o historii chatbotów, czyli robotów, z którymi z większymi lub mniejszymi sukcesami może rozmawiać człowiek.

PIOTR SKORNICKI

Pierwszy z nich pojawił się już w 1966 r. - Przestrzeganie, że roboty mogą zawładnąć rzeczywistością, jest przedwczesne - uspokajał. - To, z czym teraz mamy do czynienia, to tzw. głupia sztuczna inteligencja. Wciąż jest daleko do stworzenia tej świadomej - dodał.

Chyba nie do końca uspokoił jednak zebranych, bo po wystąpieniu ostatniego z prelegentów - Dariusza Baranowskiego, fizyka atmosfery i oceanu, który opowiedział, jak wykorzystywać najnowsze technologie do przewidywania pogody - z sali padło pytanie, czy mamy pewność, że jeśli sztuczna inteligencja osiągnie pełnię świadomości, powie nam o tym, zanim na dobre zawładnie człowiekiem.