XXI wiek w końcu powiedział o sobie głośno. Znaleźliśmy się w mieszance scen rodem z filmów katastroficznych i s.f. Ci z nas, którzy pracują w domach, spotykają się wirtualnie i układają sobie rutynę na nowo. Inni, wychodząc do pracy, wsiadają do pustych autobusów i przemierzają opustoszałe miasta. Coraz więcej z nas chodzi w maseczkach. Policja przez głośniki mówi o stanie epidemii i nawołuje do pozostania w domach. Ludzie meldują odbywanie kwarantanny w rządowej aplikacji.

Świat się zmienił.

I wygląda na to, że nawet po powrocie do normalności nie będzie już taki sam. Zmienią się nasze nawyki oraz nawyki całych organizacji i firm. Po wielu tygodniach w zamknięciu będziemy inaczej oceniać ryzyko kontaktu z innymi, co wpłynie na chęć podróżowania czy chodzenia na koncerty. Po wielu tygodniach pracy zdalnej firmy rozważą trwałe zmiany w biurach i organizacji pracy. Szkoły zapewne chętniej niż dotychczas będą wykorzystywać zdalną naukę, a szpitale - konsultacje telefoniczne czy internetowe. Czy państwo samo zrezygnuje z inwigilacji obywateli po zakończeniu epidemii?

To nic nowego. Obserwowaliśmy początki tych procesów od dłuższego czasu, pandemia jedynie je przyspieszyła.

Czy nowa rzeczywistość będzie koszmarem? Nie musi. Może być pełna szans, to zależy od nas. Nad tym, jak ją oswoić, będziemy zastanawiać się z Jutronautami - wyjątkowymi osobami z pozornie odległych od siebie światów - które od trzech lat odkrywają przyszłość z czytelnikami "Wyborczej". W tym wyjątkowym roku zaczynamy nasz program wyjątkowo wcześnie. Jutronauci 2020 - to edycja specjalna, do której zaprosiliśmy Jutronautów z poprzednich trzech edycji. Zapraszamy też innych ekspertów, którzy chcą się dzielić z nami swoimi prognozami.