Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 

Lekarzy jednak brakuje, kolejki do specjalistów są długie, wizyty krótkie, a pacjenci rzadko mają poczucie, że obcują ze sztuką medyczną. Droga do diagnozy bywa wyboista. Dlatego coraz częściej do gry wkracza sztuczna inteligencja - przyspiesza działanie rezonansu magnetycznego, analizuje prześwietlenia i wyniki badań pacjentów. Niedługo każdy z nas będzie mógł przekazać swoje dane medyczne, by system lepiej uczył się rozpoznawać choroby. - Potrzebujemy dużo danych od różniących się od siebie ludzi. Bo w medycynie jest tak, że gdy 100 osób obje się śliwkami, to 98 będzie miało rozwolnienie, ale dwie będą miały zaparcie, i nie wiemy dlaczego. A system musi mieć wiedzę także o tych dwóch możliwych przypadkach - mówił "Wyborczej" niedawno jeden z lekarzy.

I właśnie sztuczna inteligencja w medycynie będzie tematem naszego kolejnego spotkania z cyklu Jutronauci Talks. Zaprosiliśmy do niego dr. Piotra Zwolińskiego, neurologa, który specjalizuje się w padaczce i stworzył system, który pomaga lekarzom rozpoznać, z którym z 32 napadów padaczkowych mogą mieć do czynienia. Porozmawiamy z nim o tym, czy lekarz powinien działać jak McDonald's. A może medycyna podzieli się na tradycyjną i nowoczesną, opartą na algorytmach sztucznej inteligencji? I co w sytuacjach, gdy sztuczna inteligencja popełni błąd i pomyli się w diagnozie?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.