Odkąd jest z nami COVID-19, poznaliśmy dziesiątki prognoz i wizji przyszłości, które za punkt odniesienia obierają koniec pandemii. Nie ma w tym nic dziwnego – to ludzki odruch, że w tak trudnej sytuacji życzymy sobie, by było już po wszystkim. Chcielibyśmy nie tylko zamknąć bilans ofiar, lecz również – i przede wszystkim – zobaczyć świat po koronawirusie.

Niestety, obecnie nie mamy podstaw do tego, by odpowiedzialnie stwierdzić, że wkrótce przejmiemy kontrolę nad wirusem. Nie możemy też głosić zbyt optymistycznych prognoz. Warto o tym pamiętać, gdy wydaje się, że sytuacja się polepsza, a presja na ponowne otwarcie gospodarki – wciąż podczas pandemii – rośnie.

Optymistyczne wizje padają zwłaszcza z trybuny politycznej. Tak dzieje się chociażby w Stanach Zjednoczonych, gdzie prezydent Donald Trump bezceremonialnie manipuluje danymi, podporządkowując je walce politycznej. Nie od dziś jednak wiadomo, że Partia Republikańska i jej politycy pozostają pod silnym wpływem środowisk biznesowych, religijnych oraz zwolenników ograniczonego wpływu państwa na ekonomię i życie społeczne.

Oczywiście, parcie na otwieranie gospodarki stoi w sprzeczności ze stanowiskiem specjalistów od ochrony zdrowia, co sprawia, że obecny kryzys odsłania jeszcze bardziej złowieszczą twarz populizmu – nie tylko w polityce. Łatwe odpowiedzi na złożoną rzeczywistość opanowały internet oraz media. Głoszą je głównie samozwańczy eksperci czy szarlatani oferujący cudowne remedia lub wymyślne teorie spiskowe. Spodziewajmy się, że jeśli koronawirus szybko nas nie opuści, negatywne zjawiska społeczne będą się jedynie wzmagać. Dlatego priorytetem dla naszych społeczeństw powinno być budowanie mechanizmów reagowania na te koronawirusowe szalbierstwa. W innym razie niedługo będziemy się zmagać nie tylko z kryzysem gospodarczym, ale też z tłumionymi obecnie niepokojami społecznymi.

Wydaje się, że najlepszą odpowiedzią na dzisiejszą infosferę, a także polityczny nieporządek, są dokładne i sprawdzone dane. Jeśli chodzi o perspektywy na przyszłość, taką odpowiedzią może być foresight – dyscyplina badawcza, zajmująca się formułowaniem scenariuszy na przyszłości i założeń do planów opartych na wiedzy, dyskusji oraz analizach, które służą uświadomieniu możliwych zmian oraz przygotowaniu do nich.

Przed ekspertami i publicystami nawykłymi raczej do żmudnych analiz aniżeli do szybkich tweetów stoi trudne komunikacyjne zadanie, nie możemy jednak składać broni. W polskich wyszukiwaniach w Google pomiędzy początkiem marca a początkiem kwietnia poczwórnie wzrosła popularność frazy „koronawirus prognoza”. Wygląda więc na to, że doskwiera nam niepewność wynikająca z nieprzewidywalności oraz braku konkretnych informacji, na podstawie których moglibyśmy cokolwiek zaplanować. W oswajaniu tej niepewności niewątpliwie pomaga wyobraźnia, podpowiadająca nam różne możliwe scenariusze, oraz wspomniane już rzetelne dane. Na naukowcach, doradcach oraz publicystach spoczywa dziś wyjątkowa odpowiedzialność za kształt owych prognoz.

Na rygorystycznym myśleniu o przyszłości opiera się właśnie foresight strategiczny, stosowany w wielu dziedzinach przez instytucje publiczne czy rządy – również w Polsce. Przykładem takich dociekań, oferującym niepokojący wgląd w wydarzenia najbliższych miesięcy i lat, jest nieopublikowana jeszcze analiza scenariuszowa Amerykańskiego Czerwonego Krzyża (ARC). Zawarte w niej informacje można ująć w formie dwóch skrajnych opowieści o przyszłości.

Scenariusz pozytywny: aktywna i mądra transformacja

Opowieść pozytywna – nazwijmy ją scenariuszem transformacyjnym – zakłada, że dzięki szybkiemu potwierdzeniu skuteczności i wdrożeniu do szerokiej dystrybucji efektywnej terapii, a w perspektywie pierwszego kwartału 2021 roku także szczepionki, uda się utrzymać śmiertelność COVID-19 na poziomie 0,5 procent. Będzie to możliwe tylko, jeśli wirus nie będzie mutował – przez co terapie i szczepionka nie będą traciły skuteczności – oraz jeśli uda się znaleźć nowe, nieinwazyjne sposoby na wspomaganie odporności, na przykład w formie wszczepów lub surowicy krwi osób, które przeszły infekcję.

W skutecznym otwarciu społeczeństwa oraz zapobieżeniu kolejnym nawrotom choroby pomogłyby też powszechnie stosowane testy do samodzielnego przeprowadzenia i zdalne diagnozowanie, możliwe dzięki szerokiemu zastosowaniu bezpiecznych dla prywatności użytkowników nowych technologii do badania rozwoju epidemii. Takich rozwiązań na razie nie ma, a perspektywy ich opracowania są raczej negatywne. Powinniśmy jednak do nich dążyć za wszelką cenę, pozwolą one bowiem nie tylko uniknąć najczarniejszego scenariusza – możemy również zyskać szansę na pożądane transformacje społeczne i gospodarcze. Ten bieg wydarzeń dałby nam – zarówno obywatelom, jak i decydentom – chwilę wytchnienia, by przygotować się do przyszłych kryzysów, niekoniecznie epidemiologicznych.

Uzyskanie szczepionki dla ludzi to szansa na większą odporność na kryzysy dla gospodarki i społeczeństw. Uwolnienie się od widma nawrotu choroby umożliwia podjęcie działań naprawczych, zwiększanie świadomości i osobistej odpowiedzialności obywateli, daje czas na budowanie większej niezależności od dostaw z Chin i innych ryzykownych rynków, odbudowę lokalnej produkcji lekarstw i sprzętu potrzebnego także w kryzysach związanych z klimatem, niedostatkiem wody oraz kryzysami podaży żywności. Te niechybnie czekają nas w perspektywie następnych lat – nawet bez powracającego widma SARS-CoV-2. W tych warunkach możemy też myśleć o utrwaleniu pozytywnych rozwiązań przejściowych, które przyniosła nam epidemia – pracy zdalnej, edukacji na odległość, pozytywnych zastosowań nowych technologii. Scenariusz transformacyjny zakłada jednak aktywność oraz wielki wysiłek zarówno rządzących, jak i społeczeństw, także w czasie „po pandemii”, a warunkiem realizacji jest wyeliminowanie egoizmów oraz skuteczna komunikacja między poszczególnymi aktorami, także w nieefektywnej obecnie sferze współpracy międzynarodowej.

Sprawne powstrzymanie epidemii w państwach Zachodu to także większa szansa na pomoc dla słabiej zorganizowanych i biedniejszych państw. Korzyści zapewne odniosłaby też nauka – jeśli dowiedzie swej skuteczności w obliczu tak pilnej potrzeby, może liczyć na lepsze finansowanie badań w okresie po pandemii. Skuteczność na różnych poziomach zawdzięczać będziemy wielu grupom zawodowym, których nie docenialiśmy – mamy więc szansę na większą solidarność społeczną. To jednak tylko jeden z możliwych scenariuszy.

Scenariusz negatywny: choroby, bezrobocie, anomia społeczna

Druga z możliwych przyszłości, której warto się bliżej przyjrzeć, to scenariusz załamania – mroczny, ale niestety równie realny jak ten zarysowany powyżej. Niepowodzenia w opracowaniu szczepionki i lekarstw – szczepionka uzyskana dopiero jesienią 2021, a lekarstwo jesienią 2020 roku - sprawiają, że dotkną nas równie niebezpieczne co COVID-19 skorelowane z nim choroby, w tym psychiczne, o znaczącym społecznym zasięgu. Do tego dojdą konsekwencje zaniechań medycznych, niezdiagnozowane choroby serca, zaniedbane choroby przewlekłe, powikłania u kobiet w ciąży, porody bez odpowiedniej opieki czy brak wymaganych dotąd szczepień. Na rynek trafią fałszywe lekarstwa i wzrośnie cyberprzestępczość. Bezrobocie może przekroczyć liczoną w pojedynczych punktach procentowych granicę pomiędzy bolesnym ciosem a nokautem społeczeństwa – masowym poczuciem deprywacji i rozpaczą.

Nieuniknione, a przedłużające się i zbyt rygorystyczne ograniczenia wprowadzane w trybie on/off przez rządzących mogą doprowadzić do zaniku zaufania oraz anomii społecznej. W najgorszym przypadku ludzie wezmą sprawy w swoje ręce: kupią broń, zaplanują zemstę na nieudolnych decydentach, zdecydują się na zupełną izolację społeczną lub otwarcie zademonstrują nieposłuszeństwo wobec rządu. Zbuntować się mogą nie tylko grupy, z którymi da się negocjować, ale też „samotne wilki” oraz zwolennicy darwinistycznego survivalu. To nie apokalipsa zombi, ale już całkiem solidna dystopia.

Uzupełnieniem takiego obrazu może być zanik solidarności międzynarodowej, zamknięcie się w państwach narodowych, co tylko pogłębi systemowy brak odporności na kolejne nieuchronne kryzysy.

Czas rozważnych kroków

Te dwie biegunowe wizje przyszłości wpisują się w aktualne standardy analizy scenariuszowej, pokazują bowiem przyszłości właściwie nieodległe od siebie pod względem prawdopodobieństwa i jasno ukazują kluczowe niepewności. Podkreślmy – istotne nie jest tu przetrwanie small biznesu, liczba wiernych w świątyniach ani wynik wyborczy. Jeśli mamy mówić o realnych czynnikach zmian, to pierwszym z nich jest skuteczność walki z COVID-19: dostępność testów, terapii oraz szczepionki. To one zdecydują o wszystkim.

W idealnym świecie, w konfrontacji z pandemią czy katastrofą naturalną klarowne, wyczerpujące informacje, opracowywane i podawane przez ekspertów, szybko i efektywnie trafiałyby do opinii publicznej. Wygląda jednak na to, że żyjemy w skrajnie nieidealnych czasach. Koronawirus pojawił się właśnie wtedy, gdy dezinformacja i skutki działań populistów szaleją w najlepsze. W sztabie generalnym, na szczytach władzy czy na krawędzi wulkanu śmiałe kroki powinny ustępować rozwadze. To nie czas na upolitycznianie walki z wirusem oraz udzielanie łatwych odpowiedzi.

*Ewa Nosarzewska– socjolożka, członkini redakcji tygodnika „Kultura Liberalna”.

**Kacper Nosarzewski – partner w firmie doradczej 4CF, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Studiów nad Przyszłością.