Na osłabioną gospodarkę światową radykalne środki służące walce z pandemią działają tak, jak koronawirus działa na osłabiony ludzki organizm – wywołują spustoszenie. Gospodarka nie tylko wstrzymała oddech – nastąpiło całkowite zaburzenie układu oddechowego. Uziemione samoloty. Zamknięte granice. Zaburzony ruch towarowy. Zamknięte centra handlowe, restauracje i kawiarnie, centra usługowe. Cierpią nawet firmy, które dotąd funkcjonowały w oparciu o model platformy: Facebook ledwo radzi sobie z obciążeniem infrastruktury informatycznej, nie mówiąc o stratach Airbnb w kontekście globalnego załamania turystyki czy Ubera i Lime, których klienci nie mogą już swobodnie się przemieszczać. Spadają też przychody Facebooka i Google’a z działalności reklamowej – firmy redukują budżety na reklamę i marketing, które w 2020 r. będą niższe nawet o 20 mld dol.  

Kończy się świat, jaki znamy. Co więcej, nie jesteśmy w stanie przewidzieć konsekwencji obecnego kryzysu, w ramach którego nakłada się na siebie kilka bezprecedensowych szoków. Przyjrzyjmy się najpierw, jak fale tego kryzysu roznoszą się po światowej gospodarce. 

SZOK 1: zachwianie światowymi łańcuchami wartości 

Hubei jest głównym hubem przemysłowym Chin – to tam ulokowanych jest najwięcej zagranicznych inwestycji. Kiedy pod koniec stycznia produkcja w Wuhanie stanęła, doszło do przerwania łańcucha dostaw w sektorach motoryzacyjnym, elektronicznym czy tekstylnym. Spadki produkcji są tak znaczące, że spadek zanieczyszczenia powietrza nad Hubei stał się widoczny na zdjęciach satelitarnych. Innym efektem jest spadek zapotrzebowania na ropę naftową, co prowadzi do bezprecedensowego spadku jej ceny.

Sytuacja w Wuhanie dotyka korporacje na całym świecie: problemy z dostawami produktów i półproduktów mają LG, Hyundai i japoński Nissan, które zamykają swoje fabryki. Podobnych trudności na rynku chińskim i światowym doświadczają też Apple czy General Motors. Na rynku zaczyna brakować niektórych sprzętów elektronicznych (np. w USA dziś nie sposób dostać konsoli Nintendo). Jeszcze większym problemem jest to, że w Hubei ulokowane są 42 firmy farmaceutyczne wytwarzające półprodukty dla światowych koncernów.

SZOK 2: zatrzymanie gospodarki

WłochyWłochy Claudio Furlan

W styczniu i lutym nastroje są jeszcze dobre. Problem wydaje się dotykać wyłącznie wielkich korporacji, z którym te poradzą sobie szybko, gdy produkcja w Hubei znów ruszy. W połowie lutego pojawiają się jednak doniesienia o znaczącej liczbie zachorowań na koronawirusa i zgonów na COVID-19 we Włoszech. Gospodarka Włoch powoli staje. Zamykane są szkoły i uniwersytety, restauracje i fabryki. Podobnie jak w Chinach pandemia uderza w region najbardziej zindustrializowany. Wzmacnia to efekt zaburzenia łańcucha wartości dodanych. Rynki zaczynają zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji. Skala i impet, z jakim wirus uderza w społeczeństwo włoskie, sprawiają, że rządy zaczynają wprowadzać, w różnym zakresie, ograniczenia poruszania się dla obywateli i zamykać instytucje i przestrzenie publiczne. Inwestorzy uzmysławiają sobie, że zbliża się kryzys gospodarczy, a giełdy nie są już bezpiecznym miejscem.

SZOK 3: globalna kwarantanna 

Liczba zachorowań w USA przekroczyła pół miliona; tyle samo zdiagnozowanych zakażonych jest w sumie w Hiszpanii, Włoszech, Niemczech i Francji. Z nielicznymi wyjątkami kraje wprowadzają restrykcje w poruszaniu się ludności, a działalność gospodarcza w wielu sektorach zamarła. Rynki zdają sobie sprawę, że COVID-19 nie jest już tylko sprawą Chin czy Włoch.

Szpital polowy - Koronawirus w USA.Szpital polowy - Koronawirus w USA. Fot. Matt Rourke / AP Photo

Zaczynają spadać indeksy na giełdach całego świata – pojawiają się nawet propozycje ich zamknięcia, by chronić się przed dalszymi spadkami. Marzec i kwiecień to znaczące decyzje władz monetarnych (FED, ECB, NBP) dotyczące obniżki stóp procentowych. W normalnych warunkach taka polityka (nazywamy ją ekspansywną polityką monetarną) jest wyraźną zachętą dla rynków do pożyczania kapitału, do inwestowania i powinna wprowadzać stabilizację również na rynkach, na giełdzie. Giełdy uwielbiają, kiedy stopy procentowe są obniżane. To sygnał dla rynku, że przedsiębiorstwa będą inwestować, że produkcja wzrośnie etc.

W tym momencie rynki nie reagują na spadki stóp. Realna gospodarka została zatrzymana, a ekspansywna polityka monetarna nie pomoże w jej uratowaniu.

Nawet jeśli w odpowiedzi na działania władz monetarnych obserwujemy wzrosty, i tak sesje kończą się dalszymi spadkami. Spadkom na giełdach i spowolnieniu gospodarczemu towarzyszy jednocześnie zamknięcie zewnętrznej granicy Unii Europejskiej i wewnętrznych granic państw członkowskich. Wprawdzie te zamknięcia nie dotyczą przepływu towarów, a jedynie osób, ale przepływ towarowy został skutecznie spowolniony. Kolejny cios w łańcuchy dostaw, co pośrednio wpływa na produkcję.   

Państwa reagują rutynowo 

W ramach tego kryzysu gwałtowny szok podażowy (spadek produkcji) łączy się z szokiem popytowym (spadkiem konsumpcji inwestycji i eksportu). Państwa reagują na razie w sposób rutynowy i dobrze sobie znany. Banki centralne poluzowują warunki finansowe w gospodarce poprzez obniżanie stóp procentowych i operacje otwartego rynku, zaś rządy wprowadzają pakiety osłonowe (w Polsce nazwano to „tarczą antykryzysową” i planowane jest przekazanie na jej realizację 10% PKB, czyli 200 mld zł). Włącza się też Komisja Europejska, która postanowiła poluzować wcześniej narzucane ograniczenia w pomocy publicznej.  

W sytuacji, kiedy realna gospodarka nie funkcjonuje, takie działania nie przyniosą ożywienia gospodarczego. Są formą pomocy socjalnej dla przedsiębiorstw i całej gospodarki. Niższe stopy nie sprawią, że otworzą się fabryki we Włoszech czy na nowo zostanie przywrócony płynny ruch towarowy wewnątrz Unii Europejskiej. Potrzebne są dotacje, znoszenie opłat ZUS czy podatków, jest potrzebna interwencja rządów. Ale firmy pozostaną zamknięte. I nie wiemy, na jak długo.  

Co dalej?  

Czas zaakceptować ten stan i szukać rozwiązań. Przestają działać podstawowe mechanizmy rynkowe. Potrzebujemy szybkiego działania, przyśpieszonego procesu uczenia się i stosowania nieszablonowych rozwiązań w polityce krajowej i międzynarodowej. Podobnie jak w przypadku firm, które nie poradzą sobie teraz bez interwencji rządów, tak w przypadku współpracy międzynarodowej nie poradzimy sobie bez przewartościowania roli, jaką mają pełnić rynki i instytucje międzynarodowe. Współpraca globalna w istocie jest oparta na sieci reżimów międzynarodowych.

Zamykanie granic jest rozwiązaniem tymczasowym i bardzo niedoskonałym – nie jesteśmy w stanie wyrwać się z łańcuchów globalizacji. Podział na to, co wewnętrzne i zewnętrzne, narodowe i globalne, jest sztuczny i nie do utrzymania na dłuższą metę.

Kryzysowi wynikającemu z globalizacji, z faktu, że żyjemy w świecie, w którym granice są porowate, a ludzie – i patogeny – przemieszczają się masowo i szybko, można zaradzić tylko poprzez wprowadzenie nowej formuły globalizacji. Przede wszystkim na poziomie wypracowywania wspólnych standardów walki z rozproszonym ryzykiem, i to nie tylko w odniesieniu do zagrożenia epidemiologicznego, ale również kryzysów gospodarczych.

Tak jak potrzebujemy globalnej współpracy w obszarze szukania leku i tworzenia szczepionki na koronawirusa, tak potrzebujemy bardziej sprawczych instytucji międzynarodowych i ładu międzynarodowego, który umożliwia realną koordynację działań.

Podobnie jak w polityce wewnętrznej na nowo dostrzegamy potrzebę inwestycji w rozwój architektury usług publicznych, dostępnych dla każdego obywatela, tak na poziomie międzynarodowym widzimy potrzebę rekonstrukcji architektury organizacyjnej, która dba o światowe bezpieczeństwo zdrowotne, gospodarcze, społeczne i polityczne. Dopiero skoordynowane działania mogą złagodzić skutki globalnego kryzysu gospodarczego. Taka była bolesna lekcja, którą świat powinien był wyciągnąć z kryzysu z 2007 r. Nie zdaliśmy wówczas zbiorowego egzaminu z odpowiedzialności wynikającej z maksymalnej współzależności. Teraz musimy ją powtórzyć, w znacznie trudniejszych warunkach. 

*dr hab. Katarzyna Śledziewska (Wydział Nauk Ekonomicznych, DELab UW) i dr hab. Renata Włoch (Instytut Socjologii, DELab UW) są autorkami książki pt. „Gospodarka cyfrowa. Jak nowe technologie zmieniają świat”, WUW 2020. Książka jest dostępna na stronie DELab