„Wyobraź sobie ludzi, którzy z marzeń już dziś tworzą rzeczywistość” – takie motto towarzyszy tegorocznej edycji „Jutronautów”. To unikalny program, który powstał dzięki współpracy „Gazety Wyborczej” z Sebastianem Kulczykiem, liderem młodego pokolenia przedsiębiorców.

Jutronauci to ludzie, którzy już dziś wdrażają idee przyszłości i mierzą się z najważniejszymi pytaniami stojącymi przed naszą cywilizacją. Wybitne jednostki w swoich dziedzinach, praktycy przedstawiający konkretne rozwiązania.

Maciej Obuchowicz z The Drivers podczas spotkania z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we WrocławiuMaciej Obuchowicz z The Drivers podczas spotkania z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we Wrocławiu Fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

– Wrocławski Park Technologiczny to taka mała fabryka jutronautów – opowiada Maciej Potocki, prezes WPT, który gościł naszych prelegentów. – Tutaj pojawiają się ludzie, którzy przychodzą do nas z takimi pomysłami, które mogą zmienić naszą rzeczywistość dzisiaj i mogą wpłynąć na przyszłość. I oni tę przyszłość projektują. My im pomagamy, żeby te projekty zamieniały się w produkty, usługi oraz żeby znajdowali inwestorów.

Na początku każdy z mówców miał krótkie, dynamiczne wystąpienie. Później był czas na pytania od publiczności. Spotkanie z jutronautami poprowadził Vadim Makarenko z „Gazety Wyborczej”.

Czwarta rewolucja przemysłowa

Spotkanie z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we WrocławiuSpotkanie z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we Wrocławiu Fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

Jędrzej Kowalczyk, prezes Fanuc Polska, opowiadał o przemyśle 4.0. Czwarta rewolucja przemysłowa to ogólna koncepcja związana z wzajemnym wykorzystaniem automatyzacji, przetwarzania i wymiany danych oraz technik produkcyjnych. Charakterystycznym dla niej wynalazkiem był internet. Dzięki niemu zanika bariera pomiędzy ludźmi a maszynami. Tzw. przemysł 4.0 (liczony od drugiej dekady XXI w.) poprzedzał wiek pary (koniec XVIII w.), elektryczności (początek XX w.) i komputerów (lata 70. XX w.).

Prezes Fanuc Polska wierzy w to, że roboty zwiększają konkurencyjność polskich firm i zapewniają niezawodność procesom produkcyjnym: – Mamy bardzo duży potencjał odnośnie do robotyzacji i gonienia naszej konkurencji, chociażby z krajów ościennych. Tam tzw. gęstość robotyzacji jest kilkukrotnie większa niż w Polsce. Korzyści to podniesienie wydajności, ale też jakość produktu, stabilność produkcji i poprawa kultury technicznej przedsiębiorstwa.

Spotkanie z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we WrocławiuSpotkanie z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we Wrocławiu Fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

Ludzie coraz bardziej przywiązują się do robotów. W jednej z fabryk maszyny zyskały od pracowników imiona: Gienek i Romek.

W poszukiwaniu sensu pracy

Bartłomiej Brach jest antropologiem i założycielem tzw. Króliczej Nory, czyli sieci badaczy młodej kultury. Brach analizuje znaczenie, jakie ludzie nadają swojej pracy i firmom, które ich zatrudniają.

– Młodzi ludzie chcą robić coś, co ma sens. Wynika to z naszego zaangażowania w pracę. Skoro mam poświęcić swój czas, to chcę, żeby to realizowało jakąś wartość, która jest mi bliska. To przynosi mi satysfakcję zawodową. Wówczas czujemy większy sens życia – mówił Brach.

Kto czuje więcej sensu? Częściej starsi ludzie, bo są w stanie zobaczyć więcej efektów swojej pracy. Kobiety bardziej niż mężczyźni, ponieważ są lepsze w nawiązywaniu relacji w miejscu pracy, więcej dowiadują się o tym, co robią. Więcej sensu odczują pracownicy małej firmy niż wielkiej korporacji, bo w niej trudniej jest dostrzec, że to, co robimy, jest istotne.

– Co wpływa na poczucie sensu pracy? Na Zachodzie poczucie pozytywnego wpływu, u nas zaspokojenie kompetencji. Fakt, że moja praca pozwala mi zaangażować swoje talenty, pozwala rozwijać siebie – opowiadał antropolog.

Podkreślał, że praca będzie się zmieniała: – W przyszłości coraz częściej będziemy pracować samodzielnie lub zdalnie, co oznacza dużo więcej odpowiedzialności i obowiązków. Będziemy musieli dalej podróżować w pracy i za pracą.

Bartłomiej Brach podczas spotkania z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we WrocławiuBartłomiej Brach podczas spotkania z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we Wrocławiu Fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

Obecnie zawód zmieniamy raz, dwa razy w życiu. W przyszłości może to być nawet siedem razy. I będziemy musieli znacznie szybciej podnosić i uzupełniać nasze kompetencje.

Niebezpieczne związki

Kolejny z jutronautów, Miron Tokarski, to współtwórca biotechnologicznego start-upu Genomtec. Dzięki jego rozwiązaniu można przeprowadzić diagnostykę pacjenta w kilkanaście minut w dowolnym miejscu.

Tokarski wskazywał na szybki postęp technologiczny. Dzięki temu badania genetyczne, które kiedyś kosztowały miliony dolarów, dzisiaj często schodzą już do poziomu tysięcy. Z drugiej strony wskazywał jednak na zagrożenia etyczne i zdrowotne, jakie niesie za sobą rozwój nauki.

– Jak zmieniać człowieka? Czy inżynieria genetyczna bierze pod uwagę długofalowe skutki, które niesie ze sobą modyfikacja ludzkiego genomu? – pytał Tokarski.

Podawał przykład bliźniaczek, które urodziły się w Chinach. Ich geny zostały zmodyfikowane przy użyciu metody CRISPR/Cas9. Zmiana miała polegać na usunięciu genu CCR5 i tym samym zapewnienie dzieciom odporności na zakażenie wirusem HIV. To cecha, którą pewien odsetek ludzi na świecie posiada naturalnie.

Chiński naukowiec odpowiedzialny za ten proces – He Jiankui – twierdził, że modyfikacji DNA dziewczynek dokonano, zanim przyszły na świat, a więc jeszcze w embrionach, w trakcie procesu zapłodnienia in vitro. He Jiankui mówił, że zmienił DNA w ludzkich zarodkach pochodzących od siedmiu par starających się o dziecko – ojcowie byli zakażeni HIV, matki były zdrowe. Chodziło o to, by ich potomstwo było odporne na zakażenie wirusem. Chińczykowi udało się ponoć uzyskać bliźniaczą ciążę, z której urodziły się dziewczynki – Lulu i Nana.

Miron Tokarski podczas spotkania z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we WrocławiuMiron Tokarski podczas spotkania z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we Wrocławiu Fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

Wszyscy ojcowie byli jednak skutecznie leczeni środkami obniżającymi poziom wirusów HIV do tzw. granicy oznaczalności. Tym samym istniało niemal zerowe ryzyko przeniesienia wirusa na potomstwo.

– Powód etyczny, dla którego został wykonany ten eksperyment, był dalece wątpliwy – podkreślał. – Nie wiemy, jakie skutki mogą przynieść takie modyfikacje genetyczne.

Dźwięk ciszy

Michał Obuchowicz, założyciel firmy The Drivers, opowiadał z kolei o tym, jak powstają dźwięki dla aut elektrycznych. Przykładowo w Norwegii już co trzeci samochód ma taki napęd. Dlatego są tam robione dogłębne badania, głównie z osobami niewidomymi, które domagają się, aby nowoczesne samochody wydawały odpowiednie dźwięki słyszalne również w trudnych warunkach pogodowych.

Wszyscy marzyliśmy o cichych miastach, a okazuje się, że to niesie za sobą pewne niebezpieczeństwo, więc wymaga regulacji prawnych.

W Japonii są obostrzenia wobec producentów samochodów. Pojazdy nie mogą więc emitować dźwięków przypominających te pochodzące z natury, jak szum wody czy wiatru – mówił Obuchowicz.

Wyjaśniał: – Dźwięki w samochodach to jest element emocjonalny, który decyduje o sprzedaży auta. To, jak pojazd brzmi, jest często ważniejsze niż to, jak on wygląda. Z jednej strony pożądamy aut elektrycznych za ich walory ekologiczne, a nie za brzmienie silnika V8. Z drugiej strony należy sobie zadać pytanie, czy wytrzymamy duże natężenie wysokich dźwięków. Bo one będą zupełnie inne niż te, które mamy teraz. Będzie ciszej, ale czy zdrowiej? Możemy sobie bowiem wyobrazić, że zamiast warkotu tysięcy silników spalinowych usłyszymy hałas przypominający tysiące wiertarek.

Dlatego dźwięki aut elektrycznych to biznes przyszłości. To, jak ostatecznie one wybrzmią, spędza sen z powiek m.in. takim innowatorom jak Obuchowicz.

Imitacja człowieka

Kolejnym z prelegentów był Petros Psyllos, elektronik, informatyk i pasjonat kognitywistyki, którego magazyn „Forbes” wyróżnił jako jednego z 30 europejskich innowatorów, a „MIT Review” uznało za jednego z 10 najzdolniejszych młodych wynalazców w Polsce. Jutronauta opowiadał m.in. o tym, jak będą wyglądać interakcje na linii człowiek–maszyna i jak nasze życie zmienią usługi wyposażone w sztuczną inteligencję.

Petros Psyllos podczas potkania z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we WrocławiuPetros Psyllos podczas potkania z Jutronautami we Wrocławskim Parku Technologicznym we Wrocławiu Fot. Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

– Ludzie od dawna tworzyli wizję robotów. Talos, olbrzym z brązu, według greckiej mitologii miał strzec Krety, w tradycji żydowskiej pojawia się zaś Golem, czyli istota utworzona z gliny na kształt człowieka – opowiadał Psyllos.

Podkreślał, że największe zmiany zaczęły dziać się w XX w.: – Dzięki komputerom oraz genialnym matematykom i informatykom mogliśmy sztuczne mózgi uruchamiać na komputerze i testować. Sztuczna inteligencja wygrywała w kolejne gry, była wykorzystywana w wyborach w USA, diagnozuje nowotwory, a teraz coraz częściej komunikuje się z człowiekiem.

Za przykład podał Asystenta Google, który – imitując sposób mówienia prawdziwego człowieka – jest w stanie umówić danej osobie wizytę u fryzjera w oparciu o personalny kalendarz.

Coraz częściej mówi się też o przywracaniu głosu osobom zmarłym. Sztuczna inteligencja już jest w stanie go odtworzyć, analizując kilkudziesięciominutowy zapis wideo.

Jednocześnie podkreślał, że przez dłuższy czas sztuczna inteligencja nie zastąpi człowieka. Ponieważ, nawet jeżeli jest w stanie skomponować prosty utwór muzyczny, to tylko na podstawie wcześniejszych ludzkich kompozycji. To wciąż domeną człowieka pozostaje kreatywność i innowacyjność.

– Sztuczna inteligencja może obserwować godzinami spadające jabłka z drzewa, ale nie odkryje np. prawa powszechnego ciążenia – wyjaśniał.

Konkurs

Jutronauci to także konkurs stypendialny „Bilet za horyzont” otwarty dla wszystkich chętnych, którzy mają pomysł, chcą go zrealizować i potrzebują wsparcia albo porady. Nagrody, które nazywamy też stypendiami, mogą być różne: od pobytu w NASA czy wyjazdu na międzynarodową konferencję aż po udział w wykładach albo praktyki w firmie mentora.

Więcej szczegółów na Wyborcza.pl/Jutronauci.