Bill Joy, twórca Sun Microsystems, postawił w 2000 r. pytanie: „Dlaczego przyszłość nas nie potrzebuje?”. Jestem świadoma wielu zagrożeń czyhających na nas w przyszłości, ale jestem od niego znacznie bardziej optymistyczna. Uważam, że nasza nieskończona zdolność do adaptacji pozwoli nam przetrwać i rozwijać się w szybko zmieniającym się  świecie. Jak?

Praca

Wielkie korporacje zmienią kształt. Zbiurokratyzowane i zhierarchizowane struktury, w których kierownictwo wyższego szczebla „wszystko wie najlepiej” będą trudne do utrzymania. Dzięki łatwiejszemu dostępowi do informacji i ogromnej ilości danych organizacje będą w stanie szybko reagować na zmieniające się oczekiwania klientów.

Sonia WędrychowiczSonia Wędrychowicz  fot. Tamara Pienko

Nie będziemy już przywiązani do jednego miejsca pracy - w rolnictwie, produkcji czy usługach. Wielu z nas nie będzie miało jednej pracy, lecz kilka. Rano będziemy pracować np. we własnej firmie, a w godzinach popołudniowych - dla platform typu Uber. Inni będą wciąż współpracować ze znanymi dziś dużymi korporacjami, jako zewnętrzni dostawcy.

Głębokie zmiany zobaczymy w urządzeniu naszych miejsc pracy. Przestrzeń coworkingowa, w której pracują ludzie z różnych firm, na razie jest zajmowana głównie przez branżę technologiczną. Wkrótce pojawią się tam także prawnicy, firmy rachunkowe, agencje marketingowe, przedstawiciele banków i inni eksperci. Ludzie stworzą duże społeczności w świecie realnym, niezależnie od bycia częścią wspólnot w świecie wirtualnym.

Wyobraźmy sobie, że tworzymy własną firmę, umieszczamy ją w takiej wspólnej przestrzeni i spotykamy tam inne firmy. Możemy zacząć z nimi współpracę. W tym samym miejscu mamy swoich bankowców, księgowych, prawników - wszystkich pracujących dla nas w tym samym budynku lub piętrze. Taki sposób organizacji pracy będzie sprzyjać szybszej wymianie wiedzy i doświadczeń. Widziałam już takie miejsca pracy oraz centra rozwoju innowacji, które zaczynają przekształcać się w niemal całodobowe centra życia. Dobrym przykładem jest światowa sieć WeWork, od niedawna obecna tez w Polsce. W Nowym Jorku stworzyli oni hybrydę swojego pomysłu, o nazwie WeLive, która w podobny sposób aranżuje przestrzenie mieszkalne.

Edukacja

Chcąc dopasować się do realiów rynku pracy, system edukacji będzie przygotowywał ludzi o szerokiej, ale stosunkowo płytkiej wiedzy w obszarze nauk humanistycznych i społecznych. Kluczowa dla rozwoju będzie jednak głęboka specjalizacja w wybranych dziedzinach, na przykład znajomość programowania z jednoczesnym doświadczeniem w zarządzaniu zespołami ludzkimi, procesów operacyjnych czy ryzyka operacyjnego.

Zmieni się sposób, w jaki się uczymy. Będziemy coraz częściej czerpać z wiedzy ogólnodostępnej, a instytucje edukacyjne będą nam pomagać w poszukiwaniach odpowiednich materiałów. Coraz większe znaczenie będą mieli eksperci - praktycy w danych dziedzinach. To od nich będziemy się uczyć częściej niż od teoretyków, czerpiących i kompilujących wiedzę z wielu źródeł. Znane uniwersytety będą udostępniać swoją wiedzę na otwartych platformach w modelu subskrypcyjnym. Tam też powstaną społeczności osób o podobnych zainteresowaniach, które będą udostępniały wiedzę i edukowały się wzajemnie.

Banki

Zachowają swój największy atut, czyli zaufanie, ale będziemy rzadziej korzystali z ich usług. Ich twarzą dla klienta mogą zostać nowoczesne rozwiązania oferowane przez start-upy lub  duże firmy technologiczne. Banki zapewnią bezpieczeństwo depozytów, ale niekonieczne będą obsługiwać wszystkie codzienne transakcje. Dziś w taki sposób już działa m.in. aplikacja PayTM w Indiach czy słynne WeChat i AliPay w Chinach, obsługujące codziennie setki milionów klientów, realizujące płatności, przelewy czy inwestycje w fundusze pieniężne, chociaż żadna z nich nie jest bankiem...

Tradycyjne oddziały będą powoli znikać, a pewna ich część przekształci się w punkty doradztwa przy bardziej skomplikowanych transakcjach i usługach.

Klienci będą korzystali z platform internetowych i mobilnych, obsługiwanych przez roboty. Gotówka zniknie albo zostanie znacząco zredukowana. Przypadkowo poznany Chińczyk wyznał mi, że od 7 lat nie miał w rękach gotówki. Podobnie jest w wielu krajach afrykańskich, gdzie dominują płatności SMS-owe.

Większość operacji będziemy autoryzować za pomocą rysów twarzy, tęczówki czy linii papilarnych. Znikną klasyczne centra telefoniczne, zastąpią je roboty, oferujące usługi przez telefon albo inteligentne głośniki. Technologie spopularyzują dostęp do usług inwestycyjnych. Zakup akcji na giełdzie, jednostek w funduszach itp. przestanie być domeną ludzi lepiej sytuowanych i każdy z nas będzie miał swojego zawsze dostępnego i kompetentnego doradcę-robota.

Zakupy

Centra handlowe i hipermarkety, tak popularne pod koniec ubiegłego stulecia, w wielu krajach coraz częściej stoją puste. Więcej natomiast będzie magazynów takich firm, jak Amazon czy Zalando, niezbędnych do szybkiej realizacji dostaw towarów zamawianych przez internet. Będziemy znacznie częściej niż dziś kupować w sieci towary codziennego użytku. Zakupy ubrań i dóbr luksusowych będą odbywać się tak, jak często dziś kupujemy meble i elementy wystroju wnętrz. Sklepy będą jedynie salonem wystawowym, gdzie można zobaczyć, dotknąć, a nawet przymierzyć rzeczy, które następnie szybko zostaną dostarczone do domu.

Odżyją natomiast mniejsze sklepy, zlokalizowane pod domem. Ludzie nadal będą chcieli chodzić tam po pieczywo, warzywa czy inne świeże produkty. Miejsca te będą również stanowić istotny element życia społecznego.

*Sonia Wędrychowicz-Horbatowska - odpowiadała za cyfrową transformację w największym banku w USA- JP Morgan Chase. Wcześniej zakładała i rozwijała internetowy Digibank dla największego banku w Singapurze - DBS Bank i kierowała pionem bankowości detalicznej w banku Standard Chartered w Malezji. Wcześniej wieloletnia wiceprezeska CitiHandowy w Polsce.