W polu widzenia wyświetlają się dodatkowe informacje: szacowany czas dojazdu, korki, znaki, zbliżające się ostre zakręty czy ostrzeżenia o warunkach na drodze. Technologia Nissana Invisible-to-Visible (I2V), którą reporter Wyborcza.tech testował podczas CES Asia w Szanghaju, czyli azjatyckiej edycji największych na świecie targów elektroniki.

Producent twierdzi, że ta technologia pozwala kierowcom zobaczyć niewidzialne.

Gogle dla kierowcy

Nissan projektował swój system jako wsparcie dla kierowcy poprawiające bezpieczeństwo jazdy. To taki przystanek w pół drogi między obecnymi samochodami a autami autonomicznymi. Czujniki w aucie i przetwarzane w chmurze dane pozwolą pokazać kierowcy niewidocznych, bo znajdujących się za rogiem budynku pieszych, nadjeżdżające pojazdy albo inne przeszkody mogące pojawić się na drodze. System ma też poprawiać widoczność podczas trudnych warunków pogodowych i wykrywać najbliższe wolne miejsca parkingowe.

Będzie również monitorować kierowcę. Jeśli wykryje, że jest on zmęczony i obniżył mu się poziom koncentracji, zaproponuje postój.

Na samotność – awatar

Okulary mają być lekiem na samotność, bo potrafią wyświetlić na siedzeniu obok wirtualnego, trójwymiarowego pasażera, który będzie dotrzymywał kierowcy towarzystwa.

Fikcyjny pasażer może wyglądać jak członek rodziny albo przyjaciel. Może to być również instruktor jazdy albo przewodnik, który pokaże nową okolicę.

Znamienne jest, że pomysł ten powstał w Japonii, gdzie samotność osiągnęła wymiary epidemii, a technologia pogłębia izolację ludzi. Samotna i niezauważona przez nikogo śmierć stała się na tyle popularnym zjawiskiem, że doczekała się własnej nazwy – kodokushi. W ubiegłym roku jeden Japończyk pojął za żonę hologram 16-latki, który wysyła mu wiadomości tekstowe.

Gogle Nissana potrafią – jak twierdzi firma – zmieniać scenerię wewnątrz samochodu i stworzyć wrażenie, że jedzie się w środku słonecznego dnia, podczas gdy w rzeczywistości pada deszcz.

Autem pokieruje mózg?

Podczas targów Nissan pokazał kolejny wynalazek: testową wersję interfejsu brain-to-car, czyli mózg –samochód. Wyposażone w encefalograf urządzenie odczytuje fale mózgowe kierowcy i pełni funkcję cyfrowej asysty – przewiduje jego ruchy, np. chęć wciśnięcia pedału hamulca czy gazu, i potrafi zainicjować te działania ułamek sekundy wcześniej. W dalszej perspektywie technologia ma pozwolić prowadzić samochód za pomocą myśli, co byłoby przełomem dla osób niepełnosprawnych.

Brain-to-car ma także dbać o komfort kierowcy i np. rozpoznawać, czy nie jest mu za zimno lub za ciepło – i w zależności od tego regulować klimatyzację czy włączać podgrzewanie siedzeń.

Wszystkie te udogodnienia rodzą masę pytań dotyczących roli i stopnia samodzielności kierowcy. Czy wspomagani w ten sposób będziemy w stanie szybko zmieniać nasze decyzje na drodze? Czy półautonomiczny samochód wybierze rozwiązanie – jego zdaniem – lepsze i bardziej bezpieczne? A może przewidywanie decyzji kierowców nie ma sensu, skoro to człowiek jest najbardziej zawodnym i omylnym czynnikiem na drodze?

Gogle dla pasażera

Audi również eksperymentuje z wirtualną rzeczywistością, ale w odróżnieniu od japońskiego konkurenta chce zanurzyć w niej pasażera. I to głęboko. Codzienny, nudny przejazd z punktu A do B ma się zamienić w trójwymiarową grę. Pasażer będzie zbierał punkty i przemierzał prehistoryczne krajobrazy zamieszkane przez dinozaury. Będzie płynął przez głębiny oceanu, relaksował się, dryfując przez chmury, albo driftował wyścigowym samochodem po górskich serpentynach. Jego przeżycia mają się łączyć z tym, co się dzieje z autem w realnym świecie – gdy kierowca skręci, podwodny statek zrobi to samo. Kiedy nagle zahamuje, to samo wydarzy się w grze.

Należący do niemieckiego koncernu start-up Holoride zawarł partnerstwo z Walt Disney Co. na tworzenie wirtualnych doświadczeń w autach. Podczas targów CES Asia obie firmy zaprezentowały symulację lotu statkiem kosmicznym, w trakcie której pasażerowie mogli strzelać laserami w asteroidy i drony. Pojawił się też Iron Man z uniwersum Marvela.

Audi chce powalczyć w ten sposób o uwagę pasażera, najczęściej podczas jazdy zajętego smartfonem i znudzonego w korkach. A w przyszłości wraz z upowszechnieniem autonomicznych samochodów i uwolnieniem rąk kierowców angażująca rozrywka mogłaby być alternatywą dla muzyki czy radia.

Ani Nissan, ani Audi nie podały nawet orientacyjnych terminów wdrożenia swoich technologii.