Samolot z Rio de Janeiro do stolicy Brazylii odleciał dwie godziny temu. Lokalne biuro podróży kończy pracę, gdy dzwoni zdenerwowany mężczyzna. Okazuje się, że ktoś zapłacił za bilet na tę podróż jego kartą kredytową. Pracownik biura sprawdza ostatnie transakcje i już wie, kto posłużył się skradzioną kartą. Samolot jeszcze nie wylądował w Brasilii, ale nie ma sensu informować policji o oszustwie. W brazylijskim prawie nie ma paragrafu, z którego można byłoby go oskarżyć. - Oszustwa płatnicze w Brazylii, szczególnie te związane z kartami kredytowymi, są od dłuższego czasu omawiane na konferencjach jako przykłady. Dla linii lotniczych to prawdziwe utrapienie - mówi Hubert Rachwalski, prezes polskiej firmy Nethone zajmującej się wykrywaniem oszustw w sieci.

Pozostało 89% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.