Sylwia Czubkowska: Seriale science fiction dają nam różne wyobrażenia przyszłości, w tym spojrzenie na futurystyczne przedmioty. Pojazdy, ubrania, sprzęt, jakim otaczają się ludzie. Bo on przecież też wiele mówi o tym nowym świecie. Jednocześnie na co dzień niespecjalnie doceniamy design w technologiach. Wręcz przeciwnie, ileż to razy można wysłuchiwać narzekań w rodzaju: “Och, to jest takie drogie tylko z powodu designu”. Z czego wynika ten rozdźwięk?

Hartmut Esslinger*: Science fiction to nie przyszłość, tylko poezja, wariacja na temat przyszłości, więc traktujemy ją z większym pobłażaniem. A tak naprawdę przyszłość jest już teraz. Ale ponieważ jest taka zwykła, to często jej nie doceniamy. Science  fiction to eskapizm także na poziomie wizualnym, bo to wyobrażenia dalekie od tego, co faktycznie może się zadziałać. Dlaczego? Design, tak jak wzornictwo i użyteczność, odpowiada na nasze bieżące potrzeby. W fantastyce zaś jest tylko przedłużeniem poezji. Przykładowo Arthur C. Clark, świetny pisarz fantastycznonaukowy, propagator astronautyki, nigdy nie przewidział tak kluczowego dla naszego dzisiejszego życia urządzenia, jakim jest smartfon.

To może spojrzenie w przeszłość pozwoliłoby nam przewidzieć, jak będą wyglądały technologie wokół nas za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat?

Tak, w przeszłość warto patrzeć, bo przypomina nam ona, jakimi ścieżkami idzie myślenie o konstrukcji przedmiotów. Nawet tych dosyć nowych. Weźmy iPhone'a. Pierwszy model pojawił się w 2007 roku. Dziś to, jak wygląda i co sobą reprezentuje, jest dla wszystkich oczywiste. Ale dekadę temu nie budził wielkiego zaufania. Co to za pomysł, by wziąć pełnoprawny komputer Macintosh i ścisnąć go w małe, poręczne urządzenie? I do tego bez klawiatury. Przecież to będzie niepraktyczne. Takich krytycznych głosów było sporo.

A dziś połączenie coraz doskonalszej technologii i użyteczności powoduje, że małżeństwa siedzą naprzeciw siebie i nie rozmawiają, tylko piszą. Co więcej, wybuchła rewolucja w fotografii. Nigdy wcześniej ludzie nie mieli możliwości robienia zdjęć tak masowo. To wpłynęło na postrzeganie siebie, na to, jak spędzamy czas. Co nam to mówi o przyszłych urządzeniach? To, że emocje są na pierwszym miejscu. To emocje i obawa o przyszłość świata sprawiają, że zadajemy dziś poważne pytania, np. czy potrzebujemy tak wielu samochodów. I na nie też powinien odpowiadać design.

Czyli nie funkcjonalność jest najważniejsza?

Funkcjonalność to za mało. Pierwszy jest sen, marzenie i odpowiadanie na potrzeby i emocje, które za nimi stoją. Czego chcemy? Czystego powietrza, wody, zdrowia, rodziny, przyjaciół, poczucia bezpieczeństwa. I to jest ogromne wyzwanie dla setek tysięcy projektantów na świecie. Wielu z nich chce być artystami, a nie twórcami wyczuwającymi nastroje społeczne. I dlatego dziewięciu na dziesięciu jest bezużytecznych.

Ale to pan kiedyś powiedział: “Design nie zmieni świata. To designerzy mogą go zmienić”.

Dokładnie. Tyle że niewielu z tej ogromnej masy, ale to wystarczy. Oczywiście o ile będą mieli szczęście trafić na firmy gotowe, by współrealizować ich wizje. Bo dziś jest ewidentnie dużo większa świadomość wagi designu, ale wiele firm popełnia wciąż błędy w myśleniu, po co im wzornictwo. Wszyscy chcą być jak Apple. Nawet jeśli robią przykładowo ekspresy do kawy, to wydaje im się, że idealnie będzie, jeżeli będą to “iEkspresy”. A przecież nie chodzi o powtarzanie pewnych modeli, tylko o tworzenie nowych, które zaspokoją także emocjonalne potrzeby.

Ale gdy po latach pracy dla Sony trafił pan do młodej wtedy firmy Steve'a Jobsa, to usłyszał pan od niego: “Zrób mi tak, jak ma Sony”.

Tak było. Ale by zrozumieć, czemu popełniał taki błąd, warto cofnąć się w czasie, by zobaczyć, czym był wtedy design. Urodziłem się w latach 40. w liczącej pięć domów wsi w Szwarcwaldzie w Niemczech. Gdy studiowałem w latach 60. design, to wciąż w ogromnej mierze było “wzornictwo” przez duże w. Takie, jakie pokazuje się na targach w Mediolanie i na które stać było naprawdę bardzo nielicznych. Projektowałem przez lata produkty dla kilkunastu, może kilkudziesięciu tysięcy ludzi. I wtedy pojawiła się firma z Japonii z potrzebą stworzenia nowych produktów, które także designem przemówią do milionów i które będą dla nich dostępne finansowo. Sony było pierwszą technologiczną marką, która podbiła rynki w ogromnej części właśnie dzięki wyglądowi swoich produktów. I właśnie ta wizja była tak kusząca dla Steve’a Jobsa. Na szczęście nie miałem problemu z przekonaniem go, że jeżeli ma taką ambicję, to musi postawić na zupełnie nową wizualną formę. I jak widać, przyjęła się.

Dziś Apple niewątpliwie kojarzy się właśnie z dużym naciskiem kładzionym na design urządzeń. Z tym, że jest równie ważny jak ich moc, prędkość oraz wszelkie inne parametry techniczne. 

Zaczęło się od designu Snow White, jaki dla Apple'a stworzyliśmy z moim studiem na początku lat 80. Komputery miały tworzyć spójną linię i być ze sobą powiązane stylistycznie. Oczywiście dziś firma ma już zupełnie inną wizualną stronę, ale wciąż trzyma się zasad wypracowanych w tej linii i, jak widać, są one uniwersalne i zrozumiałe dla konsumentów na całym świecie.  

 

Z czego to wynika? A może design stoi za pogłębieniem homogenizacji ludzi na świecie? Wszyscy tak samo robimy sobie dziś selfie: ostrożni Europejczycy, wycofani Japończycy, ekstrawertyczni Amerykanie…  

Udało się osiągnąć taki stan wzornictwa, który okazał się uniwersalny i zrozumiały bez względu na różnice społeczne czy kulturalne.

Wciąż jednak nie jest idealnie funkcjonalny ani nie zaspokaja nas do końca emocjonalnie. Wyświetlacze w telefonach tłuką się za łatwo i za często.

Dlatego projektowane są kolejne, coraz lepsze futerały ochronne na smartfony. Ale to prawda, jeszcze jest wiele nie tylko do wymyślenia na nowo, ale przede wszystkim do usprawnienia.

*Hartmut Esslinger - niemiecki projektant przemysłowy. W 1969 r. założył studio projektowe Frog Design. Jego najsłynniejszym osiągnięciem jest stworzenie w latach 80. designu Apple'a znanego jako „Snow White”. Motto Esslingera brzmi: „Forma podąża za emocjami”. Esslinger współpracował z wieloma międzynarodowymi firmami, w tym z klientami takimi jak Wega, Sony, Disney, Siemens, Lufthansa i Louis Vuitton. Laureat nagrody za całokształt osiągnięć w konkursie Design Europa Awards organizowanym przez Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO)