Sebastian Kucharski: Czy w przyszłości uczniowie będą chodzić do szkoły?

Michał Borkowski*: Zdecydowanie tak. Technologia nie sprawi, że wszyscy uczniowie będą siedzieć w domach, a nauka będzie się odbywać w przerwach między grami komputerowymi. Szkoła jako instytucja jest potrzebna. To wciąż będzie miejsce, w którym na zajęciach czy poza nimi uczniowie będą mogli nawiązywać znajomości na lata. Jednak będzie dużo zmian w porównaniu z tym, jak szkoła działa dziś. Dzięki technologiom lekcje staną się ciekawsze. Wzrośnie efektywność nauki i wzmocni się komunikacja między rodzicami a nauczycielami. Nauczyciele będą mogli więcej czasu poświęcać na pracę z uczniami, bo będą mieli mniej pracy papierkowej.

Edukacja pozaszkolna będzie się rozwijała w kierunku personalizacji i nowych form nauki, głównie za pośrednictwem wideo. Pojawi się więcej interakcji, będzie można nie tylko pozyskać wiedzę, czyli odpowiedź na pytanie, ale też porozmawiać o znalezieniu rozwiązania na czacie wideo. Produkty edukacyjne będą chciały zrozumieć potrzeby ucznia. Sprawdzić, jakie tematy lubi, z czym ma problem, żeby z jednej strony wesprzeć w rozwoju, a z drugiej pomóc mu przebrnąć przez dotychczasowe bariery. 

Jak dziś uczniowie korzystają z Brainly?

Uczeń wraca do domu, odrabia lekcje i często trafia na zadanie, którego nie rozumie. Może zapytać nauczyciela, rodzica, znajomego. Różnie bywa z tą pomocą. I tu pojawia się Brainly, gdzie można zadać każde pytanie o problem szkolny. Nawet jak ma się „w plecy” dwa ostatnie miesiące matematyki, to nikt na platformie nie będzie nikogo oceniał. To oczywiście jest baza wiedzy, ale także społeczność uczniów, która stara się sobie pomagać. 

Zakładałem Brainly w 2009 r., miałem 22 lata. Studiowałem finanse przedsiębiorstw, ale zawsze fascynowała mnie wymiana wiedzy online. Siedzieliśmy ze znajomymi i rozmawialiśmy o tworzeniu bazy wiedzy, o czymś takim jak np. Wikipedia. W mojej klasie w szkole średniej wszyscy uczniowie się wspierali. I Brainly jest połączeniem bazy wiedzy ze społecznością. Wówczas w zespole było trzech założycieli: ja, Tomasz Kraus i Łukasz Haluch. Pracowaliśmy online, na początek nie potrzebowaliśmy dużych pieniędzy. Dzisiaj ta bariera wejścia jest dużo większa. Nam wystarczyła domena, nieduży budżet na marketing i nasza wiedza.

Ilu macie użytkowników?

Średnio miesięcznie jest to ok. 100 mln osób. Największym naszym rynkiem jest dziś Rosja i kraje rosyjskojęzyczne. Druga pod względem użytkowników jest Indonezja. Gdy przyglądam się Polsce, to jesteśmy na podobnym poziomie co Rosja, czyli 80-90 proc. uczniów korzysta z naszych usług.

W ilu językach działacie?

Można powiedzieć, że odwiedzają nas uczniowie i rodzice z ponad 35 krajów. Ale to trochę bardziej skomplikowane. Są takie kraje, jak Indie czy Indonezja, gdzie mówi się wieloma językami. W samych Indiach wspieramy siedem najbardziej popularnych języków. Kiedyś analizowaliśmy użytkowników z Indonezji. Zauważyliśmy, że jest jedna duża wyspa, z której nie mamy w ogóle ruchu. Okazało się, że po prostu mówią innym językiem, którego wówczas nie było w naszej bazie. Teraz już jest.

Na ile jest dziś wyceniana firma?

Nie podajemy takich informacji. My nie patrzymy na każdą rundę inwestycyjną jako na cel sam w sobie. To dużo bardziej pragmatyczne podejście. Mamy strategię, na jej podstawie przygotowujemy plany operacyjne i szacujemy, ile pieniędzy potrzebujemy. Pierwszą rundę finansowania zrobiliśmy w 2012 r.

Podczas ubiegłorocznej pozyskaliście 14 mln dol. W firmę zainwestował m.in. Sebastian Kulczyk. Na co przeznaczyliście te środki?

Główny obszar, na którym chcieliśmy się skupić, to monetyzacja. Zbudowanie modelu biznesowego jest kosztowne. A do tego chcieliśmy mieć jeszcze środki, które pozwolą nam się rozwinąć na dwóch interesujących rynkach, czyli w USA i Indiach. Rzeczywiście jesteśmy aktywni na tym rynku. Pierwszą naszą akwizycją było przejęcie ponad dwa lata temu Open Study. Ta amerykańska firma miała podobny do naszego sposób działania, czyli uczeń zadawał pytanie, a użytkownicy pomagali mu znaleźć rozwiązanie. Przejęliśmy dzięki temu bazę wiedzy i ruch tego serwisu. Zaczęliśmy się szybciej rozwijać na tym rynku. Później kupiliśmy Bask. To platforma wideo, która pomoże nam wdrożyć nowe formy w dotychczasowe treści. Będziemy mieć coś więcej niż tylko tekst. Na razie jesteśmy na etapie testowania tego rozwiązania w Indonezji. Przygotowaliśmy kilka tysięcy materiałów, patrzyliśmy, co robią z nimi użytkownicy.

Co dalej? Analitycy z PwC prognozują, że w najbliższych latach ogromny wzrost zanotuje wirtualna rzeczywistość (VR). Pojawi się w edukacji?

Niestety, należę do grupy ludzi, która nie może korzystać z VR. Po prostu nie zostałem stworzony do takich sprzętów. A próbowałem kilka razy. Dla mnie bardzo ważne jest, żeby móc samemu testować produkt. Z drugiej strony bardziej wierzę w segment AR (augmented reality), który jest lepiej połączony ze światem realnym. Szczególnie w przypadku szkoły, która z jednej strony jest programem naukowym, który trzeba przerobić, ale z drugiej strony jest skupiskiem ludzi, którzy potrafią inspirować. Technologia, która pozwala na interakcję między ludźmi, odpowiada na potrzeby przyszłości.

W tym segmencie szukacie kolejnych akwizycji?

Rzeczywiście przyglądamy się produktom, które pozwolą rozbudować nasze usługi. Przejęcie daje szybsze rozwiązanie niż tworzenie takich rozwiązań własnymi siłami przez 2-3 lata.   

Startowaliście jako Zadane.pl. Zrezygnowaliście z tej nazwy nawet na rynku polskim.

Stało się tak półtora roku temu. Brainly jest po prostu lepszą nazwą. Możemy ją wykorzystywać globalnie. Wcześniej nazwę Brainly musieliśmy jednak kupić za kilka tysięcy dolarów. I tu pojawia się ciekawa historia. Zrobiliśmy listę domen krajowych, których potrzebowaliśmy. Gdy pewnej nocy je rejestrowaliśmy, to zanim doszliśmy do końca listy, ktoś zarejestrował już trzy ostatnie. Myślę, że robią to już algorytmy.

Wy też już korzystacie z algorytmów?

Oczywiście. Ostatnio wprowadziliśmy algorytm deduplikacji, czyli jeżeli ktoś zadaje pytanie, na które już mamy odpowiedź, to automatycznie pokazujemy te możliwości. Chodzi o to, żeby skrócić czas otrzymania konkretnej pomocy.

Co jeszcze będziecie robić w Polsce?

Trudno będzie nam mieć tutaj więcej użytkowników, liczba uczniów jest ograniczona. Dziś mamy ich między 5 a 7 mln użytkowników. Naszą główną grupą docelową na całym świecie są uczniowie między 13. a 19. rokiem życia, ale znacząca część ruchu pochodzi także od rodziców i nauczycieli.

Myślicie o studentach? Wasza grupa docelowa dorośnie.

Na razie w Polsce nie wspieramy poziomu studiów, ale w Brazylii już tak. Ok. 30 proc. naszych użytkowników z tego kraju korzysta z tego poziomu. To jest faza testowa, którą obserwujemy. Widzimy tutaj możliwości wejścia na inne rynki. Bo pomaganie innym w nauce to nie jest coś zarezerwowane wyłącznie dla uczniów szkół średnich.

Za 10 lat wciąż będziesz chciał rozwijać Brainly? Czy myślisz już o innych możliwościach?

Zawsze wierzę, że trzeba się na czymś skupić. Nie jestem typem przedsiębiorcy mającego pięć biznesów, których tylko dogląda. A potencjał w Brainly jest ogromny. Mamy 100 mln użytkowników, a uczniów na świecie jest ponad miliard. Jeszcze dużo do zrobienia.

A do tego moja rola w firmie zmienia się co kilka miesięcy. Na początku w start-upie robisz wszystko. A potem odpowiadasz za strategię, zatrudniasz odpowiednich ludzi do realizacji celów. Teraz skupiamy się na tym, by dotrzeć do każdego ucznia. Chcemy być obecni w ich edukacji jako internetowy znajomy czy nauczyciel.

Współpracujecie z lokalnymi rządami? 

Rozmawiamy z wieloma instytucjami rządowymi na świecie. Dyskutujemy o tym, jak wygląda cyfryzacja edukacji, bo politycy zastanawiają się, jak usprawnić naukę przy pomocy technologii. Chcemy być częścią tej dyskusji na poziomie parlamentu europejskiego czy poszczególnych rządów. Nie szukamy bezpośrednich kontaktów i umów o współpracy. Skupiamy się na tej części edukacji, która dzieje się poza szkołą, więc w naszym modelu nie ma oczywistych obszarów do takiej współpracy.

*Michał Borkowski to prezes i jeden ze współzałożycieli Brainly. Obecnie odpowiada za strategię firmy, kulturę organizacji i jej strukturę. Ma 31 lat.