“Jestem twoim ojcem” - powiedział któregoś dnia Steve Jobs, założyciel Apple'a, do swojej dwuletniej wtedy córki Lisy Brennan (wówczas jeszcze bez “Jobs”), autorki wspomnień “Small Fry”. Jej matka wspomina, że wypowiedział te słowa, naśladując słynną scenę z „Gwiezdnych wojen”, w której Darth Vader zwraca się do Luke’a Skywalkera.

Na stronie Apple'a biografia bez poprawek

Steve Jobs sam został porzucony przez biologicznych rodziców w dzieciństwie. Mimo to najpierw wypierał się ojcostwa Lisy. Twierdził, że jest wysterylizowany, a jej matka - Chrisann Brennan - miała innych partnerów seksualnych. Odmawiał płacenia alimentów. Nagle jego prawnicy zaczęli naciskać na szybkie, polubowne zakończenie sporu sądowego. Dopiero po wymuszonych przez sąd testach DNA zaczął płacić 500 dol. miesięcznie. Kilka dni później Apple wszedł na giełdę, a akcje należące do ojca Lisy zostały wycenione na 200 mln dol. Kilka dekad później w biografii obsesyjnie przywiązanego do szczegółów Jobsa na firmowej stronie Apple'a nadal będzie napisane, że ma trójkę dzieci - nie czwórkę.

Lisa Brennan-Jobs opisuje w “Small Fry” skomplikowaną relację z ojcem, ale ucieka od konwencji plotkarskiego czytadła, które ma zrobić z autorki celebrytkę. Walczy o własną podmiotowość i historię, która dotąd była jedynie dygresją mitu o bezkompromisowym wizjonerze, hipisie perfekcjoniście, który zamieniał w złoto wszystko, czego dotknął.

Nieślubna, niechciana córka wyidealizowanego innowatora z Doliny Krzemowej w “Small Fry” odzyskuje siebie i wychodzi z cienia ojca. Potem go usprawiedliwia i mu przebacza.

Lisa była porażką

W kanonicznej wysokonakładowej biografii Waltera Isaacsona “Steve Jobs” geniusz cyfrowej rewolucji płaci za wielkość swoją cenę. Ma wady, krzyczy na współpracowników, jest ekscentryczny, ale przecież dostajemy od niego iPhone’a, a rysy na szybce tylko uwiarygodniają legendę. Dzięki “Small Fry” widać, że ekran iPhone’a jest nie tylko zarysowany, jest potrzaskany. Brennan-Jobs pokazuje nie tylko inspirującego, uduchowionego twórcę cudownych gadżetów. Widzimy toksycznego, mściwego megalomana. Czasami potwora.

Lisa Brennan-Jobs jest owocem licealnej miłości Steve’a Jobsa i Chrisann Brennan.

Ich związek rozpadł się, kiedy Brennan zaszła w ciążę, a Jobs i Steve Wozniak założyli Apple'a. Jeszcze przed narodzinami córki Jobs zaczął pracę nad komputerem, który później nazwano Lisa. Przez lata zapierał się, że nazwa nie miała nic wspólnego z jego córką, ale była akronimem od słów “Local Integrated Software Architecture”. Lisa była jednym z pierwszych na rynku komputerów osobistych. I wielką porażką. Kosztowała prawie 10 tys. dol., o wiele za dużo dla masowego odbiorcy. Jednak już w trakcie prac nad tym komputerem Jobs zmienił front i zaczął torpedować projektowaną Lisę, pracując w konkurencyjnym zespołem nad Macintoshem. Trzy tysiące egzemplarzy Lisy z kolei trafiło na śmietnik.

Steve Jobs: Testy DNA mają wady

Pytanie, czy ojciec nazwał ten komputer jej imieniem, będzie ścigać jego córkę przez lata. Jobs przyzna się do tego dopiero, gdy będzie miała 27 lat, podczas ich wspólnej rozmowy z Bono z U2.

“Small Fry” to intymny zapis dorastania Lisy. I pełen wstydu portret pękniętej rodziny. Od wczesnego dzieciństwa dziewczynka bywa piłeczką przerzucaną między sfrustrowaną i finansowo ograniczoną matką a ojcem - milionerem jeżdżącym porsche. Matka jest kochająca, wrażliwa, czuła, ale bywa też niestabilna emocjonalnie i niesamodzielna. Sama wychowuje dziecko od 23. roku życia i jest materialnie zależna od kapryśnego Jobsa. Czasem jest bezradna i pełna żalu. Ma poczucie, że straciła młodość, i przekazuje je Lisie od najmłodszych lat. “Nie mogłyśmy być obie szczęśliwe w tym samym czasie. (...) Moje szczęście brało się z jej ograniczonych rezerw, którymi musiałyśmy się dzielić” – czytamy w „Small Fry”.

W innym świecie, na okładkach magazynu “Time” i w wiadomościach NBC, jest Steve Jobs, który jeszcze w 1982 r. - Lisa ma wówczas pięć lat - mówi dziennikarzowi, że 28 proc. męskiej populacji USA mogłoby być jej ojcem. Bo przecież testy DNA są takie niedoskonałe. Żyje wtedy w wielkiej, nieumeblowanej posiadłości i otacza się starannie wybranymi pięknymi przedmiotami.

Z czasem zaczyna poczuwać się do roli ojca. Po wyrzuceniu z Apple'a, kiedy rozwija firmę komputerową NeXT oraz wytwórnię filmów animowanych Pixar, którą później kupi koncern Walt Disney Co., zaczyna coraz częściej odwiedzać córkę. Uczestniczy w jej życiu.

W krótkich chwilach sielanki zabiera Lisę do siebie, ogląda z nią filmy i jeździ na rolkach w kalifornijskim słońcu. Radzi, żeby nigdy nie szła na studia, bo formatują myślenie. Mała dziewczynka desperacko zabiega o te przejawy jego miłości i z całej siły stara się nie rozczarować ojca. Dorosła Brennan-Jobs starannie dokumentuje te same sytuacje w “Small Fry”. To akt odwagi.

Bo bliskość Jobsa ma swoje ciemne strony. Ojciec jest też niedostępny, wyniosły i krytyczny. Bywa okrutny. Poniża. Podczas jednej z kolacji kuzynka Lisy Sarah zamawia hamburgera w obecności Jobsa, totalitarnego weganina.

- Co jest z tobą nie tak? - pyta Jobs. Potem mówi jej, że je gówno. Oznajmia, że marzy, żeby go w tej chwili tutaj nie było. Że nie chce spędzać z nią kolejnej chwili swojego cennego życia i żeby przemyślała to sobie i wzięła się w garść.

W rozmowie z dziennikarką dziennika “Guardian” Lisa tłumaczy tę sytuację z książki. Firma NeXT miała wówczas duże problemy, a rodzina zawsze była na przegranej pozycji w walce o jego uwagę z pracą. - Nie jest łatwo być osobą, która stoi na przeszkodzie pracy, którą wszyscy kochają. (...) Jeśli był w stanie kochać mnie bardziej, tylko kiedy szło mu gorzej w pracy, to kim ja byłam? Życzeniem jego porażki - mówi.

Dorastając, Lisa wielokrotnie zastanawia się, czy potrafi sprostać wzorcowi kobiety, który narzuca jej ojciec. Kobieta, według Jobsa, ma być przede wszystkim piękna - to wysoka blondynka o dużych piersiach, które Jobs pokazuje Lisie gestem wskazującym na ich wagę.

Żona Jobsa: „Jesteśmy chłodnymi ludźmi”

W liceum Lisa wprowadza się do ojca, który mieszka z żoną Laurene Powell-Jobs oraz trójką ich dzieci. Ojciec zabrania jej wtedy przez sześć miesięcy kontaktować się z matką, żeby pogłębiła więź z nową rodziną. Przez pewien czas nie naprawia ogrzewania w jej pokoju. W jednej ze scen w książce nastoletnia Lisa jest razem z nim i Laurene Powell-Jobs na terapii. Kiedy płacze i mówi, że czuje się samotna w domu rodziców, żona Jobsa mówi terapeucie: - Jesteśmy po prostu chłodnymi ludźmi.

Jednocześnie ojciec potrafi zjawić się bez zapowiedzi w Japonii, gdzie Lisa jest na wycieczce szkolnej. Spędza z nią cały dzień i prowadzi głębokie rozmowy o Bogu i świadomości.

Za życia Jobs nie obsypuje dzieci pieniędzmi. Nie chce ich zepsuć, chce, żeby były samodzielne i same dochodziły do wszystkiego. Ponadto pieniądze służą mu do kontrolowania bliskich. Potrafi w trakcie kolacji wyjść nagle z restauracji i nie zapłacić rachunku. Kiedy Lisa mieszka jeszcze z matką, ta znajduje dom, w którym chciałaby zamieszkać, i pokazuje go Jobsowi. On kupuje dom dla siebie. Odmawia też płacenia czesnego za studia Lisy, bo sam nie potrzebował studiów. Opłacają je później jego sąsiedzi (którym Jobs po latach wszystko zwróci), co sprawia, że na dłuższy czas ojciec i córka zrywają kontakty.

Matrioszka dla ciotki

Po studiach Lisa Brennan-Jobs przeprowadza się do Londynu, gdzie pracuje m.in. w branży finansowej i w mediach. Później wraca do USA na studia i postanawia zostać pisarką jak jej ciotka Mona Simpson, siostra Jobsa.

Simpson uwieczniła Lisę w dzieciństwie jako fikcyjną postać w książce “A Regular Guy” („Zwykły facet”). Na początku Lisa miała jej za złe, że wmieszała prawdziwe wątki i cechy jej charakteru do fikcyjnej powieści. Ciotka odrzekła wtedy, że może któregoś dnia wspomni jej książkę w swojej książce. „Taka matrioszka…” – pomyślała Lisa.

Dzisiaj Lisa Brennan-Jobs ma męża Billa, któremu zadedykowała “Small Fry”. To wieloletni pracownik Microsoftu, obecnie rozwija własny start-up. Wychowują wspólnie dwie córki z jego poprzedniego małżeństwa i mają czteromiesięcznego syna. Brennan-Jobs jest też - jak ojciec - na surowej wegańskiej diecie.

Znaliśmy innego Jobsa

Pod koniec życia Jobs i Lisa się pojednali. Jobs przeprasza ją za to, że nie spędzał z nią czasu i nie kontaktował się z nią w jej dorosłym życiu. Lisa zaczyna go regularnie odwiedzać. W ich domu czuwa przy nim buddyjski mnich, który na początku książki prosi Lisę, żeby dotknęła stóp swojego ojca. Założyciel Apple'a umiera w 2011 r. na raka trzustki, a cały świat dowiaduje się o tym wpatrzony w ekrany urządzeń, które projektował. Nawet ten tekst jest pisany na macbooku air.

Po śmierci ojca Lisa dziedziczy wielomilionowy spadek - tyle samo, co reszta jego dzieci. Jednak większość jego pieniędzy - 21 mld dol. - jest zarządzanych przez jego żonę Laurene Powell-Jobs. Po wydaniu “Small Fry” żona i siostra twórcy Apple'a wydały oświadczenie, że Steve Jobs z książki to nie “mąż i ojciec, którego znaliśmy”.

Na pytanie dziennikarza “New York Timesa”, co zrobiłaby Lisa z miliardowym majątkiem ojca, odpowiedziała, że przekazałaby pieniądze fundacji Billa i Melindy Gates. Nie dlatego, że Gates był największym rywalem jej ojca za życia, ale dlatego, że „czuje, że jego fundacja naprawdę robi dobre rzeczy”.