Na pytanie, czy rekrutacja w obecnych czasach może być łatwa i przyjemna odpowiada Mateusz Bereziewicz - prezes zarządu spółki NeuroGames Lab.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Skąd pomysł na GameHR Sales?

Jest to wynik rozmów z wieloma profesorami i mentorami. W początkowej fazie narzędzia – po wypełnieniu wniosku do platform startup’owych – otrzymaliśmy bardzo pozytywny feedback od niezależnych mentorów. Wtedy mieliśmy jedynie sam zamysł tego, co zamierzamy zbudować.

Czym jest GameHR Sales?

Jest to gra rekrutacyjna do działów sprzedaży, narzędzie selekcyjne i połączenie nowych technologii z wnioskami naukowymi i naszymi autorskimi badaniami. To prawdziwy start-up naukowo-technologiczny z globalnymi przewagami konkurencyjnymi, który faktycznie tworzy tzw. „Rocket Science”. Gra wygląda bardzo prosto. Lecz to, co jest pod grą, to cały nasz rdzeń metodologiczny. Gra posiada miły dla oka design, nie jest stresogenna oraz deklaratywna. M.in. to nas odróżnia od pozostałych podmiotów. Badania dowodzą, że stresowanie kandydata w trakcie procesu rekrutacji zaburza jego naturalne predyspozycje. My skupiamy się na tym, aby te predyspozycje badać w odpowiedni sposób. Posiadamy bardzo przemyślaną, interdyscyplinarną metodologię i w oparciu o nią skonstruowaliśmy całe narzędzie.

Do kogo skierowany jest GameHR Sales?

Do działów sprzedaży korporacji – głównie banków, firm ubezpieczeniowych czy call-centers. Zaczynamy poszerzać grono odbiorców B2B. Wchodząc w nowy sektor rynkowy realizujemy najpierw badania na grupie kontrolnej, aby uzyskać maksymalne możliwe wyniki. Celujemy głównie w duże przedsiębiorstwa, które borykają się z problemem wysokiej fluktuacji kadr. Jest to kwota 8,5 mln euro rocznie dla jednego podmiotu, który zatrudnia 2 tys. pracowników i ma fluktuacje kadr na poziomie 20%. W praktyce okazuje się, że ten problem jest jeszcze droższy i większy. Po rozmowach z decyzyjnymi pracownikami działów HR w wielu bankach na polskim rynku wiem, że ta liczba wzrasta czasami do ponad 50%. Jest to naglący problem. Korporacje same do nas piszą, proponując spotkanie. Chcą implementować nasze rozwiązanie lub przynajmniej je testować, ze względu na świadomość dotychczasowych i nieefektywnych procesów rekrutacji, które posiadają.

Rozmawiała Sylwia Giersztyn

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.