Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

24 listopada na Wyborcza.pl ukaże się raport o ekologii i technologiach, w którym eksperci odpowiadają, czy w Polsce może zabraknąć prądu i jak powinna wyglądać nasza transformacja energetyczna. Sprawdziliśmy zalety i wady elektrowni wiatrowych oraz dlaczego warto instalować panele fotowoltaiczne. Podpowiadamy, jak oszczędzać energię - zarówno zwykłymi domowymi sposobami, jak i przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii. Szukamy odpowiedzi na pytanie, czy taka katastrofa jak na Odrze może się powtórzyć. Opisujemy też, czym oddychamy w Polsce i kto najbardziej nas truje. Z naszego raportu czytelnicy dowiedzą się też, ile wytwarzamy odpadów i dlaczego musimy dążyć do gospodarki o obiegu zamkniętym. Poniższy tekst to jeden z wielu, które zamieściliśmy w naszym raporcie. Zapraszamy do lektury.

Morze Bałtyckie ma ponad 415 tys. km kw. powierzchni i około 8,1 tys. km urozmaiconej linii brzegowej. Jest jednym z najmłodszych mórz Oceanu Atlantyckiego – ma około 12 tys. lat. Ekolodzy od dawna alarmują o zagrożeniach dla Bałtyku i apelują o jego większą ochronę. W jakim stanie jest obecnie to morze?

Bałtyk jest coraz słodszy

- Bałtyk przeżywał głęboki kryzys spowodowany gospodarką człowieka w latach 1970-95. Po wprowadzeniu zaleceń międzynarodowej komisji HELCOM i wejściu Polski oraz krajów bałtyckich do Unii Europejskiej dokonał się ogromny postęp w redukcji zanieczyszczeń przemysłowych, ścieków komunalnych i przełowienia rybackiego. Jednocześnie z poprawą presji człowieka na system Bałtyk ogrzewał się bardzo szybko, co powoduje zupełnie nowe zjawiska, niezwiązane z bezpośrednią presją człowieka. Coraz więcej opadów na Północy, w Zatoce Botnickiej, powoduje wysłodzenie północnego Bałtyku. Ciepła, słodka woda na powierzchni powoduje powstanie silnego rozwarstwienia toni wodnej, a brak wlewów z Morza Północnego doprowadza do tego, że wody przy dnie, szczególnie na głębokościach poniżej 50 m, mają coraz częściej deficyt tlenu, co skutkuje powstaniem martwych stref dna, pokrytych mułem siarkowodorowym. To zjawisko typowe dla ciepłych, półzamkniętych mórz - całe Morze Czarne jest martwe poniżej strefy mieszania, czyli na głębokości 100-200 m. Bałtyk jest znacznie czystszy, ale jego ekosystem zmienia się na skutek ocieplenia klimatu. Brak dorsza to efekt ocieplenia, a nie przełowienia, i tej ryby nic już u nas nie uratuje - mówi prof. Jan Marcin Węsławski, ekolog morski z 40-letnią praktyką, dyrektor Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk.

Morze bardzo wrażliwe

Podobnie uważa prof. Magdalena Bełdowska z Wydziału Oceanografii i Geografii Uniwersytetu Gdańskiego. - Jakość Morza Bałtyckiego znacznie się poprawiła, zwłaszcza w porównaniu z latami 90. XX wieku - mówi. - Zakończenie okresu komunizmu, wstąpienie do Unii Europejskiej to są te czynniki, które przyczyniły się do likwidacji albo unowocześnienia przemysłu. Zastosowano filtry, postawiono na oczyszczanie ścieków przemysłowych. Zmniejszono emisję toksycznych substancji do środowiska. Dodatkowo rozwijające się oczyszczalnie ścieków komunalnych również wydatnie przyczyniają się do zmniejszenia dopływu zanieczyszczeń do morza. Bałtyk na pewno nie jest najbardziej zanieczyszczonym morzem na świecie - jak to jest czasami określane w mediach. To wcale nie oznacza, że jest idealnie. Bałtyk w ogóle jest wrażliwym akwenem - dodaje.

Naukowcy wyjaśniają, że gdy spojrzymy na mapę, to zauważymy, że Morze Bałtyckie jest niemal zamknięte, a wymiana wód Bałtyku z wodami oceanicznymi odbywa się jedynie przez wąskie Cieśniny Duńskie. To sprawia, że wszystko, co trafia do Bałtyku, pozostaje tam przez bardzo długi czas. To, co przez lata zrzucano w sposób niekontrolowany pod koniec zeszłego wieku, głównie nieoczyszczone ścieki przemysłowe, nadal zalega w Bałtyku. Po II wojnie światowej panowała opinia, że metale ciężkie opadną na dno morza lub oceanu i będą tam sobie bezpiecznie leżały. Dlatego nieoczyszczone ścieki przemysłowe zrzucano bezpośrednio do rzek czy morza. Ale zanim metale dotarły do osadów morskich, wyrządzały szkody w środowisku, a potem się okazało, że nawet po tym, jak się osadzą, to i tak nie pozostają tam na zawsze - przedostają się z powrotem do wody i organizmów w niej żyjących.

Nadmiar fosforu sprzyja sinicom

Sinice kwitnące w Morzu BałtyckimSinice kwitnące w Morzu Bałtyckim Między Chmurami

Prof. Jan Marcin Węsławski zaznacza, że cały czas problemem Bałtyku pozostaje nadmiar azotu i fosforu. Zmagazynowane w osadach będą się uwalniać jeszcze przez wiele dziesiątków lat. W połączeniu z wysokimi temperaturami wody nadmiar fosforu sprzyja zakwitom sinic (które zdarzały się tu zawsze, ale rzadko). Wielkie zakwity mogą powodować zwiększenie deficytów tlenowych przy dnie i powiększanie martwych stref.

- Jeżeli działalność ludzka, taka jak zrzut ścieków, pozostanie pod kontrolą, morze będzie się powoli oczyszczało samoistnie. Problemem pozostaje zniszczenie rzek - szczególnie groźne są plany ich regulowania. Może to wywołać zmiany na poziomie biogeochemicznym - deficyt krzemu w ekosystemie i kolejne podkręcenie obecności sinic. Problemem jest mechaniczne niszczenie siedlisk na brzegach, industrializacja i urbanistyka - wymienia dyrektor Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk.

Prof. Magdalena Bełdowska z Uniwersytetu Gdańskiego wskazuje także na inne zagrożenia związane z ociepleniem klimatu. Coraz silniejsze wiatry przyczyniają się do wzmożonej erozji wybrzeża, a w ten sposób przedostają się do Bałtyku również zanieczyszczenia chemiczne. Coraz częstsze intensywne, gwałtowne deszcze przyczyniają się do lokalnych podtopień i powodzi, co prowadzi do wymywania zanieczyszczeń zgromadzonych na lądzie. Problemem jest również obecność śmieci na plażach, w tym zwłaszcza filtrów po wypalonych papierosach. - Bardzo poważnym zagrożeniem jest również obecność na dnie Bałtyku zatopionej amunicji – zarówno chemicznej, jak i konwencjonalnej. Dodatkowo badania wskazują, że w pobliżu niektórych zatopionych wraków stężenia toksycznych pierwiastków są wyższe nawet kilkanaście razy niż w innych rejonach Bałtyku, uznawanych za zanieczyszczone.

CZYTAJ WIĘCEJ

Co zagraża Bałtykowi?

Korozja zatopionych wraków i amunicji źle wpływa na Morze Bałtyckie. Detonacje niewybuchów prowadzą do silnego poruszania dna i uwalniania zgromadzonych tam zanieczyszczeń. - Obecnie stosowanie nawozów jest bardziej zrównoważone, jednak w przeszłości było inaczej. Substancje chemiczne z tych nawozów, ale również z środków ochrony roślin znajdują się w glebie. Podczas intensywnych opadów są wymywane do rzek i w końcu do morza. Według mojej opinii nie powinny być wydawane zgody na jakiekolwiek zrzuty do rzek nieoczyszczonych ścieków przemysłowych. Skutki tego obserwowaliśmy na Odrze. Kolejna sprawa to mycie samochodów, zwłaszcza silnie zanieczyszczonych po transporcie toksycznych substancji. Nie powinny być spłukiwane, lecz myte w miejscach, skąd powstające ścieki są odprowadzane do oczyszczalni - wymienia zagrożenia prof. Magdalena Bełdowska.

Bałtyk jest świetnym miejscem do oglądania wrakówBałtyk jest świetnym miejscem do oglądania wraków Fot. Shutterstock

- Bałtykowi wciąż zagraża gospodarka ludzka, ale wielka zmiana jest powodowana przez ocieplenie - mówi prof. Węsławski. Zwraca też uwagę na inną rzecz. - Przez ostatnie 200 lat, od kiedy mamy dane naukowe, z Bałtyku znikł jeden gatunek - jesiotr, zawleczony tu zresztą przez wikingów z Kanady. A przybyło ponad 140 nowych gatunków - dodaje profesor.

Czy Bałtyk może umrzeć?

Takie hasła często przewijają się w debatach o stanie środowiska. Zdaniem naukowców takiego zagrożenia nie ma. - Umarły ekosystem, szczególnie duży, to bardzo rzadkie zjawisko, występujące zwykle po kataklizmach geologicznych. Bałtyk się zmienia, robił tak przez swoje krótkie życie i na pewno nie umrze - twierdzi prof. Węsławski.

Takiego samego zdania jest prof. Bełdowska. - Bałtyk jest na tyle dużym akwenem, że zanieczyszczenia tam trafiające ulegają rozcieńczeniu. Owszem, mogą prowadzić lokalnie do wyginięcia organizmów, ale nie dojdzie do takiej sytuacji w całym Bałtyku. Przystąpienie do Unii Europejskiej zobligowało kraje nadbałtyckie do wprowadzenia restrykcji, które wydatnie przyczyniły się do zmniejszenia dopływu toksycznych substancji do morza, co wydatnie przyczyniło się do poprawy środowiska morskiego - przekonuje prof. Bełdowska.

Jak możemy pomóc?

Przede wszystkim chronić rzeki przed regulacją, oczyszczać ścieki, pilnować wspólnej polityki rybackiej UE i kontrolować rolnictwo w zakresie użycia fosforu i antybiotyków. Musimy też chronić piaszczyste wybrzeża Bałtyku, które są naturalnym filtrem i oczyszczalnią morza.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.