Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Patryk Kalinowski, prawnik w Centrum Prawa Żywnościowego

Co to jest mięso in vitro

Mięso in vitro – inaczej nazywane czystym mięsem (pure meat) czy mięsem komórkowym (cultured meat) – jest współcześnie jednym z najbardziej innowacyjnych i zaawansowanych technologicznie produktów spożywczych na świecie. Patrząc od strony genetycznej, mamy do czynienia ze stuprocentowym mięsem wytwarzanym – a raczej namnażanym – poza ciałem żywego zwierzęcia. Mówiąc najogólniej, technologia produkcji mięsa in vitro sprowadza się do tego, że z żywego zwierzęcia pobiera się komórkę – na przykład z łopatki ze świni – po czym w warunkach laboratoryjnych namnaża się ją, dostarczając składników odżywczych. Jest to technologia bardzo przypominająca wytwarzanie organów, na przykład wątroby z komórek macierzystych w celach medycznych.

Najłatwiej i najtaniej jest na razie uzyskać produkt o konsystencji mięsa mielonego. Przykładowo, jeśli chodzi o teksturę czy smak, to takim produktom daleko jeszcze do odwzorowania np. całej szynki, ale prace „inżynierów mięsa" są coraz bardziej zaawansowane. Dotyczą one zresztą nie tylko różnych rodzajów mięsa (np. wołowiny, drobiu, owoców morza czy ryb), ale tak naprawdę zupełnie nowej kategorii produktów, tj. produktów rolnictwa komórkowego.

Analogicznie do produkcji mięsa trwają prace np. nad odtworzeniem mleka z pojedynczych komórek. Co więcej, zastosowanie produktów rolnictwa komórkowego jest znaczenie szersze. Zaczęto wykorzystywać je (lub jest to dopiero w planach) np. w branży galanteryjnej (do produkcji torebek czy tapicerki) czy jako pasze dla zwierząt. Poniżej będę jednak mówił o mięsie in vitro jako żywności, która wkrótce może wkroczyć na nasze stoły.

Koszt środowiskowy

Rewolucyjność oraz olbrzymi potencjał mięsa in vitro nie polega tylko na innowacyjności samej technologii, ale przede wszystkim na tym, że jego masowa produkcja potencjalnie będzie wiązała się ze zdecydowanie mniejszym kosztem środowiskowym niż „tradycyjne" przemysłowym rolnictwo.

Szacuje się, że standardowa produkcja mięsa odpowiada za około 15 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych. Same hodowle zwierząt na ubój zajmują 40 proc. ziemi uprawnej oraz pochłaniają prawie 30 proc. wody wykorzystywanej w rolnictwie[1]. Koszt środowiskowy wytworzenia 1 kg wołowiny to ponad 15000 l wody[2]. Z kolei wyprodukowanie 4 l krowiego mleka wymaga zużycia 3400 l wody[3]. Rachunek kosztów środowiskowych przemysłowej hodowli zwierząt na mięso obciąża znacznie więcej pozycji, na przykład na świecie jest olbrzymi problem z utylizacją resztek porozbiorowych.

W kontrze do zastanego stanu rzeczy pojawiło się rolnictwo komórkowe. Szacuje się, że produkcja wołowiny in vitro wymaga nawet 45 proc. mniej energii, 99 proc. mniej terenu i o 96 proc. mniej wody niż produkcja zwykłej wołowiny[4]. W przypadku innych produktów rolnictwa komórkowego oszczędności z tym związane prawdopodobnie również będą kolosalne w porównaniu z tradycyjną hodowlą. Większa „przyjazność" tej technologii dla naszej planety jest zatem oczywista.

Bariery rozwoju

Pierwszy publiczny pokaz mięsa in vitro (a dokładniej burgera zawierającego takie mięso) miał miejsce w 2013 r. w Londynie. Wytworzenie burgera przez Marka Posta z Uniwersytetu z Maastricht zajęło przeszło 2 lata, a koszt produkcji przekroczył 300 tys. dolarów.

Nowa technologia bardzo szybko znalazła wielu bogatych inwestorów na całym świecie, w tym państwa (na przykład Izrael), wielkie korporacje spożywcze czy miliarderów (m.in. Bill Gates). Przyniosło to wymierne rezultaty w postaci coraz bardziej zaawansowanych prac, powstania pierwszych fabryk-laboratoriów „produkujących" mięso na skalę przemysłową, a co za tym idzie – znaczącego potanienia przynajmniej niektórych produktów. Obecnie koszt wyprodukowania burgera z mięsa in vitro zbliża się do kilku-kilkunastu dolarów, dzięki czemu powoli zaczyna stawać się konkurencyjny dla „tradycyjnego" mięsa.

Oczywiście rozwój technologii mięsa in vitro napotyka wiele barier technologicznych, takich jak wytworzenie produktu, który będzie smakował jak „zwykłe" mięso czy który będzie nadawał się do dłuższego przechowywania w chłodni sklepowej. Niekiedy pojawiają się głosy kontestujące spożywanie mięsa in vitro ze względów kulturowych czy religijnych. Jednak jedną z najpoważniejszych barier komercjalizacji mięsa in vitro w skali całego świata są regulacje prawa żywnościowego.

Gdzie można już kupić mięso in vitro?

Prawo zawsze pozostaje kilka kroków do tyłu za przemianami technologicznymi i tak też jest w przypadku mięsa in vitro, gdyż w większości państw nie postały jeszcze regulacje tego rodzaju produktów. Producenci chcieliby jak najszybciej sprzedawać innowacyjne produkty, ale tu pojawiają się bardzo ważne pytania: Czy takie produkty są bezpieczne dla konsumentów? Czy można je w ogóle wprowadzać do obrotu, a jeśli tak, to czy można używać w ich oznakowaniu nazwy „mięso"?

Regulacje prawa żywnościowego w różnych miejscach na świecie odmiennie podchodzą do mięsa in vitro. Pomimo oczywistych różnic można je umiejscowić na skali, na której na jednym końcu znajdziemy bardzo restrykcyjne podejście do tego rodzaju produktów (łącznie z możliwością wprowadzania całkowitego zakazu sprzedaży takich produktów), natomiast na drugim – podejście bardzo liberalne, w którym nawet odpowiednie zezwolenie nie jest wymagane.

Przykładem typowego restrykcyjnego podejścia jest wymaganie zezwolenia od właściwego organu danego państwa – na przykład ministerstwa czy urzędu nadzorującego produkty spożywcze – na wprowadzanie mięsa in vitro do obrotu. Pierwsze historycznie zatwierdzenie tego rodzaju produktu miało miejsce w Singapurze w 2020 r. i dotyczyło kurczaka wyprodukowanego właśnie tą technologią.

Na drugim końcu tej skali sytuują się Stany Zjednoczone. Amerykańskie prawo żywnościowe wychodzi z założenia, że to producent (a nie państwo) odpowiada za bezpieczeństwo produktu. Dlatego też produkty z mięsa in vitro już są dostępne do sprzedaży w niektórych sklepach czy restauracjach. Obecnie trwają prace legislacyjne na poziomie federalnym, których przedmiotem  jednak nie jest to, czy dopuścić mięso in vitro do obrotu, czy też nie, ale to, jak nadzorować jego producentów oraz jak je znakować. Kwestia znakowania mięsa in vitro sprowadza się przede wszystkim do tego, czy można w odniesieniu do takich produktów używać w oznakowaniu i w reklamie słowa „mięso". Okazuje się, że niektóre Stany w USA zakazały używania takiej terminologii (m.in. Arkansas czy Missouri) i doprecyzowały obowiązujące na ich obszarze definicje mięsa: mięso ma być produktem pochodzącym wyłącznie od żywego zwierzęcia.

Unijne prawo żywnościowe jest bardzo odmienne od amerykańskiego. Naczelną jego zasadą jest zasada ostrożności, zgodnie z którą, jeśli nie mamy pewności co do bezpieczeństwa stosowania danej żywności, to nie można wprowadzać jej do obrotu do czasu uzyskania satysfakcjonujących dowodów naukowych. Jeszcze w 2018 r., w odpowiedzi na zapytanie z Parlamentu Europejskiej, ówczesny komisarz zdrowia i bezpieczeństwa żywności wskazał, że Komisja Europejska będzie traktować mięso in vitro jako tzw. nową żywność (novel food). Zgodnie z rozporządzeniem nr 2015/2283 nowa żywność odnosi się do żywności, która nie była spożywana na znaczną skalę w UE przed 15 maja 1997 r. Zaliczane są do niej nowe źródła żywności lub żywność nowo opracowana, innowacyjna, wyprodukowana za pomocą nowych technologii i procesów produkcyjnych oraz tradycyjnie spożywana poza UE, ale nie na jej terenie. Przed wprowadzeniem takiej żywności do obrotu należy wykonać długotrwałe i kosztowne badania dotyczące bezpieczeństwa i wpływu na zdrowie człowieka oraz uzyskać zatwierdzenie od Komisji Europejskiej. Jak można zakładać, w praktyce ta regulacja stanowi barierę utrudniającą sprzedaż mięsa in vitro na terenie UE, w tym także w Polsce. Minęło już bowiem ponad 3 lata od tego komunikatu, a żaden producent nie złożył jeszcze wniosku o rejestrację mięsa in vitro jako nową żywność.

Nie ulega wątpliwości, że dla wielu temat dopuszczenia do obrotu w Unii mięsa in vitro jest kontrowersyjny, chociażby z uwagi na dotychczasowe wsparcie tej samej Unii dla tradycyjnej produkcji mięsa oraz stanowisko hodowców zwierząt, dla których mięso in vitro może stać się produktem konkurencyjnym. Dlatego też najprawdopodobniej jeszcze trochę poczekamy, aż kotlety in vitro będę będą mogły legalnie trafić na polskie stoły.    

***

Centrum Prawa Żywnościowego (Food Law) – butikowa kancelaria – oferuje wsparcie prawne przedsiębiorstwom branży spożywczej: od innowacyjnych startupów przez średnich przedsiębiorców po duże, międzynarodowe korporacje. Opiniujemy produkty od fazy narodzin pomysłu, monitorujemy od strony regulacyjnej cały proces wytworzenia, a następnie także dystrybucji. Naszymi Klientami są producenci, przetwórcy, sprzedawcy. Doradzamy, jak legalnie wprowadzać produkty na rynek, by spełniały wszystkie obowiązkowe wymogi, a także pomagamy m.in. w sporach z kontrahentami, inspekcjami kontrolnymi oraz w postępowaniach przed sądami. Zajmujemy się także przygotowywaniem produktów na eksport do dowolnego państwa na świecie. W ramach naszych usług pomagamy również wprowadzać do obrotu innowacyjne produkty z innych kategorii. W ramach działu Product Law pomagamy w sprawach dotyczących opakowań (w tym zakresie jest naprawdę dużo do zrobienia dla naszej planety), pasz, kosmetyków, chemii domowej oraz wielu innych kategorii produktów.

[1] Raport Chatham House  z 2019 r., "Meat Analogues Considerations for the EU", https://www.chathamhouse.org/2019/02/meat-analogues
[2] Raport "Water footprint of crop and animal products: a comparison", https://waterfootprint.org/en/water-footprint/product-water-footprint/water-footprint-crop-and-animal-products/
[3] Paul Shapiro w książce „Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały Świat", Warszawa 2018.
[4] H. L. Tuomisto Hanna, J. M. Teixeira de Mattos (2011), "Environmental impacts of cultured meat production, Environmental Science & Technology", 2011, 45,14, 6117-6123,
https://pubs.acs.org/doi/10.1021/es200130u

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.