Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O inwestowaniu mówi się dużo, ale wciąż wiele osób – zwłaszcza tych z mniejszymi dochodami – nie decyduje się na taki krok. Tymczasem eksperci przekonują, że warto zacząć.

– Każdy powinien odkładać przynajmniej minimalne kwoty, mówi się o 10 proc. zarobków. Czasem mogą to być kwoty niepozwalające na zakup niektórych aktywów, ale od czegoś trzeba zacząć. Dziś oszczędzanie i inwestowanie to nie jest kwestia wyboru, ale konieczność, jeśli nie chcemy po zakończeniu aktywności zawodowej, czy to planowanym, czy przedwczesnym, zostać bez środków wystarczających do przeżycia. Wszystko na to wskazuje, że nasze emerytury będą głodowe – mówi Tomasz Wiśniewski z Pracowni Finansowej.

Wyjaśnia, że np. 200 zł miesięcznie można odkładać na koncie oszczędnościowym w oczekiwaniu na zebranie większej kwoty, ale również kupować za nie akcje, obligacje, jednostki funduszy inwestycyjnych, waluty obce czy kryptowaluty. Podobnie jest przy kwotach 2 i 5 tys. zł, chociaż tu już możemy sobie pozwolić na zakup sztabek złota, czy niektórych przedmiotów kolekcjonerskich. Ciekawie robi się przy kilkudziesięciu tysiącach złotych, przy których otwiera się możliwość udziału w projektach inwestowania grupowego, kupnie działek, czy nawet mieszkań w mniejszych miastach.

– Rynek kapitałowy oferuje szeroki wachlarz produktów. Każde z tych rozwiązań ma swoje zalety, a jaką propozycję wybrać, zależy m.in. od kwoty naszych oszczędności, oczekiwanego poziomu zysku, akceptowalnego dla poziomu ryzyka, horyzontu czasowego, a przede wszystkim od posiadanego doświadczenia i wiedzy. Dlatego myśląc o inwestowaniu należy przeanalizować swoje potrzeby płynnościowe, czyli dostępu do gotówki, i na pewno zachować zasadę dywersyfikacji. Pamiętajmy, że żadna inwestycja nie jest w 100 procentach bezpieczna. Co nie znaczy, że inwestowania należy się obawiać – podkreśla Joanna Wardzińska, członek rady nadzorczej WeSub.

Przy większych kwotach warto zdać się na fachowców. – Umożliwiamy inwestowanie nadwyżek finansowych od około 50 tys. zł w górę. U nas są to głównie przedsiębiorcy, ale pieniądze pochodzą zarówno z ich majątków prywatnych, jak i firmowych. Nawet jeśli ktoś nim nie jest, to dołączając do którejś z proponowanych przez nas spółek, staje się nim, jako wspólnik w biznesie. Jest to jednak dla niego inwestycja w dużej mierze pasywna, bo obowiązki powierzone są zarządowi. Polecamy – i sami postępujemy w taki sposób – aktywa stanowiące realną wartość, takie jak nieruchomości, elektrownie wiatrowe, gdzie nawet jak biznes napotka przeszkody rynkowe, to w spółce do podziału pomiędzy wspólników zostaje wartościowy majątek. Część kapitału, 5-10 proc. można inwestować w projekty o podwyższonym ryzyku, typu start-up, które w przypadku niepowodzenia nie przyniosą wielkich szkód w naszym portfelu, a w przypadku sukcesu, dają szansę kilku-, kilkudziesięciokrotnie pomnożyć kapitał – mówi Tomasz Wiśniewski.

Inwestowanie w mieszkania

Wciąż rosnąca inflacja, niskie oprocentowanie lokat w bankach, jak i poczucie niepewności związane ze zbliżającym się wejściem w życie tzw. Nowego ładu sprawiają, że Polacy szukają sposobów na bezpieczne ulokowanie swoich oszczędności.

– Ponieważ powszechnie i nie od dziś wiadomo, że nieruchomości stanowią jedną z najpewniejszych lokat kapitału na niepewne czasy, to właśnie one stanowią przedmiot zainteresowania wielu Polek i Polaków. Popyt na mieszkania, choć nieco mniejszy niż jeszcze kilka miesięcy temu, wciąż się utrzymuje na wysokim poziomie, a zaspokojenie go utrudnia relatywnie mała podaż ofert na rynku i bijące kolejne rekordy ceny – podkreśla Marcin Drogomirecki, ekspert rynku nieruchomości serwisów Morizon.pl i Gratka.pl.

Dodaje, że popyt – w tym inwestycyjny – jest wysoki i znajdując ofertę spełniającą wymagane warunki nie warto zwlekać z zakupem. Klient gotów zapłacić tyle samo albo i więcej za to samo mieszkanie może pojawić się w każdej chwili.

– W obliczu zagrożenia kryzysem, kapitał migruje na ogół do bezpiecznych przystani, jakimi są na przykład nieruchomości, złoto czy niektóre waluty. Po chwilowym załamaniu na rynkach finansowych, na początku pandemii, kursy akcji zaczęły jednak szybko odrabiać straty. Ci, którzy liczyli na podobne wyprzedaże na rynku nieruchomości, przeliczyli się, bo te nie przestają drożeć. Można się zastanawiać, czy przy tak wysokich cenach kupowanie ich ma sens, wszystko zależy jednak od ich przeznaczenia i rodzaju, a nabycie nieruchomości nie jest jedynym sposobem pomnażania czy ochrony kapitału. Oferujemy udział w projektach deweloperskich, tworzących niszowe obiekty mieszkaniowe, na które zapotrzebowanie jest wysokie niezależnie od koniunktury – mówi Tomasz Wiśniewski z Pracowni Finansowej.

Inwestowanie w nieruchomości za granicą

Coraz więcej osób decyduje się także na inwestowanie w nieruchomości pod wynajem za granicą. – Od dłuższego czasu Polacy kupują je w szczególności w Hiszpanii. W drugiej połowie tego roku zaczął się prawdziwy boom w tym zakresie. Wpływa do nas codziennie kilkanaście zgłoszeń. Aż 80 proc. osób po prostu mówi, że chce uciec z Polski z pieniędzmi ze względu na wiele zmian, jakie w najbliższym czasie mają nadejść. Zdecydować może się na to każdy, kto ma pieniądze na zakup lub ich część, ponieważ dodatkowo może dofinansować się w banku hiszpańskim kredytem hipotecznym – mówi Łukasz Jakubowski, prezes zarządu I&M Group Spain Live Rest S.L. – Polacy dla Polaków w Hiszpanii.

Przekonuje, że w tych czasach rynek nieruchomości w Hiszpanii jest najbardziej stabilną inwestycją, w której nie ryzykujemy strat czy małych zwrotów z inwestycji. Tu zawsze będzie potencjalny turysta, który zapłaci normalną cenę za wynajem. Dzięki temu, że Hiszpanie stanowią 60-70 proc. klientów, nawet okres pandemii był rentowny dla inwestora. – Zarabia on oczywiście na wynajmie krótkoterminowym, ale nie musi wykonać żadnej pracy. My zajmujemy się kompleksowym zarządzaniem nieruchomością od pozyskiwania gości i prowadzenia kalendarza, po ich zakwaterowanie, opiekę nad nimi, sprzątanie, naprawianie usterek, itd. – dodaje Jakubowski.

Ceny zarządzania już kupioną nieruchomością są różne. Zazwyczaj to prowizja w wysokości 15 proc. od kwoty wynajmu. Przykładowo, jeśli doba w apartamencie kosztuje 100 euro, to inwestor dostaje ostatecznie kwotę pomniejszoną o prowizję zarządcy wynoszącą 15 euro. Nie musimy nic robić, dostajemy tylko przelewy na konto.

Jest jednak wiele czynników wpływających na to, aby inwestycja w nieruchomość była dobrym biznesem. To nie tylko ładnie urządzony apartament. Trzeba zwrócić uwagę na odległość od morza, okolicę, dostęp do atrakcji, restauracji, cały kompleks, w którym znajduje się apartament, czy dodatkowe wyposażenie wpływające na atrakcyjność.

Bardzo ważny jest wybór odpowiedniej firmy, która pomaga w zakupie apartamentu, a potem nim zarządza w imieniu inwestora. – Powinna go traktować jak swój apartament, aby biznes był dobry dla obu stron. Na pewno trzeba się wystrzegać agencji pokazującej 70 nieruchomości w cztery dni i twierdzącej, że każda będzie się pięknie wynajmować. My pokazujemy maksymalnie 5-7 kompleksów, ale wszystkie zostały wcześniej szczegółowo przeanalizowane pod kątem wynajmu przez naszego analityka – mówi Łukasz Jakubowski.

Istotne jest to, jak długo dana agencja funkcjonuje na rynku i czy traktuje sprzedaż jako główny dochód, a zarządzanie jest tylko dodatkiem, czy ma dodatkowe narzędzia do zarządzania, jakie rozwiązania proponuje. – Mamy wiele narzędzi i zautomatyzowanych systemów pomagających inwestorom kontrolowanie swojego wynajmu. Wprowadziliśmy nawet zamki elektroniczne monitorujące wejścia i wyjścia z apartamentu. Są widoczne w aplikacji telefonu – dodaje Jakubowski.

Inwestowanie w dobra luksusowe

Kapitał lokujemy nie tylko w nieruchomości. – Jak wynika z ostatniego raportu KPMG, 35 proc. zamożnych Polaków potwierdza, że inwestuje, lub planuje to zrobić, w dobra luksusowe. Samochody, zegarki, biżuterię, akcesoria lub sztukę. Wymaga to odpowiedniej wiedzy, ale jest też kilka pewnych marek i modeli, które od lat nie tylko nie tracą na wartości, a wręcz zyskują – przekonuje Agata Krysiak, międzynarodowy doradca na rynku dóbr luksusowych i mody premium.

Musimy mieć na względzie, że w wielu przypadkach nie będziemy mogli liczyć na szybki zwrot inwestycji, chociaż zdarzają się wyjątki. Przykładem mogą być produkty znanej na całym świecie marki Rolex. Rolex Daytona, którego cena oscyluje w okolicach 60 tys. zł, już chwilę po zakupie w salonie może zostać sprzedany za około 100 tys. zł. Spowodowane jest to między innymi ogromną niedostępnością tych modeli. – Niezależnie od tego, w co decydujemy się zainwestować, kluczem jest dobre rozpoznanie tematu. Jeśli nie zależy nam na dużej inwestycji, a jedynie rozsądnym ulokowaniu pieniędzy, zawsze warto stawiać na klasyki i cenione na całym świecie marki – dodaje Agata Krysiak.

Inwestowanie zgodne z wartościami

Z kolei Maciej Musiał z grupy INWE przekonuje, że decyzja powinna być zgodna z uznawanymi wartościami. – Należy zbadać samemu, czy chęć inwestowania w dane dobro luksusowe wynika z naszych zainteresowań i jest podparte wiedzą z tego zakresu, czy jedynie zaspokaja naszą próżność i potrzebę podniesienia statusu społecznego. Jeżeli dla inwestora ważne jest na przykład wspieranie środowiska i przyczynianie się do korzystnych zmian, to inwestowanie w akcje tzw. zielonych firm będzie wnosiło większą wartość do jego życia i nawet gorszy wynik od zakładanego będzie dla niego łatwiejszy do zaakceptowania – podkreśla Musiał.

Dodaje, że są inwestycje, które w zależności od indywidualnych cech inwestora mogą być dla niego w ostatecznym rozrachunku lepsze. – Na przykład odpowiedzialne budownictwo mieszkaniowe sprawia, że podnosi się jakość życia osób, które założą tam kolejne rodziny. Podobnie inwestycje w elektrownie wiatrowe i słoneczne. Mogą nie tylko przynosić profity finansowe, ale dodatkowo satysfakcję z przysłużenia się środowisku własnymi finansami – twierdzi Maciej Musiał.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.