Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że w Polsce produkuje się 6 mln ton opakowań rocznie. Każdy z nas w ciągu 12 miesięcy zużywa 160 kg opakowań. Zasłaniamy się tym, że zużyte opakowania segregujemy. Czy to rzeczywiście rozwiązuje problem ilości opakowań, jakie trafiają na rynek?

Iwona Jacaszek-Pruś: Niestety nie. Segregacja jest rzeczywiście niezbędnym etapem do efektywnego zarządzania odpadami, ale, po pierwsze, nie do końca segregujemy w Polsce w sposób wystarczający, po drugie, segregowanie w naszym wydaniu nie zawsze zapewnia strumień odpadów, który można zrecyklować, a na to nakłada się luka inwestycyjna w zakresie instalacji do przygotowania i przeprowadzania recyklingu. Dobrym przykładem są tu butelki PET czy puszki aluminiowe. Celem obiegu zamkniętego jest przerobienie aluminiowej puszki na kolejną puszkę, ponieważ w przeciwnym razie trzeba będzie wykopać aluminium jako surowiec do produkcji następnej puszki. To samo ma miejsce w przypadku butelki PET. Jeśli z zużytej butelki nie powstanie recyklat, który można użyć do produkcji nowej butelki, to konieczne będzie pozyskanie ropy naftowej, by wyprodukować kolejną. Aby opakowanie wróciło do nas w postaci kolejnego opakowania, musimy mieć czysty, niezmieszany z innymi, materiał. Butelka PET nie może być zmieszana z opakowaniem o innym składzie, np. po jogurcie, bo nie da się już z niej zrobić kolejnej butelki. Oczywiście można powiedzieć, że lepiej byłoby produkować mniej opakowań, ale one mają jednak ważną funkcjonalność, mianowicie służą temu, by produkt był trwały i bezpieczny z punktu widzenia zdrowia konsumenta. Nie da się więc żyć bez opakowań.

Jak w takim razie dawać drugie życie opakowaniom, jeśli nie wyrzucać ich do odpowiednich koszy na śmieci?

Od ponad roku, jako branża skupiona w Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w koalicji z branżą napojową, postulujemy wprowadzenie w Polsce jednego ogólnopolskiego systemu depozytowego na opakowania jednokrotnego użytku typu PET i puszki. Postulujemy także wsparcie systemów już istniejących, dotyczących butelek wielokrotnego użytku, potocznie zwanych butelkami zwrotnymi, z powodzeniem organizowanych i utrzymywanych przez producentów, zarówno przez Kompanię Piwowarską, jak i inne firmy z sektora piwnego i napojowego. Mowa o rozszerzonej odpowiedzialności producentów, w ramach której organizowany jest cały system cyklu życia opakowań.

Systemy depozytowe działają w 10 krajach Unii Europejskiej i są wdrażane w kolejnych. W ramach koalicji przeanalizowaliśmy je wszystkie. Systemy te różnią się zakresem objętych nimi opakowań, niektórymi zasadami działania, a także tym, czy kaucja jest objęta VAT-em, czy nie. Mają też punkty wspólne. Wszędzie jest to system obowiązkowy dla wszystkich producentów i praktycznie we wszystkich krajach przez producentów organizowany. Dziś, na podstawie doświadczeń innych krajów, dysponujemy szeregiem jasno sprecyzowanych zasad i wiemy, że taki system jest bardzo efektywny. Pozwala na zebranie co najmniej 90 proc. opakowań po napojach objętych systemem i jest to materiał czysty, który nadaje się do recyklingu, dzięki czemu wróci na rynek jako nowe opakowanie.

Obieg butelki / Materiał promocyjny PartneraObieg butelki / Materiał promocyjny Partnera 

Mówimy o systemie kaucyjnym podobnym do tego, jaki obowiązuje obecnie na butelki szklane, wielokrotnego użytku?

System depozytowy na opakowania jednokrotnego użytku i obecne systemy kaucyjne na opakowania wielokrotnego użytku mają wspólne cechy, ale też zasadnicze różnice. Najważniejszą różnicą jest to, że opakowania wielokrotnego użytku nie są odpadem i stanowią własność producenta, który wielokrotnie napełnia powracające opakowanie. Z punktu widzenia ochrony środowiska najlepiej jest, aby taka butelka jak najszybciej i najkrótszą droga wracała do browaru i była powtórnie napełniona. To dzisiaj organizują i finansują producenci i tak powinien ten system nadal działać. Jest to już działający w praktyce pełen system rozszerzonej odpowiedzialności producentów. Dla odmiany opakowania jednokrotnego użytku, po konsumpcji, stają się odpadem i nie ma już wtedy znaczenia, od jakiego producenta pochodzą. Wszystkie powinny być zebrane w jeden strumień i jak najszybciej trafić do recyklera, który przerobi je na recyklat i ostatecznie na nowe opakowanie. Tu ważna jest czystość i jednorodność strumienia, który właśnie zapewnia system depozytowy, w przeciwieństwie do zbiórki pojemnikowej, w której miesza się wszystkie rodzaje plastiku, puszek i opakowań wielomateriałowych w jednym worku.

Natomiast punktem wspólnym jest kaucja, dla odróżnienia zwana depozytem w przypadku opakowań jednokrotnego użytku. Jest to kwota, którą w obu przypadkach płaci konsument w momencie zakupu napoju i odbiera w takiej samej wysokości w momencie oddania pustego opakowania. Jest to finansowy motywator do wysiłku związanego ze zwrotem opakowania po konsumpcji. I w tym zakresie mamy doświadczenia z działających systemów kaucyjnych, więc system depozytowy, o którego wprowadzenie postulujemy, powinien być wyzbyty barier, które ma obecny system kaucyjny. Kaucja jest elementem motywacyjnym dla konsumentów, w przypadku naszych butelek wynosi 50 gr. Są to pieniądze, po które warto się pochylić. Mimo to nie wszystkie butelki do nas wracają. Barier jest kilka. Najważniejszą jest wysiłek, jaki musi podjąć konsument, ponieważ butelkę trzeba odnieść na ogół do tego samego sklepu, w którym się ją kupiło, bo sklepy wymagają okazania dowodu zakupu - paragonu. Muszą to robić ze względu na obowiązującą politykę fiskalną - kaucja jest objęta podatkiem VAT. Jeśli dany punkt nie zbilansuje sobie butelek sprzedanych i odebranych, jest stratny, ponieważ do każdej niezbilansowanej butelki musi dołożyć 9 gr. To jest duży minus tego systemu, który wymaga zmiany. Kaucja i depozyt w przyszłym systemie depozytowym nie powinny być objęte podatkiem VAT. Gdyby to się zmieniło, system byłby znacznie sprawniejszy, efektywniejszy, a detaliści nie mieliby powodu, by żądać od konsumentów paragonu. Konsumenci mogliby oddawać butelki w każdym punkcie najbliższym miejsca, w którym aktualnie przebywają, a to jest warunek konieczny dla wysokiej efektywności systemu. Podatek od wartości dodanej, czyli VAT, jest ogólnym, szeroko rozumianym podatkiem konsumpcyjnym naliczanym od wartości dodanej do towarów i usług. Depozyt nie jest jednak ani towarem, ani usługą. Depozyt nie powinien być składową ceny produktu, bo nie ma na celu generowania dodatkowych zysków dla producentów, dystrybutorów lub budżetu państwa. Ma stanowić zachętę finansową do zwrotu opakowania, a tym samym wspierać zbiórkę i recykling objętych systemem surowców.

Pomysł systemu depozytowego nie jest nowy. W niektórych krajach funkcjonuje już kilkadziesiąt lat. Dlaczego tak trudno wprowadzić go w Polsce?

Trudno powiedzieć, tym bardziej że wygląda na to, że wszyscy tego systemu chcą. W badaniach ponad 70 proc. konsumentów odpowiada, że chciałoby, by system depozytowy objął butelki PET i aluminium, i deklaruje, że oddawałoby te opakowania. Takiego systemu oczekuje więc i branża, i konsumenci. Do tego jednak niezbędne są uwarunkowania prawne, a tego wciąż nam brakuje. Pandemia być może spowolniła dyskusję na ten temat, ale nie powinna być wymówką na wszystko. Jako producenci mamy nadzieję, że w końcu doczekamy się regulacji, bo bez nich ten system powstać po prostu nie może. Czas ma znaczenie, ponieważ, aby zbudować dobry system, potrzeba od 1,5 do 2 lat. To jest duże, skomplikowane przedsięwzięcie.

To ogrom czasu. Co, zanim powstanie taki system, zamierza robić Kompania Piwowarska, by zamykać obieg opakowań wypuszczanych na rynek?

Możliwości w tym zakresie mamy wyłącznie dla butelek wielokrotnego użytku. W ramach systemu, który stworzyliśmy, 90 proc. butelek do nas wraca. To bardzo dużo. Jest to dowód na to, że konsumenci zwracają butelki i stworzenie systemu dla innych opakowań ma sens. Przy dobrze skonstruowanym, w miarę łatwym systemie konsumenci będą zwracać opakowania. Jednak przy naszej skali, 10 proc. brakujących butelek oznacza miliony utraconych butelek, które mogłyby być nadal wykorzystywane. Chcielibyśmy, by one nie ginęły, ponieważ ze względów środowiskowych jest to duża strata. Stracone butelki trzeba odtworzyć, zużywając do tego surowce. Gdyby trafiły do nas, wystarczyłoby je umyć i ponownie napełnić. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ według naszych wyliczeń butelka, która zaledwie 3-krotnie wróciła na rynek, ma ponad 3,5 razy mniejszy ślad węglowy niż butelka jednokrotnego użytku. A przy każdym kolejnym użyciu ta proporcja się zwiększa. Dlatego z jednej strony staramy się zwiększyć udział naszych opakowań wielokrotnego użytku w sprzedaży naszych produktów, z drugiej, prowadzimy kampanie edukacyjne skierowane do konsumentów, aby zwracali butelki do sklepów, a nie wyrzucali je do zielonego pojemnika lub, co gorsze, na trawnik czy w lesie. Dodatkowo postulujemy usuwanie barier systemowych, które zwiększą zwrotność tych butelek.

Materiał promocyjny PartneraMateriał promocyjny Partnera 

By butelek wracało więcej, Kopania Piwowarska uruchomiła punkt skupu w Poznaniu. Podjęła też współpracę z Carrefour Polska, w ramach której w sklepach sieci można zwrócić butelki bez paragonu. Czy planowane są kolejne takie punkty lub współpraca z innymi sieciami?

Skup butelek w Poznaniu to projekt pilotażowy, sprawdzający pewne założenia. Zależało nam na uzyskaniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego butelki nie wracają. Nasze doświadczenie z pilotażowego skupu, w którym od jego otwarcia w sierpniu 2019 r. przyjęliśmy ponad 1,5 mln butelek, dowodzi, że największą barierę stanowią paragony. Jeśli tę barierę usuniemy, będziemy mieć efektywny system zwrotu, a reszta będzie już tylko w rękach konsumentów. Bez nich to się nie uda. Natomiast tworzenie większej liczby takich punktów nie byłoby ekologiczne. To nie jest wyłącznie kwestia utworzenia samego punktu, do którego konsument przyniesie butelkę. Butelki trzeba przecież stamtąd odebrać, co oznacza, że musiałby po nie przyjeżdżać transport, a to wiąże się z emisją CO2. Najefektywniejszy odbiór butelek to punkty detaliczne, gdzie odbywa się sprzedaż, ponieważ samochody, które przywożą towar, zabierają jednocześnie używane opakowania. Transport, który i tak się odbywa, można wykorzystać, by butelka zyskała nowe życie. Liczymy, że więcej naszych klientów pójdzie w ślady Carrefour Polska. Warto wspomnieć, że butelki bez okazywania paragonu skupuje także Kaufland.

A czy Kompania Piwowarska będzie, wewnątrz własnych struktur, podejmować działania zmierzające do zwiększenia wielokrotnego wykorzystywania opakowań?

Tak jak powiedziałam, edukujemy konsumentów, współpracujemy z klientami i zwiększamy ofertę naszych piw w opakowaniach wielokrotnego użytku. Takie opakowania są najbardziej pożądanym rodzajem opakowań z punktu widzenia hierarchii sposobów postępowania z odpadami, bo zapobiegają ich powstawaniu, a co za tym idzie masy odpadów, jaką należy poddać recyklingowi. Jako ciekawostkę podam, że gdyby browary nie stosowały tych butelek, a piwo przez nie sprzedawane byłoby oferowane w butelkach szklanych jednorazowych, to w Polsce nastąpiłoby podwojenie ilości odpadów szklanych. Inaczej mówiąc, byłoby o 1 mln ton więcej szkła do zebrania i recyklingu. Dzisiaj prawie 50 proc. naszych piw sprzedajemy w opakowaniach wielokrotnego użytku, 45 proc. w opakowaniach jednokrotnego użytku, a 5 proc. w kegach. Kegi są praktycznie wieczne, to opakowania bardzo dobre pod względem środowiskowym. Kolejny nasz cel to wyższy poziom recyklatu w naszych opakowaniach, zwłaszcza w puszkach, w których sprzedajemy kolejne 45 proc. naszych piw. Im więcej recyklatu, tym mniejszy ślad węglowy opakowania. Aby tak się stało, puszki muszą być pozbierane i przerobione na nowe puszki. Stąd nadal będziemy bardzo mocno postulować konieczność wprowadzenia systemu depozytowego. A kiedy już powstanie, kluczową rolę do odegrania będą mieli konsumenci, dlatego działania edukacyjne, budujące świadomość, są dla nas bardzo istotne. Opakowanie po produkcie, który skonsumowaliśmy, zostaje w naszych rękach i to od nas zależy, co się z tym opakowaniem stanie.