Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziesięć lat później

Nie mam córki. Czuję to przed otworzeniem oczu. Po dziesięciu latach wciąż budzę się z tym samym uczuciem. Tak jak mój ojciec przeczesuję las w pobliżu obozu. W poszukiwaniu grobu Cary.

Ale jest Lucy. Kilka razy przechodziliśmy kryzys, który za każdym nawrotem ona brała na barki. Ja w tym czasie pnę się wciąż wyżej, buduję coraz większy gmach wypełniony pustką.

– Dziś twój dzień. – Moja druga żona jest przy mnie. Staję za zasłonką. Stoi też szary cadillac po drugiej stronie ulicy, a kwadratowy facet popija kawę z kubka. Okrągłego.

– Kolejny z wielkich poniedziałków.

Senator, prokurator generalny, teraz to.

– Jak ci wczoraj poszło?

Na spotkaniu z Demokratami czułem się jak na ławie oskarżonych. Jedynym przyjaznym elementem wystroju jaskini lwa był przystojny wciąż Dave Markie, który marnował swój talent uwodziciela wśród samych facetów.

– Więc mówi pan – Dave dowodził przesłuchaniem – że pochodząc z ZSRR, podziela pan wartości…

Litania górnolotnych stwierdzeń, nudna jak sentencja wyroku za gwałt na nieletniej, czarnoskórej prostytutce.

– Nie inaczej, panie gubernatorze.

Przyjaciel sprzedał mnie za trzydziestoletnią whisky, której butelki skrzętnie odkurzał, zanurzywszy głowę w barku siedziby Demokratów w Nowym Jorku, i kolejne pytania padły z komisji.

– A jak zapatrywał się pan na poglądy polityczne Iry Silversteina, hipisa i marksisty, który gdyby żył, byłby dziś pana teściem?

Drgnąłem, ktoś podłożył mi świnię. Powiązania ojca mogłem demolować do rana, ale Ira? Na obozie bardziej interesowały mnie przymioty Lucy. Kandydat na prezydenta powinien jednak agitować politycznie już w przedszkolu.

– Niezbyt dobrze to pamiętam. Jak zapewne panowie wiecie, przeżyłem wtedy osobistą tragedię.

– Powinien pan lepiej przemyśleć odpowiedź. Dziennikarze panu nie odpuszczą – rzekła postać wkraczająca do pokoju. Żółty garnitur, jak z młodszego brata, odsłaniał fiolet rękawów i sześciokolorową tęczę skarpetek w białych sneakersach. Cały on, chodzące wyrafinowanie. Nikt nie mógł mu zarzucić braku dobrego smaku, moda to jego drugie imię.

– Ale popracujemy nad tym razem – zapewnił w pierwszym imieniu Flair Hickory. Jak dobrze, że tym razem miałem go po swojej stronie.

Oprócz wsparcia Demokratów miałem kilka własnych atutów. Byłem synem imigrantów, co po pierwszym czarnoskórym prezydencie byłoby kolejną amerykańską oryginalnością. Punkt dla mnie. Życie zawodowe w służbie ojczyźnie, znaczone dramatami osobistymi, które w żadnym stopniu nie wpłynęły na mój profesjonalizm. Kolejne punkty. Związki ojca z rosyjskimi służbami były tak przewałkowane, że na nikim nie robiły już wrażenia. Mały punkcik – haki zdewaluowane, brak nowych.

Wychodząc z windy gmachu, omal nie połknąłem samozadowolenia. Wepchnął mi je do gardła uprzejmy uśmiech mijanego E.J. Jenrette’a.

Wróciłem wczoraj późno, Lucy już spała, a dziś ma milion pytań.

– Denerwujesz się? – oparła mi brodę na obojczyku. Wzruszyłem ramionami.

– Przegram, to będę szukał Cary.

Bez słowa przeszła do kuchni, w przelocie dotykając płaskiego brzucha, jakby sprawdzała, czy poranny seks ma przełożenie na poczęcie dziecka. Naszego dziecka. Nastawiła ekspres. Wiem, że rozumiała mój ból po stracie córki, przy którym zaginięcie siostry i odejście matki były tylko cierniem w palcu. Jane klasyfikowała się wyżej, ale tego cierpienia nie pozwalałem jej odkryć.

– Daj mi ostatni rok. Teraz otwieram wszystkie drzwi, archiwa pamięci.

– Ile razy to już słyszałam?

– Ostatni raz.

Tego dnia, gdy ja udałem się na miejsce śledztwa do lasu, Cara pojechała z Bobem, Gretą i Melindą. Szwagier miał złożyć zeznania w toczącym się przeciwko niemu postępowaniu o defraudację środków fundacji. Wszedł na posterunek, a Greta poszła do parkometru, zostawiając dziewczynki same. Kiedy wróciła, w aucie była tylko Melinda. Otumaniona gazem nie potrafiła opisać, co się stało. Siostra Jane od razu trafiła jako główna podejrzana. Motyw: odmówiłem fałszowania zeznań w sprawie Boba. Ale to nie w jej stylu. Podejrzany był też Jenrette. Nic by w sprawie syna nie ugrał, wyrok zapadł. Nic poza vendettą: dziecko za dziecko. Sosh był jednak pewien, że to nie on. Śledztwo utknęło. Mój świat rozpadł się kolejny raz. Lucy poskładała go na nowo, dodając siebie jako spoiwa.

Wyszedłem przed dom. Dillon wyłonił swój pustak z cadillaca; na emeryturze chałturzył jako mój ochroniarz. Zanim zdążył przebyć dzielącą nas odległość, podjechała biała tesla agencji MVD, a w oknie ukazała się Raya Singh.

– Musimy porozmawiać.

Wstrzymałem nadciągający ekspresem betonowy blok z bronią w łapie.

– Przysłał mnie Sosh.

Raya była wciąż piękna, jak dojrzałe lato w Indiach.

– Znalazł ją.

Pustak przykleił oblicze do szyby tesli od strony kierowcy. Jego klatka piersiowa zajmowała połowę długości wozu.

– Pojadę swoim.

– Nie. Ze mną, sam.

Skinąłem głową, dostrzegając ruch zasłony w naszym oknie. Wsiadłem do tyłu, Raya ruszyła. W radiu The Boomtowns Rats zawodzą „Tell me why I don’t like Monday” i kolejny raz w życiu mam złe przeczucie co do tego dnia. Tak jak w lesie i tak jak wtedy, gdy zostawiłem szwagierce Carę, aby asystować przy wydobyciu szczątków, które kiedyś mogły być moją siostrą. Nie były, bo Camille nigdy nie zaszła w ciążę, a przecież wiedziałbym o tym. Mówiła mi o wszystkim, nawet o gwałcie.

***

Wuj Sosh powitał mnie skinieniem ręki, postarzał się o lata świetlne.

– Zanim spotkasz się z jedną z kobiet, które kochałeś, wiedz, że zawsze traktowałem cię jak syna.

Odwróciłem się w stronę windy. Déjà vu? Wysiadł z niej facet, przy którym Dillon wyglądałby jak klocek Lego, a za nim weszła starsza kobieta, w której rozpoznałem…

– Mama?

– Witaj, Paul.

Musiałem mieć rozczarowanie wypisane na twarzy, bo matka się skrzywiła. Sosh zastygł z miną bez wyrazu. Zrobił to, o co sam go kiedyś prosiłem. Odnalazł ją.

– Wolałbyś Carę czy Camille? A może Jane? Pozwoliłeś jej umrzeć czy tego też nie dopilnowałeś?

Wstałem.

– Spokojnie, bo stary Aleksiej spuści ci lanie. Zasłużyłeś. Wyśmiałeś moją córkę, gdy powiedziała ci o gwałcie. Zostawiłeś ją z tym samą.

– Nie mogłem uwierzyć. Na obozie był ojciec…

Matka ciągnęła nieubłaganie.

– Nie powiedziała ci, kto ją zgwałcił, prawda? To był twój ojciec. Zaszła w ciążę. Znalazła u niego pigułki i chciała usunąć dziecko. Lucy miała jej pomóc, tylko że ty ją przyszpiliłeś swoim penisem na tyle długo, że moja córka zmarła…

– To nie był grób Camille!

– Przecież nie mój, jak widzisz.

Matka miała w oczach zimną stal.

– Teraz porozmawiajmy o innej córce. Twojej.

– Cara?! Co o niej wiesz?

– Wszystko. Jest zdrowa, pod opieką naszych służb.

– Waszych?!

Zerwałem się, ale matka osadziła mnie w miejscu. Aleksiej wgniótł mocniej swój ślad na dywanie.

– Zabrałam ją. Z babcią miała lepsze dzieciństwo, niż ty jej oferowałeś, wiecznie nieobecny. Poza tym wolałam nie czekać, by sprawdzić, czy uaktywni ci się gen pedofila. Po ojcu.

Ta kobieta była bardziej upiorna niż głęboki las, pełen wrzasków i ciemności.

– Czego chcesz, matko?

***

Lucy zauważyła, że Paul wsiadł do auta z kobietą. Była zazdrosna, zanim zdecydowała się dla niego porzucić dotychczasowe życie. Tego akurat nie żałowała.

10 lat temu ostatni raz otworzyła swój gabinet w Reston. Postawiła torbę pod biurkiem i zamarła, gdy do pokoju wszedł długowłosy hipis z rękami wypychającymi kieszenie spodni. Prezentował grubą gumę od bokserek na chudym brzuchu.

– Przyszedłem się pożegnać. I może się na coś przydam – stuknął butem kartony z książkami.

Lucy złożyła szybko do torby zawartość dolnej szuflady, nieklasyfikującą się pod kategorię, którą można by powierzyć Lonny’emu. Brzdęknęło szkło.

– Ty już mi wystarczająco pomogłeś.

– Luce…

– Tak, wiem. Potrzebowałeś pilnie kasy na najbardziej dupczastą kelnerkę w hrabstwie Essex, bo ja nie dałam się zmiętolić twemu wolnemu duchowi. I postanowiłeś mnie sprzedać…

– Posłuchaj… – wyjął złożoną kartkę z tylnej kieszeni, wyprostował ją i położył na blacie – to jest ostatni kawałek maila, który dostałaś.

– Przecież przyznałeś Paulowi, że ty go napisałeś!

– Właśnie tak mi kazali zrobić ci z MVD. Ale ukryłem ten fragment.

Lucy rzuciła okiem na kartkę i krzyk podszedł jej do gardła. Tak jak wtedy w lesie, gdy powinna była krzyczeć.

– Kto to napisał?! – podniosła wzrok, aby ujrzeć zamykające się drzwi. Lonny i ta sprawa zniknęli z jej życia.

Do dziś. Kobieta w białym aucie nie pojawiła się przypadkiem. Lucy znów sięgnęła do barku.

***

Musiałem się pozbierać i przemyśleć, na kogo mogę liczyć. Dillon przyjechał po mnie, pędziliśmy od spotkania do spotkania.

– Muse, pomożesz mi? Nie mogę tym zająć się sam, wiesz…

– Wiem, kandyduje pan na prezydenta.

– Dopiero w eliminacjach.

– Daj spokój, nie bądź taki skromny. Masz ogromne szanse.

– Tylko ta sprawa… cholerna sprawa z lasu…

– Osobiste tragedie uwiarygodniają w oczach wyborców. To przykre, ale ludzie mogą głosować na ciebie z powodu… – zawahała się – …współczucia. Stracił siostrę, matka go porzuciła, żona umarła, a dziecko porwano. Ci cholerni politycy wiedzą, na jakiej strunie zagrać.

– Czyli pomożesz?

– A co jeśli powiem, że nie?

– Zastanowię się. Jak już zostanę prezydentem.

– Przekonałeś mnie. – Wyobraziłem sobie, jak się uśmiechnęła. – Co mam zrobić?

***

Sosh zamknął za Paulem drzwi.

– Dlaczego nie powiedziałaś prawdy? Tyle mu się należy.

Natasza wzruszyła ramionami.

– Na pewno tego chcesz?

– Ja już jestem stary, mogę zapłacić za swoje grzechy.

– Rosja się odradza, potrzebuje go.

– Chcesz zdradzić własne dziecko?

– Wiesz, że nie czuję wobec niego uczuć matczynych. A tobie nie przeszkadzało zdradzać przyjaciela z jego żoną?

Zamilkli.

– Masz najważniejszy argument – Carę. Po co brukać pamięć tych, co odeszli?

– Dezinformacja, Sosh. Zapomniałeś? Potrzebne mi jego poczucie winy.

***

Muse obiecała zweryfikować nowe fakty, przynajmniej te, do których, jako prokurator miała dostęp. Gorzej z Rosją, współpracownicy KGB dalej ukrywali się za zasłoną milczenia putinowskiego mocarstwa.

Najpierw Raya. „Aniołki Charliego” dostały misję dostarczyć mnie dyskretnie do Sosha. I tyle. Cingle Shaker czuła się zobowiązana wobec naszego biura za niewyciąganie konsekwencji wobec Rai. Na zlecenie Jenrette’a działała na pograniczu prawa i łatwo można to było podciągnąć pod utrudnianie śledztwa, a w konsekwencji mogła nawet dostać wyrok. Nie zrobiłem jednak nic, nigdy nie byłem mściwy. Jenrette w końcu przegrał, a jego syn wraz z kumplem, ze spółki Cal i Jim ponieśli karę, okupowali ekskluzywne cele do dziś. Chamique dostała siedmiocyfrowe odszkodowanie, które puściła w rok, a dla mnie ta sprawa była trampoliną do świata polityki.

Alessia Cara zaśpiewała „Scars to your beautiful” dzwonkiem mojego smartfona. Empatyczne słowa przypominały mi cierpienie Jane, choć Lucy powiedziałem, że kanadyjska piosenkarka kojarzy mi się przez jej nazwisko z córką. Cara byłaby dziś dorastającą nastolatką.

– Poszperałam w rosyjskich archiwach medycznych i odkryłam coś ciekawego na temat twojego ojca – Muse zaczęła podekscytowanym głosem. – Odmówił wykonania aborcji…

To niczego nie dowodziło. Nawet jeśli jako lekarz z zasadami nie ugiął się przed systemem, to mógł zmienić zdanie, mieć tabletki wczesnoporonne, w Stanach legalne. Przydatne na obozie, gdzie seks pomiędzy młodymi ludźmi był na porządku nocnym. Mógł sam wykonać zabieg usunięcia płodu, co sugerowała matka, aby ukryć dowód kazirodztwa, za co zniknąłby za kratami do końca życia.

– To wiem, ojciec o tym wspominał. Nie dość, że utracił prawo wykonywania zawodu, to jeszcze trafił do więzienia, gdzie został brutalnie pobity.

– Stracił jeszcze coś. Bezcennego dla mężczyzny.

– Dumę?

– Impotencja na tle neurogennym. Opuścił Rosję z niemocą płciową, nie mógł nikogo zgwałcić. Znalazłam też – głos uwiązł gdzieś na łączach – kartę medyczną Lucy z czasów studiów. Sam prosiłeś, abym pogrzebała.

– I co?

– Przeszła poważną operację ginekologiczną. Powikłania po urodzeniu dziecka. Niedługo po leśnym obozie.

***

Lucy rozłożyła kartkę z tekstem maila.

Z każdym dniem stawałyśmy się sobie bliższe. Nie szukałam tego, miałam P. Ale z drugiej strony, kto nie potrzebuje przyjaźni? Powiedziałam jej o ojcu, że go nienawidzę, i o tym, co się stało na początku obozu. Obiecała mi pomóc, tylko miałam milczeć. Bała się, że jej ojciec dostanie wyrok, a ja się wstydziłam.

Zamknęła oczy. To było tak dawno.

Słyszałam wrzaski w lesie, ale P. był ze mną. Obiecał, że zaopiekuje się mną i moim dzieckiem. Dopiero gdy skończyliśmy się kochać, a P. już poszedł do obozu, bo chcieliśmy wrócić osobno, ja podeszłam bliżej i znalazłam ich. To byli ci dwaj, robili to znowu. Innej. Nie mogłam się ruszyć, a oni drwili, bo byłam prawie naga. „Patrz, suko, i czekaj na swoją kolej”. Wtedy ona przybiegła i zadała pierwszy cios. Ja drugi, a potem rzuciłyśmy się we trzy. Jeden uciekł, a ta gwałcona zaczęła go gonić. Poderżnął jej gardło.

Lucy siedziała z twarzą skrytą w dłoniach. To przez nią Ira stracił wszystko; gdy rodziny upomniały się o odszkodowanie, nawet nie walczył. Z drżeniem serca czekał na zakończenie śledztwa, które nie wykazało związku Lucy z zabójstwami, on jednak widział jej ręce.

Odszukała kontakt sprzed ćwierć wieku. Traciła nadzieję, że po tylu latach ktoś może odebrać. W końcu odezwał się kobiecy głos ze śpiewnym akcentem.

– Musimy mu wszystko powiedzieć.

***

W ten dzień miałem rozmawiać z wyborcami, ale przyzwoitymi.

– Wayne, powiedz, wciąż nie daje mi to spokoju: dlaczego zabiłeś Douga? Byliście przecież kumplami.

– Dlaczego mam ci to powiedzieć?

– Jedno morderstwo mniej obciąży twoją kartotekę.

– To ta suka Margot to zrobiła, a ja poderżnąłem jej gardło – suchy komunikat, żadnego wahania, przełykania śliny. – Teraz ty, Cope, odpowiedz mi na jedno pytanie. Dlaczego prosiłeś mnie, abym pilnował twojej siostry w tamtą noc?

Miałem ochotę rozszarpać go przez telefon, ale bestię należy trzymać pod kontrolą.

– Martwiłem się o nią, myślałem, że Perez...

– Zgwałcił?

I cisza.

– To nie on?!

– Cope, zadzwoń, jak będziesz mi mógł dać coś w zamian.

Wpatrywałem się w ekran, chcąc przeniknąć myślami czas i przestrzeń. Zawibrował. Sosh.

– Pamiętasz, jak mówiłem ci, żebyś zostawił przeszłość w spokoju?

– Tak. Nie posłuchałem cię.

– I dobrze. Nie powinienem ci nic mówić przez telefon, ale nie mam już czasu.

I mówił dalej.

– Twój ojciec nigdy nie był w KGB. Ale fałszywe oskarżenia rzucone na niego pozwoliły działać Nataszy. Nikt jej nie podejrzewał. Tym bardziej że jej rodzice zginęli w obozie. Uważaj, jest bardzo niebezpieczna, nie cofnie się przed niczym i…

Tego nie chciałem usłyszeć.

– I nie jest twoją matką.

Matka, co nie jest matką. Łatwiej jej było mnie porzucić.

– Władymir poślubił ją zaraz po śmierci pierwszej żony, miałeś może rok. Natasza nigdy go nie kochała, chciała go rzucić wiele razy. Miała to zrobić w trakcie obozu, chciała zabrać Camille, ale twoja siostra była w rozterce i zdarzył się…

– Gwałt.

– Właśnie.

Wuj opowiedział mi jego wersję wydarzeń, w której Camille i Gil wyszli żywi z lasu, moja siostra zniknęła, urodziła dziecko, a zaraz potem zmarła. Coś mi nie grało.

– Dobrze, a z czego żyła moja siostra? Młoda, w ciąży i sama w ukryciu?

– Miała bogatego ojca. Tego prawdziwego.

– Czyli?

– Mnie.

***

– Gratuluję, panie Copeland, dostał pan nominację z ramienia Demokratów w stanie Nowy Jork. Przeważyły zeznania pana Jenrette’a, który potwierdził pana uczciwość. – Dave Markie znów musiał rozmawiać oficjalnie. – Dzięki poprawce do konstytucji ma pan szansę zostać pierwszym imigrantem...

Wszystko szło zgodnie z planem. Prawie wszystko, jednak od czasu makabrycznej nocy ponad ćwierć wieku temu nauczyłem się obracać przeciwności na swoją korzyść. Przynajmniej w dłuższym terminie. Do tego trzeba być cierpliwym. Ja byłem.

Wyświetlacz rozjaśnił się kawałkiem betonowej podobizny mojego ochroniarza.

– Znalazłem ją. Jedziemy.

Byłem gotów na spotkanie. Na odzyskanie Cary. Jak ona dziś wygląda? Czy jest podobna do mnie?

Weszła Lucy. Zlustrowała mój ubiór: ciężkie buty i wojskową kurtkę.

– Gdzie się wybierasz?

Nie odpowiedziałem.

– I po co ci łopata?

Ciągnąłem show, choć bolało jak cholera.

– Może znowu będzie trzeba kogoś zakopać, tak jak wtedy w lesie.

Zamarła.

– Na pewno nie wiesz, gdzie jadę? – wskazałem jej telefon. – Muse założyła ci podsłuch.

– Nie ufasz mi?

– Od dziś nie ufam własnej matce.

Wszyscy odzyskali pamięć. Dzięki Nataszy. Muse dołożyła faktów. Lucy już nie protestowała, potakując łzami, gdy złożyłem historię w całość.

Wayne i Doug zgwałcili Camille pierwszego dnia obozu. Grozili jej, ona biedna, oni bogaci – kto by uwierzył? Nawet ja nie wierzyłem. Gdy dostała mdłości, domyśliła się, że jest w ciąży. Była córką ginekologa. Poszła z Gilem. Usłyszeli wrzeszczącą Margot, której nagle odechciało się zbiorowego seksu w stylu Cal i Jim. Próbowali jej pomóc, ale Wayne miał nóż. Tyle że był tchórzem i gdy ofiary zaatakowały prześladowców, uciekł, zostawiając Douga. Margot dogoniła Wayne’a i ten dźgnął ją w szyję… w obronie własnej. Camille i Gil zniknęli razem z lasu. Potem wkroczyły matki: Natasza ukryła Camille, a pani Perez nie chciała, żeby jej syn został ojcem dziecka pochodzącego z gwałtu. Rozłączyły ich. Camille uciekła po raz drugi, od matki. Z pomocą Lucy, która pożyczyła jej tożsamość, urodziła córkę i niedługo potem zmarła. Ira zawiózł jej zwłoki do lasu i dał znać Władymirowi. Wtedy ojciec pojechał do lasu sam i wykopał grób. Moja siostra prosiła Lucy, aby ukryła małą przed światem. Sierociniec, adopcja.

Natasza zwietrzyła interes i do spółki z rodzicami Gila przekonała do niego pozostałe dwie rodziny. Pieniądze, z których wspólnie oskubali Irę, posłużyły Perezom do wejścia w interesy z mafią. Kilkakrotnie podnieśli wartość majątku, wykorzystując lokalne restauracje do zalegalizowania pieniędzy z przestępstw.

Natasza pozostała w uśpieniu w strukturach rosyjskich służb. Imperium rozpadało się, każdy musiał ratować się na własną rękę, przynajmniej do czasu, gdy „Matuszka Rassija” odezwie się do niego z powrotem. Kiedy zaczęliśmy grzebać w lesie dziesięć lat temu, Natasza, która wciąż pociągała za wiele sznurków, pociągnęła także za Irę, który zrobił to samo z pistoletem, mierząc do Pereza i do mnie. Ja przeżyłem, więc uciszyła mnie skuteczniej. Zabrała Carę.

Teraz Rosja wezwała Nataszę, aby wykonała dzieło życia: nakłoniła do współpracy przyszłego prezydenta.

– Paul… ona nas zabije. Zgódź się, oddadzą ci Carę.

– Niekoniecznie.

– I co zrobisz?

– Potarguję się.

Miałem w ręku argument: dziecko jej córki, jedynej osoby, którą kochała.

– Gdybym ci wszystko powiedziała, to nosiłbyś to brzemię razem ze mną, chciałam ci tego oszczędzić.

– Wiem. Każdy chciał kogoś chronić: Camille, nasi ojcowie, ty i ja, a nawet Gil. Tylko jedno nie dawało mi spokoju: w lesie zgubiłem swój nóż. Nikt go nie odnalazł, mimo że tabun ludzi przeszukiwał teren cal po calu.

W oku Lucy błysnęło coś, co widziałem wiele razy w życiu. Najczęściej u takich typów jak Wayne Steubens.

– Miałam go, gdy rozstaliśmy się. Pierwsza wbiłam nóż w Douga. Potem one… było ciemno, i my trzy szamoczące się z silnym chłopakiem. Gil pobiegł za Wayne’em.

Popatrzyłem na ulicę. Cadillac zatrzymał się przy krawężniku, wysiadł z niego Dillon w towarzystwie kobiety o znajomych rysach. Lucy zakryła usta wierzchem dłoni, tłumiąc krzyk.

– Sylvia Potter?

– Ta, którą oddałaś do przytułku dla sierot. Adoptowana, szukała ojca, a znalazła ciebie.

– Sylvia pisała o Camille, nie o mnie. P. jak Perez. Byliśmy wtedy tak blisko…

– Tak. Gil też. On zaczął poszukiwania, drgnęło w nim ojcowskie serce. Przypłacił to życiem.

Lucy męczyło wiele lat, kto i po co sięgnął po jej przeżycia z lasu. Tyle że to także były doświadczenia Camille.

Dziewczyna, która poszukiwała swojej tożsamości, czerpiąc o niej wiedzę z pamiętników matki. Tego elementu brakowało mi do układanki, do zwłok znalezionych w lesie, których kości wskazywały na urodzenie dziecka.

Las zatoczył wokół mnie koło i znów dał o sobie znać. Pochłonął swoje ofiary i domagał się następnych. Kto teraz? Musiałem znów stawić mu czoła i odzyskać Carę, nie tracąc Sylvii, a mimochodem objąć urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, choć to może poczekać. Jestem cierpliwy.

Na razie obejmuję Lucy. Między nami skończone. Tajemnice. I niech tak zostanie.

KONIEC

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.