Oto genialny w swojej prostocie sposób na odpowiedzialne podróżowanie: podziwiaj widoki.

Szwajcaria jest do tego stworzona, bo nie dość, że widoki są niezwykłe i różnorodne, ich smakowanie może być prawdziwą przygodą. Zachwycamy się nimi z kolejek linowych, okien panoramicznych pociągów, wiszących mostów, podczas wędrówek i wycieczek rowerowych. Jedyne niebezpieczeństwo jest takie, że za szybko skończy wam się pamięć w aparacie.

Najbardziej szwajcarski ze szwajcarskich widoków: słynny szczyt Matterhorn (3089 m n.p.m.) z zakrzywionym nosem (na zdjęciu powyżej). Najsmaczniej go podziwiać na opakowaniu czekoladki Toblerone, najwygodniej – z kolejki na szczyt Gornergrat, czyli najwyżej położonej zębatki na świecie. Latem jest to widok podwójny, bo góra odbija się w spokojnych wodach jeziora Riffel. Dookoła znajdziecie wiele tras na wędrówki i rowery.

Wszyscy słyszeli o wodospadzie na Renie, ale kto zna Mürrenbach? To jeden z 72 wodospadów w magicznej dolinie Lauterbrunnen, równocześnie najwyższy w Szwajcarii. Gigantyczna masa wody grzmi na kamiennej ścianie o wysokości 417 metrów, tworząc pięć kaskad. Najpiękniej prezentuje się wiosną po roztopach i po letnich burzach. Jadąc kolejką linową ze Stechelbergu, będziecie mieć to cudo na wyciągnięcie ręki.

Fot: Switzerland Tourism

Kiedy nad Montreux topnieje śnieg zimowy, pojawia się drugi – majowy. Zbocza nad kurortem są białe od dzikich narcyzów. Było to świętowane z rozmachem najważniejsze wydarzenie roku, a i dziś zjeżdża na nie mnóstwo ludzi. Narcyzy najlepiej podziwiać i wąchać, spacerując oznakowanymi szlakami. W innych rejonach pięknie kwitną kamelie, magnolie, tulipany, rododendrony, wiśnie – temat na zdjęcia znajdziecie od wczesnej wiosny do jesieni.

Fot: Switzerland Tourism

Rzymianie bali się jej jak ognia, a 2 tysiące lat później jest jedną z najbardziej malowniczych atrakcji. Przełęcz św. Gotarda to główny łącznik w regionie między północą i południem. W XXI wieku można ją pokonać autostradą w tunelu, ale wtedy przegapicie najlepsze – ostre serpentynowe zakręty starej drogi Tremola. Przemierzamy ją pieszo, w nostalgicznym PostBusie albo w bryczce – jak za czasów słynnej XIX-wiecznej Poczty Gotarda.

Fot: Switzerland Tourism

Uczestnicy safari polują z aparatem na wielkie afrykańskie ssaki, w Szwajcarii zapolujecie w taki sam sposób na inną „wielką piątkę": koziorożca, kozicę, czerwonego jelenia, orłosępa i świstaka. Są nieco mniejsze, ale też fascynujące, a najłatwiej je wypatrzeć wczesnym rankiem w towarzystwie doświadczonego przewodnika. Na miejsce łowów wybieramy na przykład park Beverin w Gryzonii albo Grächen w kantonie Wallis, gdzie dzikie zwierzęta czują się jak w domu. A świstaki? One tu nie tylko zawijają w sreberka, ale i z ręki jedzą – karmić je można w niedalekiej wsi Saas Fee. To jedno z najbardziej ekologicznych miejsc w kraju, wolne od ruchu samochodowego.

Fot: Switzerland Tourism

800 hektarów piękna w nieskażonej postaci – latem zielonego, jesienią złotego, ułożonego jak schody do nieba taras nad tarasem. Wpisane na listę UNESCO winnice Lavaux to największy zwarty obszar uprawy winorośli w kraju. Korzystają z dobrodziejstwa promieni trzy razy: bezpośrednio ze słońca, odbitych od wód Jeziora Genewskiego i ciepła nagromadzonego w kamiennych murkach.

Fot: Switzerland Tourism