W harmonii i w zgodzie z naturą. W rajskiej Jurze możecie odwiedzić tradycyjne farmy, podejrzeć pracę na nich i zanocować.

Już po dwóch nocach wielu gości zostaje prawdziwymi przyjaciółmi – mówi Bernard Froidevaux, farmer z regionu Franches-Montagnes w Jurze na dalekim zachodzie Szwajcarii. Łagodnie pofałdowany płaskowyż porastają lasy świerkowo-jodłowe, jest tu też dużo rozległych łąk i kilka jeziorek. To idealny cel wycieczek dla miłośników przestrzeni oraz fanów przyrody i sielsko-wiejskich klimatów. Jura słynie bowiem z gospodarstw ekologicznych: można wędrować od jednego do drugiego, obserwować pracę farmerów, zajadać regionalne przysmaki i spać na farmach.

– Chcę, żeby moi goście poznali smak żywności ekologicznej – mówi Kathrine Naef-Fischer, która po noclegu serwuje świeży jogurt, domowy chleb, warzywa i owoce z ogrodu.

– Goście mogą zanurzyć się w nasz świat, a my – poznać ich – wtóruje Bernard Froidevaux. Jest ostatnim farmerem, który tworzy Tête de Moine – najsłynniejszy ser w regionie, z recepturą opracowaną w XI w. przez mnichów. Kroi się go specjalnym nożem w charakterystyczne różyczki. Bernard produkuje go od ponad czterech dekad, a żeby sztuka nie zaginęła – właśnie szkoli trzech następców.

Wakacje na szwajcarskich farmach: Myfarm.ch.

Ser Tete de MoineSer Tete de Moine Fot: Switzerland Tourism

Być jak Kleopatra

Każdy pobiegnie na taką wędrówkę, bo na koniec czeka… kąpiel w serwatce.

Alp Turnels leży wysoko nad kurortem Gstaad. Od czterech dekad Erika i Jakob Zumstein wyruszają tu na letnie miesiące ze swoimi 22 krowami rasy simentalskiej żyć prostym alpejskim życiem. Codziennie doją 350-420 litrów mleka, z których robią trzy, cztery koła sera. 300 litrów pozostałej serwatki wystarcza na napełnienie dużej wanny przed oborą. 20 minut w tym eliksirze piękności podgrzanym do 40 st. C to prawdziwa gratka. Punkty następne: nocleg – na sianie na strychu nad oborą – oraz słynne alpejskie śniadanie. Najlepiej zostać tu kilka dni i uczestniczyć w pasterskim życiu.

Ser Tete de MoineFot: Switzerland Tourism

Hotele z milionem gwiazdek – bliżej nieba się nie da

RHEINTALPORTALEDGE: Platforma przymocowana do ściany klifu. W takich warunkach sypiają profesjonalni wspinacze, nad St. Gallen – może każdy (instruktor jest, czuwa całą noc w pobliżu). Widok wschodzącego słońca zapiera dech w piersiach.

Ser Tete de MoineFot: Switzerland Tourism

#TINYHOUSEGONDOLA: Odnowiona gondola starej kolejki linowej Brunni przekształcona w #TinyHouseGondola zakotwiczyła na stałe na skraju imponującej iglicy skalnej z widokiem na górską panoramę Engelbergu.

Ser Tete de MoineFot: Switzerland Tourism

Ser Tete de MoineFot: Switzerland Tourism

RANDOLINS OBSERVATORY: Prawie stuletnie obserwatorium astronomiczne położone na słynnym zboczu Survetta wysoko nad St. Moritz. Goście wchodzą do niego… po drabinie. Jest częścią hotelu Randolins.

Ser Tete de MoineFot: Switzerland Tourism

GLETSCHERSTUBE: Łóżko pod gwiazdami na skraju największego alpejskiego lodowca Aletsch. Można tu dotrzeć tylko pieszo, najszybciej – w półtorej godziny z górnej stacji Fiescheralp. W razie złej pogody śpimy pod dachem w schronisku Gletscherstube tuż obok.

Ser Tete de MoineFot: Switzerland Tourism

RIESLING SILVANER SLEEP BARREL: Dawna beczka na wino o pojemności 8 tys. litrów z dużym oknem, z którego rozciąga się widok na Dolinę Renu w Gryzonii. Na powitanie – butelka lokalnego białego wina, jadalnia i toaleta są w beczce obok.

Ser Tete de MoineFot: Switzerland Tourism

BUBBLE HOTEL ARENENBERG: Takie przezroczyste namioty-bańki - Thurgau Bubble Hotels – stoją w ogrodach, sadach, winnicach, nad jeziorami w kantonie Turgowia. Akurat ten znajduje się niedaleko Konstancji, rozciąga się z niego widok na ogrody Arenenberg i Jezioro Bodeńskie.

Ser Tete de MoineFot: Switzerland Tourism

Ser Tete de MoineFot: Switzerland Tourism

Myswitzerland.com/milionstarshotel