Parki i ronda pełne rzeźb - to cel, jaki stawia przed sobą Sopot. Międzynarodowy konkurs rzeźbiarski Baltic Horizons ma co roku wyłaniać jedną pracę: kolejną cegiełkę na drodze do zmiany miasta w wielką plenerową galerię sztuki.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ideę długofalowych działań opisuje memorandum „Sopot miastem rzeźby". – Sopot kulturą stoi. W naszym mieście od lat kolekcjonujemy rzeźby: w naszej kolekcji są już m.in. prace Stanisława Horno-Popławskiego, Adama Myjaka czy Ewy Beyer-Formeli – przypomina prezydent Sopotu Jacek Karnowski. I przekonuje, że prezentowanie dzieł sztuki w plenerze to nie tylko atrakcja dla miasta, podnosząca jego walory estetyczne, ale też działanie o charakterze popularyzatorskim i edukacyjnym: – Warto czerpać z doświadczeń miast z południa Francji, takich jak np. Nicea, które eksponują wiele rzeźb w przestrzeni publicznej. Nie każdy chodzi do muzeum czy galerii: stąd pomysł wystaw plenerowych czy galerii zewnętrznych, które mają szansę dotrzeć do większej liczby odbiorców. Myślę, że to przyczynek do tego, żeby uwrażliwiać ludzi na sztukę – w efekcie czego wszyscy stajemy się lepsi.

Jacek Karnowski, prezydent Sopotu
Jacek Karnowski, prezydent Sopotu  Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl

Rzeźby wrażliwe na klimat

W organizacji konkursu Baltic Horizons miastu partneruje największa lokalna firma – Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń Ergo Hestia, które od lat jest aktywne na polu mecenatu kultury i sztuki. W przypadku nowej inicjatywy kluczowy jest „zadany" artystom temat: zmiany klimatyczne i związana z nimi konieczność ochrony Bałtyku. – Z tematem zagrożeń klimatycznych boryka się każde nowoczesne miasto, zwłaszcza położone w basenie Morza Bałtyckiego – tłumaczy Magdalena Kąkolewska, prezeska Fundacji Artystyczna Podróż Hestii.

Jak dodaje, nie bez znaczenia był też organizowany przez Ergo Hestię przez blisko 20 lat konkurs, w ramach którego firma fundowała międzynarodowe rezydencje studentom ostatnich roczników polskich uczelni artystycznych. – Dzięki niemu mogliśmy obserwować reakcje młodych ludzi na najważniejsze współczesne problemy. Wątek klimatu i ekologii pojawiał się w ich pracach bardzo często, a – jak wiadomo – artyści widzą więcej, pewne zjawiska dostrzegają wcześniej niż inni – mówi. – Doszliśmy więc do wniosku, że sztuka może być osią, wokół której będziemy prowadzić rozmowę na ważne społecznie tematy.

W tym kontekście nie powinno też dziwić, że konkurs realizowany jest w partnerstwie z innymi krajami nadbałtyckimi: Litwą, Łotwą i Finlandią. Inicjatorzy liczą, że w następnych edycjach do projektu dołączą kolejne państwa regionu.

Ze strony miasta w organizację włącza się Państwowa Galeria Sztuki. Od kwietnia na jej czele stoi Eulalia Domanowska, była dyrektorka Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, które do ekspozycji dzieł sztuki wykorzystuje m.in. park krajobrazowy z malowniczymi stawami i starymi drzewami. Konkurs traktuje zresztą pojęcie rzeźby dość szeroko, odwołując się do stworzonego przez amerykańską historyczkę i badaczkę sztuki Rosalind Krauss terminu „poszerzonego pola rzeźby". Dlatego mogą w nim startować projekty rzeźb i obiektów rzeźbiarskich, ale także świetlnych i dźwiękowych instalacji. W jury konkursu, poza przedstawicielami organizatorów, zasiądą: miejski konserwator zabytków miasta Sopotu Aleksandra Narczewska, rzeźbiarze Paweł Althamer i Xawery Wolski oraz krytyk sztuki i kurator Paweł Sosnowski.

95 tys. euro dla zwycięzcy

Ogłoszony na początku września konkurs jest dwuetapowy. W pierwszym z nich kapituła wskaże 12 nominowanych artystów z czterech krajów regionu Morza Bałtyckiego. Po trzech z nich mogą wybrać następujące instytucje kultury: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Finlandii, Łotewskie Narodowe Muzeum Sztuki, Contemporary Art Centre z Wilna oraz Oddział Sztuki Nowoczesnej Muzeum Narodowego w Gdańsku. Nominowani artyści (ich nazwiska poznamy 29 września) w październiku zostaną zaproszeni do Sopotu na wizytę studyjną, dzięki której będą mogli poznać miasto i jego historię. Rezydencja pozwoli im też przygotować projekt dopasowany do konkretnej przestrzeni. Lokalizację wskaże miasto, ale uczestnicy konkursu mogą proponować zmiany dotyczące bezpośredniego otoczenia rzeźby.

Gdzie mają stanąć przyszłe obiekty? – O dokładnej lokalizacji będą decydowali konserwator zabytków i eksperci – odpowiada Karnowski. – Oczywiście są miejsca, które naturalnie się narzucają, takie jak nasze nadmorskie parki, Północny i Południowy, czy park Hestii. Docelowo chciałbym, żeby rzeźby mogły się pojawiać w przestrzeni całego miasta.

W drugim etapie, z nadesłanych przez nominowanych prac (termin składania projektów mija 30 stycznia 2023 r.), powstanie wystawa, którą PGS zaprezentuje w kwietniu. Wtedy też poznamy nazwisko laureata, który otrzyma nagrodę główną – 95 tys. euro. Kwota zawiera zarówno honorarium dla artysty, jak i środki konieczne do realizacji zwycięskiej propozycji. Przewidziano też nagrodę dla instytucji, która nominowała laureata: 5 tys. euro. Pierwsza rzeźba wyłoniona w ramach konkursu Baltic Horizons ma stanąć w Sopocie do końca 2023 r. Regulamin zakłada, że obiekt powinien być eksploatowany co najmniej przez 50 lat. – Domyślnie chcielibyśmy organizować konkurs co roku, co nie oznacza jednak, że co roku pojawi się w Sopocie nowa rzeźba: proces realizacji niektórych z nich może być dłuższy – zastrzega Magdalena Kąkolewska z Fundacji Artystyczna Podróż Hestii.

Rzeźba 'Echo' Xawerego Wolskiego na rondzie w Sopocie
Rzeźba 'Echo' Xawerego Wolskiego na rondzie w Sopocie  Fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

Kontrowersje mile widziane

W lipcu 2021 r., z okazji 30-lecia Ergo Hestii, na rondzie niedaleko głównej siedziby firmy odsłonięto rzeźbę „Echo" Xawerego Wolskiego. Głosy mieszkańców były podzielone: nie brakowało takich (zwłaszcza w internecie), którzy krytykowali estetykę obiektu i sensowność jego eksponowania, a nawet zwracali uwagę na problemy, jakie może on generować dla odbywającego się w tym miejscu ruchu drogowego. Ani miasta, ani firmy nie zniechęca to jednak do dalszych działań związanych z rzeźbą plenerową. – Sztuka w przestrzeni publicznej bywa trudna w odbiorze. Jesteśmy wychowani w pomnikomanii, a w ramach tego konkursu będą powstawały prace nowoczesne, stanowiące wynik poszukiwań – zarówno artystycznych, jak i tych dotyczących wspólnotowości – zauważa Kąkolewska. – Dlatego tak ważna jest edukacja: uświadamianie, że rzeźby to nie tylko pomniki, i przygotowanie do odbioru innej sztuki – wprowadzanie kontekstu, który pozwoli docenić jej walory edukacyjne i estetyczne. Taka rozmowa o mieście i jego kulturze może być wielką wartością. Mam nadzieję, że będzie się ona odbywać w atmosferze społecznej przychylności.

Prezydent Karnowski podsumowuje: – Dobrze, gdy sztuka wzbudza silne emocje i daje do myślenia, a nawet wywołuje kontrowersje. W dzisiejszym dyskursie publicznym powinno być więcej przestrzeni na rozmowy o kulturze, sztuce, ochronie klimatu. Liczę na pobudzenie artystyczne, na ciekawe dyskusje, a nawet spory. Oczywiście do odbioru sztuki trzeba ludzi przygotować, ale myślę, że sopocianie na taką dyskusję o sztuce są gotowi.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Kontrowersje są dobre? Ale tu nie ma kontrowersji - jest gigantyczna złota kupa.
już oceniałe(a)ś
2
0