Największe polskie miasta pracują nad ustanowieniem stref czystego transportu. Usunięcie tylko niewielkiej liczby najstarszych samochodów z ulic jest w stanie znacznie zmniejszyć zanieczyszczenia transportowe.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W naszych miastach mamy do czynienia z dwoma rodzajami smogu: pyłowym, bardziej dotkliwym w okresie zimowym, ale także letnim, fotochemicznym. Ten drugi pochodzi z dwutlenku azotu (NO2), który jest zanieczyszczeniem typowo komunikacyjnym. Samochody dokładają się oczywiście także do zanieczyszczeń pyłowych, odpowiedzialnych za klasyczny smog.

Smog z aut truje

Truje nas coraz większa liczba aut. Zbadali to we Wrocławiu ekolodzy z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego. Okazało się, że w aż 30 miejscach zanieczyszczenie transportowe (NO2) jest wyższe niż dość liberalna krajowa norma roczna (40 mikrogramów na metr sześcienny), a we wszystkich przebadanych 77 miejscach - nawet sześciokrotnie wyższe niż norma Światowej Organizacji Zdrowia (10 mikrogramów na metr sześcienny). - Nie jest dobrze, bo dwutlenek azotu wywołuje choroby płuc czy astmę. Co roku smog transportowy zabija 250 wrocławian - mówił Krzysztof Smolnicki, lider Dolnośląskiego Alarmu Smogowego.

Z kolei krakowskie badania spalin z rur wydechowych aut wykazały, że aż 57 proc. przebadanych samochodów nie spełniało norm w zakresie tlenków azotu, 48 proc. - emisji tlenku węgla, 45 proc. - węglowodorów, a 40 proc. - pyłów. Najbardziej trują auta z silnikiem Diesla - jest ich 40 proc., a pochodzi z nich 60 proc. zanieczyszczeń.

2 grudnia 2021 r. Pomiary rzeczywistej emisji spalin samochodów w Krakowie.
2 grudnia 2021 r. Pomiary rzeczywistej emisji spalin samochodów w Krakowie.  Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl

Problem zauważyła Komisja Europejska, która w 2021 r. wszczęła postępowanie w sprawie łamania przez Polskę unijnej dyrektywy o czystym powietrzu. W Polsce normy NO2 zostały przekroczone w czterech aglomeracjach: warszawskiej, krakowskiej, wrocławskiej i górnośląskiej.

Czym są strefy?

Żeby ograniczyć emisję spalin, w polskich miastach można już wprowadzać strefy czystego transportu. Ustanawiają je rady miast - wytyczają granice takich stref i auta, które są objęte ograniczeniami. W ciągu pierwszych trzech lat dla pojazdów, które nie spełniają norm, będzie można wprowadzić opłatę wjazdową (2,5 zł dziennie). Każde miasto będzie jednak wydawać osobne plakietki, uprawniające do wjazdu do strefy - niestety ustawodawca nie zadbał o jedną plakietkę, jak w Niemczech.

Nie chodzi o przesadzenie wszystkich do aut elektrycznych, a o eliminację najbardziej trujących pojazdów, np. niespełniających dość liberalnej normy Euro 3 sprzed 21 lat lub Euro 4 z 2011 r. Jak ustalili badacze z Międzynarodowej Rady Czystego Transportu, samochody starsze niż z 2005 r., choć odpowiadają tylko za 17 proc. ruchu w Warszawie, emitują nieproporcjonalnie dużo zanieczyszczeń: 37 proc. emisji tlenków azotu i 52 proc. pyłów zawieszonych.

W zeszłym roku średni wiek samochodów osobowych w Polsce wynosił niemal 15 lat. Polska ma też drugi (po Łotwie) najwyższy odsetek samochodów powyżej 10 lat (ok. 73 proc.) w Unii Europejskiej, a wiek aż 35 proc. aut przekracza 20 lat.

Wjazd do strefy czystego transportu w Düsseldorfie
Wjazd do strefy czystego transportu w Düsseldorfie  Smiley.toerist / https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.en

W Krajowym Planie Odbudowy rząd założył, że w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców, gdzie stwierdzone zostanie przekroczenie normy zanieczyszczeń powietrza, w ciągu niespełna roku mają obowiązkowo powstać strefy czystego transportu. Z badania opinii publicznej, które wykonała pracownia Research Collective wynika, że Polacy popierają wprowadzenie takich stref. W skali kraju za wprowadzaniem strefy czystego transportu jest 58 proc. badanych, w Warszawie i Łodzi już po 66 proc., a we Wrocławiu aż 74 proc. ankietowanych. Brakuje jednak informacji. 61 proc. Polaków nie wie, jak działają strefy czystego transportu. 84 proc. kierowców nie zna normy emisji spalin swoich samochodów, a to na nich opierają się zasady wjazdu do SCT.

Kraków pierwszy, kto dalej?

Pierwszym miastem, które na poważnie myśli o strefie, jest Kraków, gdzie udało się już wyeliminować smog pochodzący z kopciuchów. Strefa ma powstać wewnątrz drugiej obwodnicy Krakowa (tzw. Aleje Trzech Wieszczów).

Strefa Czystego Transportu w Krakowie
Strefa Czystego Transportu w Krakowie  ZTP

- W chwili oddania do ruchu pełnej ekspresowej obwodnicy Krakowa, zgodnie z wojewódzkim Planem Ochrony Powietrza, strefa powinna zostać rozszerzona na cały obszar znajdujący się we wnętrzu obwodnicy - dodaje Małgorzata Tabaszewska z urzędu miejskiego Krakowa. Według planów, od 2024 r. w krakowskiej strefie nie będą się mogły poruszać samochody z silnikiem Diesla z normą Euro 3 i starsze, a także benzynowe z normą Euro 2 i starsze - to około 15 proc. samochodów. Potem, w kolejnych latach, wymogi będą bardziej restrykcyjne. Mieszkańcy strefy, którzy wyrejestrują swój samochód, mają otrzymać bezpłatny darmowy bilet MPK Kraków na dwa lata, a także dopłatę do zakupu roweru elektrycznego w wysokości 2500 zł.

Druga po Krakowie będzie Warszawa. - Miasto zostało zobowiązane do wdrożenia strefy czystego transportu (SCT) w Wojewódzkim Planie Ochrony Powietrza - podkreśla Marlena Salwowska ze stołecznego urzędu miasta. Na razie nie są znane granice warszawskiej SCT. - Musi to być większy i zwarty obszar, aby ograniczenia miały wpływ na jakość powietrza. Z upływem czasu planowane jest zaostrzanie dopuszczonej normy emisji - wyjaśnia urzędniczka. Teraz w stolicy trwa analiza, która ma się skończyć do końca września. - Następnie odbędą się konsultacje społeczne poprzedzające decyzję rady miasta, która może zapaść na przełomie bieżącego i przyszłego roku - zapowiada Salwowska.

Urzędnicy z Wrocławia też przygotowują analizę zasadności powołania strefy. - Obecnie opracowywane są wyniki badań dotyczących struktury pojazdów poruszających się w obszarze śródmiejskim Wrocławia oraz emitowanych przez nie zanieczyszczeń. Pomiary przeprowadzone zostały w czerwcu. Kolejnym krokiem będzie przygotowanie propozycji kształtu strefy - zapowiada Tomasz Stefanicki z wrocławskiego magistratu.

We Wrocławiu wzorować się chcą na Berlinie, tj. stworzyć dużą strefę, ale mało restrykcyjną. Jak wskazuje Stefanicki, w Berlinie ograniczenia wdrożone w 2008 r. objęły około 7 proc. pojazdów – w większości były to samochody z silnikiem Diesla, starsze niż 16 lat. Ten krok miał się przyczynić do spełnienia po kilku latach europejskich norm jakości powietrza. - Najbardziej efektywną ścieżką wdrażania SCT pod kątem redukcji zanieczyszczeń powietrza jest objęcie jej granicami stosunkowo dużego obszaru miasta, obejmującego przynajmniej część strefy śródmiejskiej, przy dość łagodnych kryteriach dostępu do strefy. Powoduje to eliminację istotnej części zanieczyszczeń przy niewielkiej uciążliwości społecznej, ale także nieistotnym wpływie na ogólny ruch w mieście - podkreśla Tomasz Stefanicki.

Łódź na razie analizuje konieczność przeprowadzenia badań, które pomogą w podjęciu decyzji dotyczącej obszaru. Bardziej konkretnych planów nie ma w Poznaniu i Gdańsku.

Strefy w innych miastach Europy

Najwięcej stref jest w Niemczech (Umweltzonen), gdzie trzeba mieć specjalną zieloną nalepkę potwierdzającą spełnianie norm. Strefy są raczej rozległe, szczególnie w dużych miastach. W Berlinie strefa obowiązuje wewnątrz kolejowej obwodnicy miasta, w Monachium - wewnątrz drogowej obwodnicy śródmiejskiej, w Lipsku obejmuje praktycznie całe miasto, a we Frankfucie nad Menem - jego większość. Podobne zakazy obowiązują też m.in. w Brukseli, Rotterdamie, Antwerpii, Eindhoven, Sztokholmie, Amsterdamie czy Londynie.

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Zarówno przestarzałe kopcące auta, jak i stare kotły, które widziały jeszcze Gierka tudzież obrazy drugiej wojny światowej nam nie służą! Należy w możliwie najszybszym tępie pozbyć się ich. Trują nas, nasze dzieci, potęgują powstawanie smogu. Diesle out, a kopciuchy można wymienić na certyfikowane urządzenia. Nadal trwa i prężnie działa program rządowy czystepowietrze.eu z którego można brać dofinansowania na modernizację kotłowni. Skoro można palić już drewnem nadal sprawdzi się kocioł Twin Bio od polskiego producenta. Zarówno na pellet jak i drewno.
już oceniałe(a)ś
0
1