Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Joanna Wiśniowska: - Najbardziej zielone miasto w Polsce to...

Jacek Karnowski: - Sopot. 

Skąd ta pewność? 

- Powstało kilka rankingów, w których nasze miasto wygrywa. Około 60 proc. powierzchni Sopotu zajmuje zieleń, to zasługa wielu pokoleń sopocian. W naszym mieście mieliśmy szczęście do miejskich ogrodników, którzy dbali o to, żeby w Sopocie było dużo różnorodnej zieleni. 

Co miasto robi, żeby utrzymać tytuł najbardziej zielonego? 

- Nasadzamy szpalery drzew, do połowy grudnia zeszłego roku zasadzonych zostało około 240 drzew, z czego 40 posadzonych zostało z budżetu miasta, a około 200 kolejnych w ramach nasadzeń zamiennych przez prywatnych inwestorów. W 2022 r. posadzonych zostanie niemal 500 nowych drzew. W ciągu ostatnich ośmiu lat na terenie Sopotu posadziliśmy około 2 tys. drzew, m.in. przy głównej arterii. Mówiono, że się nie utrzymają, a one co wiosnę pięknie się zielenią. Zdarza się jednak, że kolejne nasadzenia budzą kontrowersje - słyszmy, że zabieramy miejsca parkingowe. 

Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Wyborcza.pl

Albo, że drzewa zasłaniają okna.

- Tak, a pamiętajmy, że jest coraz cieplej i potrzebujemy cienia, a nie betonowych patelni. Mieszkańcy to rozumieją. Gdy zrobiliśmy remont placu Przyjaciół Sopotu, obsadziliśmy go platanami, ale zlikwidowaliśmy trawnik. I wie pani, co się stało? Mieszkańcy w ramach budżetu obywatelskiego zagłosowali, żeby przywrócić tę zieleń na placu. Myślałem, że platany wystarczą, ale ludzie chcą więcej zieleni. 

Cieszy to pana, że wiele pomysłów w ramach BO to zielone inicjatywy? 

- Oczywiście, że tak. Jestem jednym z liderów Ruchu Samorządowego "Tak! Dla Polski". Naszymi postulatami są zielona energia i zieleń w miastach. Chcemy np. zwiększenia opłat za wycinkę drzew. Nam, samorządowcom, zależy na zieleni. 

Jest sporo mieszkańców, którzy mówią drzewom "tak", jednak niekoniecznie tym, które zabierają ich miejsca parkingowe lub zasłaniają okna.

- Grupa osób, które tak bardzo lubią samochód, z roku na rok się zmniejsza. Ale trzeba rozmawiać. Przy ul. Parkowej w Sopocie, przy samym morzu, powstał najdłuższy w Polsce woonerf, czyli przestrzeń, która jest jednocześnie ulicą, deptakiem, parkingiem i miejscem spotkań. Mieliśmy długie dyskusje o tym miejscu, chodziło m.in. o ograniczenie miejsc parkingowych, ale po trzech rundach konsultacji ludzie zgodzili się, żeby taka przestrzeń powstała. Podam jeszcze jeden przykład - konsultujemy z mieszkańcami ulicę, na której przebudowujemy ścieżki rowerowe. Mieszkańcy są za, ale pod warunkiem że nie zostaną wycięte drzewa.

Ale drzewa to również odpowiedzialność. W końcu mieliśmy wypadki śmiertelne z nimi związane. Dlatego bardzo o nie dbamy, co roku są sprawdzane, a tym najstarszym przeprowadza się USG. Tworzymy dokładną mapę drzew. 

W Sopocie jest też miejsce na egzotyczne gatunki drzew.

- Ich sadzenie to długa tradycja. Założyciel uzdrowiska Jan Haffner sadził 200 lat temu drzewa z Ameryk Południowej i Północnej oraz z Afryki. W zeszłym roku posadziliśmy sześć sekwoi podarowanych miastu przez prof. Michała Woźniaka. Mam nadzieję, że będą charakterystycznym punktem krajobrazu w Sopocie. 

Co daje status uzdrowiska przy okazji rozmowy o zieleni? 

- Dzięki temu, że jesteśmy uzdrowiskiem, a decyzje o wycince wydaje także konserwator zieleni, uratowaliśmy się przed największym szkodnictwem, jakie dotknęło zieleń w Polsce, czyli przed "lex Szyszko". 

Podobno łatwo pana spotkać na trasach rowerowych?

- Codziennie jeżdżę na rowerze, nawet służbowo, ale wtedy wsiadam na elektryczny. A gdy mam wolny czas, jadę do Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, bo lubię się zmęczyć, a akurat tam jest gdzie. Do tego można spotkać sarnę albo dzika.

Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

Był pan pierwszym samorządowcem, który wypowiedział otwartą wojnę Lasom Państwowym. 

- Bo wycinają drzewa w horrendalnych ilościach. Trójmiejski Park Krajobrazowy traktują jako las gospodarczy, a drzewa jako surowiec. Lasy Państwowe uważają, że 80-letnie drzewa można ściąć, a my mówimy, że trzeba podnieść wiek ich rębności. Mój przyjaciel Paweł Skawiński, były dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego mówi, że nie należy usuwać nawet tych padłych drzew, które są pokarmem dla kolejnych. 

I miejscem zamieszkania dla różnych stworzeń. 

- Tak. Lasy to płuca naszych miast, nie należy ich wycinać. Także tych w centrach miast. Mam zdjęcie budynku, który został dobudowany do drzewa, a nie na odwrót. Nie ma nic piękniejszego niż stare drzewo. Tymczasem często słyszę od inwestora, że wytnie drzewo, ale zasadzi pięć nowych. To odpowiadam, że przecież ja czy on też jesteśmy starzy. Czy to oznacza, że można nas już wymienić? 

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.