Do polskiego systemu oświaty trafiło 166 tys. nowych uczniów - poinformował na początku kwietnia Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. Dodał, że to wielkie wyzwanie, któremu stawiają czoła dyrektorzy i organy prowadzące. - Ale stawiają czoła, póki co, bez większych problemów - mówił na antenie wPolsce.pl.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego opublikowanych na stronie dane.gov.pl 4 kwietnia najwięcej uczniów z Ukrainy trafiło do szkół w województwach: mazowieckim (30 965), dolnośląskim (17 443), śląskim (17 266), wielkopolskim (15 763) i małopolskim (14 747). Jeśli chodzi o konkretne miasta, najwięcej uczniów z Ukrainy zostało zapisanych do szkół w Warszawie (14 743), Wrocławiu (5743), Krakowie (5643), Łodzi (4736) i Poznaniu (4200).

74,9 proc. uczniów z Ukrainy zapisanych do polskich szkół trafiło do podstawówek - to 120 419. Do przedszkoli przyjęto 27 151 ukraińskich dzieci (16,9 proc. wszystkich), a do szkół ponadpodstawowych - 13 116 młodych Ukraińców (8,2 proc.). Większość ukraińskiej młodzieży wybrała ogólniaki - 10 086. Do techników zapisało się 2368 nastolatków, a do branżówek i szkół policealnych - 662.

Co czwarty uczeń w Warszawie będzie Ukraińcem

Jednak na razie do szkół zgłosił się tylko ułamek ukraińskich dzieci. Gdy pod koniec lutego Witold Terlecki, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Kopernika w Katowicach, zaprosił do szkoły ukraińskie dziewczynki, żeby pobyły wśród rówieśników i nie myślały o wojnie, ich mama zgodziła się przysłać je na zajęcia towarzysko, ale nie chciała słyszeć o zapisaniu ich do szkoły. Mówiła, że przecież i tak za tydzień zamierza wracać do Lwowa, bo jej mąż został w Ukrainie, by walczyć.

Podobną postawę ma wiele innych mam. Z czasem, widząc, że wojna w Ukrainie nie zmierza ku końcowi, coraz więcej z nich decyduje się jednak zapisać dziecko do polskiej szkoły. - Szacujemy, że liczba ukraińskich dzieci w Warszawie może wynosić nawet ponad 100 tys. Przed nami olbrzymie wyzwania – mówiła Renata Kaznowska, wiceprezydent stolicy, pod koniec marca na posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. miasta stołecznego Warszawy. Tematem spotkania była właśnie organizacja edukacji ukraińskich uczniów.

Jeśli szacunki prezydent Kazanowskiej się sprawdzą, stołeczną oświatę czeka wyzwanie, jakiego nie doświadczyła nigdy wcześniej w historii. Obecnie w samorządowych przedszkolach i szkołach w mieście uczy się bowiem około 280 tys. dzieci. Skąd wziąć miejsca dla kolejnych 100 tys. w sytuacji, gdy placówki już teraz są przepełnione, a braki nauczycieli dają się coraz bardziej we znaki?

– Będzie niezwykle trudno przyjąć tak dużą liczbę dzieci od szkół. Nie tylko ze względu na infrastrukturę, ale również ze względu na kadrę. Możliwości pewnie wkrótce się wyczerpią – mówiła prezydent Kaznowska.

Psycholog wojskowy szkoli nauczycieli

W dodatku chodzi nie tylko o wygospodarowanie miejsc, lecz także o przyjęcie do systemu dzieci o szczególnych potrzebach edukacyjnych. - Zdecydowana większość z nich nie zna języka polskiego, co w oczywisty sposób utrudnia włączenie ich do systemu edukacji – mówiła Aleksandra Gajewska, posłanka PO, która kieruje zespołem parlamentarnym.

Ponadto ukraińskie dzieci uczyły się wcześniej według innej podstawy programowej. W dodatku wiele z nich ma objawy stresu pourazowego i potrzebuje pilnego wsparcia psychologicznego.

Z tego powodu Kraków zaraz po wybuchu wojny przystąpił do organizacji szkoleń i warsztatów dla nauczycieli, wychowawców, szkolnych psychologów i pedagogów, które pomogą im w zdobyciu podstawowych kompetencji do pracy z dziećmi i dorosłymi z traumą wojenną. Szkolenia koordynuje poradnia psychologiczno-pedagogiczna wyspecjalizowana w pracy z dziećmi z doświadczeniem migracyjnym. Zajęcia poprowadzą specjaliści m.in. z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, Ośrodka Interwencji Kryzysowej, a także psycholog wojskowy.

Aby szkoły średnie mogły przyjąć ukraińskich uczniów, Urząd Miejski w Krakowie zwiększył limit uczniów w klasach z 28 do 37. Sprzeciwiła się temu słynąca z kontrowersyjnych poglądów Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, która podczas spotkania z dyrektorami wywierała na nich presję, by utrzymali dotychczasowe limity i przyjmowali do szkół wyłącznie ukraińskich uczniów, którzy mówią po polsku. Pozostałych mieli kierować do oddziałów przygotowawczych.

- Nie ma przymusu chodzenia do oddziału przygotowawczego, nawet jeśli nie zna się języka polskiego. Jeśli rodzice wybierają dziecku ogólnodostępną klasę, powinno zostać do niej przyjęte - mówiła "Wyborczej" Anna Korfel-Jasińska, wiceprezydent miasta odpowiedzialna za edukację.

Minister promuje klasy przygotowawcze

Minister Czarnek wielokrotnie podkreślał jednak, że za najlepszą ścieżkę uważa kierowanie uczniów z Ukrainy do klas przygotowawczych. W ich programie jest co najmniej sześć godzin języka polskiego w tygodniu, uczniowie mają też możliwość nadrabiania różnic programowych. Pod koniec roku szkolnego nauczyciel oceni, czy uczeń jest gotowy do nauki w klasie z polskimi rówieśnikami, czy też powinien w kolejnym roku kontynuować naukę w oddziale przygotowawczym.

W Warszawie na początku kwietnia takich klas było już 140, w 87 miejskich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Każda z nich potrzebuje własnej sali, dodatkowych godzin lekcyjnych i asystenta z językiem ukraińskim. Tymczasem w stołecznych szkołach jeszcze przed wojną było 2 tys. wakatów. Receptą na braki kadrowe ma być zatrudnienie nauczycieli z Ukrainy.

- 3,5 tys. nauczycieli z Ukrainy wypełniło formularz, w którym wyraziło chęć zatrudnienia w polskich szkołach. Pamiętajmy jednak, że większość z nich w dalszym ciągu czeka na możliwość powrotu do Ukrainy. A zatem decyzję o zatrudnieniu w polskich szkołach odkłada na późnej, czekając na to, co będzie się działo w ciągu następnych tygodni - poinformował na początku kwietnia minister Czarnek.

Nauczyciele z Ukrainy zajmują wakaty

Dzięki porozumieniu Warszawy z Polskim Centrum Pomocy Międzynarodowej 200 ukraińskich nauczycieli zostanie zatrudnionych w miejskich szkołach i przedszkolach. Uchodźcy będą pracowali jako asystenci i pomogą ukraińskim dzieciom w integracji w placówkach oświatowych. Koszty ich zatrudnienia na tym etapie projektu pokryją amerykańscy darczyńcy z organizacji CARE. Pierwsze umowy zostały już podpisane.

- Program interwencyjnego zatrudniania nauczycieli z Ukrainy przewidziany jest na razie na okres trzech miesięcy. Później, razem z władzami Warszawy, będziemy się zastanawiali, jaka opieka będzie potrzebna np. przy organizacji miejskiej akcji „Lato w mieście" czy na kolejny rok szkolny – mówi Wojciech Wilk, prezes PCPM.

W szkołach w Katowicach nauczycielki z Ukrainy znajdują pracę już od pierwszego tygodnia wojny. Dotychczas osiem Ukrainek zostało zatrudnionych jako nauczycielki (m.in. języka angielskiego oraz języka polskiego dla dzieci z Ukrainy), osiem kolejnych - jako asystentki lub pomoce nauczyciela. 

Grażyna Burek, wicenaczelniczka wydziału edukacji i sportu Urzędu Miasta w Katowicach, wyjaśnia, że zadaniem asystenta nauczyciela jest wspieranie integracji międzykulturowej dzieci ukraińskich i polskich, a osoba na stanowisku pomocy nauczyciela skupia się przede wszystkim na doraźnym wsparciu cudzoziemskich uczniów, m.in. w komunikowaniu się z nauczycielem prowadzącym zajęcia.

- Dyrektor Zespołu Szkół i Placówek nr 1 zatrudnił ukraińskiego psychologa, który nie włada biegle językiem polskim, ale był potrzebny do pracy z małymi uchodźcami. W piątek była u mnie z kolei ukraińska dziennikarka biegle posługująca się językiem polskim. Poleciłam jej szkołę podstawową nr 22, której pani dyrektor szukała asystenta nauczyciela na pół etatu - mówi Grażyna Burek.

Ukraińscy nauczyciele uczą się polskiego, a polscy ukraińskiego

Aby ułatwić nauczycielom oraz pracownikom oświatowym z Ukrainy podjęcie pracy w polskich szkołach, Ośrodek Rozwoju Edukacji zorganizował dla nich bezpłatny intensywny kurs języka polskiego online.

"Celem projektu jest ułatwienie rozpoczęcia pracy w polskiej szkole w charakterze nauczyciela lub pomocy nauczyciela wszystkim zgłaszającym się osobom, które dotychczas pracowały jako nauczyciel lub były związane z oświatą w Ukrainie. Ukończenie zajęć ułatwi podjęcie pracy w charakterze nauczyciela zarówno w oddziałach klasowych, jak też przygotowawczych" - zachęcali organizatorzy.

Organizowane są także kursy języka ukraińskiego dla polskich nauczycieli. - Pula 35 miejsc wyczerpała się w ciągu trzech dni. Uruchomiliśmy kolejny kurs dla 30 osób i lista również jest pełna. Oba kursy zakończą się 23 czerwca - mówi Monika Włodarczyk, wicedyrektorka Wrocławskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli, które zorganizowało kursy.

Zdaniem wiceprezydent Kaznowskiej szkoły może odciążyć wsparcie uczniów z Ukrainy, którzy chcą uczyć się online w ukraińskim systemie edukacji. Taką opcją zainteresowane są zwłaszcza te rodziny, którym zależy na powrocie do ojczyzny najszybciej, jak to możliwe, i nie zamierzają zostać w Polsce na dłużej. Wiceprezydent Kaznowska zwracała uwagę, że polski rząd powinien ułatwić dzieciom z Ukrainy skorzystanie z tej ścieżki, wypożyczając lub darując im laptopy, a tym, które nie mają w domach warunków do nauki, udostępniając pomieszczenia, z których mogliby skorzystać. Tak jak było to w przypadku polskich uczniów w czasie pandemii.

Nie czekając na ruch ministra Czarnka, warszawski samorząd samodzielnie podjął się organizacji punktów kształcenia na odległość w systemie edukacji ukraińskiej. Pierwszy z nich powstał w Pałacu Kultury i Nauki. Na uczniów w wieku 15-17 lat uczących się w klasach 9-11 czekają tam sale wyposażone w przekazane przez darczyńców komputery z klawiaturami z cyrylicą. Uczniowie otrzymają możliwość samodzielnej pracy, ale mogą również zwrócić się o wsparcie do konsultanta mówiącego po ukraińsku.

- W razie potrzeby zapewniamy na miejscu wsparcie konsultanta znającego język ukraiński. Chcemy wspierać też uczniów w nauce języka polskiego, a także zaoferować pomoc innych specjalistów, np. psychologa – podkreśla wiceprezydent Kaznowska.

Podobne punkty nauki zdalnej otworzyły również dzielnice Ursus i Bemowo. Kolejne miejsca do nauki zdalnej przygotowywane są też w innych dzielnicach. - Na przestrzeni ostatnich lat kilka miliardów złotych wyłożyliśmy na to, żeby w każdej szkole były komputery, laptopy, tablety, internet szerokopasmowy, szybki, a także inny sprzęt informatyczny. Szkoły, tam gdzie jest taka możliwość, udostępniają ten sprzęt dzieciom z Ukrainy – powiedział minister Czarnek.

MEiN wraz z Pocztą Polską i związkiem Cyfrowa Polska w ramach akcji "Szkoła dla Was" rozpoczęły również zbiórkę używanego sprzętu komputerowego od firm. Uczniowie z Ukrainy mogą zgłaszać zapotrzebowanie na taki sprzęt fundacji Wolność i Demokracja.

Jednak to nie wystarcza, dlatego samorządy i organizacje pozarządowe organizują własne zbiórki sprzętu. - Ostatnio wydaliśmy trzy tablety ukraińskim uczniom, którzy zgłosili, że nie mają sprzętu do nauki. Urządzenia zdobyła Chorągiew Śląska ZHP, a my przekazaliśmy je zainteresowanym - mówi Grażyna Burek.

Urzędnicy szukają miejsc w szkołach

Katowice starają się wspierać uczniów kształcących się online w systemie ukraińskim także na inne sposoby. Już w połowie marca z Grażyną Burek kontaktował się polski opiekun ukraińskiej rodziny, który poinformował ją, że jego gość - maturzysta, kształci się online w systemie ukraińskim. Chłopiec ma już w kieszeni indeksy na dwie polskie uczelnie.

- Uczelnie premiują w ten sposób np. laureatów olimpiad przedmiotowych. Są też uczelnie, które prowadzą na specjalnych zasadach rekrutację wybitnych kandydatów z zagranicy - mówi Grażyna Burek.

Niestety, nie wiadomo, czy uczeń będzie mógł skorzystać z czekających na niego studiów, ponieważ ukraińska matura ma zostać w tym roku odwołana, a polska matura może okazać się dla niego niemożliwa do zdania z powodu bariery językowej.

 - Wskazałam chłopcu katowickie liceum, do którego może się dodatkowo zgłosić, gdyby miał potrzebę konsultacji, osobistego spotkania z nauczycielem. Z kolei Pałac Młodzieży prowadzi popołudniową naukę języka polskiego jako obcego, adresowaną szczególnie do uczniów, którzy realizują obowiązek szkolny online w systemie ukraińskim - mówi Grażyna Burek.

Kraków zaraz po wybuchu wojny przystąpił do rozeznania potencjału swoich przedszkoli i szkół. - Poprosiliśmy dyrektorów, żeby sprawdzili, czy mają u siebie w klasach wolne miejsca oraz czy dysponują wolnymi salami dydaktycznymi, które moglibyśmy zagospodarować na dodatkowe oddziały. Wiele szkół wynajmuje pomieszczenia podmiotom zewnętrznym, więc jeśli będzie to konieczne, dyrektorzy zostaną zobowiązani do ich wypowiadania, tak by odzyskać pomieszczenia na potrzeby dydaktyczne - mówi wiceprezydent Korfel-Jasińska.

W Warszawie w każdej dzielnicy wyznaczono koordynatorów, którzy pomagają rodzicom znaleźć miejsce w szkole lub przedszkolu dla dziecka. Z kolei w Gdańsku już od 2018 roku pracuje miejski koordynator do spraw uczniów z doświadczeniami migracyjnym. Oprócz pomocy uczniom w zajęciach i aklimatyzacji jest m.in. wsparciem dla rodziców obcokrajowców, którzy mają problem z komunikacją z nauczycielami lub potrzebują wsparcia w wypełnianiu wniosków czy załatwianiu formalności.

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Gdy służbę zdrowia czekało wyzwanie, szkoły zresztą wtedy też, to lekarze i pielęgniarki dostali podwyżki.
już oceniałe(a)ś
2
0