Zdjęcie pustych wózków dla dzieci, które ludzie zostawiali ukraińskim matkom na dworcu w Przemyślu, stało się symbolem pomocy, jakiej Polacy udzielają uchodźcom.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ośrodek Integracji Obcokrajowców „MyBB" w Bielsku-Białej to miejsce, w którym przybysze z innych krajów mogą skorzystać z porady prawnej, albo zapisać się na kurs języka polskiego. Zawsze najwięcej było tutaj Ukraińców.

Mieszkańcy otwierają domy

Od początku najazdu Rosji na Ukrainę wolontariusze z „MyBB" zaangażowani są w szukanie schronienia dla uchodźców. Wielu bielszczan otwarło swoje domy. Także władze miasta nie są bezczynne. Miejsca noclegowe przygotowano też m.in. w Podbeskidzkim Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Dawne Tesco przy ulicy Warszawskiej zamienione zostało na punkt, w którym wydawane są dary. Miasto oferuje także pomoc w znalezieniu pracy, nauce języka polskiego dla medyków, z gwarancją zatrudnienia i zamieszkania.

– Bielsko-Biała to miasto o wielokulturowej tradycji, a jego mieszkańcy są ludźmi otwartymi, empatycznymi i wrażliwymi na los innych. Dlatego trudno się dziwić, że chętnie i z ogromnym zaangażowaniem włączyli się w pomoc uchodźcom. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by uciekający przed wojną Ukraińcy poczuli się u nas jak w domu. Zapewniamy im nie tylko dach nad głową, niezbędne do życia artykuły i pomoc w załatwianiu wszelkich formalności, ale ofiarowujemy im także swój czas i wsparcie w tym ciężkim dla nich czasie – mówi prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski.

Rybnik, sklep 'Półki dobroci' przeznaczony dla uchodźców
Rybnik, sklep 'Półki dobroci' przeznaczony dla uchodźców  Fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl

Pomaga także Rybnik, gdzie podobnie jak w Bielsku-Białej jeszcze przed wojną była duża społeczność ukraińska. – Rybniczanie są bardzo hojni, chętnie pomagają. Organizowaliśmy w Rybniku tzw. paczkę na start dla uchodźców, czyli pakiet podstawowych artykułów żywnościowych i chemicznych. Mieszkańcy przygotowali prawie tysiąc takich paczek, nie wspominając o dodatkowych zbiórkach. Chyba jako jedno z pierwszych miast otworzyliśmy specjalny sklep – „Półki dobroci". Środkiem płatniczym jest tu słowo „dziękuję", a o stałe dostawy towarów dbają rybniczanie. W tym sklepie uchodźcy wojenni z Ukrainy mogą otrzymać za darmo żywność, środki chemiczne i ubrania. Punkt prowadzi sztab wolontariuszy, wszystko zostało urządzone w sposób, który w miarę możliwości ma przywracać Ukraińcom godność. Dlatego są półki sklepowe, rzeczy są uprasowane, posegregowane, są przymierzalnie i lustra. Bardzo jestem dumny z mieszkańców Rybnika – mówi Piotr Kuczera, prezydent miasta.

Musimy być solidarni

W Katowicach Ukraińcy urządzili na początku swój sztab kryzysowy w redakcji „Wyborczej", ale z czasem zrobiło się tam za ciasno, dlatego Śląski Sztab Kryzysowy zdecydował się na przenosiny na ul. Warszawską 12 w Katowicach. Organizowane są m.in. zbiórki darów, które wysyłane są do Ukrainy.

Piknik dla uchodźców zorganizowany przy akademikach w Katowicach Ligocie
Piknik dla uchodźców zorganizowany przy akademikach w Katowicach Ligocie  Fot. Anna Lewańska / Agencja Wyborcza.pl

Miasto uruchomiło stronę internetową www.dlaukrainy.katowice.eu i infolinię. – Zakładamy, że w Katowicach przebywać może nawet 30 tys. osób, które uciekły przed bombami rosyjskich najeźdźców – mówi Marcin Krupa, prezydent miasta. – Zdajemy w Katowicach ten niezwykle trudny, ale i ważny egzamin z empatii i człowieczeństwa. Jestem dumny z katowiczan, że od pierwszych chwili rosyjskiej agresji włączyli się bezinteresownie w działania pomocowe miasta, a także sami organizowali wsparcie dla Ukraińców. Dzięki temu wszystkie potrzebujące osoby otrzymały u nas realną pomoc – mówi prezydent Krupa.

Organizowane są np. transporty humanitarne do Ukrainy z żywnością, artykułami higienicznymi, medycznymi, itp. – Jestem w stałym kontakcie z Andrijem Sadowym, merem Lwowa, więc wiemy, jakie jest aktualne zapotrzebowanie. Do Lwowa i Kijowa wysłaliśmy już ponad 200 palet najpotrzebniejszych rzeczy – mówi Marcin Krupa. Miasto stara się zapewnić uchodźcom normalne życie – zakwaterowanie, wyżywienie, pomoc psychologiczną i prawną. – Do szkół i przedszkoli przyjmujemy ukraińskie dzieci. Zakładamy, że wkrótce będą ich aż trzy tysiące. Na terenie całego miasta uruchomiliśmy też kilka punktów, w których można uzyskać doraźną pomoc – otrzymać żywność, artykuły higieniczne, odzież, uzyskać informacje dotyczące możliwości noclegowych. Nie wiadomo, jak długo ta wojna będzie trwała i jak długo nasza pomoc będzie potrzebna. Stąd mój apel, by każdy z nas, w miarę własnych możliwości, przyłączył się do działań wspierających uchodźców z Ukrainy. Bądźmy solidarni! – apeluje prezydent Katowic.

Magazyn darów dla uchodźców przy ul. Wita Stwosza w Gdańsku
Magazyn darów dla uchodźców przy ul. Wita Stwosza w Gdańsku  Fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

Pomaga także Gdańsk. – Prowadzimy obecnie punkt przy Karmelickiej 1, w budynku dawnego kina Krewetka, gdzie świadczona jest stale najpotrzebniejsza pomoc, w tym medyczna i psychologiczna, a także przekazywane są najważniejsze informacje o dostępnej pomocy. Przy ul. Wita Stwosza 23 przekształciliśmy nieczynną szkołę w miejsce zapewniające schronienie niemal dla 200 osób w różnym wieku, gdzie do dyspozycji uchodźców oddano pokoje oraz pełne zaplecze socjalne, salę zabaw dla dzieci, salę do nauki, pralnię i pomieszczenia do wypoczynku – wylicza Aleksandra Dulkiewicz, prezydentka Gdańska. Dodaje, że na Polsat Plus Arena Gdańsk zlokalizowany został magazyn na dary. W gdańskich szkołach uruchomione zostały trzy oddziały przygotowawcze, a naukę kontynuuje ponad 3330 dzieci z Ukrainy.

Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni, mówi, że wojna w Ukrainie wyzwoliła wielkie pokłady empatii. – Podobnie jak w całym kraju, do pracy, czy to w ramach organizacji samorządowych, czy też indywidualnie, angażują się setki osób, za co bardzo dziękuję. W krótkim czasie zorganizowaliśmy miejsca, gdzie przybywający do naszego miasta obywatele Ukrainy znaleźli schronienie – mówi prezydent Gdyni. W gdyńskich placówkach oświatowych opiekę i wsparcie otrzymało prawie 1,5 tys. dzieci i młodzieży z Ukrainy. Komunikacja miejska dla uchodźców wojennych jest bezpłatna. Wspólnie z samorządami z regionu i firmą Intermarche miasto wysłało do Lwowa sto tirów wypełnionych m.in. żywnością, środkami czystości czy odzieżą. – Przekazaliśmy karetkę i dwa wypełnione darami autobusy. Kolejne dwa pojazdy przekazał Gdańsk. Wsparcie finansowe otrzymał też szpital we Lwowie – jako miasto przeznaczyliśmy na ten cel 250 tys. zł. W sumie pomoc z naszego regionu wyniosła milion złotych – mówi prezydent Szczurek.

Tysiąc litrów zupy dziennie

Prezydenta Rzeszowa Konrad Fijołek przypomina, że każdego dnia mieszkańcy obserwują tysiące dramatów ludzkich. – Dla tych ludzi, potrzebujących, przerażonych, uciekających przed wojną, uruchomiliśmy, natychmiast po wybuchu wojny, punkt informacyjny i punkt pomocy na dworcu PKP Rzeszów. W sumie przez miasto przejechało około miliona uchodźców z Ukrainy. W punkcie na dworcu wydawaliśmy dziennie około 2 tys. kanapek i tysiąc litrów zupy – opowiada prezydent Rzeszowa. Uchodźców dociera teraz mniej, ale punkt oczywiście nadal działa.

Uchodźcy z Ukrainy na dworcu w Rzeszowie
Uchodźcy z Ukrainy na dworcu w Rzeszowie  Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Rzeszów zgodnie z założeniami rządowymi stał się miejscem tranzytowym, większość uchodźców po odpoczynku tutaj jedzie do miejsc docelowych. Dla tych osób, które nie jeszcze mają określonego celu podróży, wspólnie z Fundacją „Medyk dla Zdrowia" i Centrum Medycznym Medyk, miasto zorganizowało specjalny punkt noclegowy dla 500 osób, gdzie mogą przebywać kilka dni. Mają zapewnione posiłki, nocleg, opiekę medyczną i psychologiczną. Mogą się umyć, wyprać swoje rzeczy.

– Uruchomiliśmy punkt zbiórki darów w Hali Podpromie, który działa od 28 lutego. Stale przyjeżdżają tu też dary praktycznie ze wszystkich państw europejskich oraz miast polskich, od osób prywatnych, firm, fundacji i stowarzyszeń. W tym punkcie dary są przepakowywane i wysyłane do Ukrainy – mówi Konrad Fijołek.

Z Rzeszowa wysłano już około 500 transportów z pomocą humanitarną, dotarły nawet pod Odessę.

Trzeba wspierać żołnierzy na froncie

Arkadiusz Wiśniewski, prezydent Opola mówi, że miasto od początku miało dwa podstawowe cele. Jak najszybciej pomóc odnaleźć się w mieście przybywającym do nas uchodźcom, ale też wspierać walczących z rosyjską armią. – Tak się złożyło, że 24 lutego w pierwszym dniu ataku Rosji na Ukrainę mieliśmy zaplanowaną sesję rady miasta. Błyskawicznie mogliśmy więc podjąć z radnymi decyzję o przekazaniu 300 tys. zł na pomoc dla Iwano-Frankowska, naszego partnerskiego miasta, przy którym zbombardowane zostało lotnisko. Te pieniądze zostały przeznaczone na zakup środków pierwszej pomocy, a także wyposażenia osobistego i sprzętu technicznego dla jednostek obrony cywilnej – mówi prezydent Opola.

Uruchomiono także centrum informacji, do którego na początku mogli się zgłaszać mieszkańcy oferujący pomoc dla uchodźców.

– Mamy w Opolu dużą społeczność ukraińską, to od niej otrzymywaliśmy dużo informacji, to także jej przedstawiciele jako wolontariusze zgłosili się do pracy, by pomagać uchodźcom – mówi Arkadiusz Wiśniewski.

Miasto przygotowało też miejsca zakwaterowania dla uchodźców, już w pierwszych dniach to było około 600 miejsc. Prezydent dodaje, że bardzo ważne były też działania związane z zapewnieniem edukacji ukraińskim dzieciom. – Zwróciliśmy się do MEiN o zgodę na czasowe powiększenie oddziałów w szkołach i w ten sposób szybko znalazły się w nich miejsca dla uczniów z Ukrainy, podobnie jak w przedszkolach. Oczywiście organizowaliśmy także pomoc psychologiczna i prawną – mówi prezydent Wiśniewski.

W Miejskich Centrum Pomocy Uchodźcom powstał też magazyn darów, a pomoc, nie tylko od mieszkańców Opola, ale także z zagranicy, była tak ogromna, że trzeba było szukać większych powierzchni. Między innymi dzięki uprzejmości jednej z firm udało się pozyskać w specjalnej strefie ekonomicznej magazyn o powierzchni 20 tys. m kw.

Uchodźcy chcą pracować

Przed wybuchem wojny we Wrocławiu żyło ponad 100 tys. obywateli Ukrainy. Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, szacuje, że od wybuchu wojny do miasta dotarło dodatkowe 250 tys. osób. Nie ma jednak danych, ilu z nich zostało.

Noclegownia dla uchodźców w hali Orbita we Wrocławiu
Noclegownia dla uchodźców w hali Orbita we Wrocławiu  Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Najpierw wolontariusze, a zaraz potem miasto włączyli się w pomoc dla uchodźców. Uczniowie ze szkół gastronomicznych przygotowali do tej pory niemal 80 tys. kanapek, gmina stworzyła 20 punktów noclegowych w hotelach i hostelach, w galerii artystycznej na Dworcu Głównym, Porcie Lotniczym, w jednej z hal sportowych czy nieużywanym budynku szkolnym dla ponad 25 tys. osób.

– Każdej doby zapewniamy nocleg dla niemal 1,5 tys. uchodźców, a kolejne 1,5 tys. miejsc pozostaje wolnych. Wszystkie osoby, które gościmy, mają zapewnione pełne wyżywienie. Wydaliśmy w tych masowych punktach noclegowych ponad 80 tys. posiłków – mówi prezydent Sutryk.

Nie tylko na tym opierała się pomoc władz Wrocławia. Miasto wydało np. 200 tys. egzemplarzy biuletynu Wroclaw.pl z dodatkiem w języku ukraińskim, przetłumaczyło na ukraiński główny portal Wroclaw.pl i wydrukowało 25 tys. ulotek z tzw. niezbędnikiem pomocowym, a także dziesiątki tysięcy tablic informacyjnych, naklejek, plakatów, by ułatwić uchodźcom poruszanie się po Wrocławiu.

– Dzięki temu bardzo sprawnie przebiegają już dalsze procesy, np. nadawanie numerów PESEL czy załatwianie formalności ze świadczeniem 300 zł – podkreśla Sutryk. – Mocno skupiamy się też na tym, by uchodźcy, którzy zostali we Wrocławiu, mogli znaleźć pracę i się usamodzielnić. Ściśle współpracujemy z Powiatowym Urzędem Pracy i pracodawcami z woj. dolnośląskiego. Dzięki temu pracę we Wrocławiu znalazło już prawie 2,5 tys. obywateli Ukrainy.

Stolica Dolnego Śląska organizuje też edukację dla uchodźców. Do wrocławskich placówek oświatowych przyjętych zostało ponad 6 tys. młodych Ukraińców. W mieście działa siedem świetlic w placówkach oświatowych, z których mogły korzystać wszystkie ukraińskie dzieci, a oddziałów przygotowawczych w szkołach, gdzie obcokrajowcy poznają podstawy języka polskiego, działa obecnie 47. Kolejne będą od września. – Dyrektorzy wrocławskich szkół i przedszkoli cały czas otrzymują zgłoszenia od Ukraińców chcących pracować jako nauczyciele czy pomoc nauczyciela. Wygospodarowaliśmy ponad 50 etatów na stanowiska w charakterze pomocy nauczyciela. Osoby te są zatrudniane na część lub cały etat – mówi prezydent Sutryk.

Transporty z darami dla Ukrainy

Według szacunków do Krakowa przyjechało już około 150 tys. uchodźców. – Przed nami trudne wyzwanie, bo musimy pomóc naszym gościom się usamodzielnić i stanąć na nogi. Odbyłem już spotkanie z przedstawicielami krakowskich pracodawców, którzy są zainteresowani zatrudnianiem uchodźców. Organizujemy miejsca dla dzieci w szkołach i przedszkolach. Już teraz do krakowskich placówek oświatowych uczęszcza ponad 6 tys. dzieci i młodzieży z Ukrainy. Przed nami organizowanie wspólnie z uczelniami kursów języka polskiego – zapowiada Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa.

Punkt pomocy dla uchodźców na dworcu kolejowym w Krakowie
Punkt pomocy dla uchodźców na dworcu kolejowym w Krakowie  Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Miasto organizuje też pomoc humanitarną dla walczącej Ukrainy. Do tej pory z Krakowa wyjechały 53 tiry i 70 ciężarówek z darami o wadze 800 ton. – Staramy się wysyłać dokładnie to, co w danej chwili jest potrzebne. Jesteśmy z w stałym kontakcie z naszymi ukraińskimi partnerami, zbieramy zapotrzebowanie, a potem otrzymujemy potwierdzenie, że dary dotarły i zostały przekazane potrzebującym. To nasza odpowiedzialność, by nic się nie zmarnowało. Są to dary zebrane wśród krakowian, przekazywane przez firmy, ale też dostarczane przez nasze miasta partnerskie i zaprzyjaźnione z Krakowem: Edynburg, Frankfurt nad Menem, Lipsk. Lwowskiej komunikacji miejskiej przekazaliśmy pięć autobusów, wsparliśmy też tamtejszych medyków karetką – mówi prezydent Krakowa.

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem