Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szacuje się, że do 2050 roku ok. 70 proc. populacji będzie żyło w miastach. Zieleń i ekologiczne rozwiązania są niezbędne, żeby zrównoważyć ich zagęszczanie. Zieleń miejska m.in. zmniejsza zanieczyszczenie powietrza, wchłania opady atmosferyczne, zwiększa bioróżnorodność, a także pozytywnie wpływa na zdrowie psychiczne mieszkańców i może służyć m.in. jako przestrzeń do spotkań. Jak przekonują w jednym ze swoich badań naukowcy z holenderskiego Wageningen University and Research, pacjenci, którzy mieli widok z okna na drzewa, używali słabszych leków przeciwbólowych i szybciej wracali do zdrowia. Zielone miasta są kluczowe i dla klimatu, i dla naszego dobrostanu. W Europie mamy już kilka modelowych przykładów. 

Przeliczają zieleń na mieszkańca

W styczniu 2021 roku organizacja Green Cities Europe opublikowała raport poświęcony temu, jak miasta dbają o swoją naturę i jak mogą to robić w optymalny sposób. Jego autorzy podają różne sposoby tworzenia bardziej zielonych miast. Pierwszą dobrą praktyką jest wskaźnik tego, ile zielonych metrów kwadratowych (chodzi tylko o tereny publicznie dostępne) przypada na mieszkańca. Niemiecka stolica już od ubiegłego wieku celuje w to, aby na jednego berlińczyka przypadało co najmniej sześć metrów kwadratowych zieleni. Tam, gdzie przelicznik się nie zgadza, miasto próbuje tworzyć np. parki.

Ten sam raport proponuje też metodę mierzenia, jak zielony jest dany miejski teren. Chodzi o tzw. bioczynnik (ang. biofactor). Takie obliczenia wykorzystują już m.in. miasta w Szwecji, Danii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Zgodnie z tą metodą każdy rodzaj zagospodarowania terenu - np. asfalt, trawa, zagajnik, zielony dach - ma przypisaną określoną liczbę punktów zależną od jego biologicznej aktywności. Jak wyjaśniają autorzy raportu, lasy dostają tych punktów dużo, trawniki niewiele, a asfalt wcale. Bioczynnik może posłużyć w planowaniu zagospodarowania nowych terenów.

- Używając bioczynnika, pracuje się w bardzo elastycznych ramach. Pozwala on zarówno skupić się na zachowaniu już istniejącej natury, jak i wyjściowo być bardziej świadomym w uwzględnianiu jeszcze większej ilości zielonych terenów - wyjaśnia Tine Sand Gybeck, duński architekt przestrzeni [tłum. redakcji]. Tu ponownie przykładem jest Berlin, w którym Biotopfächenfaktor określa się w skali od 0.0 do 1.0. Dla nowych dzielnic mieszkalnych ten współczynnik musi wynosić 0.6. Za niemieckim przykładem podążyło też amerykańskie Seattle.

Niektóre miasta próbują też określać maksymalny dystans, jaki powinien dzielić ich mieszkańców od najbliższego zielonego terenu. Autorzy raportu znaleźli takie założenie w siedmiu duńskich gminach i ponownie w Berlinie, gdzie mieszkańcy mogą mieszkać maksymalnie pół kilometra od zielonego terenu o powierzchni co najmniej 5000 metrów kwadratowych.

Cenne są też zielone dachy, które - wśród swoich innych zalet - poprawiają izolację budynków. Według danych z 2019 w tej dziedzinie prym wiodły Stuttgart, Londyn i Bazylea. Inne korzyści płynące z zielonych dachów to m.in. obniżenie hałasu, potencjalne zmniejszenie efektu miejskich wysp ciepła oraz czystsze powietrze.

Wiedeń światowym liderem

W opracowanym z okazji dnia ziemi w 2020 roku rankingu najbardziej zielonych miast pierwsze miejsce zajął Wiedeń. Jak czytamy na stronie wien.info, aż 50 proc. austriackiej stolicy stanowią tereny zielone. Stolica Austrii słynie też z parków kieszonkowych, czyli zielonych terenów o niewielkiej powierzchni, od 300 do 5000 m2. Parki kieszonkowe zyskują coraz większe uznanie społeczne na całym świecie jako sposób na tworzenie nowej jakości niewielkich terenów zieleni w przestrzeni miejskiej. Mieszkańcy Wiednia mogą sami tworzyć takie parki w okolicy swojego miejsca zamieszkania poprzez stronę internetową City Making. W Polsce parki kieszonkowe wprowadziły już m.in. Kraków, Łódź i Toruń.

Dzięki temu, że transport publiczny w Wiedniu jest dobrze rozwinięty, korzysta z niego co drugi mieszkaniec. Ponadto odnawialne źródła energii zapewniają 30 proc. miejskiego zapotrzebowania.

Austriacka stolica wybija się też pod względem żywności. Wiedeń ma trzy miejskie gospodarstwa rolne, które łącznie dają 860 hektarów organicznych upraw. 

Centrum bez samochodów

Inny sztandarowy europejski przykład zielonego miasta to Lublana, stolica Słowenii, która w 2016 roku zdobyła tytuł Zielonej Stolicy Europy. W 2021 roku ten tytuł otrzymało Lahti w Finlandii, a w 2022 roku - Grenoble.

Na jednego mieszkańca Lublany przypadają aż 542 metry sześcienne zieleni. Od 2008 roku tamtejsze centrum jest zamknięte dla samochodów. Jeżdżą tam tylko autobusy, rowery i przyjazne dla środowiska taksówki. Nawet mieszkańcy tego terenu muszą zostawiać samochody poza nim, z wyjątkiem seniorów i osób z niepełnosprawnościami. Stolica Słowenii wspiera ruch rowerowy, zapewniając cyklistom 200 km dróg i ponad 30 stacji, w których można wypożyczać rowery.

Coraz więcej miast, m.in. Berlin i Paryż, wprowadza ograniczenia ruchu samochodowego w centrum albo chociaż to rozważa. Europejskim przykładem miasta, które funkcjonuje całkowicie bez samochodów, jest Wenecja.

Lublana troszczy się też o pszczoły - około 300 pszczelarzy opiekuje się łącznie 4500 uli na terenie miasta, które zapewniają dom 180 mln pszczół. Kolejny aspekt, który czyni to miasto bardziej zielonym, to segregacja śmieci na jednym z najwyższych poziomów w Europie. 

Zielony transport i energia

Innym przykładem zielonych praktyk w miastach są stacje do ładowania samochodów elektrycznych w położonym niedaleko Kopenhagi Hvidovre. Tamtejsza gmina wsparła finansowo pomysł mieszkańców. Na parkingu przy jednym z liceów w okolicy, gdzie brakowało stacji do ładowania samochód elektrycznych, postawiono konstrukcję obejmującą cztery miejsca parkingowe, a razem z nimi cztery stacje ładowania. Konstrukcję pokrywają panele słoneczne, dzięki czemu do ładowania samochodów mieszkańcy będą wykorzystywać energię odnawialną. Tym samym Hvidovre wspiera zarówno zielony transport, jak i czystą energię. 

Singapur na zielono

Mówiąc o zielonych miastach, warto spojrzeć też na przykłady spoza Europy, np. Singapur. Jak podaje tamtejszy rząd, obecnie wyspa ma 143 hektary tzw. podniebnej zieleni, a w 2030 roku ma ich być aż 300. To przede wszystkim zielone ściany i dachy. Singapur stworzył też sprzyjającą rekreacji sieć zielonych korytarzy łączącą wszystkie parki w obrębie wyspy. Trasy łącznie liczą 300 km. W rządowym planie zazielenienia Singapuru do 2030 roku czytamy m.in., że około 200 hektarów będzie przeznaczone na parki, a każdy mieszkaniec ma do nich mieć maksymalnie 10-minutowy spacer. Na wyspie posadzony będzie milion drzew, które pochłoną 78 tys. ton dwutlenku węgla rocznie. Singapur chce też czterokrotnie zwiększyć zastosowanie energii słonecznej. Tamtejszy rząd chce promować korzystanie z komunikacji zbiorowej, spacery i jazdę na rowerze. To ostatnie zrobi, rozszerzając sieć dróg rowerowych ze 460 km do blisko 1320 km.

Lublin, Katowice, Łódź w czołówce

Pod względem ekologicznych rozwiązań polskie miasta w większości zostają jeszcze w tyle za zachodnią Europą i azjatyckimi metropoliami. Niektóre rodzime ośrodki stają się już jednak coraz bardziej zielone. W 2021 roku w raporcie „Europolis - zielone miasta" Polska Fundacja im. Roberta Schumana wyróżniła w tej kategorii Lublin, Katowice i Łódź.

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.