Miasta doraźnie angażują się w kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy. Mają gotowe procedury dotyczące pomocy uchodźcom, ale bez rządowych decyzji nie mogą ich uruchomić.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zanim samorządy będą mogły pomóc migrantom, przyjmując ich do swoich miast, uchodźcy muszą uzyskać ochronę międzynarodową na terenie Polski. Zgodnie z ustawą z 2003 roku zależy to od decyzji szefa Urzędu ds. Cudzoziemców. Po udzieleniu danej osobie ochrony międzynarodowej pomaga się jej w ramach indywidualnego programu integracji.

Trzej Syryjczycy uratowani w lesie pod Szudziałowem przez aktywistów Grupy Granica i europarlamentarzystów: Janinę Ochojską, Różę Thun i Łukasza Kohuta
Trzej Syryjczycy uratowani w lesie pod Szudziałowem przez aktywistów Grupy Granica i europarlamentarzystów: Janinę Ochojską, Różę Thun i Łukasza Kohuta  Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Miasta gotowe do współpracy

W sierpniu 2021 roku we wspólnym stanowisku prezydenci 12 największych polskich miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich potwierdzili, że ich wcześniejsze stanowiska (z 2015, 2017 i 2020 roku) dotyczące migrantów są aktualne, i zadeklarowali gotowość do współpracy z administracją rządową w zakresie wsparcia afgańskich uchodźców.

– Z całą odpowiedzialnością powtarzamy, że realizacja zarówno systemowych, jak i doraźnych form pomocy cudzoziemcom nie jest możliwa bez decyzji na poziomie rządowym – zaznaczyli prezydenci.

Rząd, zamiast wykorzystać wolę współpracy wyrażoną przez samorządy i wyciągnąć rękę do ludzi koczujących na polsko-białoruskiej granicy, zdecydował się na politykę antyuchodźczą – wprowadzenie stanu wyjątkowego na przygranicznych terenach, niedopuszczanie do migrantów pomocy medycznej i humanitarnej oraz metodę push-back, czyli odsyłanie migrantów, którzy przedostali się do naszego kraju, za polską granicę. Miasta miały przez to ograniczone pole do działań pomocowych, ale wiele z nich mimo to podjęło różne próby wsparcia uchodźców.

Niektórym można już pomóc

Chociaż polski rząd nie jest przychylny migrantom na granicy z Białorusią, w sierpniu samolotami ewakuował z Kabulu około 1 tys. osób. W oczekiwaniu na udzielenie im ochrony międzynarodowej Afgańczycy przebywają w ośrodkach dla cudzoziemców, m.in. w Grupie koło Grudziądza. Po kilku miesiącach niektóre procedury w Urzędzie ds. Cudzoziemców dobiegają już końca. Warszawa niebawem udzieli wsparcia kilku afgańskim rodzinom. – Z chwilą gdy te osoby otrzymają możliwość pozostania w Polsce i zechcą osiedlić się w Warszawie, postaramy się zapewnić im niezbędną pomoc i wsparcie – zapowiada Marcelina Bogdanowicz z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

Także Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska, została poproszona przez Michała Dworczyka o wsparcie osób ewakuowanych z Kabulu, na co odpowiedziała pozytywnie. Jak przekazał nam pod koniec listopada Patryk Rosiński z referatu prasowego Urzędu Miasta w Gdańsku, z urzędu wojewódzkiego nie wpłynęła jednak jeszcze prośba o wsparcie w relokacji rodzin.

Trzy afgańskie rodziny są już w Krakowie. – Skorzystały z naszego wsparcia w zakresie legalizacji pobytu, pomocy psychologa oraz asystenta, który wspierał je w czynnościach życia codziennego – mówi Emilia Król z biura prasowego tamtejszego urzędu miasta.

Manifestacja solidarności z Afganistanem
Manifestacja solidarności z Afganistanem  Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Kraków jest częścią Międzynarodowej Sieci Miast Schronienia (International Cities of Refuge Network – ICORN). – W tym roku, pragnąc stworzyć dodatkowe miejsca dla uchodźców w ramach ICORN-u, zwiększyliśmy na ten cel fundusze – mówi Emilia Król. I dodaje, że krakowski urząd miasta pracuje nad procedurą, która pozwoli uruchomić dodatkowe mieszkania interwencyjne dla osób ze statusem uchodźcy.

Wrocław też już pomaga osobom objętym ochroną międzynarodową. W zeszłym roku tamtejszy magistrat nie odnotował żadnych spraw związanych z uchodźcami, ale 29 listopada rozpatrywali już około 30 takich spraw. Dotyczą kilkudziesięciu osób pochodzących m.in. z Białorusi, Ukrainy, Libii, Palestyny i Afganistanu. – W przypadku 17 spraw zakończyło się postępowanie administracyjne i objęto cudzoziemców indywidualnym programem integracyjnym (prowadzonym przez MOPS dla uchodźców i osób objętych ochroną uzupełniającą) – przekazuje Agata Dzikowska z biura prasowego wrocławskiego urzędu miasta.

Wrocław przoduje w Polsce, jeśli chodzi o wspieranie edukacji niepolskojęzycznych dzieci. Działa tam 41 klas przygotowawczych dla dzieci, które nie posługują się językiem polskim, z czego 12 w liceach ogólnokształcących. Jeśli uczeń wymaga dodatkowej pomocy, istnieje możliwość zatrudnienia – oprócz nauczyciela w klasie – także asystenta, który pomoże dziecku w pierwszych tygodniach edukacji.

Również prezydent Bielska-Białej zaoferował pomoc uchodźcom. Miasto przyjmie młode małżeństwo z dzieckiem z niepełnosprawnością oraz jednego mężczyznę, który nie zdołał ewakuować z Afganistanu żony i dzieci. – Aktualnie przebywają oni w ośrodku dla cudzoziemców w Bezwoli – przekazuje wydział prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. – Miasto zamierza zaproponować rodzinie z niepełnosprawnym dzieckiem mieszkanie komunalne oraz objąć wszystkich uchodźców niezbędnym wsparciem socjalnym, w tym finansowym w ramach m.in. indywidualnego programu integracji cudzoziemców, o którym mowa w ustawie o pomocy publicznej.

Bielsko-Biała współpracuje ściśle z Ośrodkiem Integracji Obcokrajowców myBB prowadzonym przez Towarzystwo Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, który deklaruje pomoc dla uchodźców m.in. poprzez organizację zbiórki publicznej na leczenie dziecka, urządzenie mieszkania czy zapewnienie mieszkania tymczasowego dla mężczyzny do czasu znalezienia dla niego pracy.

Centra integracji

W niektórych miastach, np. Gdańsku, Krakowie i Wrocławiu, działają centra integracji dla imigrantów. Kraków ma Centrum Wielokulturowe, w tym Punkt Informacyjny dla Obcokrajowców, gdzie radcy prawni bezpłatnie udzielają porad, przygotowują opinie prawne oraz pomagają w uzyskaniu dokumentów legalizujących pobyt. Punkt udziela także ogólnych porad i wspiera obcokrajowców w życiu codziennym, np. w zakupach oraz wizytach w urzędzie czy szkole. Centrum pomaga w tłumaczeniach zarówno pisemnych, jak i na żywo oraz zapewnia pomoc psychologiczną.

Fot. Krzysztof Ćwik / Agencja Wyborcza.pl

Wrocławskie Centrum Integracji, jak wylicza Agata Dzikowska z tamtejszego magistratu, oferuje uczestnikom swoich zajęć codzienne sześć godzin szkolenia, które pomaga zdobyć kwalifikacje zawodowe. Oferuje wsparcie doradcy zawodowego i psychologa oraz pomoc prawną, bezpłatne przejazdy środkami komunikacji miejskiej, codzienny obiad, comiesięczną wypłatę około 1 tys. zł z kasy Funduszu Pracy, płatne trzymiesięczne staże i oferty zatrudnienia. Z kolei we wrocławskim Klubie Integracji Społecznej uczestnicy dostają codzienne sześciogodzinne szkolenie zawodowe oraz poradnictwo prawne, psychologiczne i zawodowe, a dodatkowo mają zajęcia sportowe i wyjścia integracyjne. Każdego dnia dostają poczęstunek oraz obiad. Koszty dojazdów na zajęcia są im zwracane. Comiesięcznie wypłaca się im stypendium w wysokości od 650 zł do 960 zł. Mają też płatne dwumiesięczne praktyki zawodowe i otrzymują oferty zatrudnienia.

Wkrótce centra integracji zostaną otwarte także w Wielkopolsce. Tamtejszy samorząd wojewódzki reprezentowany przez Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w partnerstwie z Ministerstwem Rodziny i Polityki Społecznej oraz Wojewódzkim Urzędem Pracy w Opolu realizuje projekt współfinansowany ze środków Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji (FAMI). W jego ramach uruchomionych zostanie pięć centrów integracji cudzoziemców – w Poznaniu, Lesznie, Koninie, Kaliszu i Pile.

Kasa na granicę

Niektóre samorządy – skoro uchodźcom nie mogły na razie pomóc u siebie – zdecydowały się na przekazanie pieniędzy przygranicznym rejonom. Sopoccy radni podjęli uchwałę o pomocy finansowej dla gminy Czeremcha. Przekazano jej 25,4 tys. zł na zakup samochodu dla Ochotniczej Straży Pożarnej, zajmującej się m.in. rozwożeniem posiłków dla migrantów. Pomoc finansową zapowiada też Urząd Miasta Poznania. – Na sesji rady miasta z 16 listopada poznańscy radni zapowiedzieli projekt dofinansowania wsparcia dla migrantek i migrantów przekraczających granicę z Białorusią w ramach działalności Punktu Pomocy Osobom Potrzebującym w Michałowie. Dokument ma zostać przedstawiony na sesji 21 grudnia – przekazuje „Wyborczej" Joanna Żabierek, rzeczniczka prasowa prezydenta Poznania i urzędu miasta.

Pieniądze oferuje również Wrocław. 25 listopada tamtejsi radni przegłosowali uchwałę o finansowym wsparciu Siematycz, miasta położonego na granicy polsko-białoruskiej. Dotacja w wysokości 50 tys. zł zostanie przeznaczona na rzecz organizacji pozarządowych i służb państwowych, które działają w tamtym obszarze.

Z kolei samorząd województwa podlaskiego zamiast uchodźców wspiera służby graniczne. Tamtejszy sejmik zdecydował, że 100 tys. zł z budżetu województwa zostanie przekazane gminie Kuźnica na zadania związane z zarządzaniem kryzysowym.

Samorządowymi busami na granicę

Wiele miast prowadziło zbiórki niezbędnych migrantom artykułów. Nie zawsze robiły to urzędy, wiele działań tego typu podejmowały organizacje pozarządowe. Zbierano dresy, ciepłe skarpety, zimowe buty, ręczniki i koce, a także słoiczki z gotowymi daniami dla dzieci, batony energetyczne oraz środki higieniczne. Jedną ze zbiórek przeprowadzono w Warszawie w dniach 27 i 28 listopada ze wspólnej inicjatywy prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, a także arcybiskupa metropolity warszawskiego, naczelnego rabina Polski oraz przedstawicieli innych Kościołów i wspólnot religijnych.

Zbiórkę – za pośrednictwem Centrum Organizacji Pozarządowych i Wolontariatu – prowadził też Urząd Miasta Bydgoszczy. Wszystkie zebrane dary zostały wysłane do Michałowa w porozumieniu z tamtejszym burmistrzem.

W październiku i listopadzie bus Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego uczestniczył w dwóch transportach darów dla uchodźców, które przekazano wolontariuszom w okolicach Hajnówki w Podlaskiem.

W pomoc, a szczególnie w zbiórki, zaangażowały się też mniejsze polskie miasta. W Koninie z inicjatywy radnej Barbary Musiał i przy wsparciu Miejskiej Biblioteki Publicznej przeprowadzona została wśród mieszkańców zbiórka m.in. artykułów spożywczych, chemicznych i ubrań. Jak przekazuje Aneta Wanjas, rzeczniczka prasowa prezydenta Konina, zebrano kilka ton darów, a następnie przewieziono je do Białegostoku, gdzie zostały rozdysponowane potrzebującym.

W Rybniku z inicjatywy Rybnickiej Rady Kobiet działającej przy prezydencie miasta zorganizowano zbiórkę w szkołach. W rezultacie na granicę wysłano cztery busy z darami. Zawiozły je przedstawicielki rady, a także pracownicy MOSIR-u. Dwa busy udostępniło miasto.

Apele, kampania, zielone światło

Niektóre samorządy wspierały migrantów z polsko-białoruskiej granicy w sposób symboliczny, m.in. udostępniając miejskie nośniki np. na przystankach, w tramwajach i autobusach treściom kampanii społecznej przygotowanej przez organizacje biorące udział w akcji Ratujmyludzinagranicy.pl. Kampania pojawiła się w przestrzeni miejskiej m.in. w Poznaniu, Gdańsku i Krakowie.

Wśród symbolicznych gestów znalazły się apele do rządu o zażegnanie kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej, takie jak ten, który 4 listopada wystosowali do Mateusza Morawieckiego radni Sopotu.

22 listopada Sejmik Województwa Lubuskiego przyjął stanowisko, w którym zawarto apel o podjęcie natychmiastowych działań prowadzących do zażegnania kryzysu humanitarnego na granicy oraz o dopuszczenie dziennikarzy do strefy stanu wyjątkowego, a także podziękowanie dla mieszkańców regionu, którzy włączają się w pomoc dla uchodźców i – mimo wszystko – wyrazy szacunku dla służb mundurowych realizujących swoją misję. Za uchodźcami wstawił się też Sejmik Województwa Kujawsko-Pomorskiego, apelując m.in. o dopuszczenie do strefy stanu wyjątkowego pomocy humanitarnej i medycznej oraz mediów, a także o umożliwienie migrantom złożenia wniosku o azyl. Stanowisko w podobnym, choć mniej zdecydowanym tonie przyjął Sejmik Województwa Dolnośląskiego, przekonując w konkluzji, że nie ma sprzeczności w obowiązku ochrony granic i jednoczesnym wsparciu migrantów.

6 listopada wiele miast przyłączyło się do społecznej akcji „Matki na granicę. Miejsce dzieci nie jest w lesie!". Zielone światło, którym podświetlano urzędy i inne miejskie budynki – często charakterystyczne, jak fontanna Neptuna czy Pałac Kultury i Nauki – było znakiem wsparcia i gotowości do niesienia pomocy uchodźcom zmuszonym do koczowania w skrajnie trudnych warunkach w lasach na polsko-białoruskiej granicy. Symbolizowało też niezgodę na niehumanitarne traktowanie drugiego człowieka. Swoje siedziby lub inne obiekty podświetliły m.in. urzędy miast w Sopocie, Poznaniu, Częstochowie, Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Katowicach, Bydgoszczy, Kielcach, Koninie, Rybniku i Toruniu.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem