Najgorszą sytuacją dla samorządów jest niepewność, gdy stanowione prawo może być różnie interpretowane - mówi Piotr Kuczera, prezydent Rybnika.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ostatnie wyroki sądowe nie pozostawiają złudzeń. Górnicze gminy muszą zwracać pobrany podatek od wyrobisk górniczych, czyli infrastruktury pod ziemią, a to mocno uszczupla budżety górniczych miejscowości. Skąd wziął się ten problem?

– Najgorszą sytuacją dla samorządów jest niepewność, gdy stanowione prawo może być różnie interpretowane. W kwestii podatku od wyrobisk górniczych – zgodnie z ówczesną interpretacją – należało go pobierać pod rygorem niegospodarności. Choć z drugiej strony było to kwestionowane przez spółki górnicze. Na przestrzeni lat były różne interpretacje tego przepisu. Raz korzystnych dla samorządów, a raz niekorzystnych. Wszystko jednak wskazuje na to, że pobrane środki będzie trzeba zwrócić. Prawo nie było odpowiednio precyzyjne i to jest główną przyczyną.

Po długich latach...

– Spór o daniny za lata 2001-2011 zaczyna mieć jakiś finał w 2021-2022 roku. Skomplikowana procedura dochodzenia swoich spraw przez jedną i drugą stronę niesie koszty dla jednych i drugich. Dziś bardzo trudno oceniać to, co znajdowało się w kopalnianych chodnikach. Jakie to było wyposażenie: cel, kształt, rodzaj. Po pierwsze czas, a po drugie potrzeba bardzo dużo specjalistycznej wiedzy, żeby to ocenić. Wszyscy stracili dużo sił i czasu. Pracownicy wydziałów podatkowych i prawnych zajmowali się całymi latami tymi procesami, a efekt w skali wielu gmin jest niezbyt pozytywny.

Ile Rybnik musi zwrócić?

– W ostatnich trzech latach Rybnik podjął ogromny wysiłek, aby kwotę w wysokości 44,5 mln zł zabezpieczyć na depozycie sądowym. W 2019 roku na ten cel przekazaliśmy 23,4 mln zł za lata 2004-2008, w 2020 roku 11,7 mln zł za lata 2010-2011, w 2021 planowane jest przeznaczenie 9,3 mln zł za lata 2003 i 2009. Zrobiliśmy to po to, aby zakończyć tzw. bieg odsetkowy, które na teraz mogą wynieść około 25 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że w sumie 44,5 mln zł będziemy musieli zwrócić. Za te pieniądze bez zaciągania kredytów nawet przy obecnie szalejących cenach w branży budowlanej wybudowalibyśmy strefę senioralną i zamknęlibyśmy kwartał poszpitalnego kompleksu Juliusz.

To mogą być najlepiej oprocentowane pieniądze spółek skarbu państwa...

– Kwestią otwartą pozostaje zwrot odsetek, będziemy robić wszystko, aby uratować każdą złotówkę. Pojawia się pytanie: Czy można naliczać odsetki za sporną kwotę, skoro prawo nie było jasne? Dowodem tego są różne interpretacje przepisu. Miasto Rybnik wykazało się determinacją i konsekwencją w odkładaniu tylu pieniędzy.

Tym bardziej, że musimy zaniżać swoją stronę dochodową. Samorząd nie ma klasyfikacji budżetowej "na czarną chwilę". To są finanse publiczne i dlatego korzystamy z depozytu sądowego. Mam nadzieję, że odsetek nie będzie trzeba zwracać, byłby to kolejny cios dla samorządów w epoce dość trudnej centralizacji finansów publicznych i ograniczeń szczególnie dla miast na prawach powiatu.

Co to oznacza dla finansów miasta? Mówi się przecież o miliardowym budżecie.

– Jest pewne nieporozumienie z miliardowym budżetem. Składa się z dwóch nierównych płuc. Jedno to inwestycje. W przypadku projektu budżetu na 2022 rok to 24 proc. Cała reszta to wydatki bieżące na funkcjonowanie miasta – to drugie płuco. Kwota do zwrotu ujmowana jest z dochodów bieżących, czyli skarbnik musi założyć, że dana część nie może być brana pod uwagę na cele miasta. Nie wszyscy mają refleksje, co oznacza funkcjonowanie miejscowości.

Wszyscy się przyzwyczailiśmy do tego, że miasto jest oświetlone, sygnalizacja działa, sprzątane są parki. Musimy mieć świadomość, że aby miasto funkcjonowało, to coraz większy ciężar finansowy jest kierowany w stronę wydatków bieżących. Infrastruktura rozrasta się, a to oznacza wzrost kosztów utrzymania. Jest to w jakiś sposób równoważone wzrostem gospodarczym, rozwojem firm, ale trzeba powiedzieć sobie uczciwie, że w ostatnich trzech latach strona dochodowa gmin i wydatkowa niestety mocno się rozchodzą.

Dochody rosną, ale o wiele wolniej niż wydatki?

– Głównie przez koszty pracy, ceny energii, a to z kolei przekłada się na komfort życia w mieście. Oczekiwania mieszkańców są znacznie większe niż 20-30 lat temu. Chcemy lepszych autobusów z klimatyzacją, lepszego zaplecza sportowego, lepszych dróg, obwodnic. To wszystko dużo kosztuje na etapie budowy i utrzymania. To nie tylko problem Rybnika, ale wszystkich samorządów.

Sytuacja finansowa samorządów jest trudniejsza z roku na rok. Dokładają m.in. dziesiątki milionów złotych do oświaty. Nie pomagają reformy podatkowe. Polityka państwa nie pomaga, a wręcz stwarza kolejne zagrożenia.

– Stała strona dochodowa samorządów jest ograniczana, a jednocześnie proponuje się to zastąpić subwencjami ["Polski ład" – red.], ale nie są one zależne od samorządu, a więc nie są pewnym dochodem. Dzisiaj to może być kwota X, a jutro kwota Y. PIT, CIT i podatek od nieruchomości to jest ten stały pewny dochód. Dziś PIT Rybnika został ograniczony z szacowanych 225 mln zł na 196 mln zł. Z punktu widzenia idei samorządności to lepiej, gdy lokalny samorząd ma większy udział w PIT. To stały i pewny dochód, nie musimy pisać projektów, ubiegać się o granty.

Trudno negować zwolnienie od podatków dla pewnych grup perspektywicznych. Z drugiej strony miasto na prawach powiatu w każdej złotówce ma 46 groszy udziału. Samorządowcy postulują, aby część samorządów była stała, a ulgi wprowadzane przez rząd powinny być wynikiem cięć wydatków rządowych. Dlaczego? Łatwo udowodnić tezę, że najlepiej wydatkowane pieniądze to te, które były wydatkowane przez samorządy. To samorząd realizował i realizuje główne potrzeby inwestycyjne, ale poprzez wydatki stwarza warunki życia dla mieszkańców na odpowiednim poziomie. Poprzez ofertę kulturalną, sportową i oświatową, a to tylko podstawowe elementy. W samorządach powinno znajdować się jak najwięcej stałych i pewnych pieniędzy, które pozwolą planować perspektywicznie.

Na horyzoncie widzimy kolejne wyzwanie związane z kopalniami. Transformacja i zagospodarowanie terenów pokopalnianych.

– Nie chcemy, aby w tkance miejskiej znajdowały się popadające w ruinę tereny po kopalniach. Są położone w strategicznych miejscach przy liniach kolejowych, dobrze skomunikowane drogami. Obecnie trudno cokolwiek umiejscowić na terenach po kopalni, co jest miastotwórcze, na przykład osiedle mieszkaniowe. Nie trudno mi sobie wyobrazić, że to samorząd będzie musiał przygotować infrastrukturę, komunikację, a być może i rekultywację. Teren ten niezależnie czy na cele publiczne, czy biznesowe powinien zostać wykorzystany z jednego ważnego powodu. Nie można dopuszczać do rozlewania się miast, bo to w przyszłości będzie trudne do utrzymania. Tkanka miejska powinna być zwarta. To powoduje łatwość utrzymania. W przeciwnym razie rozbudowa sieci kanalizacyjnej, wodociągowej, komunikacji miejskiej tylko spowoduje wzrost kosztów utrzymania.

Transformacja to nie tylko zamykanie kopalń. Lista zadań jest dłuższa. To zlikwidowanie szkód, przygotowanie działek dla inwestorów

Przywracanie pokopalnianych terenów to konieczność wpompowania gigantycznych środków. W Rybniku mamy dobre przykłady. Rewitalizujemy kopalnię Ignacy. To wystawy, sale konferencyjne, miejsce spotkań i wypoczynku mieszkańców. Z częściowo skomunalizowanej hałdy miejskiej spółce Hossa zdołano wykorzystać materiał do budowy drogi regionalnej Pszczyna – Racibórz, a przy okazji pozyskano teren do działalności gospodarczej. Jest też druga strona. Kopalnię Rymer w Rybniku zamknięto w 1999 roku, a jedna hałda cały czas płonie w środku. To olbrzymie wyzwanie, bo hałdy jako element krajobrazu powinny zostać przywrócone mieszkańcom w postaci ścieżek czy punktów widokowych. Obecnie to niemożliwe, bo mówimy o nich w kontekście bomby ekologicznej, a nie strefy rekreacji. Nie mam wątpliwości, że wszystkie problemy z kopalnianymi terenami na koniec spadną na samorząd. To kolejne ogromne koszty w nie tak odległej perspektywie.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Jarosław Kurski poleca
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem