Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Każdy jest jakiś, każdy coś wie, a jeśli oprócz tego chce pomóc innym, to jest to gotowy przepis na wolontariusza. Tak przynajmniej uważa Antoni Morawski, kierownik projektu "Ochotnicy warszawscy". - Wolontariuszem będzie tzw. "złota rączka", która pomaluje mieszkanie dla osoby potrzebującej, student, który pomoże w lekcjach matematyki uczniowi podstawówki, ale również profesor prawa, który zdecydował się wolontariacko udzielać dla jakiejś organizacji telefonicznych porad prawnych - przekonuje. 

Stołeczny projekt „Ochotnicy warszawscy" powstał w odpowiedzi na potrzebę organizacji spójnych i skoordynowanych działań służących rozwojowi wolontariackiej aktywności warszawiaków. Realizowany jest przez Urząd m.st. Warszawy we współpracy z miejskimi instytucjami i organizacjami pozarządowymi. Impulsem do stworzenia platformy, która łączy wolontariuszy z fundacjami, organizacjami pozarządowymi czy miejskimi instytucjami jak biblioteki, teatry czy domy opieki, było UEFA Euro 2012™. - Nie prowadzimy bazy warszawskich wolontariuszy, więc nie wiemy, ilu ich jest, ale liczbą, która mówi o ogromnym zainteresowaniu, jest liczba wejść na naszą stronę. W skali roku to 160 tys. osób - mówi Morawski.

Antoni Morawski, kierownik projektu 'Ochotnicy warszawscy'Antoni Morawski, kierownik projektu 'Ochotnicy warszawscy' fot. Urząd m.st. Warszawy

Ochotnicy warszawscy. Jedyna taka platforma w Polsce

Miejski projekt "Ochotników" to proste rozwiązanie, ale równocześnie ewenement w skali kraju, bo żadne z miast nie ma tak rozbudowanej platformy z ogłoszeniami. Jak tłumaczy Morawski, stołeczny ratusz, tworząc "Ochotników", wzorował się na światowych metropoliach - Nowym Jorku czy Londynie.

Ochotnicy warszawscyOchotnicy warszawscy fot. Ochotnicy warszawscy

Na stronie "Ochotników" (www.ochotnicy.waw.pl) można wyszukać wolontariat na podstawie swojego wieku, dzielnicy czy interesującej nas tematyki. Dostępne kategorie to: wolontariat zdalny, edukacja, ekologia i zieleń, kultura, pomoc społeczna, społeczeństwo obywatelskie, sport, zdrowie, zwierzęta. - Ochotnicy wyrośli z potrzeby miejsca, jakim jest stolica - dodaje Morawski. - Warszawa jest dużą metropolią, gdzie jest wielu chętnych, by działać, i wiele organizacji, które potrzebują tych rąk do działania. Ale jak jedni i drudzy mogą się znaleźć? Szukanie wolontariatu na tzw. piechotę często nie odpowiada potrzebom wolontariusza. Przykładowo: ktoś chciałby zaangażować się w opiekę nad zwierzętami, ale nie chodzi mu o psy czy koty. Woli króliki. Mieliśmy taką ofertę jednej z fundacji, która chciała dotrzeć do osób, które zajmowałyby się właśnie królikami. Portal daje szansę przebicia się wielu takim niszowym czy specjalistycznym wolontariatom.

Ochotnicy warszawscy. Superwizje dla wolontariuszy

Do niektórych zadań trzeba mieć odpowiednie kompetencje, jednak Morawski zapewnia, że każdy może być wolontariuszem, bez względu na wiek czy zdrowie. - Zdarzają się oferty pomocy pracy zdalnej przy digitalizacji zbiorów kultury, czyli praca wymagająca znajomości obsługi komputera. Mogą z niej korzystać i rozwijać się np. osoby z niepełnosprawnościami.

Choć najliczniejszą grupą wolontariuszy są uczniowie szkół średnich i studenci, coraz popularniejszy staje się też wolontariat senioralny czy międzypokoleniowy. Morawski przypomina, że np. w Domu Pomocy Społecznej Syrena zadaniem wolontariuszy jest między innymi... granie w bilard. - Chodzi o spędzenie czasu z mieszkańcami DPS-u, co nazywamy wolontariatem towarzyszącym, nie chodzi o to, by przyjść i zagrać, ale by być - wyjaśnia.

Praca w DPS-ach, hospicjach, domach dziecka czy szpitalach jest jednak specyficzna. Choć "Ochotnicy" szkolą wolontariuszy wraz ze Szkołą Liderów, w ramach projektu jest też część poświęcona wolontariatowi opiekuńczo-leczniczemu. - Relacja, w którą wchodzimy w każdym takim miejscu, i praca z ludźmi mogą obciążać wolontariusza - mówi Morawski. - Wolontariusze mają więc możliwość skorzystania z superwizji, indywidualnych bądź grupowych, które są dla nich bezpłatne. W czasie pandemii musiało się to odbywać zdalnie, ale to niezwykle ważna kwestia, jeśli ktoś chce się zaangażować w takich miejscach.

W pandemii coraz więcej wolontariuszy

Patrząc na debatę publiczną i podziały w społeczeństwie, można wysnuć wniosek, że próżno szukać w Polsce obywatelskości. Morawski się jednak z tym nie zgadza. - Dowodem na to, że ludziom zależy na innych ludziach, a idea wolontariatu się rozwija, jest pandemia. To, ile mieliśmy zgłoszeń od ludzi do wszystkich działań wspierających seniorów i inne osoby zagrożone koronawirusem, pokazuje, że chęć była ogromna.

Decyduje się opowiedzieć o jednej z akcji, na którą "Ochotnicy" zorganizowali rekrutację. - Ponad 300 osób w krótkim czasie zgłosiło się do punktów szczepień na wolontariat - mówi. - Punkty szczepień w maju i czerwcu były wręcz oblężone, jak np. stadion Legii, gdzie wolontariusze pomagali przejść cały proces formalności. Zrobili kawał dobrej roboty, przy okazji odciążając medyków. Zaryzykuję stwierdzeniem, że wolontariusza w takiej sytuacji nikt nie jest w stanie zastąpić.

Więcej o dobrych praktykach miast na stronie Unii Metropolii Polskich: www.metropolie.pl

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.