Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Marcin Sztandera: Szybko się pan zaszczepił przeciwko koronawirusowi?

Bogdan Wenta, prezydent Kielc: Musiałem poczekać, bo wcześniej zachorowałem na COVID-19. Ale zrobiłem to, gdy tylko pojawiła się taka możliwość. Może to wynika z faktu, że mam już blisko 60 lat i wychowałem się w innych czasach, a jako sportowiec przed dużymi imprezami, takimi jak igrzyska czy mistrzostwa świata, często musiałem przejść dodatkowe szczepienia. Podobnie jak europarlamentarzyści, z którymi zasiadałem w Parlamencie Europejskim VIII kadencji, przed podróżami do bardziej egzotycznych krajów. Nie miałem wątpliwości, żeby się zaszczepić. Tak samo nie wahałem się, by oddać osocze.

Na początku szczepień ustawiały się kolejki, żeby z nich skorzystać, teraz chętnych brak.

Moim zdaniem to efekt zawirowań w przekazach medialnych i działania antyszczepionkowców. Powinna być dużo silniejsza reakcja, decyzja polityczna, rządu. I tu nie chodzi tylko o promocje szczepień, ale pokazanie, jakie możliwości mają osoby zaszczepione. Nie jestem zwolennikiem przymusowych szczepień, ale uważam, że potrzebna jest zdecydowana reakcja na słowa tych, którzy podważają ich sens i ignorują zdanie lekarzy.

Dlaczego pan nie jest zwolennikiem przymusowych szczepień? Pan się zaszczepił, pana bliscy też.

Nie jestem zwolennikiem przymusowych szczepień, ale świadomych decyzji. Poza tym powinien o tym zdecydować rząd, parlament, który ma największą wiedzę operacyjną i szczegółowe analizy o sytuacji związanej z koronawirusem na świecie, a nie prezydent miasta.

A prywatnie Bogdan Wenta, nie prezydent, dlaczego nie chce szczepić wszystkich przymusowo? Przecież trudno nie odnieść wrażenia, że niektórzy przeciwnicy są, delikatnie mówiąc, w błędzie.

- Ale niech mają wybór. Osobiście uważam, że szczepienie jest potrzebne, podchodzę do tego jako świadomy człowiek. Moje przekonanie jest oczywiste: powinniśmy się szczepić, ale nie zmuszać. Wszystko, co jest na siłę, jest od razu negowane, a to, co jest za darmo, nie jest szanowane.

Czy jako pracodawca, zatrudniający kilka tysięcy osób w podległych jednostkach, nie ma pan odruchu, żeby sprawdzać kto się zaszczepił?

- Nie mamy prawa tego robić, ale wierzę w rozsądek naszych pracowników. I z rozmów z nimi wiem, że wielu się zaszczepiło. Część z nich zresztą prosiła o zgodę na wyjście do punktu szczepień w godzinach pracy, bo tak zostały im wyznaczone terminy, przede wszystkim w tych pierwszych miesiącach, gdy szczepienia cieszyły się największą popularnością. Oczywiście taką zgodę otrzymywali.

Kielce są liderem, jeżeli chodzi o szczepienie w regionie świętokrzyskim, ale kiepsko wypadają na tle innych miast wojewódzkich, są na końcu stawki. Dlaczego tak się dzieje?

Trudno mi powiedzieć, miasto stara się wszystkimi kanałami zachęcać do szczepień, współpracujemy wszędzie tam, gdzie to możliwe. Organizowaliśmy szczepienia w klubach seniora, dowozimy do punktów szczepień osoby starsze i niepełnosprawne, a w razie potrzeby to ekipa szczepiąca dojeżdża do osoby zainteresowanej. Robiliśmy też szczepienia podczas specjalnych pikników. Wtedy faktycznie widać, że nadal spory jest odsetek ludzi, którzy są skłonni skorzystać ze szczepień, gdy te odbywają się blisko nich. Pamiętam, że na jeden piknik przyszła np. ekipa budowlańców, którzy obok remontowali jakiś blok i też chcieli się zaszczepić, bo zobaczyli, że jest taka możliwość.

Ale widać też różne paradoksy. Pytaliśmy np. wojewody, z którym współpracuje nam się bardzo dobrze, czy możemy pożyczyć na święto miasta kontenery do szczepień, które stoją przed urzędem wojewódzkim. odesłał nas do firmy, która tym się zajmuje, a oni się zgodzili, ale pod warunkiem, że zapłacimy za ich transport do miejscowości kilkadziesiąt kilometrów dalej. Woleliśmy zrobić swoje.

Co miasto jeszcze może zrobić, żeby zwiększyć liczbę szczepień?

Nie mogę łapać ludzi na ulicy i mówić "szczepcie się". Nie mam innej możliwości, jak promocja, edukacja i informacja. I to robimy, namawiamy wszelkimi kanałami.

Miasto jest przygotowane na kolejną falę COVID-19?

Na razie nie ma nowych wytycznych, i nie wiemy, jak to będzie wyglądało. Bardziej przeraża mnie liczba politycznych dyskusji wobec tego tematu i wizja kolejnego lockdownu. Nie wyobrażam sobie, żeby znów zamknięto biznes w takim zakresie jak poprzednio, bo to oznaczałoby chyba strajk totalny. Na pewno w takiej sytuacji znów jako samorząd staniemy przed zadaniem stworzenia kolejnych pakietów pomocowych, a to też odbije się na budżecie miasta.

To ile miasto kosztowała pandemia do tej pory?

Mówimy o kilkudziesięciu milionach złotych, które wydaliśmy na pomoc dla przedsiębiorców, działania związane z bezpieczeństwem mieszkańców i zmniejszone wpływy do budżetu. Otrzymaliśmy środki zewnętrzne, ale to się absolutnie nie bilansuje. Przecież wszystkie pakiety pomocowe, polegające na zwolnieniach z opłat, oznaczają mniejsze wpływy do budżetu miasta i w efekcie mniej pieniędzy na realizację ważnych projektów dla mieszkańców. W 2019 roku już mieliśmy w budżecie 60 mln zł nadwyżki, czyli więcej niż rok wcześniej. Ale przyszedł 2020 rok i o ile na początku były OK, to potem załamały się wszystkie wskaźniki. Teraz też jest ciągła niewiadoma, co spotka budżet miasta.

Wiem, że samorząd Kielc planuje podwyżkę podatków. Z drugiej strony jest oczekiwanie, żeby w razie lockdownu znów były ulgi dla przedsiębiorców. Co zrobicie?

Nie mogę na chwilę obecną odpowiedzieć jednoznacznie, stoimy przed dużym znakiem zapytania.

Ewidentnie popiera pan szczepienia. Czy to pomoże panu, czy raczej zaszkodzi w ubieganiu się o kolejną kadencje?

To sytuacja ogólnoświatowa i chyba większość osób podchodzi do tego logicznie. Myślę, że więcej mieszkańców postrzega moje poparcie dla szczepień jako element pozytywny.

Czyli zdecyduje się pan na tę drugą kadencję?

Mamy jeszcze czas, ale mam też swoje przemyślenia na ten temat i zabiorę głos w tej sprawie. Może we wrześniu. Uważam jednak, że ciągłość pracy powinna być zachowana, tego mi brakowało przy przekazaniu władzy na początku obecnej kadencji. Mój trener często pytał: "Jeżeli nie ty, to kto?". Ale czasu jest dużo i nie wychodzi się przed szereg.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.