Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W ostatnich latach w związku ze zmianami klimatycznymi na całym świecie kwestie ochrony środowiska stają się jednymi z najważniejszych tematów publicznej dyskusji. Rządy oraz samorządy głowią się, w jaki sposób zatrzymać ocieplanie klimatu, próbują zazieleniać miasta czy też zachęcają do rezygnacji z poruszania się własnymi samochodami.

Nowoczesna komunikacja miejska jest tym, co może przekonać kierowców do zmiany. W ubiegłych latach polskie miasta na potęgę inwestowały w nowy tabor. Wygodne i ciche pojazdy z klimatyzacją już nikogo nie dziwią. Jednak duża część autobusów nadal ma benzynowe czy dieslowskie silniki, które emitują spaliny i trują mieszkańców.

Pierwsze zeroemisyjne pojazdy pojawiły się w Lublinie już 68 lat temu

Dlatego też Unia Europejska coraz mocniej zaczyna naciskać na kraje członkowskie, by te zwiększały udział zeroemisyjnych pojazdów w ruchu. Chodzi o głównie o elektryki, ale także coraz śmielej pojawiające się na ulicach pojazdy na wodór.

W Polsce rząd przyjął ustawę o elektromobilności. Zgodnie z nią miasta, w których mieszka więcej niż 50 tys. mieszkańców, do 2028 roku mają osiągnąć 30-procentowy udział autobusów zeroemisyjnych w całej flocie użytkowanych pojazdów komunikacji miejskiej.

Duża część miast w najbliższych latach będzie do tego progu dążyła. Lublin już dziś go spełnia. Jak to możliwe? Pierwsze zeroemisyjne pojazdy pojawiły się w mieście w... 1953 roku. To wówczas na ulice wyjechał pierwszy trolejbus. I choć nie było to pierwsze miasto z pojazdami podłączonymi do sieci trakcyjnej w kraju, to w kolejnych latach inne likwidowały linie. Lublin tego nie zrobił i jest dziś jednym z trzech miast w Polsce, gdzie jeżdżą trolejbusy (oprócz Lublina to Gdynia i Tychy).

Oczywiście przez lata pojazdy mocno się wyeksploatowały. Ale duże unijne fundusze pozwoliły odnowić tabor. Lublin regularnie zaczął go zmieniać. W 2014 roku miasto jako pierwsze w kraju kupiło fabrycznie nowe, niskopodłogowe trolejbusy przegubowe. Najpierw, w 2014 roku, dwanaście pierwszych, a cztery lata później – 15 kolejnych. Po zakończeniu wszystkich dostaw w taborze lubelskiej komunikacji miejskiej będą łącznie 42 przegubowe trolejbusy. A cała flota składa się dziś ze 138 trolejbusów.

Wraz z zakupami władze Lublina zdecydowały się też rozbudować sieć trakcyjną, która zawisła nad kolejnymi ulicami. Jednak, co ciekawe, projektując nowe trasy trolejbusowe w mieście wcale nie trzeba ograniczać się do arterii, gdzie jest trakcja. Nowoczesne trolejbusy mają bowiem wbudowane baterie, które pozwalają przejechać w przypadku jej awarii bądź drogami, gdzie nie ma jej wcale.

Zostawić samochód na obrzeżach i pojechać klimatyzowanym elektrykiem do centrum

Jednak władze Lublina na wymianie trolejbusów nie poprzestały. Sześć lat temu miasto dołączyło do grona samorządów, w których użytkowane są autobusy elektryczne. Od czerwca 2015 roku pasażerowie mogą podróżować elektrycznym autobusem Ekovolt firmy Ursus, która w ostatnich latach ma spore kłopoty. Sąd ogłosił jej upadłość, ale zarząd spółki nadal walczy o jej uratowanie i zgodę na przeprowadzenie postępowania sanacyjnego.

Wróćmy jednak do autobusów elektrycznych. Ekovolt stał się bazą do badań przygotowawczych dla systemu autobusu elektrycznego. Następnie Zarząd Transportu Miejskiego, który odpowiada za zakupy nowych pojazdów, zaczął sukcesywnie ogłaszać przetargi. Dziś w mieście jest już 20 elektryków, które przechodzą odbiory techniczne. Na ulice mają wyjechać na początku października. Ale to będzie dopiero początek.

W sumie w ciągu dwóch najbliższych lat Lublin kupi aż 39 autobusów elektrycznych,w tym siedem przegubowych, które na pokład będą mogły zabrać nawet 120 pasażerów. Wszystkie pojazdy dostarczy firma Solaris z Bolechowa pod Poznaniem. Kolejne dostawy zaplanowano na wrzesień, listopad tego roku, kwiecień przyszłego oraz maj 2023 roku. Te zakupy będą kosztowały ponad 115 mln zł, a zdecydowaną większość tej kwoty będą stanowiły środki unijne.

Wraz z zakupami elektryków miasto kupuje też całą infrastrukturę do ich ładowania. Ładowarki pojawiają się nie tylko w zajezdni, ale też na węzłach przesiadkowych, które powstają na obrzeżach Lublina. W założeniu mieszkańcy ościennych gmin będą mogli tu przyjechać samochodem lub rowerem, zaparkować i przesiąść się do wygodnego autobusu lub trolejbusu i nim odbyć komfortową podróż po mieście do miejsca docelowego.

Prezydent Lublina: "Kolejne wyzwania są ciągle przed nami"

Trolejbusy i autobusy elektryczne to dla władz Lublina ciągle mało. Niedawno zaangażowały się one w kolejny projekt. Tym razem chodzi o autobus na wodór. Ma to być kolejny krok w kierunku zeroemisyjności, a pojazdy będą świetną alternatywą dla elektryków.

Autobusy na wodór jeszcze niedawno wydawały się dość mglistą przyszłością, jednak wiele firm pracuje nad rozwojem technologii zasilania pojazdów tym czystym paliwem. W efekcie już można podróżować samochodami nim zasilanymi, a wkrótce na rynku zacznie przybywać autobusów, a nawet pociągów na wodór.

Lublin chce być wśród liderów tych przemian. Dlatego władze miast podpisały list intencyjny z władzami Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin w sprawie zapewniania dostaw zielonego wodoru. Grupa kontrolowana przez miliardera Zygmunta Solorza, właściciela Polsatu, pracuje nad prototypem autobusu zasilanego wodorem oraz instalacji do tankowania. Efekty już widać, bo w Warszawie gotowa jest pierwsza w Polsce stacja do tankowania tego paliwa. Powstała przy ul. Łubinowej na Targówku, a będą z niej korzystać pracownicy Polsatu, który kupił kilkadziesiąt pojazdów zasilanych wodorem.

- Wydawało nam się, że to, co robimy, czyli transport zeoremisyjny oparty na pojazdach z napędem elektrycznym, to już przyszłość. Jednak przychodzi czas rewolucji technologicznej, która pokazuje, że kolejne wyzwania są ciągle przed nami. Nowy pojazd zasilany zielonym wodorem to świetny projekt – mówi prezydent Lublina Krzysztof Żuk.

Już wkrótce w Lublinie co drugi pojazd komunikacji miejskiej będzie ekologiczny

Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin już pracuje nad pierwszym takim pojazdem. – Jesteśmy na etapie budowy prototypu autobusu wodorowego. W momencie kiedy będziemy go mieli, będzie testowany w Lublinie, a w przyszłości zapewne też w innych miastach – mówi Maciej Nietopiel, wiceprezes Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin.

Technologia zielonego wodoru, którą oferuje spółka, zakłada, że paliwo będzie pozyskiwane z energii odnawialnej, czyli będzie neutralna dla środowiska. Natomiast efektem spalania wodoru będą energia elektryczna oraz para wodna. – Produkcję zielonego wodoru rozpoczniemy w tym roku. Podczas niej nie będą emitowane szkodliwe substancje do środowiska. W planach mamy też budowę sieci tankowania wodorem oraz produkcję autobusów nim zasilanych. Nie będą one emitowały dwutlenku węgla, tlenków azotu, pyłów – tłumaczy Maciej Koński, doradca zarządu ds. wodoru w Grupie Polsat.

Pierwszy autobus wodorowy może zacząć wozić pasażerów już w przyszłym roku. Jego koszt szacowany jest na około 3,5 mln zł. To sporo więcej, niż kosztuje średnio autobus elektryczny. Ale według Tomasza Fulary, prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Lublinie, w ostatecznym rozrachunku to "wodorowiec" będzie tańszy. Ma bowiem większy, bo wynoszący 350-400 kilometrów zasięg, co sprawia, że rzadziej trzeba go tankować.

Po zrealizowaniu wszystkich zakupów, czyli w ciągu dwóch najbliższych lat, Lublin zbliży się do 50-procentowego udziału pojazdów zeroemisyjnych w całej flocie komunikacji miejskiej. A to oznacza, że pasażerowie będą jeździli nie tylko wygodnymi i nowoczesnymi, ale też ekologicznymi pojazdami.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.