Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Hasło "pielęgniarka szkolna" budzi wspomnienia dobre i złe, bardziej śmieszne i mniej. 

- Kiedyś symulowałem, że stłukłem rękę na WF i nie mogę jej zginać. Sprawa się rypła, jak pani kazała mi zdjąć bluzę i odruchowo sięgnąłem do suwaka "sztywną" ręką - opowiada Michał, lat 45. 

Marianna, lat 37: - Wszyscy się cieszyli na wizytę pani pielęgniarki, to oznaczało, że nie będzie lekcji. Można było nawet negocjować, kiedy najlepiej nas mierzyć albo szczepić. Jedna z najmilszych osób w szkole.

Ewelina, lat 37: - Ustawialiśmy się gęsiego i dawaliśmy ramię do szczepionki. Kilka koleżanek płakało na widok igły, ale pani pielęgniarka dodawała otuchy i obiecywała, że nie będzie boleć. I nie bolało.

- U mnie była pani higienistka. Pamiętam fluoryzację - wspomina Mirka, lat 42. - Pamiętam, że trzeba było szczotkować zęby dość długo i smak nie był zbyt przyjemny, ale chroniło to przed ubytkami. Ponadto mieliśmy częste kontrole stanu uzębienia, za co dziękuję, bo mam zadbane zęby.

Mai pielęgniarka szkolna kojarzy się ze smakiem kropli żołądkowych, Magdalenie ze smakiem płynu Lugola - roztworu wodnego jodu, który dzieci piły wiosną 1986 r. po katastrofie w Czarnobylu. 

Pielęgniarki szkolne mają ręce pełne roboty na co dzień i w pandemii 

- Jak jest teraz? Pielęgniarki w szkołach są czy ich nie ma? - pytam Jolantę Zając, przewodniczącą komisji ds. pielęgniarek w środowisku nauczania i wychowania Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku, pielęgniarkę z 32-letnim stażem pracy w medycynie szkolnej.

- Są - odpowiada. - Wymiar ich pracy określa rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej. Czytamy w nim:

"Pielęgniarka szkolna zapewnia dostępność do świadczeń w wymiarze czasu pracy proporcjonalnym do liczby uczniów objętych opieką oraz planu godzin lekcyjnych".

W szkołach, gdzie jest od 400 do 499 uczniów, pielęgniarka jest w szkole nie mniej niż trzy razy w tygodniu, nie mniej niż cztery godziny dziennie. W szkołach, w których jest od 251 do 399 uczniów, jest nie mniej niż dwa razy w tygodniu. Z kolei w szkołach, gdzie liczba uczniów nie przekracza 250 osób, pielęgniarka jest w szkole nie mniej niż jeden raz w tygodniu, nie mniej niż cztery godziny dziennie. 

Pod opieką pielęgniarki szkolnej znajdują się uczniowie od klasy zerowej w szkołach podstawowych po ostatnią klasę szkoły ponadpodstawowej, do ukończenia 19. roku życia. 

Pielęgniarka pomaga uczniom, którzy mają problemy zdrowotne: w radzeniu sobie z chorobą lub niepełnosprawnością, w utrzymaniu kondycji fizycznej i samopoczucia, udziela porad dotyczących stylu życia, samoobserwacji i samoopieki. Wykonuje zabiegi i procedury lecznicze zlecone przez lekarza. 

Udziela pomocy w nagłych wypadkach. Współpracuje z dyrektorem szkoły i nauczycielami w sprawach dotyczących bezpieczeństwa uczniów, żywienia, warunków higienicznych w szkole oraz edukacji zdrowotnej. Prowadzi profilaktykę próchnicy.

W czasie pandemii, zgodnie z zaleceniami dla pielęgniarek środowiska nauczania i wychowania dotyczących bezpieczeństwa opieki nad uczniami w okresie epidemii koronawirusa SARS-CoV-2, pielęgniarki szkolne wykonywały testy przesiewowe oraz sprawowały opiekę poprzesiewową. Edukowały, jak się bezpiecznie zachować, jak stosować środki ochrony osobistej, zachować dystans.

Dyrektorka szkoły: Bez pielęgniarki szkolnej niejeden uczeń musiałby siedzieć w domu

Pielęgniarki szkolne zawierają umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia. Obowiązują różne formy zatrudnienia - umowa o pracę, kontrakt, umowa-zlecenie. Najmniej zarabiają 3,6 tys. zł netto. Samorządy nie dokładają do pensji pielęgniarek szkolnych, jak dokładają do pensji nauczycieli religii.

Pielęgniarki na etat (poniedziałek-piątek, 7,35 godz. dziennie) są w szkołach, gdzie jest 1,1 tys. uczniów.

W Szkole Podstawowej nr 57 im. gen. Władysława Andersa w Gdańsku pielęgniarka jest dwa razy w tygodniu - jednego dnia ma 7,35 godziny, drugiego dnia sześć godzin. W szkole jest 280 uczniów.

Z kolei w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 8 im. Jana Pawła II w Gdańsku pielęgniarka jest codziennie w godz. 8-14, czyli sześć godzin dziennie. W szkole uczy się 957 osób. 

Agnieszka Tomasik, dyrektorka ZSO nr 8: - Bez pielęgniarki nie byłoby fachowej pierwszej pomocy, uczniów z cukrzycą w szkole w zwykłym trybie pracy, a nie np. na nauczaniu indywidualnym, nie byłoby bezpiecznie, gdy dzieci z niepełnosprawnościami są w szkole, byłyby trudności, gdy w izolatce znajdują się uczniowie ze złym samopoczuciem, gdy oczekują na rodziców. Niejeden uczeń musiałby siedzieć w domu bez rówieśników i nauki w szkole, ale za to na nauczaniu indywidualnym, a jego rodzice nie mogliby pracować, tylko musieliby opiekować się dzieckiem. Szkoła i rodzina to naczynia połączone.

W czasie pandemii w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 8 pielęgniarka szkolna była potrzebna do pierwszej ewentualnej diagnozy COVID-19 oraz opieki nad uczniem w izolatce. 

Praca dla pielęgniarek szkolnych jest, ale chętnych do pracy nie ma 

- Każdy dyrektor chciałaby mieć u siebie pielęgniarkę na pełen etat - zauważa Jolanta Zając. 

Nie tylko dyrektorzy dostrzegają problem. NIK ocenia, że duża liczba wypadków, szczególnie w szkołach podstawowych, wymaga obecności w nich pielęgniarki, tak aby możliwe było szybkie udzielenie pomocy medycznej. W większości szkół jest jedyną osobą z przygotowaniem medycznym.

Problem w tym, że w szkołach nie ma komu pracować. 

Anna Wonaszek, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku: - Co roku od czerwca do września studenci kończący studia medyczne zgłaszają się do swoich Izb po PWZ, czyli prawo wykonywania zawodu. Lekarze i dentyści do Izb Lekarskich, a pielęgniarki i położne do Izb Pielęgniarek i Położnych. W tym roku zgłosiło się do nas po PWZ 200 nowych osób. Z tych 200 ani jedna nie zatrudniła się w medycynie szkolnej. Wolą wyjeżdżać do pracy za granicę. 

Czy gdyby NFZ więcej płacił pielęgniarkom szkolnym, chętniej garnęłyby się do zawodu? 

- Zwiększenie środków finansowych może częściowo przyniosłoby efekt w postaci pozyskania pielęgniarek. Jednak problem tkwi w braku zainteresowania pracą w szkole - mówi Jolanta Zając.

- Dlaczego? - pytam.

- Lista powodów jest długa - słyszę w odpowiedzi. 

Pielęgniarki szkolne mają bardzo liczne zadania do realizacji włącznie z podejmowanie resuscytacji, jeśli wymaga tego sytuacja. Pielęgniarki pracujące w szpitalu twierdzą, iż nie zdawały sobie sprawy, jak liczne zadania musi realizować pielęgniarka w szkole. Pielęgniarki szkolne są osamotnione przy podejmowaniu trudnych decyzji dotyczących nagłych zachorowań, urazów lub dolegliwości. Praca pielęgniarki szkolnej wiąże się z koniecznością objęcia opieką dwóch lub trzech placówek z powodu małej liczby szkół o dużej liczbie uczniów. To z kolei wymaga przemieszczania się w ciągu dnia pracy. 

Trudnością w podejmowaniu decyzji przez pielęgniarki szkolne jest brak informacji o stanie zdrowia dziecka, m.in. z powodu braku lekarskich badań profilaktycznych. To nie pomaga w pracy w szkole. 

- Zdarzają się takie przypadki, iż rodzice ukrywają nawet bardzo poważne problemy zdrowotne, np. epilepsję lub inne - uzupełnia przewodniczącą komisji ds. pielęgniarek w środowisku nauczania i wychowania Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku. 

Instytut Matki i Dziecka wspólnie z okręgowymi izbami pielęgniarek i położnych w Polsce wnioskuje do Ministerstwa Zdrowia, by zmienić sposób pracy pielęgniarek szkolnych i usprawnić system. Jedna pielęgniarka na etacie miałaby mieć pod opieką 1,1 tys. dzieci, ale jej czas pracy w danej placówce oświatowej miałby być ciągły i wprost proporcjonalny do liczby uczniów. Czy to zachęci je do pracy? 

- Nie wiem - odpowiada Jolanta Zając. 

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.