Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szymon Bujalski: Święto Róży w Kutnie organizowane jest nieprzerwanie od 45 lat. Tegoroczna, 46. edycja, była jednak wyjątkowa – odbyła się w czasach epidemii koronawirusa.

Zbigniew Wdowiak, wiceprezydent Kutna: Wyszliśmy z założenia, że mimo epidemii nie wycofamy się i zorganizujemy Święto Róży po raz kolejny. Była to najbardziej różana edycja w historii naszego święta, bo dominującym elementem, który w niej występował, były róże, tzn. tysiące róż. O ile w ostatnich latach było to święto miejskie, o tyle tym razem były tylko kwiaty. Zabrakło koncertów, jarmarku czy różnego rodzaju wydarzeń towarzyszących, mieliśmy za to wystawę róż, targi różane i wystawę fotograficzną poświęconą mieszkańcom Kutna i ich różom w przydomowych ogrodach.

I jakie było zainteresowanie nową wersją święta?

– Szacujemy, że w trakcie wydarzenia Park Traugutta, w którym odbywało się święto, odwiedziło ok. 20 tys. osób, z czego Ogólnopolską Wystawę Róż obejrzało ok. 7-8 tys. widzów. Popularnością cieszyły się też targi różane, na których można było kupić sadzonki róż ogrodowych od najlepszych polskich producentów i usłyszeć rady, jak najlepiej je pielęgnować. Bardzo duże zainteresowanie wzbudziły instalacje różane, które na większą skalę w plenerze pojawiły się po raz pierwszy.

Jakie to były instalacje?

Święto Róży w KutnieŚwięto Róży w Kutnie Materiały prasowe

– Na przykład różana brama i łódka oraz przestrzenne instalacje w kształcie łuków i pergoli ozdobione kwiatami. Do ich stworzenia floryści ze Stowarzyszenia Florystów Polskich wykorzystali ponad 10 tys. roślin. Przy specjalnym podświetleniu instalacje te wyglądały naprawdę imponująco. Okazały się one szczególnie atrakcyjne dla odwiedzających, którzy chętne fotografowali się na ich tle. Z pewnością takich konstrukcji stworzymy więcej w kolejnych edycjach.

20 tys. osób na trzydniowym wydarzeniu w niespełna 50-tysięcznym mieście... Dużo?

– Biorąc pod uwagę wymogi sanitarne, przestrzeń, którą mieliśmy do wykorzystania i warunki, w jakich funkcjonujemy, to dość wysoka frekwencja. Ponadto wiele osób śledziło relacje ze Święta Róży przez internet. W taki też sposób po raz pierwszy zorganizowaliśmy, przy współpracy z Polskim Towarzystwem Różanym, konferencję różaną o ogólnopolskim zasięgu. I w tym przypadku również możemy mówić o dużym zainteresowaniu, które wciąż trwa, gdyż materiały wideo dostępne są cały czas w internecie.

Trudno przygotowuje się imprezy w trakcie stanu epidemii?

– Oczywiście, że jest trudniej niż zazwyczaj. Napotykaliśmy problemy związane zapewnieniem przestrzegania przepisów sanitarnych, bardzo restrykcyjnych w instytucjach kultury, czy ze znalezieniem sponsorów, których część wycofała się właśnie ze względu na pandemię i ograniczoną skalę wydarzenia. Takich niewiadomych, raf do ominięcia, było więcej. Na szczęście zostali z nami floryści i hodowcy róż. Uważam, że wszyscy możemy uznać końcowy efekt za satysfakcjonujący. Zwłaszcza że zawartość róży w Święcie Róży była stuprocentowa.

Można więc powiedzieć, że nie potrzeba żadnych wielkich wydatków, wystarczy sama natura i kreatywność.

– Wiele miast wycofało się z organizacji swoich świąt. My mogliśmy zdecydować się na ograniczenie wydarzenia do róż, które stanowią jego istotę. Co więcej, to pokazało nam nowe możliwości organizacji różanych wydarzeń poza budynkiem Domu Kultury, w otwartej przestrzeni.

Święto Róży w KutnieŚwięto Róży w Kutnie Materiały prasowe

Wiele osób odwiedzających wystawę twierdziło, że jest to dla nich chwila wytchnienia, szansa na skupienie się na chwilę na czymś innym, na pięknych kwiatach. A ponieważ wydarzenia zostały zorganizowane w przestrzeni miejskiego parku, to zagrożenie epidemiologiczne było oczywiście mniejsze. Dla Kutnowskiego Domu Kultury, czyli głównego organizatora Święta Róży, i dla miasta, wniosek jest więc jasny: było warto.

Myśli pan, że w czasach epidemii ludzie odczuli większą potrzebę obcowania z naturą?

– Tak uważam. Można powiedzieć, że dzięki zmienionej formule naszego święta udało się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony organizowanie wydarzenia na zewnątrz jest o wiele bardziej bezpieczne, z drugiej strony realizacja tego typu przedsięwzięć w plenerze daje uczestnikom duże wytchnienie, ulgę, relaks. Mieszkańcy są spragnieni obcowania z naturą i takiej formy uczestnictwa również w życiu kulturalnym.

Jak Kutno odnajduje się w "nowej normalności"? Pozostałe imprezy czy wydarzenia kulturalne też wracają?

– Trudno wrócić do tego, co było wcześniej. Zwłaszcza jeśli chodzi o instytucje kultury, bo ograniczenia, którymi są objęte, mają o wiele większy zakres niż np. przedszkola, szkoły.

To znaczy?

– W przedszkolach Główny Inspektor Sanitarny wyznaczył powierzchnię co najmniej 1,5 m kw. na dziecko, aby zajęcia odbywały się w domu kultury, powierzchnia na jednego uczestnika musi wynieść przynajmniej 10 m kw. Dlatego duża część wydarzeń przenoszona jest do internetu – okazuje się, że z całkiem dobrym rezultatem. Przykładowo spektakl teatralny "Pchła Szachrajka" zrealizowany przez Kutnowski Dom Kultury obejrzało kilkadziesiąt tysięcy osób. Z kolei koncert młodych kutnowskich artystów obejrzało prawie 7 tys. osób. To frekwencja o wiele wyższa od tej, na którą moglibyśmy liczyć wewnątrz budynku, gdyż do sali KDK może wejść jednorazowo 350 widzów.  

Uważa pan, że mniejszym miejscowościom, jak Kutno, którym daleko w liczbie mieszkańców do Łodzi, Wrocławia czy Poznania, jest w obecnych czasach łatwiej? W mniejszym mieście łatwiej planować, organizować, funkcjonować?

– Trudno mi się pokusić o jednoznaczną opinię. Na pewno mamy o tyle utrudnione zadanie, że instytucji kultury, organizacji pozarządowych, które próbują w tym trudnym czasie podejmować aktywne działania, jest w dużych metropoliach po prostu więcej. W miejscowościach wielkości Kutna możemy mówić o pewnym wyciszeniu, aktywność ze względu na epidemię jest przytłumiona. I to właśnie m.in. dlatego podjęliśmy próbę, by przy tym okrojonym zakresie wydarzeń kulturalnych Święto Róży mimo wszystko zorganizować.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.