Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ewa Furtak: Maseczki ochronne można kupić praktycznie w każdym sklepie, ale na początku pandemii były kłopoty, by je zdobyć. Tymczasem do Bielska-Białej dotarł wielki transport maseczek z Chin.

Jarosław Klimaszewski, prezydent Bielska-Białej: To prawda. W marcu, a zatem na początku pandemii w naszym kraju, udało nam się sprowadzić 165 tys. sztuk maseczek sanitarnych. To był efekt działań podjętych przez nas przy współpracy z Grupą Kapitałową "Martes Sport", która od lat współpracuje z chińskimi przedsiębiorcami. Chińczycy na naszą prośbę o pomoc zareagowali natychmiast. Maseczki zostały w pierwszej kolejności przekazane do szpitali i domów pomocy społecznej. Zaopatrzyliśmy w nie także służby mundurowe. Warto dodać, że nie był to jedyny transport, jaki dotarł do Bielska-Białej. W kolejnym otrzymaliśmy jeszcze 20 tys. sztuk maseczek. To była bezcenna pomoc. Nasi chińscy partnerzy udowodnili, że hasło „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” nie jest tylko pustym sloganem.

Placówki służby zdrowia są szczególnie narażone na pojawienie się koronawirusa. Beskidzkie Centrum Onkologii – Szpital Miejski im. Jana Pawła II wychodzi z tego na razie obronną ręką, pracuje normalnie.

– Wydaliśmy ogromne pieniądze z budżetu miasta, by zapewnić jak najwyższy poziom bezpieczeństwa pacjentom oraz personelowi szpitala. Dopiero pod koniec roku będzie wiadomo, ile dokładnie pieniędzy zostało wydatkowanych na ten cel, ale na pewno będą liczone w milionach złotych. Na bezpieczeństwie nie można oszczędzać, w tym szpitalu leczą się nasi mieszkańcy chorujący m.in. na nowotwory. Musimy utrzymać ciągłość działania placówki, by każdy potrzebujący mógł dostać niezbędną pomoc. Bardzo ważne jest dla nas także bezpieczeństwo w placówkach oświatowych, środkach komunikacji miejskiej czy w urzędzie. Dodatkowo organizowaliśmy też dezynfekcję placów i ulic, a nasz wydział zarządzania kryzysowego przy współpracy ze strażakami i policjantami sprawnie rozdzielił maseczki, termometry i inne środki bezpieczeństwa przekazane przez Agencję Rezerw Materiałowych.

Mamy też własne wymazobusy.

– Wspólnie z bielskim starostą Andrzejem Płonką zdecydowaliśmy się na sfinansowanie dwóch wymazobusów, choć nie mamy pewności, czy ten wydatek zostanie nam zrefundowany. Urząd Miejski w Bielsku-Białej już 8 kwietnia podpisał umowę z pielęgniarkami, które jeżdżą tymi pojazdami i pobierają próbki konieczne do przeprowadzenia testów od osób objętych kwarantanną. Umowa będzie obowiązywała aż do odwołania stanu epidemii. Warto dodać, że nasze wymazobusy pracowały m.in. w ośrodku opieki długoterminowej w Czernichowie, w którym było duże ognisko koronawirusa.

Koronawirus wywołał kryzys gospodarczy. W jaki sposób miasto pomaga przedsiębiorcom?

– Naszą reakcją na kryzys było uruchomienie programu "Restart BB 2020". Jednym z punktów tego projektu była obniżka czynszów dla przedsiębiorców prowadzących działalność w lokalach gminnych. Już w kwietniu o zmianę warunków umowy mogły się starać osoby, których przychody spadły o więcej niż 30 proc. w porównaniu z takim samym okresem poprzedniego roku. Tacy przedsiębiorcy płacili za najem symboliczną złotówkę. Z ulg mogły skorzystać także organizacje pozarządowe, bo one również zostały dotknięte skutkami kryzysu. Obecnie kontynuujemy ten program, ale na trochę zmienionych zasadach. Przedsiębiorcy chcący skorzystać z obniżki czynszu muszą wykazać, że w wyniku epidemii koronawirusa ich przychody w lipcu, sierpniu bądź wrześniu zmniejszyły się o więcej niż 50 proc. w stosunku do zeszłego roku. Czynsz za lokal zostanie obniżony o tyle, o ile obniżeniu uległy przychody przedsiębiorcy w danym miesiącu, jednak nie więcej niż o 75 proc.

Oferujemy także ulgi dla przedsiębiorców, którzy dopiero zamierzają wynająć lokalne gminne. Dajemy im 50 proc. upustu w czynszu na pierwsze trzy miesiące od daty zawarcia umowy. Z ulgi skorzystać mogą przedsiębiorcy, którzy podpiszą umowę do końca roku. Kosztem prowadzenia działalności jest także podatek od nieruchomości. Idziemy więc firmom na rękę i godzimy się na rozkładanie go na raty. Na podstawie moich licznych spotkań z przedsiębiorcami mogę stwierdzić, że te nasze działania są oceniane bardzo dobrze, a dowodem na ich skuteczność jest to, że bezrobocie w Bielsku-Białej, choć wzrosło do 2,5 proc., to nadal jest jednym z najniższych w województwie śląskim.

Miasto nie rezygnuje także z inwestycji.

– Mamy zaplanowane 480 mln zł na ten cel, ale trudno przewidzieć, ile projektów uda się ostatecznie zrealizować. Mamy jednak świadomość, że to właśnie inwestycje pobudzają rynek i dają pracę lokalnym firmom. Staramy się nie rezygnować całkowicie z imprez kulturalnych. Faktem jest, że wiele z nich zostało odwołanych, bo nie było po prostu innego wyjścia, ale chcemy to jakoś wynagrodzić bielszczanom. Stąd np. organizowane w ramach cyklu "Dumni z BB" koncerty na Starym Rynku. Odbywają się one, rzecz jasna, w reżimie sanitarnym, ale wiem, że dają mieszkańcom w tych niełatwych czasach wiele radości.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.