Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W kwietniu, w szczycie lockdownu, rząd wprowadził zakaz wstępu do parków i na skwery. Oficjalnie - by ludzie nie gromadzili się na terenach zielonych. Policjanci i strażnicy miejscy pilnowali jednak, by absolutnie nikt nie wszedł do parku, nawet w drodze do sklepu lub pracy, czy też w ramach samotnego biegania.

Zakaz został zniesiony po trzech tygodniach, ale w międzyczasie wiele osób zdążyło dostać mandaty. Niektórzy - olbrzymie kary administracyjne wymierzane przez sanepid, np. 12 tys. za jazdę rowerem po bulwarach wiślanych w Krakowie.

Po paru miesiącach wrocławski sąd orzekł, że zakaz był bezprawny. 90-latka, która została ukarana mandatem, odwołała się od niego.

- Mandat został nałożony na czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie, a jako takie nie może być uznane naruszenie zakazu - korzystania z terenów zielonych (parku), który ustanowiony został w drodze rozporządzenia, nie zaś ustawy - stwierdził sąd rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia.

Ruszamy między drzewa

Od czasu zniesienia zakazu Polacy ruszyli do parków i już z nich nie wyszli. Zwłaszcza że w kolejnych miesiącach ograniczona była oferta kulturalna czy sportowa. Z danych z Poznania wynika, że z terenów zielonych korzysta znacznie więcej osób.

 - Na podstawie prowadzonego monitoringu możemy stwierdzić, że tereny zielone w dobie pandemii cieszą się większą popularnością niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Zauważyliśmy znaczący, szacunkowo o 25 procent wzrost liczby odwiedzających parki miejskie - mówi Robert Jankowski z Zarządu Zieleni Miejskiej w Poznaniu.

Potwierdzają to również spostrzeżenia Andrzeja Kusa ze szczecińskiego magistratu.

- Mieszkańcy bardzo intensywnie użytkują tereny zielone, które stały się miejscem wielu imprez plenerowych, a także miejscem spotkań towarzyskich. Ograniczenia sanitarne w lokalach gastronomicznych zachęciły mieszkańców do spotykania się na łonie natury - mówi.

Dlatego miasta jeszcze bardziej chcą inwestować w zieleń i planują kolejne inwestycje w remonty i uzupełnienia zielonej sieci miasta. Tym bardziej że coraz częściej mówi się o kryzysie klimatycznym, który powoduje zwiększenie dni z upałami. Drzewa oznaczają bowiem niższą temperaturę.

Niektóre inwestycje trwały przez okres pandemii. Kończy się właśnie remont w poznańskim parku Izabeli i Jarogniewa Drwęskich.

- Inwestycja opiewała na ponad 5,5 mln zł i obejmowała: remont istniejących oraz budowę nowych schodów i alejek, renowację elementów małej architektury, budowę oświetlenia parkowego, wymianę ławek i koszy na śmieci, budowę placów zabaw oraz prace pielęgnacyjne i nowe nasadzenia zieleni wraz z dwuletnią pielęgnacją - wylicza Jankowski.

Poznań inwestuje też w nowoczesność. Na skwerze Łukasiewicza zostanie zamontowana innowacyjna ławeczka z ładowarką USB oraz czujnikiem smogu.

Łódź stara się o fundusze unijne. - Ubiegamy się o środki na kolejną dużą inwestycję parkową, która ma stworzyć zielony szlak łączący trzy parki z ogromnym lasem. Przygotowujemy projekt „wyciągnięcia” na powierzchnię rzeki Lamus, która pozwoli nam stworzyć nową przestrzeń zieleni - mówi Jakub Paduch z ZZM w Łodzi.

Na wodę stawia również Bydgoszcz, która rewitalizuje park nad Starym Kanałem.

Planty nad Starym Kanałem to jedno z najbardziej urokliwych miejsc spacerowych w Bydgoszczy. Jesienią, gdy mienią się kolorami spadających liści, wyglądają szczególnie pięknie: zarówno zrewitalizowany skwer od ronda Grunwaldzkiego do IV śluzy przy ul. Wrocławskiej, jak i zagospodarowany, popularny wśród okolicznych mieszkańców dalszy odcinek do V śluzy Czarna Droga, czy też najbardziej dziki fragment do ul. Bronikowskiego. Najstarsze stojące tu drzewa, głównie topole czarne i lipy, mają ponad 200 lat, bo zadrzewianie terenu rozpoczęło się na początku XIX w.Planty nad Starym Kanałem to jedno z najbardziej urokliwych miejsc spacerowych w Bydgoszczy. Jesienią, gdy mienią się kolorami spadających liści, wyglądają szczególnie pięknie: zarówno zrewitalizowany skwer od ronda Grunwaldzkiego do IV śluzy przy ul. Wrocławskiej, jak i zagospodarowany, popularny wśród okolicznych mieszkańców dalszy odcinek do V śluzy Czarna Droga, czy też najbardziej dziki fragment do ul. Bronikowskiego. Najstarsze stojące tu drzewa, głównie topole czarne i lipy, mają ponad 200 lat, bo zadrzewianie terenu rozpoczęło się na początku XIX w. ŁUKASZ ANTCZAK

- Ścieżki powstają po obu stronach Kanału, w ramach zadania wymienimy także dwie fontanny. W tym roku zleciliśmy też prace nad dokumentacją projektową kolejnego odcinka budowy ścieżek pieszo-rowerowych. W ramach tego dużego zadania mają powstać także miejska łąka kwietna, hotel dla owadów w kształcie spichrzy – symbolu Bydgoszczy, ławki i kosze na śmieci - wymienia Marta Stachowiak, rzeczniczka urzędu.

Obciąć wydatki?

Niestety, pandemia wpłynęła także na miejskie finanse. Wiele firm nie mogło płacić podatku dochodowego, a radni zwalniali zamknięte punkty usługowe. To niestety wpłynęło też na inwestycje w obszarze rekreacji, a do tego nałożyło się na antysamorządową politykę władz centralnych.

- Wydatki na zieleń, jak w każdym obszarze miejskich inwestycji, muszą być obcięte ze względu na kryzys związany ze stanem epidemicznym oraz ograniczone środki w budżecie miasta spowodowane polityką obecnego rządu - mówi Karolina Gałecka, rzecznika stołecznego ratusza.

Mimo tego Warszawa nadal sporo chce zainwestować w rozwój terenów rekreacyjnych. Sama rewitalizacja Pola Mokotowskiego ma kosztować 20 mln zł, prawie tyle - stworzenie nowych terenów zielonych, które zaplanowano również pod Kopcem Powstania Warszawskiego.

Zmiany ma przejść również Kanał Żerański na Białołęce, na prawym brzegu Wisły. Ma tam powstać park linearny, który będzie pasem drzew nad samym kanałem dzięki państwowej spółce GazSystem.

Koncepcja parku linearnego nad kanałem Żerańskim opracowana przez pracownię ToposcapeKoncepcja parku linearnego nad kanałem Żerańskim opracowana przez pracownię Toposcape fot. materiały konkursowe/Toposcape

Również Bydgoszcz musiała w pewnym stopniu obciąć fundusze. - Pandemia koronawirusa znacząco wpłynęła na konieczność ograniczenia części wydatków związanych z utrzymaniem miasta – w przypadku utrzymania zieleni to ok. 1 mln zł - wylicza Marta Stachowiak.

Jak na razie uniknąć oszczędności w tej dziedzinie udało się w Szczecinie. - Z powodu pandemii nie zostały wstrzymane w Szczecinie żadne inwestycje. Wręcz przeciwnie, pracowaliśmy cały czas nad przygotowaniem kolejnych. Ogłoszony został przetarg na stworzenie łąk kwietnych, drugi na nasadzenia 641 drzew o różnych gatunkach we wszystkich rejonach miasta - podkreśla Andrzej Kus, rzecznik szczecińskiego magistratu.

W Łodzi chcieliby nawet wzrostu wydatków. - Chcielibyśmy, żeby wydatki na utrzymanie i kształtowanie zieleni mimo spadku dochodów miasta spowodowanych pandemią, ale też kolejnymi nakładanymi na samorządy zadaniami, pozostały przynajmniej na tym samym poziomie, a nawet w miarę możliwości wzrosły - zapowiada Paduch.

Łódź nie może jednak planować cięć w tym obszarze, gdyż chce promować się jako miasto zielone także na całym świecie. W 2024 r. bowiem będzie miejscem zielonego Expo, czyli międzynarodowej wystawy ogrodniczej.

Mieszkańcy za zielonym

Władze nie mogą zrezygnować z wielu inwestycji, bowiem część z nich wybrali sami mieszkańcy. - W siódmej edycji Budżetu Obywatelskiego widać, że większość projektów zgłoszonych przez mieszkańców to nasadzenia drzew, krzewów, budowa parków - mówi Karolina Gałecka.

Spośród 202 zgłoszeń do wrocławskiego budżetu obywatelskiego aż 107 dotyczy zieleni i rekreacji. I także te mają największe poparcie mieszkańców.

W ubiegłym roku najwięcej, bo 6,3 tys., głosów zdobył park Henrykowski, który ma powstać między Tarnogajem, Hubami i Przedmieściem Oławskim na terenach przejętych od PKP. Drugie miejsce, z ponad 6,2-tysięcznym poparciem, dostały parki i skwery na Karłowicach, Różance, Lipie Piotrowskiej, Polanowicach, Sołtysowicach i Pawłowicach.

Istotnym problemem, na który zwracali uwagę mieszkańcy, jest brak toalet w parkach. Mieszkańcy Wrocławia nie chcieli dłużej czekać, zgłosili ten projekt do budżetu obywatelskiego. Urzędnicy przejęli i teraz kolejne takie miejsca.

Automatyczna toaleta w Parku Wschodnim Automatyczna toaleta w Parku Wschodnim  TOMASZ PIETRZYK

 - W czterech parkach toalety już stoją, teraz chcemy przetarg na trzy kolejne, ale łącznie mówimy nawet o sześciu nowych - mówi Marek Szempliński z wrocławskiej zieleni miejskiej. - Toalety to nie tylko wygoda dla mieszkańców, ale i czystszy park. Nowoczesne toalety są estetyczne, wyposażone np. w suszarki do rąk, a co ważne - same się oczyszczają.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.