Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wielkie badania socjologiczne Polaków „Diagnoza społeczna” pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego z 2007 r. przyniosły informację, że mieszkańcy Gdyni są najbardziej zadowoloną z życia miejską społecznością w Polsce. – Nie byłam zdziwiona – mówi Joanna Grajter-Błoniarczyk, w latach 1991-2015 rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Gdyni. – I tak już było co dwa lata, bo z taką częstotliwością publikowane były, aż do roku 2015, wyniki „Diagnozy społecznej”. A do tego rozmaite sondaże i rankingi, które nie zostawiały wątpliwości: gdynianie to urodzeni optymiści, dumne „śledzie” i szczęśliwcy, którzy dobrali się jak w korcu maku.

Czym jest „Diagnoza społeczna”?

Największy w kraju pomiar jakości życia Polaków prowadzony przez sztab naukowców pod kierunkiem psychologa społecznego, prof. Janusza Czapińskiego i auspicjami Rady Monitoringu Społecznego po raz pierwszy przeprowadzono w 2000 r., a następny trzy lata później. Kolejne trzy pomiary odbyły się w odstępach dwuletnich. Aż do ostatniego badania w 2015 r. zawsze wykonywano je w marcu, co miało służyć wytrąceniu zarzutu o efekt sezonowości.

W badaniach, w których np. w 2013 r. wzięło udział 26,5 tys. respondentów, pytano m.in. o stopień zadowolenia ze swojego miasta, poczucie szczęścia, zamiar emigracji zarobkowej, strukturę demograficzną, dochód na osobę w gospodarstwie domowym, przedsiębiorczość, wykształcenie, warunki mieszkaniowe, dostęp do kultury, jakość opieki zdrowotnej i edukacji czy mobilność zawodową.

Począwszy od roku 2007 aż do 2015 w każdej kolejnej edycji „Diagnozy społecznej” Gdynia zajmowała pierwsze miejsce w kraju pod względem zadowolenia mieszkańców, wyprzedzając wszystkie duże miasta (łącznie sklasyfikowano ich 29).

W 2011 r. 83,4 proc. gdynian było „zadowolonych” bądź „bardzo zadowolonych” z miejsca zamieszkania. W 2013 r. było to już 85 proc., a w 2015 r. nawet 87,2 proc. (drugie miejsce zajął wówczas Gdańsk – 79,2 proc., a trzecie Toruń – 73,1 proc.). – To doprawdy fenomen. Gdynianie w naszym ogólnopolskim badaniu „Diagnoza społeczna” są ciągle w ścisłej czołówce mieszkańców bardzo zadowolonych ze w swoich miast – komentował te wyniki prof. Janusz Czapiński. – Gdynia jest w tej kategorii absolutnym liderem, nie mając sobie równych wśród społeczności ponad 20 polskich miast, indagowanych przez naszych ankieterów.

– Szczęśliwi mieszkańcy tworzą wyjątkową energię, która dodatkowo napędza miasto. Rodzą się pomysły sprawiające, że wszystkim gdynianom żyje się z roku na rok coraz lepiej – komentował wówczas prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.

Co składa się na zadowolenie mieszkańców? – zapytaliśmy w 2016 r. prof. Czapińskiego. – Nie jakieś pojedyncze wymiary jakości życia, ale kompleks czynników, które sprawiają, że w określonym mieście żyje się łatwiej, przyjemniej i dostatniej niż w wielu innych miejscach – odpowiedział.

Postanowiliśmy sprawdzić, jaki „kompleks czynników” mógł mieć na myśli prof. Czapiński.

Po pierwsze: historia

Zdaniem Joanny Grajter-Błoniarczyk, wśród gdynian trudno znaleźć zgorzkniałego niepowodzeniami, roszczeniowego malkontenta i mizantropa. – Zapewne to historycznie uwarunkowana prawidłowość, bo aby zbudować od podstaw miasto i port, konieczne były optymizm, entuzjazm i odwaga. Jest przekonana, że powstałe prawie 100 lat temu, dziś ćwierćmilionowe miasto, to kwintesencja narodowych cnót Polaków: witalności, romantyzmu i fantazji, a zarazem przedsiębiorczości i gospodarności.

– Gdynia jest miastem, które powstało praktycznie w polu – podkreśla prof. Czapiński. – Zbudowano ją szybko. Z założenia była zaprojektowana mądrze, w sposób, który miał jak najlepiej służyć wypełnianiu różnych funkcji. Nie było tam wielkiego problemu ze ściekami, kanalizacją, nie było konieczności burzenia całych pierzei wzdłuż ulic, by pomieścić ruch samochodowy. Innymi słowy – Gdynia to chyba najnowocześniejsze miasto w Polsce. Nie w sensie architektury, bo to w Warszawie powstało najwięcej nowych budynków, ale w zakresie usług publicznych. Ludzie, którzy budowali Gdynię, sensownie zaplanowali gęstość przychodni, szerokość ulic, infrastrukturę handlową.

Po drugie: położenie

Wielkim atutem Gdyni, docenianym przez jej mieszkańców, jest wyjątkowo atrakcyjne położenie, które nie tylko sprzyja wypoczynkowi i rekreacji, ale też zapewnia miastu świeże powietrze. Natura sowicie wyposażyła Gdynię w kilometry piaszczystych plaż, spokojne wody Zatoki Gdańskiej, malownicze nadmorskie klify, morenowe wzgórza oraz lasy, które stanowią prawie połowę całej powierzchni miasta.

Joanna Grajter-Błoniarczyk: – Dzięki naturze Gdynia jest miastem pięknie położonym, zielonym, o czystym powietrzu, w znacznym stopniu dzięki wiatrom. Ale dzięki ludzkim decyzjom i talentom jest miastem harmonijnym – nie za dużym i nie za małym, dobrze zaprojektowanym i wygodnym. Ma wszelkie cechy kurortu, ale na szczęście nie jest kurortem wymierającym po sezonie, lecz gościnną miejscowością, w której dobrze się mieszka, pracuje, robi biznes, uczy i wypoczywa. Tu wszystko jest w pigułce i blisko: morze, plaża, wielki i nowoczesny port, stocznie, baza NATO, zalesione wzgórza z rezerwatem przyrody. Można się do tych miejsc dostać po zaledwie pięciominutowym spacerze od śródmieścia.

Ale atrakcyjnie położonych jest też wiele innych miast w Polsce, również nadmorskich. – Nie sądzę, że akurat położenie geograficzne ma decydujący wpływ na samopoczucie mieszkańców. Generalnie, ludzie lepiej się czują w aglomeracjach, w których jest więcej zieleni – uważa prof. Czapiński. – W Gdyni tego nie brakuje, jest wiele miejsc spacerowych, bliskość przyrody.

Po trzecie: pragmatyzm

Grajter-Błoniarczyk: – To bardzo charakterystyczne i miarodajne, że w czasach popularności Samoobrony Andrzeja Leppera tylko nieliczni gdynianie głosowali na tę formację. Nie miała ona swego przedstawicielstwa w gdyńskim samorządzie. Gdynianie nigdy nie dawali się zwieść obietnicami gruszek na wierzbie lewicujących polityków ani też nie ulegali awanturniczym nastrojom radykałów. Z kolei reformatorska ekipa wywodząca się z solidarnościowego korzenia, której najpierw przewodziła prezydent Franciszka Cegielska, a od 22 lat prezydent Wojciech Szczurek, cieszy się niezmiennie wysokim poparciem gdynian, najwyraźniej zadowolonych ze sposobu i efektów zarządzania miastem – podkreśla była rzeczniczka.

Przypomnijmy, że we wszystkich wyborach bezpośrednich na prezydenta Gdyni Wojciech Szczurek deklasuje konkurencję. Jego poparcie waha się od 68 do 87 procent.

Prof. Czapiński: – Nie bez powodu prezydent Gdyni wygrywa kolejne wybory. Jest jednym z najdłużej piastujących funkcję prezydenta dużego miasta. To sygnał, że mieszkańcy doceniają jego starania i akceptują decyzje, które podejmuje. Można powiedzieć, że Wojciech Szczurek nie zepsuł Gdyni. Podtrzymał te dobre funkcje, które zostały zaplanowane w latach 20. minionego wieku, gdy zaczęła się budowa miasta.

Po czwarte: wygoda

– Gdynia jest miastem o bardzo wysokiej, właściwie europejskiej jakości usług. Począwszy od komunikacji publicznej po oświatę i kulturę, z szeroką i bardzo ciekawą ofertą dla każdego. Miastem, w którym młodzi mają do wyboru świetne szkoły i nie muszą obawiać się o przyszłość, bo bezrobocie w Gdyni to od 30 lat zjawisko marginalne. Gdynia test też miastem, które troszczy się o słabszych – jest liderem rozwiązań dla osób z niepełnosprawnościami czy seniorów. A obecny okres pandemii okazuje się kolejnym testem sprawności tutejszego samorządu, który – nie czekając na dyspozycje – potraktował ten szczególny czas jak wyzwanie i sypie pomysłami, adresując pomoc do różnych grup dotkniętych kryzysem.

Prof. Czapiński podsumowuje: – Tajemnica tkwi nie w poszczególnych czynnikach, które składają się na jakość życia, lecz w ich kompozycji. Mówiąc obrazowo: nie chodzi o to, jak wyśmienitej jakości są poszczególne składniki, z których tworzymy potrawę, tylko jak bardzo przypadnie nam ona do gustu. Okazuje się, że w Gdyni to danie smakuje najlepiej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.