Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Taką kolejkę po raz pierwszy widziałem 11 lat temu w Szwajcarii. Rozwiązanie jest proste i świetnie nadaje się do miast. Monorail jeździ nad ziemią, nie blokuje ruchu. Poza tym jest ekologiczny, a na tego rodzaju transport w Rzeszowie stawiamy. Nie lubię czekać, więc po wizycie w Szwajcarii chciałem od razu taką inwestycję zrealizować w mieście – mówi dzisiaj Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. Kiedy to samo mówił 11 lat temu, wielu uznało ten pomysł za szalony. Niektórzy uśmiechali się pobłażliwie, inni krytykowali, że Ferenc chce zafundować miastu barejowskiego „misia na skalę naszych możliwości”. Prezydent puszczał to mimo uszu i po swojemu zabrał się do realizacji planu.

Przepisy umożliwią budowę

Szybka budowa monoraila nie była jednak możliwa. – Okazało się, że w Polsce nie było przepisów umożliwiających wykorzystywanie nadziemnej, jednoszynowej kolejki w komunikacji publicznej. Ale proces zmiany przepisów już się rozpoczął. Szczegółowe przepisy będzie tworzyło Ministerstwo Infrastruktury – mówi Ferenc.

Przez ostatnie lata Rzeszów ostro przygotowywał się na monoraila. – Wykorzystywaliśmy czas m.in. na wizyty studyjne np. w Kanadzie, gdzie uczestniczyliśmy w testach kolejki nadziemnej, na rozmowy z firmami, które tego typu rozwiązania wdrażają na całym świecie, oraz na współpracę z naukowcami, specjalistami od transportu, przede wszystkim z Politechniki Warszawskiej i Politechniki Krakowskiej. Środowisko naukowe wspiera nas w dążeniu do monoraila – podkreśla Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa odpowiedzialny za inwestycje.

Metro jest o wiele droższe

Rzeszów współpracuje m.in. z prof. Włodzimierzem Choromańskim z Zakładu Systemów Informatycznych i Mechatronicznych w Transporcie Politechniki Warszawskiej. – Monorail jest znakomitym rodzajem transportu dla miasta takiego jak Rzeszów. Z monoraila można zbudować szkieletową linię transportu masowego i jego efektywność będzie porównywalna z metrem, które jest o wiele droższe. Dlaczego monorail? Jest usytuowany nad ziemią, czyli nie powoduje zatorów jak inne środki transportu. Należy pamiętać, że w miastach wydzielenie dodatkowego pasa ruchu dla autobusów jest dużym utrudnieniem dla pozostałych uczestników ruchu. Poza tym zużycie energii przez monoraila jest bardzo niskie, oczywiście pod warunkiem, że prawidłowo ustalimy trasę. Ponadto jest to transport lokalnie zeroemisyjny – mówił prof. Choromański podczas niedawnej wizyty w Rzeszowie. – Gdyby taki transport udało się w Rzeszowie wprowadzić, w co głęboko wierzę, znając determinację pana prezydenta, to Rzeszów byłby perłą transportową nie tylko w Polsce, ale w Europie – dodał profesor.

Rzeszów wytycza trasy

Szczegółowe przepisy techniczne, dzięki którym będzie można w Polsce uruchamiać transport za pomocą jednoszynowej kolejki nadziemnej mają być gotowe w ciągu dwóch lat. Rzeszów wykorzysta ten czas na dopracowanie szczegółów przyszłej trasy, którą monorail ma pokonywać. Gotowych jest już kilka wariantów, do których kilka dni temu doszły dwa kolejne. Pierwszy z nich to pętla o długości ponad 16 km, drugi to układ krzyżowy o długości ponad 20 km. – Będziemy szukać także potencjalnych źródeł finansowania, bo szacunkowy koszt takiej inwestycji w Rzeszowie to około 600 mln zł – mówią urzędnicy. W ostatnią środę spotkali się z przedstawicielami Banku Gospodarstwa Krajowego, który gotowy jest współfinansować to przedsięwzięcie.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.