Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Hotelowy boom nie jest zaskoczeniem. Można to było przewidzieć już na początku lat 90. Samorząd Kielc zaczynał wtedy współpracę z Herning w Danii, które rozwijało się dzięki targom. – Podczas naszej pierwszej podróży do Herning zatrzymaliśmy się kilkanaście kilometrów przed miastem. Szukaliśmy noclegu, ale usłyszeliśmy, że nigdzie nie ma miejsc, bo są targi. Obiecaliśmy sobie wtedy z Robertem Rzepką [ówczesnym prezydentem Kielc], że jak w Kielcach będą targi, to w Skarżysku miejsc w hotelach też nie będzie – wspomina Zbigniew Szczepańczyk, który był pełnomocnikiem prezydenta Kielc ds. kontaktów międzynarodowych.

Około 70 imprez targowych co roku

Pomylił się, bo podczas największych imprez w Kielcach goście musieli wynajmować hotele jeszcze dalej. Nocowali w Starachowicach, a nawet w odległym o 120 km Krakowie.

Otwarcie Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego 4 września 1993 roku.Otwarcie Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego 4 września 1993 roku. Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

Pierwszy Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego odbył się we wrześniu 1993 roku. W halach po zlikwidowanym wojewódzkim przedsiębiorstwie handlu wewnętrznego wystawiało się 85 firm z pięciu krajów.

W zeszłym roku na targach zbrojeniowych było już ponad 600 firm. Są one trzecie pod względem wielkości w Europie, po Paryżu i Londynie. A imprez targowych w Kielcach jest zazwyczaj około 70 rocznie, bierze w nich udział około 7 tys. wystawców i niemal 300 tys. zwiedzających. Ten rok jest gorszy, bo z powodu koronawirusa sporo imprez stoi pod znakiem zapytania.

Rozmowy o drodze przełamywały lody

– Bez targów kolejne hotele i tak by powstawały, ale znacznie wolniej i nie aż tyle. Bez nich bylibyśmy dzisiaj na poziomie Białegostoku czy Opola. Kielce zawyżają też średnią, jeśli chodzi o liczbę apartamentów czy mieszkań w wynajmie krótkoterminowym – mówi Jacek Kowalczyk, do niedawna odpowiedzialny m.in. za kulturę, promocję i turystykę w Urzędzie Marszałkowskim w Kielcach.

Goście, którzy przyjeżdżali do Kielc, narzekali na siódemkę łączącą Warszawę, Kielce i Kraków. Droga miała tylko jedną jezdnię. – W starych angielskich filmach dyżurnym tematem pierwszych rozmów, przełamującym lody była pogoda. Na stoiskach targowych w Kielcach takim tematem była droga dojazdowa do miasta – mówi jeden z PR-owców obsługujący duży zachodni koncern zbrojeniowy.

Fot. Wojciech Habdas / Agencja Gazeta

W ciągu 10 lat targi zainwestowały 150 mln zł w infrastrukturę. Miasto przebudowało okoliczne ulice, a z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad udało się nawet ustalić budowę wygodnego zjazdu ze skrzyżowania drogi ekspresowej S7 i S74. – Generujemy spory ruch, a GDDKiA to także nasz partner przy targach Autostrada-Polska – mówi Andrzej Mochoń, prezes Targów Kielce (na zdjęciu powyżej). Niedawno zakończono budowę ostatniego odcinka S7 koło Skarżyska-Kamiennej, więc dojazd do miasta jest komfortowy.

Łatwiej o wódkę niż o koszulę

– Jeszcze w latach 90. zagraniczni wystawcy byli zdziwieni, bo na targach zbrojeniowych, szczególnie rano, trafiali się wojskowi na sporym kacu. To też się zdecydowanie zmieniło, bo takich osób już nie ma – zapewnia PR-owiec.

Opowiada, że podczas targów przez lata łatwiej było kupić alkohol niż czystą koszulę. – Po alkohol wysyłało się taksówkę i sprawa była załatwiona, a z koszulą był realny kłopot, bo po zamknięciu hal targowych nie było gdzie kupić świeżej. Po otwarciu galerii Echo problem zniknął – mówi.

– Klienci targowi chętnie nas odwiedzają. Robią zakupy, spędzają wolny czas. W czasie największych imprez targowych nasza kręgielnia rezerwuje wieczory na potrzeby imprez towarzyszącym targom – mówi Grzegorz Czekaj, dyrektor galerii Echo. Targowi goście chętnie spędzają czas wolny także w kasynie.

Targi Kielce dają zarobić armii elektryków, monterów i stolarzy. Podczas wystaw zajęcie znajdują też hostessy, tłumacze i muzycy. – Mamy około 1,5 tys. umów z osobami, które na czas targów często biorą urlopy u swoich podstawowych pracodawców – mówi prezes Mochoń. Pilnują, by każdy gość targowy był ciepło przyjęty i czuł się tutaj jak u siebie.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.