Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gennadij opowiada, że gdy w Polsce wprowadzono obostrzenia związane z koronawirusem, zaczęli dzwonić do niego polscy znajomi. – Pytali, czy nie trzeba mi przywieźć zakupów, czy zaopatrzyłem się w maseczki. Nigdy nie czułem się tutaj obco, choć nie jestem przecież Polakiem – mówi Gennadij.

Urodził się na Zaporożu, w tyglu różnych narodowości i kultur. – Moja zmarła niedawno babcia miała polskie nazwisko. Bielsko-Biała jest podobne. Przed wojną oprócz Polaków żyli tu Niemcy i Żydzi – przypomina. W 2014 roku obronił magistrat z fizyki stosowanej na Charkowskim Uniwersytecie Narodowym.

Babcia z polskim nazwiskiem

Do Bielska-Białej przyjechał po raz pierwszy w 2015 roku. Znał już język polski, miał Kartę Polaka. Rok później wrócił na Ukrainę, nie mając pojęcia, że otrzymał kartę stałego pobytu. List z informacją dotarł, gdy już go w Bielsku-Białej nie było. Pismo wróciło do urzędu, trafiło do archiwum. Gennadij o nim zapomniał. Dowiedział się o tym dopiero wtedy, gdy dwa lata temu ponownie przyjechał do Bielska-Białej.

– Spotkałem się z kolegą w Cieszynie, umówiliśmy się na piwo. Ja nie piję alkoholu, staram się prowadzić zdrowy tryb życia. Góry, rower, na którym nawet przyjechałem tutaj z Ukrainy, itd. Kolega stwierdził, że warto byłoby w urzędzie sprawdzić, jak potoczyła się moja sprawa. Niedługo potem odebrałem Kartę – opowiada Gennadij.

Znalazł pracę w magazynie, potem jako nauczyciel najpierw w jednej, a później w drugiej szkole. Opiekował się też grupą ukraińskich dzieci, które przyjechały do Bielska-Białej na zaproszenie zaangażowanej w budowanie polsko-ukraińskich relacji Grażyny Staniszewskiej, byłej opozycjonistki, parlamentarzystki i europarlamentarzystki. Koronawirus pozbawił go pracy. Udało mu się zgromadzić oszczędności, dzięki którym dotrwa do lepszych czasów. – Gdy jestem na bielskim rynku, widzę kawiarnie i restauracje pełne ludzi, to mam nadzieję, że te lepsze czasy szybko nadejdą – mówi Gennadij.

Ma w Bielsku-Białej wielu przyjaciół, świetnie się tutaj czuje. On, umysł ścisły, pokochał to miasto za murale, festiwal teatrów lalkowych i inne wydarzenia kulturalne oraz bliskość gór. – Prezydenta Bielska-Białej Jarosława Klimaszewskiego można spotkać na rynku i na rajdzie rowerowym. Zawsze zapyta, co słychać – opowiada Gennadij.

Mówi, że oczywiście nie wszystko jest tutaj idealne. Jego dawna współlokatorka jest wykwalifikowaną pielęgniarką, w Polsce ciągle się mówi, że pielęgniarek dramatycznie brakuje. – A ona pracuje w sortowni szkła, gdy w szpitalach brakuje rąk do pracy, bo nie jest łatwo nostryfikować dyplom – opowiada Gennadij.

Ośrodek dla cudzoziemców

W Bielsku-Białej przed wybuchem pandemii koronawirusa mieszkało kilkanaście tysięcy Ukraińców. Działający w Bielsku-Białej Ośrodek Integracji Obcokrajowców „myBB” organizuje wsparcie dla cudzoziemców. Można tutaj skorzystać np. z porady prawnej, organizowane są bezpłatne kursy języka polskiego dla obcokrajowców. Teraz trafia do nich także pomoc materialna.

– Urzędowi miasta zależy na tym, żeby pracownicy z Ukrainy zostali w mieście. Jeszcze niedawno ratowali sytuację, bo nie dało się znaleźć tutaj rąk do pracy. Dostaliśmy 8,5 tys. zł na to, by wesprzeć paczkami te najbardziej potrzebujące rodziny. Zapakowaliśmy artykuły żywnościowe i środki higieniczne, zawieźliśmy do kilkunastu rodzin. Niektórzy płakali, byli wdzięczni, że nie zostali zostawieni sami sobie – mówi Uliana Worobec, mieszkająca w Bielsku-Białej dziennikarka z Ukrainy, doradca i ekspert ds. legalizacji i zatrudnienia w Ośrodku Integracji Obcokrajowców „myBB”.

Ukraińców wspiera także diecezja bielsko-żywiecka. W bielskim kościele św. Trójcy nabożeństwa prawosławne odbywają się regularnie, powstał nawet prawosławny punkt duszpasterski. Sosnowicka parafia, która odpowiada za ten punkt, zastanawia się nawet nad wybudowaniem w mieście cerkwi. To nie wszystko – od kilku lat organizowana jest np. wspólna polsko-ukraińska wigilia czy takie imprezy jak „Od Jana do Iwana” – połączenie polskiej nocy świętojańskiej z ukraińską nocą kupały.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.