Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Medialną pałą w łeb dostają wszyscy samorządowcy, którzy wystawią nos poza granice miasta. To główna taktyka wrogów samorządności: zredukować ich rolę do spraw stricte lokalnych, inżynierskich, interwencyjnych, by potem, gdy obywatele zapomną, że samorząd to nie taki większy „zarządca budynku”, ale wspólnota obywateli, przejąć nad nimi pełną kontrolę.

Samorządowcy na "krótkiej liście" Kaczyńskiego

Czasem do chóru prawdziwych wrogów samorządów dołączają „pożyteczni idioci”, którzy są przekonani, że ich prezydent na konferencji przed ministerstwem w Warszawie marnotrawi czas, zamiast rozwiązywać różne ważne miejskie sprawy. Tymczasem jest zupełnie na odwrót – prezydenci niewalczący z oczywistym zagrożeniem, jakim są np. próby finansowego zagłodzenia samorządów, ryzykują, że wkrótce mieszkańcy stracą jakikolwiek wpływ na swoje miasta.

Bo że samorządy są na „krótkiej liście” pewnego posła z Żoliborza, nie ma bowiem żadnych wątpliwości. Lubi, by było jak w jego dzieciństwie, dlatego wystarczy wojewoda i miejskie rady narodowe. A jak dopnie swego, to w sprawie remontu ulicy trzeba będzie pisać nie do magistratu, ale na Nowogrodzką.

Dlatego apeluję: nie ustawajcie w wysiłkach, walczcie o samorządy, nie dajcie się zamknąć w swoich miastach.

Mikołaj Chrzan, zastępca redaktora naczelnego „Wyborczej”, szef redakcji lokalnych

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.