Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sławek Szymański: Handel online kojarzy mi się z wysyłką ogromnych ilości drobnicy, przynajmniej w porównaniu z takimi dużymi procesami logistycznymi jak przewozy kontenerowe. Czy rozwój e-commerce to nie kłopot dla logistyków?

Dr Szymon Strojny: Rozwój e-commers to dla logistyków przede wszystkim wyzwanie, które z sukcesami jest realizowane od lat. Decyzja o tym, że firma, która dotychczas wykorzystywała w sprzedaży tylko kanały tradycyjne, teraz zamierza uruchomić sprzedaż przez internet, jest wbrew pozorom największym wyzwaniem właśnie dla logistyków. Nagle trzeba będzie obsłużyć kilka tysięcy przesyłek i dostarczyć je do klienta. Nie jest to jednak zupełnie nowe zjawisko, ponieważ w Polsce handel internetowy rozwija się już od ponad 20 lat.

Jak sklepy online organizują logistykę?

– Tu mamy do czynienia z różnymi rozwiązaniami. Małe sklepy starają się, przynajmniej na początku, realizować cały proces dostawy do klientów we własnym zakresie, często przy wykorzystaniu własnego lub wynajętego magazynu. Innym rozwiązaniem jest tak zwany dropshipping, czyli sytuacja, w której zamówienia są realizowane bezpośrednio przez dostawcę sklepu internetowego. Natomiast w ostatnim czasie bardzo dynamicznie rozwija się także usługa fulfillmentu, która polega na całkowitym outsourcingu wszystkich procesów logistycznych. W tym przypadku wszystkie operacje logistyczne są zlecone wyspecjalizowanemu operatorowi logistycznemu. Obecnie można przyjąć, że z tej funkcji warto skorzystać w sytuacji, gdy sklep internetowy realizuje około 900 wysyłek miesięcznie. Jest to zatem rozwiązanie dla większych podmiotów.

A jakie podmioty prowadzą dziś sprzedaż w internecie?

– Na początku warto uporządkować pojęcia. Pierwsze rozwiązanie to sytuacja, gdy firma produkcyjna czy usługowa uruchamia sprzedaż swoich produktów przez internet. Wówczas jest to dla niej po prostu dodatkowy kanał sprzedaży.

Czym innym jest sklep internetowy, czyli przedsiębiorstwo handlowe, które kupuje towary w celu dalszej odsprzedaży z zyskiem. Z punktu widzenia klienta nie ma to większego znaczenia, ale z punktu widzenia firm są to zupełnie różne modele biznesowe.

Według kryterium funkcjonalnego możemy wyróżnić kilka rodzajów przedsiębiorstw handlowych prowadzących swoją działalność w internecie. Są to sklepy internetowe prowadzące działalność wyłącznie w internecie, czyli tzw. pure players, dalej są to tzw. marketplace, czyli portale gromadzące różnych sprzedawców. Jeszcze innym rozwiązaniem są bardzo szybko rozwijające się w ostatnich latach sklepy internetowe należące do firm handlowych stosujących strategię sprzedaży wielokanałowej, np. omnichannel. Chodzi tu o firmy, które dotychczas prowadziły działalność w handlu tradycyjnym i dodatkowo uruchomiły sklep internetowy.

Osobny segment to sprzedaż usług przez internet, np. działalność restauracji. Ten trend jest szczególnie widoczny w czasach pandemii. Uruchomienie działalności w internecie było dla wielu firm jedyną szansę na przetrwanie.

Jak logistyka dla e-commerce wygląda w liczbach? Można to porównać do lawiny, czy może inne porównanie będzie lepsze?

– Powiedziałbym, że jest to stały i stabilny wzrost, i to bardzo dobrze. Nikt dokładnie nie wie, ile mamy sklepów internetowych w Polsce. Szacujemy, że jest ich około 30 tysięcy. Jak wynika z tegorocznego raportu firmy Gemius, aż 77 proc. internautów dokonało przynajmniej raz zakupów online i był to wzrost o 4 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Dominują wśród nich kobiety, osoby w wieku powyżej 35 lat, z wyższym wykształceniem i mieszkańcy największych miast. Cały czas rośnie liczba klientów, liczba transakcji i wartość obrotów w sektorze e-commerce. To wynika zarówno z coraz szerszej oferty ze strony sprzedawców, ale także z rosnącej liczby klientów sklepów. Dla młodych konsumentów dopiero wchodzących na rynek funkcjonowanie w internecie jest czymś zupełnie normalnym. Ale jednocześnie bardzo istotnym segmentem rynku są także seniorzy, dla których zakupy przez internet nie stanowią większego problemu.

Co to jest ostatnia mila i dlaczego jest taka ważna?

– Ostatnia mila to nic innego, jak ostatni etap procesu dostaw w e-commerce, który związany jest ze sposobem dotarcia z przesyłką do klienta. Dotyczy to przede wszystkim pracy kurierów, ale także innych rozwiązań, takich jak automaty paczkowe czy różne inne miejsca, w których klient odbierze paczkę, np. sieci sklepów.

Co jest dziś największym problemem w dostawach na tej ostatniej mili?

– Problemów jest wiele i są różnej natury. Z punktu widzenia trendów na rynku e-commerce, wyzwaniem jest rosnąca liczba zwrotów. Musimy mieć świadomość, że np. na rynku odzieżowym poziom zwrotów w e-commerce sięga 30-40 proc., a w przypadku akcji takich jak Black Friday poziom ten jest znacznie wyższy. Jednak największym problemem jest niewątpliwie rynek pracy i dostępność pracowników. W związku zastosowaniem najnowszych technologii w logistyce niezbędni są wykwalifikowani pracownicy. A o takiego specjalistę trudniej teraz niż o programistę. Dlatego studenci Wyższej Szkoły Logistyki podejmują często pracę jeszcze przed ukończeniem studiów.

Firmy kurierskie szukają różnych sposobów doręczenia przesyłki do odbiorcy końcowego. Które z nich mają największy sens, zakładając, że tych paczek będzie coraz więcej? Czy ostatecznie wygrają stacjonarne punkty odbioru, a dostawa kurierem będzie luksusem?

– Nie chcę rozstrzygać, które z tych form rozwiną się bardziej. Firmy cały czas pracują nad nowymi formami dotarcia do klienta. Z jednej strony musimy tu wziąć pod uwagę problem kosztów i efektywności usługi kurierskiej, a z drugiej strony najważniejsze jest dostosowywanie się do potrzeb klientów. Stąd też obok rozwoju punktów stacjonarnych takich jak automaty paczkowe, stawiane przez różne firmy, a także punktów odbioru w sklepach, będą się rozwijały też nowe innowacyjne formy dostaw, takie jak na przykład dostawy dronami. Dużo zależy od konkretnych technologii, które w tym przypadku rozwijają się bardzo dynamicznie. Ale musimy mieć na uwadze różne ograniczenia, jak ciężar, rozmiar, potrzeba instalacji, które będą wymagały dalej tradycyjnej dostawy.

Czy coraz więcej paczek z e-sklepów krąży po Europie i świecie? Podobno dla e-commerce nie ma granic, ale odległości są realne. Czy to poważne wyzwanie logistyczne?

– Owszem, mówimy tutaj o tzw. e-commerce transgranicznym, który stanowi relatywnie nowy trend na rynku. Związany jest ze zmianą przepisów prawnych w UE, które wymuszają na sklepach świadczenie usług dla wszystkich obywateli Unii, oraz z rozwojem usług firm kurierskich i bankowych, które umożliwiają dostawy do innych krajów UE i rozliczenia z nimi. Chciałbym podkreślić, że z punktu widzenia konsumenta zakupy online dokonywane na terenie UE są bezpieczne, natomiast zakupy w pozostałych krajach są już obarczone dużo większym ryzykiem. Chodzi tu np. o prawo zwrotu i realną możliwość skorzystania z niego.

Czy dostawy e-commerce mogą być neutralne klimatycznie? Na ulicach widać coraz więcej elektrycznych aut kurierskich, ale to tylko jeden z elementów procesu.

– Oczywiście problem ekologii czy szerzej zrównoważonego rozwoju stanowi bardzo poważny element strategii wszystkich przedsiębiorstw, w tym także firm kurierskich. Już od lat firmy szukają rozwiązań, które byłyby przyjazne dla środowiska, jak choćby samochody elektryczne czy inne pojazdy, które mogą być wykorzystywane przez kurierów. Z drugiej strony także zarządy poszczególnych miast powinny uwzględnić w swoich strategiach rozwój handlu internetowego i dostawy kurierskie. Tu konieczna jest współpraca pomiędzy firmami logistycznymi a samorządami. Zresztą trzeba podkreślić, że w niektórych miastach takie projekty już są realizowane.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.