KONKURS

Jeśli kochasz wędrówki, lubisz żyć aktywnie, a najpiękniejsze widoki dokumentujesz na zdjęciach, prześlij nam swoje fotograficzne wspomnienie z wybranej pieszej wędrówki po Europie.

Opisz ją w kilku słowach i dołącz linki do swoich profili społecznościowych, takich jak Facebook czy Instagram, gdzie prezentujesz swoje relacje zdjęciowe.

Autorzy najciekawszych zgłoszeń zostaną nagrodzeni wyjazdem do Szwajcarii z ambasadorką konkursu Anką Dziedzic, trenerką i blogerką. Więcej informacji TUTAJ.

-----

Patrzysz i widzisz pocztówkę

Wędrówkę i trudy nagradzają pocztówkowe widoki – majestatyczne Alpy Berneńskie są dosłownie na wyciągnięcie ręki. Jeden z piękniejszych etapów przypada na dzień dziewiąty. Idziemy panoramicznymi ścieżkami do Meiringen, bajkowo położonej miejscowości znanej z jednego z opowiadań o Sherlocku Holmesie i chrupiącej bezy meiringe. Można więc nie tylko nacieszyć oczy, ale też dać paliwo ciału. Przyda się to przed dalszą, wymagającą wędrówką grzbietem, z którego widać w całej okazałości Eiger, Mönch i Jungfrau.

Gdyby nadmiar ośnieżonych szczytów zaczął nas nudzić, to na kolejnych etapach czekają inne pocztówki: romantyczna dolina Reichenbach, zielone łąki i pofałdowane wzgórza, wrzosowiska, a przed kurortem Gstaad wąwóz, w którym woda wyrzeźbiła cylindryczne baseny. Woda towarzyszy zresztą wędrowcom często, a jednym z najpiękniejszych miejsc jest szmaragdowe jezioro Oeschinen.

Nawet noce są jak z bajki

Przy szlaku jest wiele pensjonatów – często oferują własne sery i wypieki, można się też zatrzymać w położonych malowniczo górskich schroniskach Szwajcarskiego Klubu Alpejskiego SAC albo spędzić noc jeszcze romantyczniej – pod namiotem; miejsca na kemping wyznaczono praktycznie na każdym etapie. Hotele zwykle są ciekawe co najmniej tak samo jak wędrówka – np. zabytkowy Gasthaus Alpenhof po drugim etapie, hotel Klausenpasshöhe z 1903 r. z wieżą jak czapa czarownicy czy Engstlenalp z różową cukierkową fasadą i turkusowymi okiennicami jak dom Pippi Langstrump.

Przy szlaku jest wiele pensjonatów - często oferują własne sery i wypiekiPrzy szlaku jest wiele pensjonatów - często oferują własne sery i wypieki Ivo Scholz / Switzerland Tourism

Warto zostać i leniwie obserwować (albo się przyłączyć), jak w jeziorze Engstlensee ludzie łowią ryby, kąpią się, grillują na jego brzegach. Zachodzące słońce rzuca ognisty blask na górski masyw – na skały i ich odbicie w wodzie. Tego spektaklu natury nie oddadzą najlepsze zdjęcia.

Niebo na wyciągnięcie ręki

Jedną z największych atrakcji są przejścia przez przełęcze – pstryk i znowu masz inny widok. Pierwsza pojawia się trzeciego dnia. To niewymagająca przełęcz Foo, za którą jak w kinie otwiera się panorama bezkresnego alpejskiego krajobrazu. Mniej więcej tydzień po starcie wkraczamy do Oberlandu Berneńskiego i idziemy mozolnie wzniesieniami nad malowniczym jeziorem Trübsee u podnóża Titlis i dalej do przełęczy Joch. Widok z góry – zabójczy.

Na szwajcarskich trasach widoki zapierają dech w piersiachNa szwajcarskich trasach widoki zapierają dech w piersiach Matteo Senn / Switzerland Tourism

Z przełęczy Kleine Scheidegg, na którą docieramy po łagodnych wzgórzach, kultowa północna ściana Eigeru wydaje się na tyle blisko, że można jej dotknąć. Nieco uciążliwe, ale za to malownicze, są kolejne przełęcze: Sefinenfurgge otoczona piargami i czarnymi skałami przypominającymi krajobraz islandzkiego interioru, Hohtürli i Bunderchrinde z unikalnymi kamiennymi formacjami. Ostatnia jest Col de Chaude – nagroda za strome podejście to widok Montreux nad wschodnim brzegiem Jeziora Genewskiego i koniec trasy. Choć może to wcale nie radość, tylko żal, że nie idziemy dalej.

––––––––––

VIA ALPINA z Vaduz do Montreux.
Długość: 390 km, 20 etapów
Poziom trudności: średniotrudna
Czas przejścia: 20 dni