Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z Anną Dębicką, dyrektorką programu MSC w Polsce i Europie Centralnej

Sławek Szymański: Zgodnie z waszą informacją, już ponad 65 proc. wszystkich łowionych na świecie ryb białych pochodzi ze zrównoważonych rybołówstw. Czy idzie ku dobremu, czy nadal trzeba bić na alarm?

Anna Dębicka: Na całym świecie poławia się obecnie ok. 95 mln ton ryb rocznie, z czego w 2019 r złowiono ponad 10,2 mln ton ryb białych, do których zalicza się m.in. dorsza, mintaja, mirunę, morszczuka czy halibuta. To pokazuje, jak ogromne znaczenie dla gospodarki i zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego ma ta kategoria ryb.

Dlatego bardzo cieszy nas, że tak wiele rybołówstw ryb białych poławia je w sposób zrównoważony, co zostało potwierdzone pozytywnym przejściem certyfikacji wg standardu MSC. Nie możemy jednak zapominać o wyzwaniach, przed jakimi stoją nasze oceany: rosnąca presja połowowa, zmiany klimatyczne, zanieczyszczenia mające destrukcyjny wpływ na ekosystemy morskie. To wszystko sprawia, że nie możemy spocząć na laurach i wciąż musimy bacznie śledzić to, co dzieje się pod wodą.

Warto podkreślić, że certyfikat MSC przyznawany jest na 5 lat, a certyfikowane rybołówstwa co roku poddawane są kontrolnym audytom, by sprawdzić, czy wciąż spełniają rygorystyczne warunki określone w standardzie MSC.

Które gatunki ryb białych i z jakich łowisk można kupować bez wyrzutów sumienia?

– Wpływ połowów na ekosystem morski zależy nie tylko od poławianego gatunku, ale także wielu innych czynników, m.in. miejsca połowu, warunków środowiskowych czy stosowanych narzędzi połowowych. Dlatego, chcąc dokonywać wyborów dobrych dla oceanów, nie możemy zwracać uwagi tylko na gatunek, ale każdorazowo powinniśmy sprawdzać, w jaki sposób i gdzie została złowiona kupowana przez nas ryba. Dobrze obrazuje to przykład dorsza: stan dorsza atlantyckiego jest stabilny i wiele rybołówstw poławia go w sposób zrównoważony, tymczasem od kilku lat obserwujemy załamanie kondycji dorsza bałtyckiego, w szczególności jego stada wschodniego, a ekolodzy od lat biją na alarm, by całkowicie zaprzestać połowów tej ryby.

Konsumenci nie zawsze posiadają tak szczegółową wiedzę, dlatego z pomocą przychodzi im program certyfikacji MSC. Wybierając produkty oznaczone niebieskim znakiem MSC, mamy pewność, że pochodzą one z połowów prowadzonych zgodnie z najbardziej rygorystycznymi wymogami środowiskowymi, a sposób połowów jest regularnie kontrolowany przez niezależnych audytorów, sprawdzających, czy dane rybołówstwo wciąż spełnia wymogi standardu MSC.

Czy powinniśmy być przygotowani na ograniczenia w podaży ryb białych w dalszej przyszłości, np. za 20-30 lat? Zakładam, że rosnąca konsumpcja nie da się zaspokajać w nieskończoność metodami zrównoważonymi.

– Szacuje się, że do 2050 r. liczba ludzi na świecie osiągnie 10 miliardów. Ich wyżywienie jest jednym z najważniejszych globalnych wyzwań, jakie przed nami stoją i aby mu sprostać, musimy wprowadzić fundamentalne zmiany w sposobie produkcji, pozyskiwania żywności oraz konsumpcji.

Warto zauważyć, że skuteczne zarządzanie rybołówstwami pozwala na odbudowę stad ryb oraz ekosystemów, co z kolei przekłada się na większą ilość ryb, które możemy poławiać w sposób zrównoważony.

Według najnowszych obliczeń, gdyby wszystkie rybołówstwa na świecie zarządzane były w sposób zrównoważony, można by wygenerować dodatkowe 16 mln ton połowów. Przełożyłoby się to na dostęp do dodatkowego białka w ilości pozwalającej zaspokoić roczne potrzeby 72 mln ludzi.

Dlatego też niezbędne jest, aby już teraz produkcja żywności prowadzona była w sposób zrównoważony i odpowiedzialny, tak aby zapewnić odpowiednią dietę dla rosnącej populacji.

Jak konsumenci w Polsce rozumieją zrównoważone rybołówstwo?

– Z dużym optymizmem obserwuję zmiany, jakie zachodzą w polskim społeczeństwie i coraz większą troskę, z jaką Polacy podchodzą do ochrony środowiska.

Przeprowadzone w ubiegłym roku na zlecenie MSC badanie pokazuje, że niepokój o stan zasobów morskich jest widoczny wśród konsumentów na całym świecie, jednak w szczególności w Polsce. Aż 40 proc. polskich konsumentów ryb i owoców morza obawia się, że do 2040 r. ich ulubiona ryba na zawsze zniknie z naszego menu. Optymizmem napawa fakt, że 65 proc. polskich konsumentów deklaruje, że kierując się dobrem środowiska morskiego w ostatnim roku wprowadziło zmiany w sposobie wybierania ryb i owoców morza (np. zmiana gatunku, wybór innej marki lub miejsca, gdzie dokonuje się zakupów), a 88 proc. chce to zrobić w najbliższej przyszłości.

To bardzo ważne, bo wybory konsumentów wpływają na decyzje sieci handlowych i przetwórców, by pozyskiwać ryby z certyfikowanych rybołówstw, a to z kolei stanowi zachętę dla kolejnych rybaków, by wprowadzać realne zmiany, prowadzące do zrównoważonego korzystania z zasobów mórz i oceanów.

Co oznacza niebieski znak MSC?

Certyfikat MSC można znaleźć na dzikich rybach i owocach morza. Gwarantuje, że ryby pochodzą z odpowiedzialnych i dobrze zarządzanych połowów, spełniających najbardziej rygorystyczne światowe normy środowiskowe.

Zrównoważone połowy w mniejszym stopniu wpływają na ekosystem morski i nie zaburzają jego równowagi, pozostawiając więcej ryb oraz nie zagrażając innym zwierzętom morskim, takim jak żółwie, delfiny, morświny czy ptaki morskie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.