Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Łosoś hodowany na optymalnej dla siebie diecie zawiera m.in. więcej kwasów omega-3, jak również witaminy D niż inne odmiany łososia, zarówno hodowlanego, jak i dzikiego. Jest też tłustszy niż swój dziki kuzyn. Z czego to wynika? Łosoś wiodący dzikie życie odżywia się nieregularnie i codziennie przebywa wiele kilometrów. To, jak duży urośnie i jakie wartości odżywcze będzie zawierał, w znacznej mierze zależy od warunków środowiskowych, a te nie zawsze są sprzyjające.

Łososie hodowlane mają pełen komfort: przede wszystkim dostęp do odpowiedniej ilości właściwego pożywienia. Co dokładnie jedzą? Od 2013 roku Mowi wykorzystuje wyłącznie własną karmę dla ryb (podczas gdy standardem w tej branży jest korzystanie z gotowych pasz). Można powiedzieć, że jest to autorska receptura, a nie fast food dla łososi. Firma zapewnia, że ich dieta wyróżnia się bogatą zawartością składników pochodzenia morskiego, a jeśli chodzi o składniki roślinne, to jest całkowicie wolna od GMO.

Bez pierwszej zimy

Łososie hodowlane dorastają w warunkach zbliżonych do naturalnych. Chociaż ta kwestia wymaga wyjaśnienia. Pod pewnym względem są to bowiem warunki bardzo odległe od naturalnych: otóż jesienią i zimą młode łososie hodowlane myślą, że jest wiosna. Dzięki temu dłużej zachowują młodzieńczą werwę. W warunkach całkowicie naturalnych już po pierwszej zimie dojrzewają.

Jak to możliwe, że rybom hodowanym w norweskich fiordach w najzimniejszych miesiącach, gdy wieje mroźny północny wiatr, przeważnie jest ciemno, a temperatura wody w morzu osiąga swoje minimum, wydaje się, że jest wiosna? Kiedy dni stają się bardzo krótkie, w farmach łososi zapalają się turkusowe światła symulujące światło słoneczne. I ten stosunkowo prosty zabieg wystarcza: okazuje się, że procesy biologiczne łososi w bardzo dużej mierze zależą właśnie od światła.

W sumie łososie hodowlane dorastają na farmie, w wydzielonych akwenach, przez trzy lata (w tym przez dwie zimy). Pływają w okrągłych zagrodach o obwodzie 120-200 m. Typowa farma posiada od 4 do 12 takich zagród.

Firma podkreśla również, że nie stosuje w hodowli żadnych antybiotyków, a później, już na etapie przetwarzania ryby, również żadnych sztucznych barwników ani konserwantów. Mowi dba również o bardzo restrykcyjne warunki przetwórcze i logistyczne (ryba jest przetwarzana w bardzo nowoczesnych zakładach w północnej Polsce).

Łosoś tłusty, ale lekki

W łososiu hodowlanym firmy Mowi nie brakuje składników odżywczych. Porcja 140 g zawiera 1,9 g wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3. Czy to dużo? To ponad 750 proc. naszego dziennego zapotrzebowania. Taka porcja zaspokaja również aż 480 proc. naszej dziennej normy na witaminę B12 oraz ok. 50 proc. na witaminę E, selen oraz białko. Do tego dodajmy niebagatelną ilość jodu, magnezu, potasu, fosforu i wapnia.

Taki łosoś hodowlany jest tłusty, co w tym przypadku oznacza, że ma w sobie dużo wspomnianych kwasów omega-3. To znaczy, że osoby dbające o linię nie muszą go unikać. Wprost przeciwnie: ryba ta zawiera tylko ok. 130 kilokalorii na 100 g. Jest to więc danie sycące, a równocześnie lekkie i zdrowe. Tłusty łosoś nie powoduje, że sami przybieramy na wadze.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.