Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ryby dziko żyjące są przetwarzane bezpośrednio po złowieniu i błyskawicznie mrożone w szokowej temperaturze -30 st. C już na statku. W ten sposób aromat, struktura i kolor mięsa, a także składniki odżywcze zostają w pełni zachowane.

Obszary połowowe zwykle znajdują się gdzieś na krańcach świata, w oddaleniu od najsilniej zurbanizowanych i zamieszkanych wybrzeży. Głębokie mrożenie umożliwia przetransportowanie ryb do portów m.in. w Europie, bez uszczerbku dla ich jakości i wartości odżywczych. Służą do tego oczywiście specjalistyczne statki. Współczesne chłodnie również dysponują zaawansowanymi technologiami. Wszystko to sprawia, że ryby z całego świata są dostępne w sprzedaży przez cały rok. Głębokie mrożenie nie wymaga również stosowania konserwantów.

– Warto zwracać uwagę na ryby, których opakowania zapewniają pełną widoczność produktu jeszcze przed dokonaniem zakupu, chronią go przed oszronieniem i utlenianiem oraz posiadają szczegółowy opis produktu i jego walorów – przykładem mogą być nasze najnowsze, innowacyjne opakowania z czytelnym systemem komunikowania najważniejszych cech produktu w postaci błękitnych emblematów – mówi Piotr Kośmicki, dyrektor marketingu rodzinnej firmy Abramczyk, sprowadzającej mrożone ryby z różnych mórz i oceanów, w tym również te wymienione na wstępie.

Jak przechowywać tak przetworzone ryby? Pozostają smaczne i przede wszystkim świeże, jeśli przechowywane są w temperaturze -18 st. C, w okresie do 24 miesięcy. Dodajmy, że w warunkach domowych na pewno nie wolno powtórnie mrozić raz rozmrożonej ryby.

Co być może najważniejsze z punktu widzenia konsumentów: jakość ryby po rozmrożeniu pozostaje taka sama jak w przypadku ryby świeżej i nigdy niemrożonej. W kuchni można więc ją przygotować w taki sam sposób.

Lubimy na dziko

Dziko żyjące ryby odżywiają się wyłącznie naturalnym, różnorodnym pokarmem, który zdobywają same – są więc produktem w 100 proc. naturalnym. Każdy gatunek ryby charakteryzuje się innym smakiem i właściwościami. To decyduje o ich kulinarnym bogactwie. Dorsz atlantycki, a zwłaszcza jego polędwica, nie ma sobie równych pod względem delikatnej struktury i wykwintnego smaku. Z kolei dorsz czarny (wbrew nazwie kolor jego mięsa jest perłowo-szary) ma bardzo wyrazisty, pikantny smak i znakomicie odnajduje się na patelni lub w piekarniku. Morszczuk australijski ma lekkostrawne, chude mięso, w sam raz dla osób liczących kalorie. Polędwica tuńczyka żółtopłetwego doskonale nadaje się na steki. Miruna nowozelandzka ma bardzo mało ości i nadzwyczaj delikatny smak, a np. miruna patagońska jest nieco bardziej wyrazista. To, w jaki sposób przygotujemy ryby, zależy już tylko od naszych upodobań i kulinarnej inwencji. Możliwości jest mnóstwo.

Coraz więcej osób zwraca uwagę na przełowienie dziko żyjących stad ryb. Przeciwdziała temu wprowadzanie zrównoważonych metod rybołówstwa. Firma Abramczyk oferuje wyłącznie produkty pochodzące z takich certyfikowanych łowisk.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.