Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Darmowe warsztaty – 6 grudnia w Sopocie

Gazeta Wyborcza, Amica i School of Form zapraszają projektantów, architektów, przedsiębiorców i studentów na warsztaty w ramach projektu zaprojektowanepoludzku.pl. Chcemy metodą design thinking (myślenie projektowe) i w zróżnicowanym zespole popracować nad koncepcją „Domu zaprojektowanego po ludzku”.

Warsztaty odbędą się w siedzibie Uniwersytetu SWPS w Sopocie, ul. Polna 16/20, w godz. 10-17. Udział w warsztatach jest bezpłatny ale prosimy o zapisy: bit.ly/2TRgLyz. Limit miejsc: 20 osób

Anna Dobiegała: – Co to znaczy projektować po ludzku?

Ewa Janczukowicz-Cichosz*: – W projektowaniu po ludzku słowem kluczem jest odpowiedzialność. Ekologiczna i społeczna. Mówiąc o odpowiedzialności społecznej, mam na myśli produkty i usługi, ale również architekturę, ponieważ wpływa ona na nas, na przestrzeń, w której żyjemy, wpływa na to, jak się w tej przestrzeni czujemy. Architekt nie może ulegać własnej megalomanii i projektować budynku, który będzie jego pomnikiem. Taki budynek musi być społecznie uzasadniony.

W odpowiedzialnym projektowaniu chodzi również o to, by nie projektować rzeczy, które nie są potrzebne. Oczywiście, firmy nie mogą sobie pozwolić, by produkować przedmioty, których nikt nie kupi, ale jeszcze do niedawna tania masówka wrzucana na rynek była hołubiona. W tej chwili coraz więcej ludzi zaczyna precyzyjnie dobierać przedmioty, które kupuje. Jest to trend, który sprawia, że firmy muszą zacząć produkować bardziej odpowiedzialnie.

Paulina Kisiel: – W tej chwili znaczenie ma nie tylko sam produkt, ale również jego jakość i proces powstania.

E.J.-C.: – Idźmy jeszcze krok dalej. Po ludzku znaczy też z myślą o naszej planecie. Jedna sprawa to projektować zgodnie z oczekiwaniami użytkowników, druga – z myślą, co dzieje się z produktem po wypuszczeniu go na rynek.

Projektowanie po ludzku to chwilowa moda czy nowy kierunek w designie?

E.J.-C.: – Nadal działają firmy, które produkują w starym stylu, tj. nie biorąc pod uwagę użytkownika. Myślę jednak, że są w zdecydowanej mniejszości. Teraz firmy wspólnie z projektantami liczą się z użytkownikami, nie tylko na finalnym etapie procesu, a już na samym początku. Projektują dla użytkownika i z użytkownikiem, czyli po ludzku.

P.K.: – W Polsce design wciąż postrzega się jako piękną formę. Idziemy jednak powoli w kierunku projektowania przedmiotów, które mają przede wszystkim odpowiadać na potrzeby użytkowników. Zmiana sposobu myślenia nie wydarzy się od razu. Ważne, że w pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że dobrze zaprojektowany nie znaczy jedynie ładny, tylko przetestowany z użytkownikiem, biorący pod uwagę proces produkcji i utylizacji, a także to co się stanie z produktem, kiedy się zużyje.

Ludzie bardziej doceniają takie produkty?

E.J.-C.: – Jest coraz więcej świadomych i wymagających klientów. To działa jak kula śniegowa. Niedługo nie będziemy mogli sobie pozwolić na to, żeby nie myśleć o ekonomii cyrkularnej czy choćby o tym, że kupujemy przedmioty produkowane w nieludzkich warunkach. Świat nas do tego zmusza. Wszyscy będziemy musieli się z tym liczyć i oczekiwać tego od producentów.

Polscy producenci już się z tym liczą?

E.J.-C.: – W Polsce jest pod tym względem coraz lepiej – więcej firm w swoim core businessie ma wpisany taki sposób działania albo realizuje projekty w takim duchu. Polacy szybko się uczą i są bacznymi obserwatorami. Wiele procesów w naszym kraju przebiega skokowo. Opuszczamy pewne etapy, ale dzięki temu szybciej się uczymy na czyichś błędach. W polskich firmach coraz częściej możemy spotkać projektantów w zespołach odpowiedzialnych za powstawanie nowych produktów czy usług.

P.K.: – Młode polskie firmy czerpią korzyści z dostępnych i rodzimych zasobów. Produkują we współpracy z lokalnymi rzemieślnikami, wykorzystują regionalne materiały i techniki dzięki czemu oferują produkty o wysokiej jakości i jednocześnie unikalnym charakterze. Wszystko to działa na plus dla polskiej gospodarki.

Gdzie na świecie można znaleźć przykłady budynków zaprojektowanych po ludzku?

P.K.: – Budynki zaprojektowane po ludzku to m.in. budynki z nowych materiałów. W tym roku w Holandii w ramach wydarzenia Dutch Design Week jednym z ważniejszych punktów na festiwalowej mapie była „Ambassy of Circularity” (z ang. Ambasada ekonomii cyrkularnej), w ramach której zaprezentowane zostały nowe materiały budowlane, które do tej pory były wykorzystywane jedynie na małą skalę, np. jako materiały izolacyjne przy budowie domów jednorodzinnych. Przykładem takiego nowego materiału budowlanego jest np. cegła Waste brick zrobiona z gruzu. Ma identyczne właściwości jak normalna cegła, spełnia też wszystkie standardy budowlane.

E.J.-C.: – Coraz więcej mówi się o tym, jaki ślad węglowy pozostawiają poszczególne produkty – w procesie powstawania, ale też podczas transportu, użytkowania i utylizowania. W projektowaniu po ludzku nie można o tym zapominać.

Czym się różni projektowanie po ludzku od projektowania w starym stylu?

E.J.-C.: – Kiedyś projektowało i produkowało się piękne przedmioty, które wchodziły na rynek. Teraz jeśli firmy chcą coś sprzedać, muszą dopasować się do zmieniającego się świata, badać, jak zmienia się społeczeństwo. Firma VOX przeprowadziła badania, które pokazały, że współcześni ludzie oczekują od mebli rozszerzonych funkcjonalności i że łóżko stanowi bardzo ważny mebel w domu. Powstał więc projekt łóżek, które są takimi małymi domkami – z półkami, zasłonami. Z kolei IKEA, wychodząc z założenia, że ludzie są nomadami, nie przywiązują się do miejsca, produkuje meble, które mogą podążać za człowiekiem – lekkie, modułowe, takie które można przestawiać.

P.K.: – Firma Feather produkująca meble, oferuje nie ich sprzedaż, a wypożyczenie. Są to dobre jakościowo, piękne meble, które można wypożyczyć na kilka lat.

E.J.-C.: – Współczesne projektowanie włącza w proces użytkownika. Np. marka Tylko stworzyła aplikację, która pozwala samemu zaprojektować regał. Dzięki temu użytkownik może poczuć się tak, jakby sam zaprojektował sobie własną przestrzeń.

Zastanawiam się, co zostanie po współczesnych czasach, jeśli chodzi o przedmioty...

E.J.-C.: – Zostaną po nas śmieci. Niestety. W projektowaniu po ludzku chodzi właśnie o to, żeby tych śmieci zostało jak najmniej. Na samym początku myślenia o nowym produkcie już zastanawiamy się, co się z nim stanie, kiedy się zużyje, jak będzie go można ponownie wykorzystać. Każdy produkt wypuszczony na rynek, stanie się śmieciem. Musimy o tym pamiętać. We wspomnianej już Holandii bardzo dużo myśli się o nowych materiałach, bardziej naturalnych, np. ze sprasowanych liści czy niewykorzystanych elementów skóry zwierząt. W projektowaniu po ludzku myśli się o człowieku nie jak o konsumencie, tylko mieszkańcu Ziemi.

Co można zrobić ze sprasowanych liści?

P.K.: – Po dodaniu żywicy – krzesło. Na wystawie „Growing matters” prezentowanej w ramach Gdynia Design Days 2018 pokazanych zostało 10 krzeseł wykonanych z nowych materiałów. Było tam też krzesło „Inner Values” zrobione z jelit i pęcherzy zwierzęcych, które w produkcji są odpadem. Oczyszczone wyglądały jak poduszeczki.

*Ewa Janczukowicz-Cichosz i Paulina Kisiel pracują w Centrum Designu Gdynia w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym Gdynia. Odpowiadają m.in. za organizację Gdynia Design Days.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.