Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Grupa Selena to jeden z czołowych producentów i dystrybutorów chemii budowlanej. Wrocławska firma po trzech kwartałach 2018 r. zanotowała wzrost wszystkich najważniejszych wyników. Osiągnęła przychody ze sprzedaży w wysokości ponad 927 mln zł. Zysk netto wyniósł 23,7 mln zł (wzrost o ponad 96 proc. rok do roku). Pomimo wysokich cen surowców spółka zanotowała wzrost sprzedaży na większości kluczowych rynków, takich jak Hiszpania (19 proc.), Ukraina (12 proc.), Chiny (10 proc.), Kazachstan (9 proc.) oraz USA (8 proc.).

Selenę w 1992 r. stworzył Krzysztof Domarecki, obecny przewodniczący rady nadzorczej.

A zaczęło się od sprzętu komputerowego

Pierwszą firmę Domarecki założył pod koniec lat 80. z kolegami z Politechniki Wrocławskiej. Interesowali się elektroniką, stworzyli spółkę zajmującą się komputerami – Technimeks. Ale na początku lat 90. dystrybutorzy sprzętu komputerowego radzili sobie coraz gorzej. – Byłem wówczas odpowiedzialny w Technimeksie za handel barterowy z Rosją. Wysyłaliśmy im komputery, a w zamian otrzymywaliśmy to, czym byli w stanie zapłacić. Były to m.in. żeliwne wanny lub kaloryfery, impregnaty do drewna albo... piany montażowe – wspomina Domarecki.

Po kilku takich wymianach zauważył, że polski rynek chętnie przyjmuje rosyjskie materiały budowlane. Wraz z końcem komunizmu, już w nowej rzeczywistości, budowało się coraz więcej. Postanowił więc wykorzystać popyt i założył firmę zajmującą się produkcją materiałów na ten rynek.

Tak w 1992 r. powstała Selena, która nazwę wzięła od greckiej bogini Księżyca (Domarecki pasjonuje się astronomią, od dziecka obserwuje niebo, a na maturze zdawał z gwiazd dodatkowy egzamin).

Dziś Selena jest jednym z największych producentów chemii budowlanej na świecie. Cała grupa to ponad 1,2 mld zł przychodów rocznie i 30 spółek w 17 krajach – od Polski przez Hiszpanię, Rumunię, Kazachstan, Turcję aż po Chiny. Swoje produkty wysyła do 70 krajów.

Piany z Oriona

Domarecki musiał zmierzyć się nie tylko z nowym, nienasyconym jeszcze rynkiem, ale także z... dziurawymi drogami. Firm logistycznych i ekspresówek brakowało, a chemia była potrzebna w całej Polsce. Trudno było zarządzać dystrybucją z centralnego magazynu, Selena szybko więc otworzyła 16 lokalnych oddziałów z biurami i magazynami. Handlowiec szedł na budowę w swoim mieście lub dzwonił do jej kierownika i polecał Selenę.

– Od początku rozumieliśmy, że trzeba być blisko klienta – mówi Domarecki. – O naszym sukcesie zadecydowały wówczas trzy czynniki: własna marka, wysokiej jakości towar i szybka logistyka.

Jeszcze w latach 90. Domarecki zaczął produkować własne piany, uszczelniacze i kleje pod marką Tytan. Otworzył trzy zakłady produkcyjne: Carina zajmuje się produkcją silikonów, Orion produkuje piany montażowe, a Libra – kleje. Zakłady dobrze sobie radziły z zaopatrywaniem polskich klientów, szef Seleny zaczął więc myśleć o ekspansji zagranicznej.

Najpierw ruszyli na Rumunię

– Zastanawialiśmy się także nad wejściem do Czech i Węgier, ale są one mniejsze niż Rumunia. Wybór okazał się trafny, a nasze produkty zostały bardzo dobrze przyjęte przez pojemny rynek rumuński – mówi Domarecki. Zwraca również uwagę, że najtrudniejszym rynkiem na świecie – nie tylko dla Seleny – są Chiny.

W Europie w branży chemii budowlanej jest kilkunastu producentów silikonów. W Stanach Zjednoczonych – mniej niż 10. A w Chinach tylko w prowincji Guandong jest ich ponad 300.

– Przykład ten pokazuje skalę natężenia konkurencji. Należy wziąć pod uwagę, że rynek chiński jest bardzo restrykcyjny, jeśli chodzi o działalność firm spoza kraju, i mocno chroni rodzimych przedsiębiorców. Dlatego wszystkie firmy zagraniczne, bez względu na to, skąd pochodzą, muszą włożyć wiele wysiłku i starań, aby na tym rynku przetrwać – mówi Domarecki.

Hitem sprzedażowym firmy okazała się piana Tytan 65, która uszczelnia, izoluje od temperatury i dźwięków, a także wypełnia szczeliny czy pęknięcia. Można na niej zamontować np. okna czy framugę drzwi. Strzałem w dziesiątkę okazała się też przedłużona, 18-miesięczna gwarancja, która przekonuje klientów do zakupu.

Piana Tytan 65 weszła na rynek w 2001 r. Teraz Grupa Selena rozwija nowy produkt: powłokę dachową COOL-R, która obniża temperaturę dachu mniej więcej z 70 na 35 stopni, a także chroni go przed procesem starzenia.

W trzecim kwartale 2018 r. firma wdrożyła do produkcji nową gamę innowacyjnych klejów montażowych oraz produktów ognioodpornych. W związku z coraz bardziej powszechnymi trendami ekologicznymi Selena podjęła też prace nad produktami opartymi na surowcach ze źródeł bioodtwarzalnych.

Fidiasz pomaga nowym

Osiem lat temu Krzysztof Domarecki oddał kierowanie Seleną zarządowi i sam wspiera firmę z poziomu rady nadzorczej. Dzięki temu ma więcej wolnego czasu i nową pasję – fundusz inwestycyjny Fidiasz. To program z budżetem 200 mln zł. Każdy start-up biorący w nim udział może liczyć na środki w wysokości od 4 do 50 mln zł.

– Zauważyłem, że polskie fundusze venture capital koncentrują się głównie na inwestycjach względnie małych. Wynika to częściowo z mandatu inwestycyjnego i ograniczeń związanych z dotacjami europejskimi, z których korzystają – tłumaczy. Jego Fidiasz jest adresowany do młodych firm, które mają duże projekty i potrzebują kapitału, a jednocześnie kompleksowego wsparcia.

– Jeżeli przychodzi do mnie wynalazca czy zespół z nowym projektem i widzę, że są świetni np. w półprzewodnikach, to ja jako przedstawiciel funduszu absolutnie nie oczekuję od nich, że będą także świetni w marketingu, sprzedaży, logistyce, finansach, produkcji, zarządzaniu ludźmi i planowaniu przepływu pieniędzy – zapewnia Domarecki.

Zainwestował m.in. w innowacyjną firmę z zakresu pośrednictwa kredytowego – FinAi. – Firma tworzy platformę internetową, na której ludzie będą mogli brać kredyty bankowe na rozsądnym poziomie oprocentowania. Dotychczas banki oferowały tańsze kredyty, ale proces ich realizowania był dość powolny, a inne firmy umożliwiały wzięcie szybkiej, ale wysoko oprocentowanej pożyczki. FinAi stworzy platformę, dzięki której ludzie będą mogli uzyskać szybki i tani kredyt bez wychodzenia z domu – opowiada.

I dodaje, że jeżeli mówimy o branży fintech, 50 proc. światowego rynku fintechowego to Chiny, gdzie rynek finansowy jest na tyle chroniony, że wejście w większości obszarów fintechowych jest bardzo trudne. – W pojedynczych przypadkach, jeśli mamy do czynienia z unikatową technologią, jest szansa na zainteresowanie produktem, jednak nie liczyłbym na perspektywę dynamicznej ekspansji zakończonej spektakularnym sukcesem. Pracuję z Chinami od dawna i obserwuję, jak skutecznie bronią się przed ingerencjami w ich rynek finansowy – zaznacza.

Kolejne 25 proc. rynku fintechów to USA, gdzie firmy specjalizujące się w tym obszarze zaczęły się rozwijać o 10 lat wcześniej niż u nas. Pozostałe 25 proc. stanowi reszta świata, w tym również Europa. – Dlatego polskie fintechy moim zdaniem mają szanse na co najwyżej europejską ekspansję – tłumaczy przedsiębiorca.

Jednorożec na horyzoncie?

Czy zdaniem Krzysztofa Domareckiego w Polsce ma szansę powstać tzw. jednorożec? Biznesmen wskazuje, że na polskim rynku funkcjonuje już kilka młodych firm technologicznych, które mają możliwości na uzyskanie kapitalizacji powyżej miliarda dolarów. Jego zdaniem najważniejsze w takich przypadkach jest rozpoznanie szansy na sukces i jej efektywne wsparcie.

– Natomiast jeżeli którakolwiek firma pretenduje do miana jednorożca, musi od początku myśleć o rynku minimum w kategorii obszaru Europy. Ponieważ uzyskanie tak dużego sukcesu finansowego w okresie poniżej 10 lat na rynku polskim jest bardzo utrudnione – zaznacza i podpowiada, jak stworzyć istotną na skalę europejską firmę technologiczną. – Po pierwsze, należy orientować się na rynki zagraniczne, nie tylko na polski. Trzeba wejść na co najmniej kilka rynków i odnieść na nich sukces mierzony udziałami rynkowymi, liczbą użytkowników i przychodami. Fintechy europejskie są znacznie mniejsze i wolniej się rozwijają. Wynika to z faktu fragmentaryzacji rynku europejskiego w odróżnieniu od rynków USA czy Chin – tłumaczy Domarecki.

Tymczasem przedsiębiorca wskazuje, że rewolucja technologiczna już trwa: rozwój biotechnologii, zmiany w technologii produkcji, masowe wprowadzanie robotów do coraz nowszych gałęzi przemysłu, zmiany w postawach konsumenckich, nowe modele biznesowe (takie jak platformy), łatwość dostępu do informacji, zmiany w modelach zatrudnienia.

– Jeśli na to wszystko nałożymy funkcję czasu oraz zmiany klimatyczne, łatwo zauważyć, że świat już za 10–15 lat będzie dość mocno odmienny od dzisiejszego – podsumowuje Domarecki. f

Historia niepodległej Polski to także historia jej rozwoju ekonomicznego. Mamy mnóstwo firm, w różnym „wieku”, które na przestrzeni stu ostatnich lat osiągnęły sukces, stały się marką. Chcemy o nich opowiedzieć, celebrując stulecie niepodległości.

100 firm na stulecie100 firm na stulecie Grzegorz Kubicki

AKCJA "WYBORCZEJ" - 100 FIRM NA STULECIE

Historia niepodległej Polski to także historia jej rozwoju ekonomicznego. Mamy mnóstwo firm, które – nawet w PRL-u – osiągnęły sukces, stały się marką. Chcemy o nich opowiedzieć, celebrując stulecie niepodległości.

POZOSTAŁE TEKSTY NA wyborcza.pl/100firm

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.