Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Argol to kompozycja olejków eterycznych w roztworze spirytusu. Powstała w wyniku wielowiekowych doświadczeń mnichów czerpiących z medycyny chińskiej.

Co dokładnie znajduje się w esencji karmelitańskiej? Z ulotki dołączonej do preparatu wynika, że są tam olejki tymianku pospolitego i mięty pieprzowej, liść melisy lekarskiej, kora cynamonowca chińskiego, goździki, owocnia cytryny, osnówka muszkatołowca, owoc kolendry siewnej i naturalny mentol.

Preparat można stosować doustnie, miejscowo (smarować nim zmienione chorobą miejsca) albo zrobić z niego roztwór do płukania lub inhalacji. – Produkt ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i przeciwbólowe, łagodzi też skutki ukąszeń owadów – mówi Łukasz Rychlicki, prezes firmy Alba Thyment. – Produkujemy Argol zgodnie z recepturą francuskich karmelitów i jesteśmy pewni jej skuteczności, którą udowodniliśmy w badaniach.

Przedsiębiorczy dziadek

W rodzinie Rychlickich jako pierwszy medycyną klasztorną zajął się dziadek prezesa Mieczysław, który z końcem I wojny światowej, po studiach w Berlinie wrócił do Poznania i podjął pracę w laboratorium chemiczno-farmaceutycznym założonym w 1913 r. przez Stanisława Bukowieckiego. Tam właśnie powstawał Argol. Specyfik sprzedawany był na ziemiach polskich i eksportowany do Niemiec oraz Holandii.

– Mój dziadek był bardzo przedsiębiorczym człowiekiem i dobrym chemikiem. Szybko stał się prawą ręką swojego szefa, bo żadne z jego dzieci nie było zainteresowane prowadzeniem laboratorium. Po śmierci pana Bukowieckiego dziadek odkupił firmę znaną już jako Alba – mówi Łukasz Rychlicki. – I produkował w niej nie tylko Argol, ale również kosmetyki i specyfiki weterynaryjne. Firma mieściła się wówczas na Zawadach przy ul. Chlebowej, w sąsiedztwie rozwijającej się fabryki Nivea.

Zabytkowa matryca do opakowań ArgoluZabytkowa matryca do opakowań Argolu Materiały Alba Thyment

Po wybuchu II wojny światowej przedsiębiorstwo przejęli Niemcy. Mieczysławowi Rychlickiemu udało się ukryć przed nimi receptury produkowanych wcześniej przez Albę preparatów. Po wojnie łatwiej byłoby mu wznowić produkcję, gdyby budynków nie zniszczyła Armia Czerwona. – Od końca wojny do 1953 r. dziadek produkował Argol w prowizorycznym laboratorium w piwnicy kamienicy przy ulicy Kossaka. I pracował nad odbudową firmy – wspomina prezes Rychlicki.

Odbudowa nie została jednak zakończona, bo w 1953 roku przedsiębiorstwo upaństwowiono.

Mieczysław Rychlicki zmarł w 1972 r. Przed śmiercią nie przekazał rodzinie swoich zawodowych tajemnic, bo nikt nie wierzył wówczas w odbudowę firmy.

Potrzeba matką wynalazków

O skuteczności Argolu przypomniał sobie syn Mieczysława Rajmund, gdy jego dzieci zaczęły chorować na gardło i groziło im wycięcie migdałków. – Ojciec poprosił mamę, żeby spróbowała odtworzyć dawną recepturę Argolu – mówi Łukasz Rychlicki.

Jego mama Katarzyna, z zawodu inżynier technologii farmaceutycznej, rozszyfrowała zapiski teścia, przyrządziła specyfik i wyleczyła nim swoje dzieci.

W tym czasie rodzina mieszkała we Włoszech. Tam też powstał pomysł założenia firmy produkującej Argol. Kluczową rolę odegrała Katarzyna Rychlicka, która opracowała technologię wytwarzania Argolu na skalę przemysłową. Tak powstała firma Thyment, która w 1987 r. rozpoczęła produkcję karmelitańskiej esencji i wprowadziła ją na włoski rynek.

Po pięciu latach, w 1992 r., Rychliccy przenieśli przedsiębiorstwo do Polski, do Poznania i zaczęli produkować Argol – początkowo na podstawie zgłoszenia rejestracyjnego do Instytutu Leków i certyfikatu Państwowego Zakładu Higieny. Cały czas prowadzili też badania nad skutecznością preparatu. Po raz pierwszy udało się im zarejestrować Argol w Polsce w 1996 r. W tym samym roku jego produkcję przeniesiono do nowego budynku w Suchym Lesie.

Nie tylko Argol

Niemal dekadę później Rychliccy namówili starszego syna Łukasza, absolwenta ETH, prestiżowej uczelni technicznej w Zurichu, do rezygnacji z pracy w amerykańskim koncernie i powrotu do Polski, by rozwijał rodzinny biznes. Łukasz Rychlicki w firmie pracuje już 14 lat. Od 12 lat jest jej prezesem.

– Gdy zaczynałem, postanowiłem zinformatyzować firmę, zastosować systemy zarządzania jakością, a także wprowadzać na rynek nowe preparaty – mówi prezes Rychlicki.

Teraz firma zatrudnia 20 osób i z roku na rok zwiększa obroty.

Argol to wciąż jej flagowy produkt sprzedawany nie tylko u nas, ale także w Wietnamie i Japonii. Ale Alba Thyment produkuje też inne preparaty kosmetyczne i aromaterapeutyczne. Wśród nich jest profesjonalna linia dla masażystów Balsamique, składająca się z olejów, balsamów, kremów i świec do masażu oraz pilingów. Tych kosmetyków nie ma w detalu, ale masażyści bardzo je cenią. – Balsamy do masażu powstały dzięki inwencji mojej mamy, podobnie jak inne produkty, takie jak maść przeciwreumatyczna czy maść na opryszczkę – mówi Rychlicki.

Oczywiście wszystkie preparaty Alba Thyment wywodzą się z receptur klasztornych lub są nimi inspirowane. – W procesie produkcji nie używamy barwników i syntetycznych konserwantów w rodzaju parabenów. Do konserwacji stosujemy przede wszystkim olejki eteryczne, tylko w wyjątkowych sytuacjach wykorzystujemy substancje konserwujące spożywcze – tłumaczy Rychlicki.- Tworzymy produkty galenowe, co oznacza, że ich najważniejszą cechą jest wchłanialność składników aktywnych.

Tajemniczy kufer

Dla przyszłości firmy przełomowy był rok 2012. Wtedy Argol został zarejestrowany w Polsce jako lek, po udowodnieniu skuteczności formuły esencji karmelitańskiej w leczeniu wielu chorób.

W tym samym roku zmarła jedna z lokatorek kamienicy przy ul. Kossaka, tej, w której mieszkał przed laty Mieczysław Rychlicki. – W piwnicy odnaleźliśmy wówczas kufer pełen starych opakowań i firmowych etykiet zawiniętych w gazety z lat 80., co oznacza, że wówczas ktoś je przejrzał i starannie zabezpieczył – opowiada Łukasz Rychlicki.

Grafika, design i logo znalezionych w kufrze opakowań zostały wykorzystane przy tworzeniu szaty graficznej linii prestiżowych kosmetyków – Alba 1913, która po raz pierwszy została zaprezentowana w 2013 r. na targach kosmetycznych w Hongkongu.

Alba 1913 to produkty wegańskie, oparte na recepturach z zeszytu dziadka. Przeznaczone są do pielęgnacji twarzy (z ekstraktami roślinnymi) i do ciała (z olejkami eterycznymi). – Linia powstała z myślą o sprzedaży detalicznej – można ją kupić w Warszawie przy ul. Mysiej 3, sklepach Ojeju i Mon Credo oraz w sklepach Aelia na lotniskach w Gdańsku, Warszawie i Krakowie. Nasze kosmetyki są też stosowane do zabiegów oferowanych w sieci hoteli Puro – mówi Rychlicki.

Poza granicami Polski kosmetyki tej linii sprzedawane są w sklepach Rona Robinsona, ojca wszystkich concept stores, w Beverly Hills i Santa Monica, ale też w Japonii, Hongkongu i Arabii Saudyjskiej.

Promocja niestandardowa

– Nasz arabski dystrybutor walczy o prawa kobiet, organizując również eventy profilaktyczne, prozdrowotne. Wsparliśmy jedno z takich spotkań dla 10 tys. kobiet, sponsorując symboliczne różowe opaski aromaterapeutyczne – mówi Łukasz Rychlicki. Inny przykład takiej niestandardowej promocji to nagranie i wydanie płyty jednego z finalistów konkursu chopinowskiego Georgijsa Osokinsa.

Sam Łukasz Rychlicki też śpiewa i gra na gitarze w zespole rockowym LVTR. To ostatnie hobby przyczyniło się do powstania w firmie receptury pastylek balsamicznych na gardło z miodem manuka i olejkami eterycznymi. Można je kupić w aptekach i zielarniach w dwóch wersjach – z malinami i z cynamonem. Poza Polską dostępne są w Rosji i w Wietnamie.

Skąd takie dalekie rynki? – To efekt naszych wyjazdów na targi kosmetyczne organizowane w różnych miejscach na świecie – tłumaczy prezes Rychlicki. – Cenimy sobie rozwój organiczny i pracujemy nad dalszą ekspansją, koncentrując się jednak na opracowywaniu kolejnych produktów opartych na starych recepturach i wciąż niewykorzystanych pomysłach.

100 firm na stulecie100 firm na stulecie Grzegorz Kubicki

AKCJA "WYBORCZEJ" - 100 FIRM NA STULECIE

Historia niepodległej Polski to także historia jej rozwoju ekonomicznego. Mamy mnóstwo firm, które – nawet w PRL-u – osiągnęły sukces, stały się marką. Chcemy o nich opowiedzieć, celebrując stulecie niepodległości.

POZOSTAŁE TEKSTY NA wyborcza.pl/100firm

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.